Rogale świętomarcińskie

Na rogale świętomarcińskie, z białym makiem, czeka się cały rok, bo tradycja mówi, że są przysmakiem związanym z dniem św. Marcina, który w dniu 11 listopada przybywa na białym koniu (stąd ten biały mak).

Te domowe rogale, bez żadnych substytutów, uczciwe, z masłem, marcepanem, orzechami i białym makiem, z listkowanego ciasta francusko-drożdżowego, mają niepowtarzalny smak.

Zapraszam!

Kuchnia moich przodków

Kuchnię moich przodków odnalazłam w Marcinkowie, nad rzeką Kamienną, koło Wąchocka, w Świętokrzyskiem.

XIX-wieczna kuchnia

Znajduje się w zabytkowej XIX-wiecznej zagrodzie-skansenie, którą pieczołowicie ratuje od zniszczenia i zapomnienia pan Stanisław Jaruszewicz

http://www.zabytkowazagroda.pl/

https://www.facebook.com/Zabytkowa-Zagroda-w-Marcinkowie-2207678956158233/

zagroda w Marcinkowie

Jak ją odnalazłam? To efekt moich prac genealogicznych nad historią rodziny, które zajmują mi niemal każdą wolną chwilę już od przeszło roku. Okazało się, że korzenie mojego rodu są właśnie w Marcinkowie. Wtedy wystarczyła zwykła wyszukiwarka internetowa i zagroda sama weszła mi w ręce. Ściśle rzecz biorąc jest to zagroda wybudowana w 1895 roku przez moich dość odległych krewnych, nie bezpośrednich w linii prostej przodków, ale krewnymi jesteśmy na pewno.

To bardzo niezwykłe doznanie stanąć na ziemi przodków i jeszcze w dodatku zobaczyć, jak wyglądały ich domy, jak żyli.

Przeczytałam setki starych metryk urodzin, ślubów, zgonów; kiedy już poukładały mi się w drzewo wszystkie te Maryjanny i Jany, Walentowie i Feliksy, Franciszkowie i Petronele, wszyscy oni zaczęli żyć własnym życiem w mojej pamięci. Wyobrażałam sobie jak doszło do ślubu młodziutkiej siedemnastolatki z wdowcem, dlaczego w jednym małżeństwie umierało każde kolejne z sześciu urodzonych dzieci, skąd takie a nie inne imiona nadawano dzieciom….

A przede wszystkim próbowałam sobie wyobrazić dzień młodej mężatki i matki:

Pewnie wcześnie rano wstawała

izba sypialna

Doiła krowę, karmiła bydło, kury, psa

bańki na mleko

Szła do studni po wodę

studnia przodków

Myła w misce dzieci i ubierała je

kącik do mycia

Rozpalała w piecu, szykowała śniadanie – pewnie żur z chlebem, potem gotowała zupę i ziemniaki

stara kuchnia

Huśtała nogą kołyskę z niemowlęciem

kołyska

Myła naczynia i garnki i wieszała je na sztachetach płotu, by wyschły

garnki na płocie

Pewnie trzeba było zrobić jakąś przepierkę – za pomocą kijanki lub tary

tary do prania

Prasowała ciężkim żelazkiem na duszę (zauważyliście, że na żelazku jest wizerunek Opactwa Wąchockiego?)

żelazko na duszę

Ciągle było coś do zacerowania – znacie takie grzybki do cerowania? Ale kto dziś umie cerować? Ha! Ja umiem!

grzybki do cerowania

A wieczór, przy lampie naftowej, nasza Maryjanna siadała z kądzielą przy kołowrotku, albo wyszywała makatki

kołowrotki i makatki

Wszystko to zobaczycie w Marcinkowie. Oglądając zbiory w zagrodzie p. Jaruszewicza można również prześledzić dzień gospodarza domu i zobaczyć setki eksponatów, w tym bardzo bogatą kolekcję zabytkowych sztućców i galanterii stołowej, która jest obecnie prawdziwą pasją gospodarza. Warto tam zajrzeć w czasie wakacyjnych wędrówek (wcześniej trzeba uzgodnić telefonicznie wizytę 505-058-126)

Pozwólcie, że się przedstawię

Witam serdecznie wszystkich!

Jako, że jestem tutaj, na WordPressie nowa, trochę niepewnie się czuję, ale mam nadzieję, że poznamy się i zaprzyjaźnimy:)


moja kuchnia

To moja kuchnia, w Tarnowie; w globalnej wiosce świata to małe miasteczko, ale świetne miejsce do smakowania życia:) To stąd do Was piszę.

Moje blogowe imię to Negresca – pochodzi od fascynacji Prowansją, Lazurowym Wybrzeżem, i hotelem Negresco w Nicei, o którym wiele słyszałam, zanim go wreszcie zobaczyłam.

Piszę od 2007 roku, mój blog na Agorze nosił nazwę „Prowincja w globalnej wiosce” (kiedy Agora zamknęła swoje podwoje, udało się go tutaj przenieść w całości).

Przy okazji przeprowadzki trochę uporządkowałam swój blog. Cóż, od czasu kiedy został założony, trochę czasu upłynęło, trochę ewoluowały i skonkretyzowały się moje zainteresowania, nadszedł czas na zmianę tagów, kategorii, wyglądu bloga, jego nazwy.

Nowe życie w nowej szacie:)

Obecna nazwa to: Garstka smaku, szczypta literatury.

I to mówi już dużo, o czym głównie piszę i chcę pisać. Na pewno o związkach kuchni z literaturą – zapraszam na odkrywanie wszelkich tropów kulinarnych w przeczytanych lekturach (kategoria: Kuchnia w literaturze).

Fascynują mnie również kulinarne ślady w filmach (kategoria: Kuchnia filmowa). Pojawią się również relacje z przyjęć, które przygotowuję z okazji spotkań naszego lokalnego, małego klubu filmowego; tematem przewodnim przyjęcia jest kuchnia kraju, gdzie toczy się akcja filmu; na takie spotkania przygotowuję również wydrukowane menu dla każdego uczestnika – już całe pudełko tych kart się uzbierało (Kategoria: Przyjęcia, Tag: Menu).

Dużo tu będzie o kuchni regionalnej, głównie świętokrzyskiej i małopolskiej – moich rodzinnych.

lektury kuchni regionalnej

Najwięcej wpisów pojawia się w kategorii: Poszukiwania smaku; mam duszę eksperymentatora i kiedy tylko napotkam na ciekawy kulinarny trop – muszę go w swojej kuchni wypróbować.

Zdjęcie prezentujące mój blog pochodzi z mojej podróży do Torunia; zachwycił mnie wystrój kawiarni na Starym Mieście (nie pamiętam już nazwy i nie wiem czy jeszcze jest), a zwłaszcza filiżanki wiszące w oknie. To już było dobrych kilka lat temu, ale ciągle je pamiętam; odszukałam zrobione wówczas zdjęcie i jest moją wizytówką.

filiżanki w Toruniu

W mojej kuchni wiernie towarzyszą mi koty; obecnie jest to Bajeczka – kot syjamski, bardzo ciekawy wszystkiego i niezmiernie zainteresowany kuchnią:)

Bajeczka w mojej kuchni

Zapraszamy zatem!