Potrawa z kuchni podkarpackiej – chapcie to po prostu gołąbki zapieczone w kapuście z dodatkiem kaszy jaglanej, cebuli i grzybów, polane sosem porowym. Robiąc je, testowałam przy okazji smak kaszy jaglanej; jest w porządku, ale wolę te gołąbki z kaszą orkiszową.
10 dag kaszy jaglanej
10 dag kapusty kiszonej
Garść suszonych prawdziwków
Cebula
Sól, pieprz
Liście kapusty białej lub włoskiej do zawinięcia
Do sosu: kawałek pora, łyżka śmietany, papryka w proszku
Woreczek kaszy włożyć do gotującej się, osolonej wody i gotować ok. 20 minut. Wystudzić.
Kapustę kiszoną posiekać drobno, jeśli jest zbyt kwaśna, to przepłukać. Włożyć do rondelka z rozpuszczoną łyżką oleju, podlać małą ilością wody, dodać wypłukane grzyby, posiekaną cebulę i gotować do miękkości (ok. pół godziny). Wyjąć grzyby, posiekać. Wymieszać posiekane grzyby, odsączoną kapustę i kaszę, doprawić do smaku solą i pieprzem.
Liście kapusty sparzyć, obciąć zgrubiały nerw, nałożyć na każdy liść nadzienie, zawinąć, ułożyć gołąbki w rondlu, podlać gorącą wodą, dodać łyżkę masła, dusić pod przykryciem ok. pół godziny.
Wyjąć gołąbki. Z wywaru z duszenia przygotować sos: dodać do wywaru posiekany por, gotować do miękkości a następnie zmiksować, doprawić papryką i śmietaną.
Znalazłam ten przepis (z powiatu brzozowskiego) na blogu „Trzeci talerz” i spodobał mi się. Wprawdzie było to w styczniu, więc już po okresie wigilijno-świątecznym, ale te gołąbki pasują na każdy czas. Zdecydowałam się je wypróbować, i kto wie, może włączę je do dań wigilijnych?
Farsz jest bardzo ciekawy; głównym składnikiem jest ryż oraz dwa rodzaje kaszy: gryczana i jęczmienna a także grzyby i cebula. Robiłam te gołąbki już dwukrotnie i zapewniam, że warto było!
Przepis został przeze mnie trochę zmodyfikowany; uznałam, że do farszu trzeba dodać jajko jako substancję wiążącą, gdyż kasza gryczana jest, jak wiadomo, bardzo sypka, nawet po ugotowaniu w osobnych ziarenkach, i powodowałaby rozsypywanie się farszu. Ponadto dodałam, oprócz grzybów suszonych, również pieczarki.
1 główka białej kapusty
100 g ryżu
50 g kaszy jęczmiennej
50 g kaszy gryczanej
1 duża cebula
garść suszonych grzybów
100 g pieczarek
3 łyżki masła
1 jajko
sól, pieprz
Suszone grzyby dzień wcześniej zalewamy wodą. Namoczone gotujemy w lekko osolonej wodzie około 20 – 30 minut do miękkości. Odcedzamy grzyby i kroimy je na mniejsze kawałki, a wywar zachowujemy.
Z kapusty wycinamy głąb, po czym wkładamy ją do gotującej się, osolonej wody. Zdejmujemy kolejno liście, a następnie z każdego liścia odcinamy zgrubienie znajdujące się u podstawy.
Ryż i kasze gotujemy w osobnych garnkach, na sypko, według przepisu na opakowaniu. Cebulę kroimy w drobną kostkę, podsmażamy na tłuszczu, po czym dodajemy pokrojone pieczarki i chwilę razem smażymy. Dodajemy ugotowane suszone grzyby. Dodajemy ryż i kasze oraz jajko i mieszamy razem, po czym farsz doprawiamy solą i pieprzem. Farsz powinien być pikantny.
Nakładamy farsz na przygotowane liście kapusty i formujemy gołąbki.
Duży garnek wykładamy liśćmi kapusty. Układamy przygotowane gołąbki, podlewamy wodą z gotowania kapusty i wywarem z gotowanych grzybów.
Dusimy na małym ogniu lub zapiekamy w piekarniku ok. 1,5 godziny.
Podajemy z sosem zrobionym na bazie wywaru z duszenia gołąbków.
Ostatnio kasze cieszyły się wielkim wzięciem w koszykach i wózkach zakupowych, pewnie więc większość ma w domu ciemną kaszę gryczaną, na którą u nas zawsze mówiło się: tatarczana. Czas więc chyba zaprezentować ją na stole.
Zrobiłam ją z sosem warzywnym (z mrożonek) i surówką z marchwi i jabłka
Kaszę (zwykle jest w saszetkach) gotujemy według przepisu na opakowaniu, ok. 20 minut w lekko osolonej wodzie.
W tym czasie robimy sos:
Do rondelka wrzucamy 2-3 garstki ulubionych warzyw mrożonych: u mnie to były marchew w plastrach, różyczki kalafiora i brokuła, kawałki pora, bób i brukselka. Podlewamy niewielką ilością wrzątku i dusimy do miękkości na małym ogniu. Lekko doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy 2 łyżki masła – i sos gotowy.
Surówka – na grubej tarce trzemy marchew i jabłko, doprawiamy łyżeczką cukru i łyżka majonezu.
Smacznego!
A na deser – tekst literacki o kaszy tatarczanej. Pamiętacie „Lalkę” Bolesława Prusa? Na jednym z przyjęć warszawskiej socjety, tzw. wyższe sfery odkrywały uroki wiejskiego jadła. Tekst bardzo na czasie, jako, że działo się to właśnie w okresie Wielkiego Postu (który i teraz mamy), z którym jednak śmietanka towarzyska nie wiedziała co robić. Poczytajmy:
„ Do salonu weszli dwaj bardzo eleganccy młodzi ludzie, z których jeden odznaczał się cienką szyją i dość wyraźną łysiną, a drugi powłóczystemi spojrzeniami i subtelnym sposobem mówienia. Weszli rzędem, jeden obok drugiego, trzymając kapelusze na tej samej wysokości. Jednakowo ukłonili się, jednakowo usiedli, jednakowo założyli nogę na nogę, poczem, pan Rydzewski zaczął pracować nad utrzymaniem swojej szyi w kierunku pionowym, a pan Pieczarkowski zaczął mówić bez wytchnienia.
Mówił o tem, że obecnie świat chrześcijański obchodzi wielki post za pomocą rautów, że przed wielkim postem był karnawał, w czasie którego bawiono się wyjątkowo dobrze i że po wielkim poście nastąpi czas najgorszy, w którym niewiadomo co robić. Następnie, zakomunikował pannie Izabeli, że podczas wielkiego postu, obok rautów, odbywają się odczyty, na których można bardzo przyjemnie czas spędzać, jeżeli siedzi się obok znajomych dam i że najwykwintniejsze przyjęcia w tym poście są u państwa Rzeżuchowskich. — Coś zachwycającego, coś oryginalnego!… powiadam pani — mówił. — Kolacya, rozumie się, jak zwykle: ostrygi, homary, ryby, zwierzyna, ale na zakończenie, dla amatorów, wie pani co?… Kasza!… Prawdziwa kasza… jakaż to?…
— Tatarska — wtrącił pierwszy i ostatni raz pan Rydzewski.
— Nie tatarska, ale tatarczana… Coś cudownego, coś bajecznego!… Każde ziarnko wygląda tak, jakby oddzielnie gotowane… Formalnie zajadamy się nią: ja, książę Kiełbik, hrabia Śledziński… Coś przechodzącego wszelkie pojęcie… Podaje się zwyczajnie, na srebrnych półmiskach…”
Moja niemal codzienna sałatka w lecie, kiedy pomidory są tak pełne smaku i domowe małosolne kuszą, zerkając ze słoja! Zrobienie sałatki to maximum 20 minut, a jaka jest pyszna! Zapraszam!
garść kaszy kuskus
1 jajko
2 pomidory
1 cebula
1 ogórek kiszony małosolny
kawałek twarożku
2 łyżki majonezu
sól, pieprz
Wstawiamy jajko i gotujemy na twardo i
kroimy w kostkę.
Suchą kaszę wsypujemy do miski, lekko solimy, zalewamy wrzątkiem, tak by była całkowicie zakryta, przykrywamy miskę pokrywką.
Cebulę kroimy w drobniutką kosteczkę, pomidory,
ogórek i twarożek trochę grubiej.
Teraz zaglądamy do kaszy; powinna już
wchłonąć wodę. Mieszamy ją widelcem, by rozdzielić ziarenka. Dodajemy do kaszy
wszystkie pokrojone składniki, doprawiamy i mieszamy z majonezem.
Mile widziana zielenina: szczypiorek czy
pietruszka, ale akurat u mnie „wyszły”.
Ciągle jeszcze mamy sezon na leśne grzyby. Tym razem miałam kilka podgrzybków, kilka maślaczków, garść kurek. Dołożyłam kilka pieczarek. Było w sam raz na świętokrzyskie gołąbki z kaszą pęczak i grzybami. Zapraszam!
Grzyby leśne: podgrzybki, maślaczki, kurki
Grzyby suszone – kilka prawdziwków
Pieczarki – kilka sztuk
cebula
szklanka kaszy pęczak
1 jajko
kapusta na gołąbki (najlepiej odmiana coolwrap, taka o luźno zwiniętych liściach, które łatwo oddzielić bez parzenia całej główki)
olej, masło
sól, pieprz, papryka
Liście kapusty zblanszować, odciąć sztywny rdzeń z każdego liścia
Szklankę kaszy wypłukać, zalać 2 szklankami wody, posolić, gotować aż cała woda wyparuje. Garnek przykryć, zawinąć w gazetę lub ręcznik – w ten sposób kasza dojdzie, będzie miękka i ziarna nie pozlepiają się.
Teraz grzyby: suszone namoczyć w niewielkiej ilości wody, a pozostałe oczyścić i drobno posiekać. Wrzucić na olej i masło, lekko posolić, smażyć aż cała woda z nich wyparuje. Dodać pokrojone grzyby suszone i wodę w której się moczyły. Dodać pokrojoną drobno cebulę. Smażyć wszystko jeszcze kilka minut. Odstawić do ostygnięcia.
I jakże miły jest ten dodatkowy bonus, że kasza jest tak fantastycznie zdrowa i na topie.
Dziś zapraszam na kaszę gryczaną z piersią indyka i boczniakami
ilość kaszy zależy od ilości osób dla których przygotowujemy danie
u mnie – 2 woreczki tj. 20 dag kaszy gryczanej
2 plastry piersi z indyka
1 cebula
1 gniazdo grzybów boczniaków
2-3 suszone prawdziwki
sól, pieprz, gałązka rozmarynu
olej, łyżka masła
Kaszę gotujemy w woreczkach, wkładając do wrzącej osolonej wody, ok. 20 minut.
Odcedzamy.
Pierś indyka i cebulę kroimy w kostkę. Wrzucamy do rondla na rozgrzane 2 łyżki oleju, smażymy, mieszając. Dodajemy pokrojone w paski boczniaki, lekko solimy, mieszamy i przesmażamy. Następnie zalewamy niewielką ilością wrzątku, dorzucamy suszone grzybki i rozmaryn. Dusimy pod przykryciem ok. 20-30 minut.
Dodajemy na koniec łyżkę masła, doprawiamy solą i pieprzem.
Mieszamy na patelni ugotowaną kaszę z indykiem, podsmażamy.
W ostatnim odcinku Top Chef uczestnicy dogrywki, w czarnych skrzynkach, zamiast jakiegoś wiodącego produktu, znaleźli szklany deserowy pucharek. Czyli ich zadaniem było przygotować deser. Większość propozycji było tradycyjnych: mieszanka owoców, ale zachwyt wzbudził pucharek, w którym owoce połączono z pancettą.
I to zainspirowało mnie do stworzenia własnego, jesiennego, pucharku deserowego. Śliwki, winogrona, ale i kuskus, i drobniutko krojona, sparzona cebula. Zapraszam!
garstka kuskusu
Kiść bezpestkowych winogron
pół kg śliwek węgierek
pół małej cebuli
1 łyżka majonezu
kilka łyżek koniaku
Sól, grubo mielony pieprz, papryka,
kilka listków sałaty
Suche ziarenka kuskusu wymieszać z odrobiną soli, pieprzem i mieloną papryką, zalać wrzątkiem (tyle tylko by przykryć ziarenka), przykryć pokrywką i poczekać jakieś 5 minut. Po tym czasie rozdzielić widelcem ziarenka.
Cebulę bardzo drobniutko posiekać i zalać wrzątkiem, po ok. 5 minutach odcedzić.
Zrobić dressing: wymieszać majonez z częścią koniaku i przyprawami.
Śliwki pokroić, skropić koniakiem.
Przełożyć do salaterki kuskus, cebulę, winogrona i śliwki. Wymieszać z dressingiem.
Rozkładać do pucharków, ozdobić sałatą i śliwkami.
Nie ma nic lepszego na drugie śniadanie w środku lata. Nie umiem tylko powiedzieć, czy wolę tę sałatkę z kuskusem czy z kaszą bulgur, nie mówiąc już o tym, że z pęczakiem będzie równie idealna
Garść kaszy bulgur
Pomidor
Ogórek świeży
Ogórek kiszony
Pół cebuli
Garść oliwek
Sól, pieprz, mielona papryka
Łyżeczka majonezu
Kaszę gotujemy w lekko osolonej wodzie według przepisu na opakowaniu (ok. 15 minut).
Warzywa siekamy w kostkę, cebulę w cienkie półplasterki, doprawiamy, dodajemy majonez, mieszamy.
Świetna i bardzo dekoracyjna propozycja p. Marty Gessler; jak sama pisała – jest to hit restauracyjny. Mnie szalenie smakuje, a moi goście, choć niektórzy deklarują, że nie lubią kaszy, to jednak zjedli ją do ostatniego ziarenka:)
250 g pęczaku, 750 ml wody, 1 płaska łyżka masła, 4 małe buraki, 2 łyżki octu balsamicznego, 2 łyżki oliwy, 2 gałązki rozmarynu (lub pół łyżeczki suszonego), skórka z 1/2 cytryny, skórka z 1 pomarańczy, sól, pieprz
Pęczak płukamy. W rondlu gotujemy wodę z 1 łyżeczką soli, wsypujemy kaszę, dodajemy masło i gotujemy na wolnym ogniu, aż kasza wchłonie wodę. Garnek zdjejmujemy z ognia, owijamy w koc lub wkładamy do śpiwora na kilka godzin; przez ten czas kasza wchłonie całą wodę i będzie świetnie ugotowana.
Buraki myjemy, nie obieramy. Układamy je na folii aluminiowej przekrojone na pół, dodajemy oliwę, ocet balsamiczny, skórkę cytrynową i pomarańczową, sól, pieprz, rozmaryn. Całość mieszamy i owijamy szczelnie folią. Wstawiamy do rozgrzanego (180 st. C) piekarnika. Pieczemy przez 1 godzinę. Następnie buraki obieramy, wkładamy do blendera, wlewamy płyn, który powstał w trakcie pieczenia, i miksujemy. Mieszamy z ugotowanym pęczakiem.
Przypomniałam sobie o niej, kiedy po obiedzie zostało mi nieco pęczaku. Bo ta sałatka jest właśnie z pęczaku. Przepis był publikowany kiedyś tam, w jakimś piśmie, nie wiem, czy nie w „Filipince”. Wtedy to było dla mnie objawienie:) Bo sałatki robiło się wówczas jarzynowe albo śledziowe. Sałatka z kaszy?????? Niesłychane!
Kalina tak mówiła o swoich sławnych sałatkach:
Mam talent do dziwnych sałatek. Często przyjaciele próbowali zrobić takie same u siebie. Nie znając przepisu, pichcili tylko na wyczucie i mówili, iż to sałatka a`la Kalina, a ona niczym nie przypominała sałatki mojego pomysłu, robionej przeze mnie. Bez dokładnego przepisu nikt moich potraw nie zrobi.
No, ale mimo to spróbujmy zrobić sałatkę pęczakową; jest super!
pół szklanki pęczaku natka pietruszki, szczypiorek, koperek 1 surowy ogórek ząbek czosnku vegeta, pieprz sos vinegret Pęczak ugotować. Pokroić drobno pietruszkę, szczypiorek, koperek (bez grubych łodyg). Ogórek obrać ze skórki, pokroić drobno na wielkość 2 ziarenek kaszy. Rozgnieść czosnek. Wymieszać zieleninę, ogórek i czosnek z kaszą. Przygotować sos vinegret: wymieszać w zakręconym słoiku: oliwę, sok z cytryny, ocet, musztardę, cukier (raczej nie dodawać do sosu czosnku, bo jest w sałatce). Wlać sos winegret do kaszy, osolić vegetą przesianą przez drobne sitko, doprawić pieprzem. Wstawić do lodówki na kilka godzin, aby smaki się przegryzły.
Ja swoją sałatkę zrobiłam z oliwkami, bo akurat nie miałam ogórka pod ręką i dodałam cebulkę. I zamiast sosu vinegret dodałam łyżkę majonezu.