To przepis z książki, którą bardzo lubię: Qchnia artystyczna Marty Gessler (uwaga! Nie mylić z Magdą Gessler). P. Marta prowadzi restaurację w warszawskim Pałacu Ujzadowskim, a swoje krótkie kolorowe przepisy publikowała ładnych już parę lat temu w „Wysokich Obcasach”; wydała je w formie nowatorskiej, kolorowej książki. Przepisy ułożone są według rodzajów głównych składników dań.
Tak pisze o rabarbarze:
Nie pisać o rabarbarze? Ale ja go lubię. Wszystko w nim lubię.
Kolor – jasnoróżowy – kolor kompotu. Zapach i smak. Obrany ze skórki. Maczany w cukrze.
Zwykłe kruche ciasto z rabarbarem i wanilią jest wyjątkowe.
Jest niezdrowy? Szczawiany?
Ale przecież czas rabarbarowy trwa krótko.
Kiedy się pojawia, wiem, że zacznie się coś wiosenno-rabarbarowo-nowego
I mamy 4 przepisy: na kompot, zupę, sos i paluch
Zrobiłam zupę – przepyszna, a tak prosta, że już chyba nie można prościej.

- 2 łodygi rabarbaru
- 1 jabłko (miałam akurat grójeckie)
- Cukier
Rabarbar i jabłko obrać, pokroić na kawałki, włożyć do rondelka, posypać cukrem (niezbyt dużo tego cukru!), wymieszać. Kiedy owoce puszczą sok, zalać wrzątkiem i rozgotować. Przetrzeć na sicie.
Gotowe.
Może być na zimno, na ciepło, jak kto woli.
Podałam z grzankami, ale mogą być kluseczki, groszek ptysiowy, może być troszkę śmietanki do dekoracji.










