Karp w galarecie wg Magdy Gessler

Nazywa się inaczej gefilte fish i jest podawany w tarnowskiej restauracji „Stara Łaźnia” po rewolucjach kuchennych Magdy Gessler. Mam nagranie tego programu emitowanego w tv i z niego odtworzyłam sposób przyrządzenia potrawy (oczywiście w proporcjach na kilka osób).

W takiej postaci pojawił się ten karp na moim stole wigilijnym.

  • mały karp (z głową i płetwami)
  • płat  karpia pozbawiony ości (Lidl oferował w tym roku takiego)
  • 4 marchewki
  • 2 pietruszki
  • pół selera
  • por
  • cebula
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • 3-4 liście laurowe
  • kilka ziaren pieprzu
  • pieprz, sól
  • opakowanie żelatyny
  • posiekany zielony szczypior
  • chrzan przygotowany z jajkiem
  • sos tatarski
  • + opcjonalnie kogel-mogel (ale to trzeba lubić zestawienie smaków słodko-pikantnych)

Całego karpia (wypatroszonego i oskrobanego z łusek) ale z głową i płetwami wkładamy do dużego rondla, dodajemy obrane warzywa oraz przyprawy, zalewamy zimną wodą, gotujemy na malutkim ogniu, aż wszystko będzie miękkie. Pod koniec gotowania dodajemy płat karpia pozbawiony ości, sprawdzamy, czy wywar jest wystarczająco doprawiony, po czym po ok. 20-30 minutach (kiedy mięso karpia będzie już mięciutkie), zdejmujemy garnek z ognia.

Odstawiamy do przestygnięcia.

Wyjmujemy delikatnie płat bez ości, obieramy z mięsa.

Wyjmujemy marchewkę i kroimy ją na ładne plasterki.

Pozostały wywar przecedzamy, do gorącego dodajemy żelatynę (zgodnie z przepisem na opakowaniu).

Przygotowujemy kokilki czy filiżanki – tyle, ile potrzebujemy mieć porcji.

Na dno każdej filiżanki wsypujemy posiekany szczypior, układamy plastry marchwi, posypujemy grubo mielonym pieprzem, wykładamy kawałki mięsa karpia.

Zalewamy przygotowanym wywarem.

Wstawiamy do lodówki.

Podając – na talerzyk nakładamy sos tatarski, na to wyjętą zastygniętą galaretkę, na niej układamy chrzan i opcjonalnie kogel-mogel.

Sałatka śledziowa mojej siostry

Zrobiłam tę sałatkę wczoraj, miała być właściwie na dziś – na środę popielcową, ale na dziś niewiele jej zostało. Taka była pyszna, że większość została od razu pożarta:) Może to i lepiej, bo przecież dziś post.

sałatka śledziowa



Opakowanie śledzi marynowanych w occie i oleju (Liesner) 250 mg

2 garstki drobniutkiej fasolki białej

4-5 ziemniaków ugotowanych w łupinkach

cebula

Majonez (niezbyt gęsty np. kielecki)

Sól do smaku, pieprz

 

 

Fasolkę ugotować  w lekko osolonej wodzie – najlepiej dzień wcześniej – pamiętając, że musi się ona moczyć wcześniej ok. 12 godzin.

Ziemniaki wyszorować i gotować w łupinach, sprawdzając widelcem czy się ugotowały.

Po wystudzeniu (można ugotować dzień wcześniej) pokroić na drobną kostkę.

Śledzie pokroić na drobno.

Cebulę pokroić w drobną kosteczkę, sparzyć wrzątkiem, odcedzić.

Wszystkie składniki połączyć i po spróbowaniu ew. dosolić (śledzie są dość słone), popieprzyć.

Wymieszać z majonezem.



Wigilijne śledzie po łowicku

Zapraszam na regionalne pyszne danie wigilijne

śledzie po łowicku

  • 5-6 płatów śledziowych typu matjas w oliwie i occie
  • 1 duża cebula
  • 1 pietruszka
  • 2 marchewki
  • 2 kiszone ogórki
  • Majonez
  • 2 łyżki oliwy

Płaty śledziowe odsączyć i drobno pokroić.

Cebulę i ogórki pokroić w kostkę

Surowe marchewkę i pietruszkę zetrzeć na grubej tarce, po czym podsmażyć krótko na rozgrzanej oliwie.

Układać składniki warstwowo w kokilkach lub szklaneczkach: śledzie – majonez – cebula+ogórki – majonez – marchewka i pietruszka – majonez

Można przybrać zieleniną (pietruszką, szczypiorkiem)

Poszukiwanie wigilijnego smaku – sałatka śledziowa

saatka_sledziowa_haliny

Są takie dania, takie smaki, które zapadły nam na zawsze w pamięć, a których już nie ma, bo odeszły wraz z odejściem kochanych osób.

Czy nie uda się ich jednak przywołać?

Zbliża się Wigilia, na której nie będzie już mojej siostry Haliny i nie będzie jej sałatki śledziowej, którą zawsze robiła, na którą zawsze się czekało. Na wigilijnym stole pojawiała się wielka salaterka, a w kuchni czekały przygotowane słoiczki z tą sałatką „na wynos” i obdarowani pilnie patrzyli, czy aby ktoś nie dostał jej więcej od drugich. Miało być po równo, sprawiedliwie.

Kiedy planowałyśmy w rodzinie tegoroczną wigilijną wieczerzę, wypłynął temat sałatki.

Powiedziałam, że spróbuję ją zrobić. Na szczęście parę lat temu zaczęłam spisywać nasze rodzinne receptury i siostra zostawiła mi przepis na tę sałatkę.

Wtedy nie studiowałam zbyt pilnie jej przepisu, wpisałam go i tyle, bo przecież nie miałam w planie jej robić, to ona zawsze ją robiła.

Teraz zdziwiłam się. Myślałam zawsze, że daje się do sałatki jajka na twardo, a tu okazało się, że nie.

Cóż, najwyższy czas przetestować przepis. Zrobiłam dwie wersje: według siostry i drugą – moją, z jajkami. Okazało się, że siostra miała rację. Żadnych jajek! Zaczynają dominować w sałatce, przytłumiają smak śledzi.

 

Receptura siostry jest prościutka:

(podaję ilość niewielką, na 2-3 osoby, na większą ilość osób trzeba po prostu zwiększyć proporcjonalnie ilość składników)

 

garstka drobniutkiej białej fasolki (absolutnie wykluczona fasolka z puszki)

2 ziemniaki ugotowane w mundurkach

opakowanie śledzi marynowanych z cebulką w occie – ok. 100-120 mg – wypróbowałam, że najlepsze są Liesnera, te: „śledzik na raz”

mała cebula pokrojona drobniuteńko

sól, pieprz, szczypta majeranku, szczypta papryki

2-3 łyżki majonezu niezbyt gęstego (wg mnie najlepszy okazał się kielecki)

 

Dzień wcześniej należy namoczyć fasolkę.

Następnie gotujemy ją do miękkości w lekko osolonej, ze szczyptą cukru wodzie (dodałam jeszcze do wody małą gałązkę suszonego tymianku). Odcedzamy i studzimy.

Ziemniaki obieramy z łupinek i kroimy w drobną kostkę (wielkości ziaren fasoli).

Filety śledzika również kroimy i dodajemy wraz z cebulą i zalewą do sałatki.

Posiekaną dodatkową cebulę zalewamy wrzątkiem i po ostudzeniu odcedzamy i dodajemy do sałatki.

Dodajemy (próbując) przyprawy, dodajemy majonez, mieszamy.

Wkładamy do lodówki, by smaki się przegryzły.

Smacznego!

Sandacz z sosem maślanym

Przepis Magdaleny Nowaczewskiej – finalistki 5. sezonu MasterChef. Magda jest moją krajanką, Małopolanką, kibicowałam jej w czasie konkursu.

sandacz_Dominiki_z_sosem_malanym

2 świeże filety z sandacza ze skórą (moje były dość cienkie)

łyżka mąki

łyżka masła klarowanego

gałązka tymianku (miałam suszone gałązki)

sól, pieprz

 

 Na sos:

1 szalotka

100 ml białego wina

2-3 łyżki śmietanki kremowej

4 łyżki masła

nieco otartej skórki z cytryny

sól, pieprz

 

Najpierw zaczynamy od sosu: szalotkę drobno siekamy, wsypujemy do rondelka i zalewamy winem. Gotujemy na małym ogniu aż płyn znacznie się zredukuje.

Kiedy to sie gotuje, zajmujemy się rybą: filety myjemy i osuszamy papierowym ręcznikiem. Doprawiamy z obu stron sola i pieprzem. Posypujemy każdy filet odrobiną mąki.

Rozgrzewamy na patelni klarowane masło,  wrzucamy gałązkę tymianku, smażymy rybę z obu stron, najpierw od strony skóry.

Teraz kończymy sos: dodajemy po kawałku masło, cały czas mieszając, nie pozwalając zagotować się. Następnie dodajemy śmietankę, mieszamy i odstawiamy z ognia, doprawiamy solą, pieprzem i skórką z cytryny.

Podajemy rybę z sosem.

Między pączkiem a rybką

Dziś ostatki.

Więc jeszcze ostatni gryz pączka przed środą popielcową i już trzeba by pomyśleć o śledziku.

A może zamiast/obok tradycyjnego śledzia podacie paszteciki z ryby? Z żurawiną?

Zapraszam!

pasztecik z dorsza

Paszteciki z dorsza

50 dag mrożonego fileta z dorsza

1 bułka + mleko do namoczenia bułki

3 łyżki masła

Jajko

Cebula

Przyprawy: sól, pieprz, przyprawa do ryb benedyktyńska (w tej mieszance są: pieprz, bazylia, macierzanka, estragon, gałka muszkatołowa, majeranek, ziele angielskie, papryka, cebula)

Masło i bułka tarta do foremek

Do podania: żurawina w słoiku (kupna)

Filet rozmrozić, wypłukać.

Bułkę namoczyć w mleku.

Zemleć w maszynce do mięsa rybę, odciśniętą bułkę, dodając do mielonych porcji masło.

Dobrze wymieszać masę, dodać przyprawy, posiekaną drobniutko cebulę oraz jajko. Wyrobić masę.

Nagrzać piekarnik do 180 st. C.

Foremki z kominkiem wysmarować masłem i wysypać tartą bułką. Wypełnić je masą i piec w nagrzanym piekarniku ok. 20-30 minut. Zostawić do wystygnięcia, wyjąć z foremek.

Podawać z żurawiną.

Zapraszam na pasztecik z dorsza

Był u mnie jednym z dań wigilijnych. Ale świetnie sprawdzi się jako elegancka przystawka.

Podany z żurawiną smakuje nawet tym, którzy twierdzą, że ryb nie lubią

pasztecik z dorsza

500 g filetów z dorsza

1 bułka czerstwa

3 łyżki masła

Jajko

Cebula

Sól, pieprz, przyprawa do ryb (świetna jest wg mnie benedyktyńska)

Mleko

Odrobina bułki tartej

Żurawina do mięs (gotowa, ze słoika)

Filety (jeśli mrożone trzeba rozmrozić) namoczyć w mleku (1-2 godziny)

Również bułkę moczymy w mleku

Następnie filety, odciśniętą bułkę i masło mielimy w maszynce do mięsa.

Do masy dodajemy drobno posiekaną cebulę, roztrzepane jajko oraz przyprawy, dokładnie mieszamy, wyrabiamy aż masa wchłonie jajko

Małe foremki z kominkiem natłuszczamy masłem, oprószamy tartą bułką, nakładamy do nich masę

Wkładamy foremki do nagrzanego piekarnika (180 st. C) i pieczemy ok. 15 minut.

Podajemy (na ciepło lub na zimno) z żurawiną