Potrawka z cukinii

Nazwałam to potrawką, z braku innego określenia. Robi się podobnie jak leczo, ale leczem nie jest, nawet odmianą lecza, bo nie ma tam papryki.

Co zatem jest?

To, co było w lodówce:)

Pół cukinii

2 cebule

Ćwiartka małej kapusty

2 pomidory

Garść ugotowanego bobu

Kilka małych prawdziwków

Łyżka oliwy, 2 łyżki masła

Sól, pieprz, zioła prowansalskie, mielona papryka

 

Przygotowujemy warzywa: szatkujemy kapustę, kroimy cebulę w cienkie półkrążki, obieramy cukinię (moja miała grubą skórę), usuwamy gniazda nasienne, kroimy na kostkę, z pomidorów zdejmujemy skórkę i kroimy w kawałki.

W szerokim rondlu rozgrzewamy oliwę, dodajemy masło i wrzucamy warzywa, mieszamy podsmażając, po czym dolewamy nieco wrzątku i dusimy.

Dodajemy zblanszowane i pokrojone grzyby oraz ugotowany bób.

Lekko solimy i dusimy aż wszystkie warzywa będą miękkie.

Doprawiamy przyprawami.

Wyłączamy gaz i zostawiamy potrawę na kilka godzin, aż się przegryzie.

 

Pyszne! A dodatek kapusty nadspodziewanie do tego dania pasuje.

Polska kuchnia w oczach pielgrzymów

Wiadomo, jak wyglądała sprawa wyżywienia pielgrzymów w Krakowie w czasie Światowych Dni Młodzieży. Ci, którzy wybrali pakiet z wyżywieniem dostawali talony: na posiłek suchy i na posiłki ciepłe jednodaniowe lub dwudaniowe. Były specjalne strefy, które – jak piszą dziennikarze – bardzo sprawnie działały.

Była różnorodność: zarówno potrawy polskie: żurek, bigos, kotlety, pierogi, jak i dania fast food, ze znanych międzynarodowych sieci.

Co wybierali pielgrzymi? Czy smakowała im kuchnia polska?

(zdjęcie z serwisów ŚDM)

Oto wypowiedzi, które wyszperałam:

 

– Gdy jestem za granicą, to jem to, co znam, bo nie wiem jak będę się czuł po nieznanych mi daniach. (Ohio USA)

– Uwielbiam gołąbki i kotleta schabowego. (Ukraina)

– Ziemniaki są świetne!

– Kuchnia Zimbabwe zupełnie różni się od polskich dań. Jedzenie tu jest jadalne, ale nie zamieniłbym naszych potraw na polskie.

– Jest takie jedno danie – placek, jest taki dobry, dużo smaczniejszy niż jedzenie amerykańskie, my jemy hamburgery.

– Mało kto kupuje obwarzanki. Myślę, że nawet gdybym rozdawała je za darmo, to nie braliby ich. (Polska)

– Pierwszy raz jem pierogi ruskie. Muszę przyznać, że bardzo mi smakują (Meksyk)

– Dania z Polski smakują mi, choć nie ukrywam, że kuchnia meksykańska jest zupełnie inna i ma więcej smaków.

– Wolę jeść moje narodowe dania; wczoraj jadłam w KFC, bo próbuję w różnych miejscach (Nigeria)

– Nie mogę jeść smażonych dań, a tutaj znalazłam gotowane. Byłam tu już wczoraj i zjadłam pyszne pulpeciki z kaszą. (Polska)

 

Sprawozdawcy i restauratorzy podkreślali, że w sobotę i niedzielę, kiedy pielgrzymi byli cały czas poza miejscami zakwaterowania, nieufnie raczej podchodzili do kuchni typowo polskiej: – Najpopularniejszy jest burger z frytkami. Najprostsze międzynarodowe dania są bezpieczną opcją dla osób, które chcą mieć pewność, że się najedzą. Polskie nazwy są dla nich enigmatyczne, więc wolą wziąć coś sobie znanego.

 

Nie wydaje mi się to dziwne; sama pamiętam, jak w Manilii w czasie ŚDM, z otrzymanych pakietów jadłam głównie ryż – był sycący i bezpieczny, a dodawane do niego kiełbaski miały dziwny jak na polskie podniebienia smak, były słodkawe; oddawałyśmy je chłopakom, dla których wszystkiego było za mało.

 

Inaczej wyglądały spotkania z kuchnią polską młodych, którzy zakwaterowani byli u polskich rodzin. Zachwyceni byli gościnnością i polskimi daniami.

 

Obiad wolontariuszy z Papieżem Franciszkiem

Obiad, który odbył się w domu biskupim na Franciszkańskiej (tam, gdzie słynne okno papieskie), miał charakter obiadu domowego, nie był dyplomatyczną ceremonią. Świadczą o tym zarówno menu, jak i zastawa stołowa.

Biały obrus, zwykłe kwiaty (a nie wyszukane kompozycje), pieczywo na zwykłych talerzykach. I ten wielki stół, owalny, pozwalający się zgromadzić wokół niego, widzieć się wszystkim uczestnikom, rozmawiać.

Trochę mi brakowało większej dbałości o wygląd stołu, talerza dla każdego uczestnika, który byłby bazą dla kolejnych podawanych dań; pieczywo w polskim domu podawane jest zwykle w koszyczku, wybrałabym polskie kwiaty na stół: maki, bławatki, rumianki…

Ale nie ulega wątpliwości, że ten stół to był wielki atut spotkania.

A menu?

Były pierogi z nadzieniem z ogonów wołowych (ciekawe, prawda?), filet z nowosądeckiego indyka gotowany w niskiej temperaturze, na deser – sernik.

Gotowały dla papieża siostry sercanki.

W pozostałych dniach przygotowały dla papieża także: podhalańską cielęcinę, smażonego węgorza, jesiotra z sosem koperkowym, bundz marynowany z sokiem z pomidorów, stek z polędwicy. A na piątkowe śniadanie podały jajka a`la Franciszek – nie wiemy dokładnie jaką one miały postać, wiadomo tylko, że były podane z chrzanem. I że papież był mile zaskoczony.

Młode kozaczki z makaronem

To nasza tradycyjna, rodzinna potrawa lata.

Zmieniają się tylko rodzaje grzybów – tym razem kupiłam piękne, młode, czerwone kozaczki.

2 garście makaronu (nitki lub wąskie wstążki)

2 garście leśnych grzybów

1 cebula

Sól, grubo mielony pieprz, mielona papryka

Łyżka oleju, łyżka masła

 

Wyczyścić grzyby, wypłukać, wrzucić na lekko osoloną wodę, obgotować przez ok. 10 minut.

Odcedzić (wywar przyda się do zupy grzybowej), posiekać grzyby w drobną kostkę.

Cebule również posiekać w kostkę.

Do rondla wlać olej, rozpuścić masło, wrzucić cebulę i grzyby, przesmażyć, podlać niewielką ilością gorącej wody, dusić aż płyn całkowicie niemal wyparuje. Doprawić.

Ugotować makaron, odcedzić, wymieszać go w rondlu z grzybami.

Świetnie smakuje również odgrzewany.

Sałatka z kaszą bulgur

Nie ma nic lepszego na drugie śniadanie w środku lata. Nie umiem tylko powiedzieć, czy wolę tę sałatkę z kuskusem czy z kaszą bulgur, nie mówiąc już o tym, że z pęczakiem będzie równie idealna

Garść kaszy bulgur

Pomidor

Ogórek świeży

Ogórek kiszony

Pół cebuli

Garść oliwek

Sól, pieprz, mielona papryka

Łyżeczka majonezu

 

Kaszę gotujemy w lekko osolonej wodzie według przepisu na opakowaniu (ok. 15 minut).

Warzywa siekamy w kostkę, cebulę w cienkie półplasterki, doprawiamy, dodajemy majonez, mieszamy.

I smacznego!

Sałatka caprese Audrey Hepburn

Kiedy czytałam na samym początku wiosny książkę „Audrey w domu” od razu zanotowałam do wypróbowania jej modyfikację sałatki caprese, tyle że postanowiłam poczekać aż będą dorodne, pełne smaku, nagrzane letnim słońcem, pomidory.

Teraz nadszedł ten czas, a więc zapraszam:

Modyfikacja Audrey polega na dodaniu do klasycznej caprese plastrów avocado i jest to świetne połączenie.

 

2 pomidory

1 kulka mozzarelli

1 avocado

Listki bazylii (na zdjęciu ich nie ma, bo akurat nie miałam w domu)

Grubo mielone sól i pieprz

Oliwa extra vergin

 

Wszystko kroimy na plastry, układamy na talerzu, posypujemy solą i pieprzem, skrapiamy oliwą. Ważne, żeby avocado było dojrzałe, i żeby oliwa miała smak taki, jaki lubimy.

 

 

Zupa jarzynowa z kalarepką

Wiem, że tytuł w sumie jest głupi, bo przecież kalarepka to też jarzyna.

Ale nie należy do standardowego zestawu warzyw do jarzynówki, a nadaje jej zupełnie inny, ciekawy smak. Zapraszam:

Cebula, marchewka, pietruszka, kawałek selera, kawałek pora, mała kalarepka

2 ziemniaki, łyżka makaronu zacierkowego

2 małe prawdziwki (niekonieczne, ale dodają tego specyficznego smaku, który uwielbiam)

Olej, masło, łyżka gęstej śmietany

Koperek

Sól, grubo mielony pieprz, mielona papryka

 

Por pokroić w półkrążki, cebulę w kostkę i podsmażyć na łyżce oleju i łyżce masła.

Dodać starte na grubej tarce kalarepkę, marchewkę, pietruszkę i seler, przesmażyć, po czym zalać warzywa wodą, lekko osolić.

Kiedy całość się zagotuje dodać zacierkę i ziemniaki pokrojone w kostkę oraz grzyby pokrojone w paski i przesmażone na patelni na maśle.

Gotować do miękkości.

Doprawić przyprawami i łyżką śmietany. Posypać koperkiem.

Smacznego

 

Polskie śniadanie

Wydaje mi się, że jajecznica jest bardzo typowym polskim śniadaniem.

Często jest z cebulką, na boczku, ze szczypiorkiem.

A ja dziś proponuję z dodatkiem również bardzo polskiego składnika: z prawdziwkami

jejecznica

Robi się ją jak każdą jajecznicę, tyle
że najpierw kroi się grzyby w kosteczkę, przesmaża na maśle i dopiero na to
dodaje się roztrzepaną masę jajeczną. Z przypraw proponuje tylko sól i pieprz.

 

Piątkowa pasta z sera do kanapek

Wszyscy lubią tarty żółty ser na kanapkach. Nie mówiąc o tym, że taki jest dekoracyjny.

Ale niektórzy marudzą, że on spada, rozsypuje się.

Ta pasta rozwiązuje ten problem. Dodanie odrobiny majonezu skleja starte nitki i wszyscy są zadowoleni.

Kawałek żółtego sera

Pół małej cebuli

Łyżka majonezu

Pieprz, ew. mielona papryka gdy ser jest łagodny

 

Ser i cebulę ścieramy na grubej tarce, mieszamy z przyprawami i majonezem.

Gotowe.

Masz kilogram prawdziwków i …….

Kupiłam kilogram prawdziwków na targu.

Drogie są – kosztowały 35 zł.

prawdziwki

Kupiłam, aby je ususzyć na zimę.

Z tego kilograma wyszło mi prawie 100 g. Niewiele, prawda?

Pytanie – czy się opłaca samodzielnie suszyć? Zajrzałam do sklepów, by zobaczyć cenę suszonych. Wychodzi, że przeciętnie za 10 gram krajanki prawdziwków, łepków i ogonków, w których przeważają ogonki (bo cena samych kapeluszy jest znacząco wyższa) trzeba zapłacić jakieś 3-4 zł.

Czyli cenowo wychodzi właściwie na to samo.

Ale są plusy samodzielnego suszenia: wiadomo, że nie ma w nich robali, no i ta satysfakcja łowcy: upolowałam (znaczy się kupiłam), zajęły mi sporą część blatu, co robi wrażenie, przetworzyłam, ten zapach w czasie suszenia…. i ten moment wsypywania do pudełka, to grzechotanie….

Ale są i minusy: kupujesz kilogram grzybów – ale ile z tego będzie zdrowych, nie robaczywych? Loteria. W moim kilogramie jeden był do wyrzucenia.

Marzy mi się, żeby można było kupować tak, jak to widziałam na targu we Francji: grzyby są przekrojone na pół wzdłuż i widzisz, co kupujesz; tak to na przykład wyglądało na targu w Cannes:

grzyby we Francji

Marzenie! co nie?