Wielkanoc Wiesława Myśliwskiego

Opisana w powieści „Kamień na kamieniu”

ALLELUJA

Nie wiem, czy Bóg umarł, czy zmartwychwstał, czy to wszystko prawda, ale święcone jajka mają inny smak od nie święconych. I nikt mi nie powie, że mi się tylko tak zdaje. Na co dzień mogę wcale jajek nie jeść, a święconych zjem dziesięć na raz i nie zatka mnie. Ani chle­ba mi nie trzeba, trochę soli wystarczy, ma się rozumieć, też święconej. A najlepiej z chrzanem, a—chrzan powinien być nie tylko święcony, ale mocny, żeby nosem bił.

Piekła matka babki na Wielkanoc, słynne były te jej babki. Mogło cały przednówek nie być mąki na nic, mogło nie być na podbitkę do żuru, ale na babki od razu po żniwach, gdy się z nowego spytlowało, zostawiała, co na babki, a reszta, póki starczy. A kiedy przynosiła ze strychu jedną z takich babek, bo na strych się je po upieczeniu wy­nosiło, ojciec, Michał, Antek, Stasiek obsiadali stół jak kuny przerębel i aż ślina im ciekła, kiedy matka tę babkę krajała. A ja wołałem święcone jajka nawet i od babki. I przeważnie mienialiśmy się, od­dawałem któremuś swój kawałek babki, a on mi swoje jajko.

Gdyby nie święcone jajka, mogłoby dla mnie nie być Wielkanocy. Bo po prawdzie co to za święta? Ni zima, ni wiosna. A prócz tego nigdy nie wiadomo, kiedy wypadają. Trzeba za każdym razem w ka­lendarz zaglądać, jak tam wyznaczyli. I co roku kupuj nowy kalendarz, gdy się chcesz dowiedzieć, jakby to nie mógł się człowiek raz na zawsze przyzwyczaić. Urodziłem się w Wielki Piątek, to nie mogę powiedzieć, że w Wielki Piątek, bo każdego roku Wielki Piątek kiedy indziej. To może i Pan Jezus nie umarł i nie zmartwychwstał, jak co roku kiedy indziej?

…..

A jajów święciło się zawsze u nas kopę. Malowało się pół na pół, w łupinach z cebuli na czerwono i w młodym życie na zielono. I zawsze ja chodziłem święcić, bo mi się wydawało, że nikt tak nie oświęci. Wciskałem się tam, gdzie ksiądz zaczynał, żeby jak najwięcej kropel z kropidła padło, bo dalej to ksiądz tylko machał, a mało co padało. Kawaler już byłem, a jeszcze chodziłem. I dopiero w wojnę, kiedy w partyzantkę poszedłem, zaczął chodzić Antek, a po Antku Stasiek. Ale nie nachodzili się długo. Najpierw jeden, potem drugi w świat poszli i znowu na mnie przyszło chodzić święcić, bo co by to za Wielkanoc była bez święconych jajek. Może nie być placka, może nie być kiełbasy, ale święcone jajka muszą być. Zje się takie święcone jajko, to gdy się nawet nie ma z czego cieszyć, zawsze to alleluja.

Mariaż omletu, malin i borówek

Cudowne, kolorowe, letnie drugie śniadanie

omlet z malinami



2 jajka roztrzepujemy, lekko solimy i oprószamy pieprzem.

Wlewamy na patelnię, na której stopiliśmy łyżkę masła. Smażymy aż omlet zetnie się.

Przekładamy na talerz, posypujemy owocami wymieszanymi z łyżeczką cukru.

Smacznego!



Kanapka z Amsterdamu

Telewizyjna „kuchnia plus” zaczęła w tym tygodniu emisję kanadyjskiego serialu dokumentalnego z 2015 roku: „Foodie w wielkim mieście” (oryginalny tytuł to: the foodie list).  Opis brzmi zachęcająco:

 „(serial) prezentuje międzynarodową listę posiłków, których każdy smakosz powinien kiedyś skosztować. Widzowie poznają największe na świecie miasta od zupełnie innej strony – odkryją przepisy i dobrze skrywane tajemnice mieszkańców prezentowanych miejsc. Wspólnie z prowadzącymi wyruszą w kulinarną podróż dookoła świata.”

Pierwszy odcinek poświęcony był smakołykom Amsterdamu; pierwsze, co sobie musiałam natychmiast zrobić po obejrzeniu, to kanapka z jajecznicą. Niby nic takiego, ale jakie to pyszne!

b_jajecznica_na_kanapce

Lubię bardzo jajecznicę (który Polak nie lubi!), ale nie jadłam jej nigdy na kanapce. A warto!

Warto też nagrywać program i potem spokojnie przyjrzeć się poszczególnym daniom i ewentualnie zanotować przepis (bardzo dokładnie pokazane jest przyrządzenie potrawy przez mistrzów) i gdzie go podano. I masz już kulinarny przewodnik po mieście.

Hiszpańska tortilla jako przystawka

Jest świetna na ciepło, od razu po upieczeniu, ale ja podam ją jako przystawkę, na zimno, pokrojoną na kawałki, z wbitym patyczkiem, takie tapas. Też znakomita!

Zapraszam!

tortilla_hiszp

2 spore ziemniaki obrane i pokrojone w cienkie półplasterki

1 duża cebula pokrojona w półplasterki

kawałek pora pokrojonego w półplasterki

kawałek czerwonej papryki pokrojonej w małą kostkę

garść posiekanych liści szpinaku

3-4 plastry bekonu pokrojone w kostkę

5 jajek

ćwierć szklanki mleka

sól, pieprz, szczypta przyprawy prowansalskiej

oliwa

Na patelni (takiej którą można włożyć do piekarnika) rozgrzewamy łyżkę oliwy, dodajemy bekon i podsmażamy. Następnie dodajemy ziemniaki, cebulę i por i podsmażamy ok. 10 minut cały czas mieszając, uważając by nie zrumienić ziemniaków i cebuli. Mają zrobić się szkliste.

Potem dodajemy paprykę, doprawiamy, dodajemy szpinak, ciągle jeszcze podsmażając.

Rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C ustawiając rumienienie z góry.

Jajka roztrzepujemy z mlekiem, lekko solimy i wlewamy na warzywa na patelni. Smażymy na średnim ogniu przez ok. 10 minut.

Następnie wstawiamy patelnie do piekarnika i zapiekamy aż jajka się zetną.

Podajemy od razu, albo studzimy i kroimy na kawałki jeśli chcemy podać tortillę jako tapas.

Kotlety z jajek

Przepis pochodzi z bardzo przeze mnie cenionej książki p. Maćka Kuronia „Kuchnia Rzeczpospolitej wielu narodów”. Dzieło to zawiera chyba najbardziej kompletny zbiór polskich przepisów, większy niż nawet sławna „Kuchnia polska” z łowiczanką na okładce; w „Łowiczance” przepisów na kotlety z jajek nie ma!

A robiłam kotlety komuś bardzo drogiemu na urodziny; u nas ciągle jeszcze jest tradycja, że solenizantowi czy jubilatowi przygotowuje się w jego dniu ulubione przez niego menu obiadowe.

kotleciki_jajeczne

6 jajek ugotowanych na twardo

1 jajko surowe

4 ziemniaki ugotowane w mundurkach

3 łyżki gęstej śmietany

ulubione przyprawy: sól, pieprz, szczypta papryki, czosnek niedźwiedzi, można dodać świeżych ziół: szczypiorku, koperku

bułka tarta

olej i masło do smażenia

 

Ziemniaki obieramy ze skórki, dokładnie rozgniatamy, dodajemy do nich starte na tarce jajka na twardo oraz surowe jajko, zioła i śmietanę. Dokładnie mieszamy.

Formujemy kotleciki, obtaczamy je w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju z dodatkiem masła.

I gotowe.

 

Drugie śniadanie w pełni lata

Mamy upalne dni, więc proponuję takie prawie nic, ot żeby coś przegryźć.

Ale wygląda tak uroczo: omlet żółty jak słońce i fiolet borówek. A jak smakuje!

Omlet jest cieniutki , z jednego tylko jajka, bo to tylko przegryzka.

Trudno tu mówić o przepisie, ot, roztrzepałam widelcem jajko, leciutko posoliłam i popierzyłam, wylałam na patelkę, na której roztopiłam łyżeczkę masła. Kiedy się jajko ścięło, przełożyłam na talerz i posypałam borówkami wymieszanymi z łyżeczką cukru.

Smacznego!

Polskie śniadanie

Wydaje mi się, że jajecznica jest bardzo typowym polskim śniadaniem.

Często jest z cebulką, na boczku, ze szczypiorkiem.

A ja dziś proponuję z dodatkiem również bardzo polskiego składnika: z prawdziwkami

jejecznica

Robi się ją jak każdą jajecznicę, tyle
że najpierw kroi się grzyby w kosteczkę, przesmaża na maśle i dopiero na to
dodaje się roztrzepaną masę jajeczną. Z przypraw proponuje tylko sól i pieprz.

 

Kalafior wg starego przepisu z „Filipinki”

Wiele osób pamięta pewnie „Filipinkę”.

Miała kącik z przepisami kulinarnymi, chyba na przedostatniej stronie. Kiedy już dotarłam do końca gazety, przychodził czas na „Filipa z zielonymi oczami” i „Jedno danko” – ono było ciekawe, to nie tylko sam przepis – ilość składników i co z tym robić – ale i historyjka, anegdotka. Wtedy nikt tak nie pisał o jedzeniu. Czytało się to, o, tak! A ja byłam ambitną nastolatką i z gazetą szłam do kuchni i próbowałam.

Parę wycinków z tamtej rubryki mi się zachowało, część tkwi w pamięci, jak choćby ten tytułowy kalafior.

On się jakoś nazywał, a`la coś (a raczej) ktoś tam. Nie pamiętam nazwy, ale sposób przygotowania był dla mnie rewolucyjny.

Bo kalafior podawało się na zimno, z sosem majonezowym, z groszkiem i jajkiem. A u nas w domu kalafior to tylko na ciepło z masłem i tartą bułeczką.

 

Zapraszam na kalafiorową przekąskę:

1 mały kalafior

Pół puszki zielonego groszku

2 jajka ugotowane na twardo

4 łyżki majonezu

2 łyżki białego półwytrawnego wina

Sól, grubo mielony pieprz, szczypta cukru, mielona papryka

 

Kalafiora gotujemy na wpół miękko w lekko osolonej wodzie, studzimy.

Z majonezu, wina i przypraw robimy sos.

Różyczki kalafiora, groszek i jajka układamy na talerzu, polewamy sosem.

Smacznego!

 

Polskie śniadanie w Top Chef

Bardzo ciekawe zadanie mieli kucharze w ostatnim odcinku Top Chef: przygotowanie śniadania typowo polskiego.

Czyli jakiego? Oto jest pytanie. Co my jemy na śniadanie?

Jaką dostaliśmy odpowiedź od zawodowców?

Popatrzmy (zdjęcie ze strony facebookowej Top Chef):

b_polskie_niadanie_w_top_chef

Najbliższy (moim zdaniem) przeciętnej polskiej propozycji śniadaniowej był Michał Seferyński, który podał jajecznicę na kromkach własnoręcznie upieczonego chleba sodowego, z dodatkami: wędzonym węgorzem, twarożkiem z rzodkiewką i sałatką z pomidorów z cebulką.

 

Wyróżniony został Wit Szychowski (któremu kibicuję) za grasicę podaną na chrupiącej kaszance z dodatkiem plastrów boczku z sosem z owoców leśnych (maliny, jeżyny).

 

Dawid Szkudlarek przygotował własnoręcznie białą kiełbasę którą zaparzył i podał z sosem śmietanowo-chrzanowym, kromką chleba z masłem (zupełnie niedbale, w pośpiechu maźniętym – co natychmiast wykpili jurorzy!) i pomidorami z rzodkiewką. Ponoć kiełbasa była za słona, ale przepyszna:)

 

Oliwia Bernady (odpadła w tym odcinku) podała kaszę pęczak wymieszaną z twarogiem, karmelem i owocami

 

A wszystko to zrobili w czasie 40 minut!

Co wy na to?

Ja przyznam się, że moje śniadanie jest dość standardowe (z braku czasu): kanapki – z masłem, plastrem jakiejś wędliny, plastrem sera żółtego i jakimś dodatkiem: pomidorem, twarożkiem, krążkiem cebuli czy ogórkiem i obowiązkowo z kleksem majonezu i świeżo zmielonym pieprzem.

W niedzielę lubię zjeść jajecznicę.

Jajecznica p. Sapkowskiego

W drugim tomie „Trylogii husyckiej” A. Sapkowskiego, w „Bożych wojownikach”, jeden z głównych bohaterów, Szarlej, mówi:

„Niezła była ta jajecznica. Smak, prawda, nieco psuł seler, zupełnie się z jajkami nie komponujący. Kto, na rany boskie, i po co pakuje do jajecznicy tarty seler? To jakaś rozbuchana kulinarna fantazja miłej pani gospodyni.”

Zaintrygowała mnie ta jajecznica z niezwykłym dodatkiem, a że seler zawsze u mnie w lodówce jest, jajka również, więc – pomyślałam sobie – czemu nie? Spróbowałam:)

I powiem wam, że Szarlej niepotrzebnie się czepia. Specyficzny, orzechowy nieco smak selera bulwiastego, cienko w julienkę startego, nadaje nowego smaku jajecznicy.

U mnie dodatkiem były jeszcze cieniutkie półkrążki cebuli i płatki czerwonego kozaczka.

A -jak pisze Sapkowski – „jajecznicę z selerem pani Blażena serwowała szczególnie często. Jajka, mawiała, śląc Reynovanowi spojrzenia aksamitne jak alpejskie szarotki, wzmagają moc. A seler, dodawała, wzmaga chęć.” „))))

Smacznego!!!!!!