Rogale świętomarcińskie

Na rogale świętomarcińskie, z białym makiem, czeka się cały rok, bo tradycja mówi, że są przysmakiem związanym z dniem św. Marcina, który w dniu 11 listopada przybywa na białym koniu (stąd ten biały mak).

Te domowe rogale, bez żadnych substytutów, uczciwe, z masłem, marcepanem, orzechami i białym makiem, z listkowanego ciasta francusko-drożdżowego, mają niepowtarzalny smak.

Zapraszam!

Polski film – polskie menu

Notatka  z październikowego spotkania filmowo-kulinarnego

Menu było polskie, bo polski był film, który oglądaliśmy: „Dziewczyna z szafy” w reż. Bodo Koxa (film przejmujący, byliśmy bardzo poruszeni)

Wybór menu padł na kuchnię świętokrzyską, regionalną kuchnię moich korzeni. Na okładce menu – para w stroju świętokrzyskim; być może tak właśnie wyglądali najstarsi odnalezieni moi przodkowie, z połowy XVIII wieku.

Na stole, na obrusie pojawiła się wielka kwiecista ludowa chusta z frędzlami.

Kuchnia świętokrzyska to raczej prosta, chłopska kuchnia, ale smaczna i syta. Podstawowe produkty, które w niej królują to ziemniaki i jeszcze raz ziemniaki, a także grzyby, cebula, kapusta, ogórki, od święta mięso.

Na party były:

Jako przystawka  – gołąbek z farszem ziemniaczanym i sosem pomidorowo-grzybowym

Zupa – sztandarowa zalewajka świętokrzyska, tutaj w wersji minimum: ziemniaki, cebula, grzyby, czosnek, zakwas, trochę śmietany. W wersji bogatej zupę gotuje się na żeberkach, często dodaje się wędlinę.

Danie główne: warkocz trzech mięs, marynowanych, szybko obsmażony i potem duszony. Do tego przysmażane ziemniaki i ogórki małosolne (domowe)

Wino: polskie regionalne (ze Szczawnicy); białe (a może różowe), wytrawne, bardzo dobre

Do kawy: piernik spod kamienia.

To pewna modyfikacja wąchockiego placka spod kamienia. Nazwa pochodzi stąd, że trzeba trzy upieczone blaty ciasta przełożyć śmietaną i obciążyć, żeby dobrze się zespoliły. Dawniej gospodynie radziły sobie tak, że miały specjalny kamień o wymiarach brytfanki na ciasto. Dziś dobrze zdaje egzamin encyklopedia na przykład. Cóż, każda epoka radzi sobie, jak może:)

Kalafiorowa z grzybami leśnymi

Kiedyś nie wyobrażałam sobie obiady bez zupy. Teraz często odstępuję od modelu tradycyjnego, dwudaniowego obiadu, ale kiedy przez kilka dni nie mam zupy, zaczyna mi jej bardzo brakować.

Dziś zapraszam na jesienną zupę kalafiorową z grzybami leśnymi

Połączenie nie jest może najbardziej oczywiste i raczej rzadko spotykane, ale warte wypróbowania. Trzeba tylko uważać na proporcje, by grzyby nie zdominowały delikatnego smaku kalafiora. Kiedy grzyby będą tylko dodatkiem, wydobędą świetnie lekki, orzechowo-piżmowy smak kalafiora.

  • 2 garści różyczek kalafiora
  • 1 spory ziemniak
  • 1 mała cebula
  • 1 mała marchewka
  • 3-4 maślaczki
  • mały suszony kapelusz prawdziwka
  • 2-3 łyżki gęstej śmietany
  • posiekane: natka pietruszki i szczypioru
  • sól, pieprz

Rondel z zimną wodą stawiamy na palniku i wrzucamy kolejno pokrojone w kostkę: ziemniaka, cebulę, marchewkę. Po zagotowaniu leciutko solimy i dorzucamy rozdrobnione różyczki kalafiora, pokrojone maślaczki i prawdziwka.

Gotujemy aż jarzyny będą miękkie, ale al dente.

Dodajemy śmietanę i zieleninę i doprawiamy pieprzem i solą, tak, jak lubimy (pieprzu nie za dużo!).

Smacznego!

Jesienny piknik

Leśna polana skąpana w słońcu, szelest spadających złotych jesiennych liści, snujące się nitki babiego lata – to dobra sceneria na babskie pogaduchy.

Jest taka specjalna polana piknikowa koło Tarnowa, zaraz za Wierzchosławicami, z ławami i stołami zbitymi z drewnianych pali, z miejscem na ognisko. Ale akurat zjawiła się tam szkolna wycieczka i o ciszy można było tylko pomarzyć.  Trzeba było poszukać jakiegoś miłego zakątka, ale w tutejszych lasach o to nietrudno.

Leśne powietrze zaostrza apetyt. Kosze piknikowe są bardzo pożądane.

Co pakujecie do koszy?

U nas znalazły się:

  • panierowane paseczki indyka
  • kosteczki hiszpańskich serów z oliwkami
  • pieczywo jasne i ciemne
  • porcje sałatki (składniki sałatki: kukurydza, ananas, kosteczki szynki, jajko na twardo, ryż w kształcie łezki, cebula, troszkę majonezu, by to wszystko połączyć)
  • owoce: jabłka i winogrona
  • ciasteczka maślane tzw. konferencyjne
  • napoje: herbata, woda mineralna, coca-cola

Jak wam się podoba taka wyprawa?

Mnie bardzo, bardzo!

Jesienne muffinki ze śliwkami

Jednym z wyznaczników jesieni są śliwki. Doskonałe są w muffinkach, do porannej kawy, czy popołudniowej herbaty. A jakie szybkie! Zapraszam!

  • 2 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2 jajka
  • pół szklanki oleju
  • szklanka śmietany 18%
  • 5-6 śliwek
  • cukier brązowy do posypania

Piekarnik nagrzać do 180 st. C

Wymieszać składniki suche: mąkę, proszek do pieczenia i sodę.

Roztrzepać jajka z cukrem, dodać olej i śmietanę, wymieszać.

Połączyć składniki suche z mokrymi, roztrzepując.

Dodać pokrojone na kawałki śliwki.

Foremkę do muffinek wyłożyć papilotkami.

Nakładać ciasto do każdej papilotki prawie do pełna. Posypać brązowym cukrem po wierzchu.

Piec ok. 25 minut.

Szybkie i pyszne! Smacznego!

Winiarnia Porta Sei

Fajny lokalik na małe co nieco w Tarnowie (Sowińskiego 13)

Lampka wina, pizza, sałatka, kawa, jakieś ciastko. Lokal jest malutki, przytulny, dobry na pogaduchy. Pizza z rukolą była pyszna!

Można tu także kupić wino – duży wybór

Regionalne wędliny z Wąchocka

Będąc w Wąchocku, warto spróbować miejscowych tradycyjnych wędlin: kiełbasy hycowanej i szynki sznurowanej.

wędliny wąchockie

Dokumenty źródłowe wskazują, że początki produkcji wędliniarskiej i rzeźniczej w Wąchocku sięgają czasów przedwojennych. W 1932 roku Stefan Nowak złożył przed komisją egzaminacyjną w Kielcach egzamin czeladniczy w zawodzie rzeźniczo-wędliniarskim. Zdobytą wiedzę i umiejętności posiadł od swojego ojca, który w latach 20. i 30. XX w. prowadził uboje oraz sprzedaż mięsa i wędlin w sklepie w Wąchocku przy ul. Kolejowej. Lata wojny to czas, w którym uboje i proste wyroby wędliniarskie robiono w konspiracji, dla potrzeb rodziny i zaufanej, niewielkiej grupy mieszkańców Wąchocka. Dopiero po wojnie 1945 r., po uzyskaniu „karty rzemieślniczej” zezwalającej na prowadzenie działalności rzeźniczo-wędliniarskiej, rozwinął się skup i ubój trzody i bydła z okolicznych wsi.

W latach 70. po rozbudowie zakładu wyroby stały się powszechne na rynku w Starachowicach, Skarżysku i okolicy. Wśród mieszkańców utarł się zwyczaj, że na wszelkie święta i uroczystości rodzinne bierze się wyroby swojskie „od Nowaka”. Popyt na produkty robione w rodzinnych firmach (prosto od rzeźnika) tradycyjnymi metodami dziś staje się coraz powszechniejszy. Decydują o tym doświadczenia rodzinne oraz przekazywane z pokolenia na pokolenia przepisy i receptury.

Kiełbasa swojska hycowana (czyli wędzona) wykonana jest według rodzinnej receptury.

Napełniana jest w naturalne jelito wieprzowe i wędzona w gorącym dymie z drewna liściastego, olchowo-dębowego. Jest lekko pomarszczona. Posiada specyficzny i bardzo intensywny zapach wędzenia oraz naturalnych przypraw, szczególnie czosnku. Na przekroju ma „oczko” – charakterystyczną cechę dla wyrobów peklowanych samą solą (bez saletry).

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych w 2010 roku w kategorii Produkty mięsne w woj. świętokrzyskim. Kiełbasę w Wąchocku przygotowywano zawsze po uboju świń, przeważnie 2-3 razy w tygodniu. Było to związane z jarmarkami odbywającymi się w Wierzbniku, na których sprzedawano ten produkt.

Szynkę sznurowaną z Wąchocka cechuje specyficzny smak i zapach charakterystyczny dla szynki gotowanej i wędzonej z delikatnym bukietem zastosowanych przypraw oraz z białym wianuszkiem tłuszczu na obwodzie.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych w 2010 roku w kategorii Produkty mięsne w woj. świętokrzyskim.

Do przygotowania szynki sznurowanej wąchockiej wykorzystuje się udziec wieprzowy. Mięso naciera się mieszanką peklującą, układa w kamiennych peklownikach i pozostawia w ziemnej piwnicy na jeden do dwóch dni. Następnie przygotowuje się marynatę, w skład której wchodzi mieszanka peklująca, ziele angielskie, goździki, liść laurowy, rozmaryn oraz kolendra. Mięso zalewa się marynatą i przyciska dębową deską. Pozostawia się je na 10-20 dni. Po wyjęciu szynki osusza się ją na drewnianych kratkach. Mięso sznuruje się szpagatem, tak aby przybrało kształt zbliżony do walca. Następnie wędzi się stosując drewno dębowe i olchowe przez 1,5 do 2,5 godziny, aż szynka stanie się ciemnobrązowa. Po uwędzeniu parzy się ją w wodzie przez 1,5 do 2,5 godzin, a następnie studzi w zimnej wodzie przez 15-30 minut.

Myślę, że według tego opisu można by się pokusić o własnoręczne przygotowanie szynki domowej:)