Zimiocorz – nieudany eksperyment

Zimiocorz – to potrawa z regionalnej kuchni świętokrzyskiej; coś w rodzaju pasztetu z ziemniaków. Jak napisano w książce – to stara wiejska potrawa, przygotowywana w uboższych domach.  To racja, bo składniki tej potrawy to ziemniaki, cebula, jajko, trochę mąki, sól. Czyli coś, co właściwie w każdym gospodarstwie jest. A ziemniaki – zimioki, jak gwarowo tu się mówi – to podstawa świętokrzyskiej kuchni.

Przygotowuję w tej chwili takie opracowanie (na użytek domowy, „ku pamięci”), które nosi roboczy tytuł: świętokrzyskie smaki w mojej kuchni. Mam już spisane potrawy, które robiło się zawsze w naszym domu, ale dodatkowo testuję regionalne przepisy, które mnie zaciekawiły. Jeśli się sprawdzą – włączam do swojej książki.

No, niestety, zimicorz się w niej nie znajdzie.

Nie to, że nie wyszedł. Wyszedł. Ale mi nie smakuje.

Robiłam zarówno w wersji z surowych ziemniaków, jak i z gotowanych, nawet z dodatkiem boczku, ale to nie to, co tygryski lubią najbardziej.

Ale gdyby ktoś był ciekawy, to podaję przepis:

2 kg ziemniaków, 3 cebule, 2 łyżki mąki ziemniaczanej i pszennej, sól, pieprz, tłuszcz, 2 jajka

Ziemniaki obrać, umyć i zetrzeć na tarce, przełożyć na sitko, aby usunąć nadmiar wody. Dodać sól, pieprz i pokrojoną w małą kostkę cebulę, wbić jajka, wymieszać. Brytfankę posmarować tłuszczem, włożyć masę ziemniaczaną i piec ok 2 godzin.

Nowy pomysł na surówkę

„Zostań w domu” – ok. zostaję, ale muszę przyznać, że kulinarnie oznacza to jednak spore wyzwanie. Musisz przygotowywać posiłki, z tego co w domu zgromadziłeś.

Postanowiłam, że dopóki da się z tego, co mam, sensownie zakomponować codzienne menu, to nie wychodzę z domu. Ciekawe, jak długo mi się uda nie „wyskakiwać” do sklepu.

Dziś pomysł na nową surówkę, z jabłka, świeżego ogórka i kalarepki.

Takiego  połączenia jeszcze nie robiłam. Okazało się, że to bardzo ciekawy, orzeźwiający smak.

Jabłko (ze skórką), ogórek i kalarepkę trzemy na grubej tarce.

Doprawiamy solą, pieprzem, szczyptą cukru.

Dodajemy łyżkę majonezu.

Smacznego!

a na obiad – kasza tatarczana

Ostatnio kasze cieszyły się wielkim wzięciem w koszykach i wózkach zakupowych, pewnie więc większość ma w domu ciemną kaszę gryczaną, na którą u nas zawsze mówiło się: tatarczana. Czas więc chyba zaprezentować ją na stole.

Zrobiłam ją z sosem warzywnym (z mrożonek) i surówką z marchwi i jabłka

Kaszę (zwykle jest w saszetkach) gotujemy według przepisu na opakowaniu, ok. 20 minut w lekko osolonej wodzie.

W tym czasie robimy sos:

Do rondelka wrzucamy 2-3 garstki ulubionych warzyw mrożonych: u mnie to były marchew w plastrach, różyczki kalafiora i brokuła, kawałki pora, bób i brukselka. Podlewamy niewielką ilością wrzątku i dusimy do miękkości na małym ogniu. Lekko doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy 2 łyżki masła – i sos gotowy.

Surówka – na grubej tarce trzemy marchew i jabłko, doprawiamy łyżeczką cukru i łyżka majonezu.

Smacznego!

A na deser – tekst literacki o kaszy tatarczanej. Pamiętacie „Lalkę” Bolesława Prusa? Na jednym z przyjęć warszawskiej socjety, tzw. wyższe sfery odkrywały uroki wiejskiego jadła. Tekst bardzo na czasie, jako, że działo się to właśnie w okresie Wielkiego Postu (który i teraz mamy), z którym jednak śmietanka towarzyska nie wiedziała co robić. Poczytajmy:

„ Do salonu weszli dwaj bardzo eleganccy młodzi ludzie, z których jeden odznaczał się cienką szyją i dość wyraźną łysiną, a drugi powłóczystemi spojrzeniami i subtelnym sposobem mówienia. Weszli rzędem, jeden obok drugiego, trzymając kapelusze na tej samej wysokości. Jednakowo ukłonili się, jednakowo usiedli, jednakowo założyli nogę na nogę, poczem, pan Rydzewski zaczął pracować nad utrzymaniem swojej szyi w kierunku pionowym, a pan Pieczarkowski zaczął mówić bez wytchnienia.

 Mówił o tem, że obecnie świat chrześcijański obchodzi wielki post za pomocą rautów, że przed wielkim postem był karnawał, w czasie którego bawiono się wyjątkowo dobrze i że po wielkim poście nastąpi czas najgorszy, w którym niewiadomo co robić. Następnie, zakomunikował pannie Izabeli, że podczas wielkiego postu, obok rautów, odbywają się odczyty, na których można bardzo przyjemnie czas spędzać, jeżeli siedzi się obok znajomych dam i że najwykwintniejsze przyjęcia w tym poście są u państwa Rzeżuchowskich.
 — Coś zachwycającego, coś oryginalnego!… powiadam pani — mówił. — Kolacya, rozumie się, jak zwykle: ostrygi, homary, ryby, zwierzyna, ale na zakończenie, dla amatorów, wie pani co?… Kasza!… Prawdziwa kasza… jakaż to?…

— Tatarska — wtrącił pierwszy i ostatni raz pan Rydzewski.

— Nie tatarska, ale tatarczana… Coś cudownego, coś bajecznego!… Każde ziarnko wygląda tak, jakby oddzielnie gotowane… Formalnie zajadamy się nią: ja, książę Kiełbik, hrabia Śledziński… Coś przechodzącego wszelkie pojęcie… Podaje się zwyczajnie, na srebrnych półmiskach…”

(Prus B., Lalka, t. 3, Damy i kobiety)

Jarzynowa z pomidorową nutą

Szybka, ekspresowa, codzienna zupa, gotowa w godzinę

  • 1 ziemniak
  • 1 mała cebula
  • kawałek pora
  • garść mrożonki warzywnej krojonej w paseczki (głównie marchewka i pietruszka)
  • garść drobnego makaronu
  • 2-3 suszone grzyby
  • 1 pomidor
  • piramidka smaku do zup (z Lidla) lub dowolne przyprawy
  • sól
  • 2 łyżki gęstej śmietany
  • natka pietruszki

Ziemniaka obieramy i kroimy w kostkę. Wrzucamy do rondla, zalewamy zimną wodą. Stawiamy na ogniu. Dodajemy pokrojone w półplastry cebulę i pora. Wszystko musi się zagotować.

Wtedy dodajemy mrożonkę warzywną, suszone grzyby, makaron, piramidkę smaku, lekko solimy i gotujemy do miękkości.

W tym czasie kroimy pomidora na kawałki i dusimy na maśle, aż całkiem się rozpadnie. Przecieramy przez sito wprost do zupy.

Chwilę razem gotujemy, wyjmujemy piramidkę smaku, dodajemy do zupy śmietanę, roztrzepując ją, ewentualnie jeszcze dosalamy i dodajemy natkę pietruszki.

Smacznego!

Kalafiorowa z grzybami leśnymi

Kiedyś nie wyobrażałam sobie obiady bez zupy. Teraz często odstępuję od modelu tradycyjnego, dwudaniowego obiadu, ale kiedy przez kilka dni nie mam zupy, zaczyna mi jej bardzo brakować.

Dziś zapraszam na jesienną zupę kalafiorową z grzybami leśnymi

Połączenie nie jest może najbardziej oczywiste i raczej rzadko spotykane, ale warte wypróbowania. Trzeba tylko uważać na proporcje, by grzyby nie zdominowały delikatnego smaku kalafiora. Kiedy grzyby będą tylko dodatkiem, wydobędą świetnie lekki, orzechowo-piżmowy smak kalafiora.

  • 2 garści różyczek kalafiora
  • 1 spory ziemniak
  • 1 mała cebula
  • 1 mała marchewka
  • 3-4 maślaczki
  • mały suszony kapelusz prawdziwka
  • 2-3 łyżki gęstej śmietany
  • posiekane: natka pietruszki i szczypioru
  • sól, pieprz

Rondel z zimną wodą stawiamy na palniku i wrzucamy kolejno pokrojone w kostkę: ziemniaka, cebulę, marchewkę. Po zagotowaniu leciutko solimy i dorzucamy rozdrobnione różyczki kalafiora, pokrojone maślaczki i prawdziwka.

Gotujemy aż jarzyny będą miękkie, ale al dente.

Dodajemy śmietanę i zieleninę i doprawiamy pieprzem i solą, tak, jak lubimy (pieprzu nie za dużo!).

Smacznego!

Przypominam się z sałatką kuskus

Moja niemal codzienna sałatka w lecie, kiedy pomidory są tak pełne smaku i domowe małosolne kuszą, zerkając ze słoja! Zrobienie sałatki to maximum 20 minut, a jaka jest pyszna! Zapraszam!

sałatka kuskus
  • garść kaszy kuskus
  • 1 jajko
  • 2 pomidory
  • 1 cebula
  • 1 ogórek kiszony małosolny
  • kawałek twarożku
  • 2 łyżki majonezu
  • sól, pieprz

Wstawiamy jajko i gotujemy na twardo i kroimy w kostkę.

Suchą kaszę wsypujemy do miski, lekko solimy, zalewamy wrzątkiem, tak by była całkowicie zakryta, przykrywamy miskę pokrywką.

Cebulę kroimy w drobniutką kosteczkę, pomidory,  ogórek i twarożek trochę grubiej.

Teraz zaglądamy do kaszy; powinna już wchłonąć wodę. Mieszamy ją widelcem, by rozdzielić ziarenka. Dodajemy do kaszy wszystkie pokrojone składniki, doprawiamy i mieszamy z majonezem.

Mile widziana zielenina: szczypiorek czy pietruszka, ale akurat u mnie „wyszły”.

Smacznego!

Jarzynowa z młodym groszkiem

Mimo iż lato w pełni, warzywa są drogie. Ot, mała szklaneczka-literatka młodego zielonego groszku kosztuje na targu 5 złotych. Ale warto kupić; zupa z młodych jarzyn z tym dodatkiem ma smak wyborny, niezapomniany.

jarzynowa z młodym groszkiem

Wróciłam do sposobu gotowania zup mojej babci i mamy; zwykle gotowały zupę z jakimś mięsnym dodatkiem, co dodaje smakowi głębi. Do dzisiejszej jarzynówki dodałam dwa żołądki drobiowe – pyszne!

  • 2 ziemniaki
  • pół kalarepki
  • 2 małe marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1 cebula
  • szklaneczka zielonego groszku
  • kawałek pora
  • kawałek młodego selera
  • liście selera, natka pietruszki, koperek
  • sól, pieprz
  • 2-3 łyżki śmietany
  • 2 żołądki drobiowe
  • łyżka zacierki makaronowej

Do rondla z wodą wrzucam żołądki (w całości, dopiero kiedy będą miękkie kroję je na paseczki), pokrojone w kostkę ziemniaki i cebulę, doprowadzam do wrzenia. Wtedy lekko solę, zmniejszam temperaturę gotowania i dodaję pozostałe pokrojone drobno dość warzywa i zacierkę. Gotuję aż wszystko będzie miękkie, doprawiam solą, pieprzem, śmietaną, dodaję zieleninę.

Smacznego!

Jest już bób w rozsądnej cenie

młody bób

Czekam co roku na młody bób. Ale czekam też aż jego cena będzie rozsądna, do przyjęcia w domowym budżecie.  Już od parunastu dni był na rynku, ale dopiero teraz jego cena spadła. Dycha za kilogram to już wydaje mi się ceną do przyjęcia.

Na początku sezonu nie kombinuję. Po prostu gotuję bób i jem z bułką tartą podsmażoną na maśle. Albo przypiekam zimny bób na maśle aż skórka mu się przyrumieni.

Nie ma nic lepszego!

Zapraszam na zupę kalafiorową

zupa kalafiorowa

Odmian zupy kalafiorowej jest pewnie tyle, ile kucharek. U mnie też mnóstwo jest jej rodzajów.

Ale każda z nich na pewno jest pyszna, bo specyficzny smak i struktura kalafiora podbijają nasze kubki smakowe.

Zapraszam na dzisiejszą moją propozycję:

Proporcje na 2 l zupy

  • pół kalafiora podzielonego na małe różyczki (ogonki również wykorzystuję)
  • 2 ziemniaki
  • 1 cebula
  • mała marchewka
  • 2 grube plastry szerokiej kiełbasy krakowskiej podsuszanej
  • olej, masło
  • 2 łyżki gęstej śmietany
  • sól, pieprz, szczypta czosnku niedźwiedziego

W rondlu rozgrzewamy łyżkę oleju i łyżkę masła, wrzucamy pokrojone w kostkę cebulę i kiełbasę, chwilę podsmażamy.

Zalewamy wodą, dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki, lekko solimy i gotujemy.

Po 20 minutach dorzucamy różyczki kalafiora i startą na grubej tarce marchewkę.

Gotujemy dalej ok. 30-40 minut, aż wszystkie jarzyny będą miękkie (ale nie rozgotowane).

Doprawiamy solą, pieprzem, czosnkiem niedźwiedzim, dodajemy śmietanę, roztrzepując ją trzepaczką.

Chwilę jeszcze wszystko razem gotujemy, po czym odstawiamy na kilkanaście minut.

Zupa gotowa – smacznego!

Odgrzewana na drugi dzień jest jeszcze lepsza:)

Warzywa czy jarzyny?

Kiedy robiłam zakupy w jarzyniaku na piątkowy obiad, znów po raz kolejny zastanawiałam się, co kupuję: jarzyny czy warzywa?

warzywa czy jarzyny?

Problem ten wystąpił mi ostatnio, kiedy porządkowałam swój blog po przeprowadzce z Agory; zwłaszcza w tagach miałam nieprawdopodobny bałagan:) Miałam i „jarzyny” i „warzywa”, i w dodatku klasyfikowałam wpisy do tych tagów bez żadnej metody, ot, co mi tam kiedy przyszło do głowy.

Pewnym usprawiedliwieniem jest to, że w zasadzie słowa te stały się synonimami i używa się je zamiennie. Źródła naukowe podchodzą do tematu bardzo różnie, ale najczęściej uważa się, że jarzyny to takie rośliny, które można spożywać w stanie jarym, czyli świeżym, surowym; zaś warzywa to rośliny, zdatne do spożycia po uwarzeniu (ugotowaniu, poddaniu obróbce cieplnej).

Przyjmując tę klasyfikację, stwierdzić trzeba, że większość jadalnych roślin, to jednak jarzyny, bo są możliwe do spożycia w stanie surowym (choć można je też oczywiście gotować, dusić, piec). W codziennym nazewnictwie też częściej funkcjonują nazwy jarzynowe: zupa jarzynowa, sałatka jarzynowa, sklep jarzyniak…

Dlatego zdecydowałam się przyjąć na swoim blogu tag: jarzyny.

A skoro już mówimy o jarzynach, to podam jeszcze krótką ich klasyfikację:

  • Kapustne (brukselka, brokuł, jarmuż, kalafior, kalarepa, kapusta)
  • Cebulowe (cebula, czosnek, por, szczypiorek)
  • Liściowe (botwina, cykoria, roszponka, rukiew, rukola, szpinak, seler naciowy)
  • Korzeniowe (burak, marchew, pietruszka, pasternak, seler, topinambur)
  • Psiankowate (bakłażan, papryka, pomidor, ziemniak)
  • Dyniowate (arbuz, dynia, melon, ogórek)
  • Rzepowate (brukiew, rzepa, rzodkiewka)
  • Strączkowe (bób, ciecierzyca, fasola, groch, soczewica)
  • Wieloletnie (chrzan, rabarbar)
  • Przyprawowe (cząber, kminek, koper, majeranek)

Niektórzy również grzyby klasyfikują do jarzyn. Ale u mnie jest to odrębny tag, głównie dlatego, że uwielbiam potrawy z grzybów, mam ich dużo i nie chcę, by mi zginęły w netowych odmętach.