Kuchnia filmowa – mediolańska

Tyle razy już przygotowywałam menu włoskie na przyjęcia towarzyszące oglądaniu filmów, że kolejne mnie trochę przerażało; przecież wszystko już było! co by tu podać?

Ale tym razem rzecz okazała się nie taka zła; akcja filmu, który mieliśmy oglądać toczy się w północnych Włoszech, w Mediolanie, stolicy Lombardii. Tego rejonu jeszcze „nie przerabialiśmy”. Pomocą okazała się nieoceniona książka „Culinaria Italia”, kompendium wiedzy o włoskiej kuchni.

A film, który oglądaliśmy to „Chleb z nieba” – opowieść o niewidzialnym dziecku. Rzecz dzieje się współcześnie; w centrum Mediolanu, w Wigilię Bożego Narodzenia, dwójka bezdomnych znajduje na śmietniku niemowlę. Okazuje się jednak, że nie wszyscy je widzą. Kto je może zobaczyć? Film kończy się pytaniem: czy ty, widzu, zobaczyłbyś to dziecko?

Jako, że ciągle jesteśmy jeszcze w okresie świątecznym, choinki ciągle w domu są, dekoracja stołu też była świąteczna: motyw choinki na obrusach, choinki w menu, gwiazdy betlejemskie na stole.

Do filmu: kawa i babka panettone (mediolańska specjalność) oraz ciasteczka amaretti i sfogliatine

Kolacja:

Talerz włoskich wędlin i serów jako przystawka

Krem z dyni z pierożkami tortellini

Kotlet alla milanese z panierowanymi jarzynami

Wino czerwone wytrawne Nero d`Avola (sycylijskie, bo Lombardia nie jest rejonem, który słynąłby z win, raczej nie spotkamy ich w naszych sklepach)

Polski film – polskie menu

Notatka  z październikowego spotkania filmowo-kulinarnego

Menu było polskie, bo polski był film, który oglądaliśmy: „Dziewczyna z szafy” w reż. Bodo Koxa (film przejmujący, byliśmy bardzo poruszeni)

Wybór menu padł na kuchnię świętokrzyską, regionalną kuchnię moich korzeni. Na okładce menu – para w stroju świętokrzyskim; być może tak właśnie wyglądali najstarsi odnalezieni moi przodkowie, z połowy XVIII wieku.

Na stole, na obrusie pojawiła się wielka kwiecista ludowa chusta z frędzlami.

Kuchnia świętokrzyska to raczej prosta, chłopska kuchnia, ale smaczna i syta. Podstawowe produkty, które w niej królują to ziemniaki i jeszcze raz ziemniaki, a także grzyby, cebula, kapusta, ogórki, od święta mięso.

Na party były:

Jako przystawka  – gołąbek z farszem ziemniaczanym i sosem pomidorowo-grzybowym

Zupa – sztandarowa zalewajka świętokrzyska, tutaj w wersji minimum: ziemniaki, cebula, grzyby, czosnek, zakwas, trochę śmietany. W wersji bogatej zupę gotuje się na żeberkach, często dodaje się wędlinę.

Danie główne: warkocz trzech mięs, marynowanych, szybko obsmażony i potem duszony. Do tego przysmażane ziemniaki i ogórki małosolne (domowe)

Wino: polskie regionalne (ze Szczawnicy); białe (a może różowe), wytrawne, bardzo dobre

Do kawy: piernik spod kamienia.

To pewna modyfikacja wąchockiego placka spod kamienia. Nazwa pochodzi stąd, że trzeba trzy upieczone blaty ciasta przełożyć śmietaną i obciążyć, żeby dobrze się zespoliły. Dawniej gospodynie radziły sobie tak, że miały specjalny kamień o wymiarach brytfanki na ciasto. Dziś dobrze zdaje egzamin encyklopedia na przykład. Cóż, każda epoka radzi sobie, jak może:)

Klopsy królewieckie

klopsy królewieckie
klopsy królewieckie vel zupa klopsowa

Pomysł na to danie zrodził się, kiedy czytałam relacje z Festiwalu Smaków w Toruniu, który odbył sie 13 i 14 kwietnia br. Hasło tegorocznego festiwalu: „Kuchnia Rzeczpospolitej wielu narodów„. Jedną z głównych atrakcji był obiad prezydencko-rektorski, który przygotowali wspólnie prezydent Miasta Torunia oraz rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, którzy podali właśnie klopsy królewieckie, danie historyczne, pochodzące z  Prus Wschodnich z Królewca (dziś Kaliningrad), ale do dziś jedno z ulubionych dań Mazur, Warmii i Pomorza. Nazywane jest często zupą klopsową.

Oooo, tak! to danie przemawiało do wyobraźni; zaraz poszukałam przepisu.

Są to pulpety z mięsa mielonego duszone w bulionie, z którego powstaje sos. Sos może mieć konsystencję zupy, bądź bardziej gęstą, wedle uznania. Mięso też może być różne, najczęściej używa się wieprzowiny.

Ja miałam gulaszowe z dzika i wymieszałam je z cielęciną.

  • ok. 500 g mielonego mięsa (pół na pół gulaszowe z dzika i cielęcina)
  • ok. 200 g cielęciny na bulion
  • 1 jajko
  • 1 czerstwa bułka
  • 1 łyżka musztardy
  • 1 cebula
  • 1 łyżka natki pietruszki
  • szklanka białego wytrawnego wina
  • 2 listki laurowe, kilka ziarenek pieprzu
  • 2 łyżki mąki
  • 2 łyżki masła
  • 100 ml gęstej śmietany
  • skórka otarta z 1/2 cytryny
  • mały słoiczek kaparów
  • 1 łyżka zalewy z kaparów

Ugotować bulion na cielęcinie (dodając cebulę, małą marchewkę i pietruszkę, kawałek selera). Przecedzić, jarzyny odłożyć, tu już nie będą nam potrzebne.

Bułkę namoczyć. Cebulę pokroić w drobną kostkę. Na patelni roztopić masło, zeszklić cebulę, przestudzić. Wymieszać składniki na klopsy: zmielone mięso, odciśniętą bułkę, jajko, musztardę, zeszkloną cebulę, łyżkę posiekanej natki pietruszki, część kaparów. Wyrobić na jednolitą masę, doprawić solą i pieprzem. Zrobić klopsiki (dość duże).

Do bulionu dodać wino, listki laurowe i pieprz, zagotować w szerokim rondlu. Do gotującego się wywaru wkładać ożyć ostrożnie klopsy, zmniejszyć płomień, rondel przykryć. Gotować 10 minut. 

Ugotowane klopsy wyjąć a wywar przecedzić. Zrobić zasmażkę z mąki i masła, wlać do przecedzonego wywaru, roztrzepać trzepaczką, aby się dobrze połączyły. Dodać śmietanę i roztrzepawszy ją zagotować całość. Włożyć klopsy, pozostałe kapary, zalewę z kaparów, startą skórkę z cytryny.  Podgrzewać jeszcze ok 10 minut. Ewentualnie doprawić solą i pieprzem.

Podawać z chlebem, najlepiej razowym

Smacznego!

Kolacja do filmu: „Las, 4 rano”

menu myśliwskie
menu trochę myśliwskie

Oglądaliśmy film Jana Jakuba Kolskiego „Las, 4 rano”.

O filmie za chwilę; najpierw opowiem o menu. Tytuł narzucał zarówno wystrój stołu, jak i dobór potraw. Las – czyli powinno być zielono: obrus, serwetki, gałęzie drzew, paprocie

nakrycie stołu do kolacji
nakrycie stołu

A potrawy? Dziczyzna, grzyby, owoce leśne…. A konkretnie:

Przystawka: koreczki z rydzów, kiełbasy myśliwskiej, oscypka, ogórków

koreczki leśne
koreczki leśne

Pierwsze danie: klopsy królewieckie z dzika (rodzaj zupy z pulpetami)

klopsy królewieckie

Danie główne: pieczona sarna, nadziewany bażant, kopytka i młoda botwinka

sarna i bażant
sarna i bażant

W szklanicach podałam coctail z cydru i soku jabłkowo-miętowego.

Deser: pucharek owoców (maliny, borówki, truskawki) z dodatkiem miodu (półtoraka)

Do kawy były staroświeckie ciasteczka kręcone przez maszynkę

Film robi wrażenie; są w filmie momenty drastyczne, ale Kolski umie budować nastrój

film Las 4 rano

O swoim filmie tak mówił:

Jan Jakub Kolski: Po śmierci Zuzi, mojej córki, napisałem książkę „Las, 4 rano”,  historię o takim królu życia, który rzuca korporację i wszelkie miejskie przyjemności i zamieszkuje sam w lesie. Ogranicza swoją egzystencję do najprostszych czynności i potrzeb. Kiedy trafia do niego 14-letnia dziewczynka, jego życie się zmienia, powstaje jakieś napięcie. Odkrywamy, że powodem dla którego ten mężczyzna mieszka w lesie jest śmierć córki. Film oparty jest na motywach z książki i to jest rzecz również o mnie.

Od początku reżyser sugeruje, że bohater jest  nowym, biblijnym Hiobem. Cytaty z „Księgi Hioba” prowadzą nas przez kolejne partie filmu. Hiob także jest człowiekiem, który traci wszystko – majątek, rodzinę. Żyje na marginesie społeczeństwa, prawie jak zwierzę. Narracja tej księgi nie jest jednak wyłącznie narracją o sile losu (Boga) miażdżącej jednostkę. Bóg błogosławi Hiobowi raz jeszcze, Hiob dostaje drugą szansę na szczęście, nowy majątek, nową rodzinę. A w filmie Kolskiego? …..

kawałek lasu na stole
kawałek lasu na stole

Filmowe party z południa Francji

Odbyło się pierwszego kwietnia i wcale nie jest to wiadomość prima-aprilisowa!

menu party z kuchni francuskiej

Rzeczywiście w ten pierwszokwietniowy poniedziałek spotkaliśmy się; lubię bardzo te chwilę, kiedy story zaciemniające pokój są już zasłonięte, a ekran kina domowego z charakterystycznym szumem zsuwa się spod sufitu; zaczyna się magia kina.

Film „Tajemnica Objawienia” z 2018 roku w reżyserii Xaviera Giannolego opowiada o dziennikarzu, badającym przypadek maryjnej epifanii na francuskiej prowincji. Film niezwykły, pozostawiający mnóstwo pytań i mnóstwo wątpliwości. Nic tu nie jest pewne i nic nie jest tylko czarno-białe.

Ale wróćmy do kuchni. Skoro południowa Francja, to kuchnia prowansalsko-śródziemnomorska.

Jako przystawka – klasyk: sałatka nicejska

sałatka nicejska

Zupa: śródziemnomorska, czosnkowa, jej korzenie tkwią na napoleońskiej wyspie, Korsyce

zupa czosnkowa

Danie główne: to pieczeń wołowa duszona z gruszką, podana z kulką ryżu i zapałkami jarzyn

wołowina z gruszką

Daniom towarzyszyło wino Brise de France, czerwone, wytrawne, o aromacie czarnej porzeczki, ze szczepu Cabernet-Sauvignon

wino brise de france

Deser: pomarańcze z morelami w syropie aromatyzowanym brandy

pomarańcze z morelami

Do okładki karty menu wstawiłam zdjęcie nakrytego już stołu; bardzo się to spodobało moim gościom (że takie aktualne!)

menu francuskie

Nakrycie stołu w kolorystyce prowansalskiej: szafir i żółć – ulubione kolory van Gogha. (obrus kupiony przed laty w Nicei, ciągle zachwyca żywością kolorów). Polski akcent to bazie – nie oparłam się pokusie ich dołączenia do żółtych żonkili, to akurat ich czas i są takie piękne:)

bazie z żonkilami

Zapraszam do kuchni argentyńskiej

Kuchnia argentyńska zdominowała nasze ostatnie spotkanie filmowe; w filmie, który oglądaliśmy (Gdzie mieszka Bóg) wystąpił papież Franciszek, pochodzący z Argentyny, wyszukałam więc garść informacji o potrawach, które lubi najbardziej.

I tak: do kawy w trakcie filmu zrobiłam ciasteczka alfajores (rodzaj naszych markizów) przekładanych masą krówkową (dulce de leche). Te ciasteczka, popularne również w Hiszpanii, są wizytówką Argentyny; są wszechobecne i wszędzie można je kupić, a dulce de leche skradło serce Papieża Franciszka

Jako przystawkę podałam sałatkę argentyńską (bardzo oryginalne zestawienie składników) i pieczone pierożki empanadas

Danie główne to bardzo sycąca zupa puchero – rodzaj zupy gulaszowej z wszelkimi fasolkami, ciecierzycą, kukurydzą, batatem…. dużo tam jest składników; zupa codziennie podgrzewana z każdym dniem staje się lepsza. Papież, kiedy jeszcze był kardynałem, sam przyrządzał tę zupę; prosta jest bardzo, tyle tylko, że wymaga trochę czasu

Daniom towarzyszyło argentyńskie czerwone wino wytrawne Malbec. Na deser: galaretka owocowa z owocami tropikalnymi.

Planując menu, pomyślałam oczywiście o stekach, ale nie mam doświadczenia w ich smażeniu, a łatwo je zepsuć. Nie odważyłam się, zwłaszcza, że jeden z uczestników był w Argentynie i rozpoznałby od razu wszelką fuszerkę:)

Wyszukałam też informacje o tym jak jada obecnie papież Franciszek; stołuje się w jadalni Domu św. Marty w Watykanie (jest to rodzaj hotelu dla kardynałów). Jadalnia utrzymana jest w kolorystyce nasyconej zieleni szmaragdowej, stoły są okrągłe, przykryte białymi obrusami. Dania są głównie włoskie, lekkie.

A film – skierowany raczej do młodzieży – potrafi wzruszyć również dorosłych. Przypomina o młodzieńczych ideałach, prawdziwej przyjaźni oraz o tym, że możliwa jest osobowa relacja z Bogiem.

Party – Amerykanin w Paryżu

Świąteczno-noworoczne zabieganie nie za wiele czasu zostawiało na rzeczywistość wirtualną. Czas to nadrobić.

Najpierw napiszę może o party, które towarzyszyło oglądaniu filmu Bóg nie umarł – światło w ciemności.

Film był amerykański, dlatego przyszło mi na myśl, że może przygotowałabym menu autorskie, według Amerykanina, Davida Lebovitza, który zamieszkał w Paryżu i cudownie opisuje kulinarne przygody Amerykanina we Francji. Czyli kuchnia francuska, ale według Amerykanina.

party amerykańskie

menu amerykańskie

Na stole położyłam jedwabny bieżnik z napisami i widoczkami Paryża, który tak naprawdę jest szaliczkiem:)

Jako czekadełko wybrałam ciasteczka piaskowe (sablé) z serem comté – zrobiły furorę, są cudowne i uzależniające!

ciasteczka sables

Pierwsze danie to paryska zupa cebulowa

zupa cebulowa

Danie główne to duszony w winie indyk ze śliwkami, kluseczkami i surówką z marchewki

indyk ze śliwką

Koniecznie muszę dodać tutaj parę słów  o marchewce. Ale najlepiej oddajmy głos Davidowi:

„Nie da się napisać książki o kuchni francuskiej bez wzmianki o surówce z tartej marchewki. Nie ma w tym kraju chyba nikogo, kto by jej nie lubił. Autorzy francuskich książek kucharskich nawet o niej nie wspominają, wychodząc z założenia, że każdy Francuz ma ją w genach. (..) Poprosiłem kiedyś o wskazówki pewnego Francuza. W odpowiedzi pokazał mi specjalną tarkę do warzyw (…) mouli-Julienne, której nie można dostać nigdzie indziej poza Francją. To poręczne urządzenie trze marchewkę na długie, cienkie i lekko zwijające się wstążeczki, które są znakiem rozpoznawczym tej surówki.”

Nie mam takiej tarki, ale starłam marchewkę na takiej specjalnej zastrugaczce do jarzyn; bardzo się podobała:) i smakowała.

Do tego czerwone wytrawne wino Medoc-Cru Bugeois 2013 i francuska woda mineralna Perier

wino francuskie

woda perier

Do kawy ciasteczka imbirowe i wybór pierniczków

ciasteczka imbirowe