Dziś wigilia księdza Rafała Nowiny z książki Macieja Grabskiego Ksiądz Rafał. Pewnie wielu z was zna tę przejmującą historię małej wioski, do której przybywa młody, pełen ideałów ksiądz, żyjący zgodnie z franciszkańską ascezą, którego najcenniejszym dobytkiem są nuty (ksiądz Rafał jest mistrzem organów). Ja się potoczyły jego losy w Gródku? Nie wszystkim się młody ksiądz spodobał…
Ale dziś poczytajmy o pięknym dniu Wigilii Bożego Narodzenia; jeszcze wszystko jest dobrze….

„Dzisiaj to ja, w imieniu wszystkich, chcę powitać księdza proboszcza Rafała Nowinę, który spędza z nami swoją pierwszą Wigilię w Gródku. Niech tych Wigilii będzie jak najwięcej, nawet gdy nas już nie stanie na tym świecie. W imieniu tu zgromadzonych proszę księdza proboszcza o odczytanie Ewangelii z tej Biblii, którą przywiózł ze sobą świętej pamięci ksiądz Stanisław i którą pozostawił nam, by czytano z niej co roku te same zdania. Prosimy księdza proboszcza o słowo, modlitwę i błogosławieństwo. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, amen…
Rafał wziął w dłonie Biblię i otworzył jej karty w zaznaczonym przez opłatek miejscu. Zerknął na strony; gdyby nie znał tych słów niemal na pamięć – z trudem odczytałby tekst drukowany starym, choć nadal wyraźnym szryftem, wieki temu.
Słowa Ewangelii według świętego Łukasza… Rafał cicho, lecz wyraźnie zaczął czytać:
Stało się, a w one dni wyszedł dekret od cesarza Augusta aby popisano wszystek świat. Ten popis pierwszy stał się od starosty syryjskiego Cyryna. Y szli wszyscy aby się popisali, każdy do miasta swego.
Szedł też y Joseph od Galileiey z miasta Nazareth, do żydowskiej ziemie, do mieysca Dawidowego które zowią Bethlehem, przeto iż był z domu y pokolenia Dawidowego aby był popisan z Maryą, poślubioną sobie małżonką brzemienną. Y stało się gdy tam byli wypełniły się dni aby porodziła. Y porodziła syna swoiego pierworodnego a uwinęła go w pieluszki y położyła go w żłobie iż mieysca im nie było w gospodzie.
Zawiesił na chwilę głos. Po chwili podjął głośniej:
A byli pasterze w teyże krainie czyniący y strzegący nocne straże nad trzodą swoią. A oto anyoł Pański stanął podle nich, a iasność Boża zewsząd ich oświeciła: y zlękli się wielką boiaźnią: Y rzekł im aniyoł: Nie bóycie się: bo oto opowiadam wam wesele wielkie które będzie wszytkiemu ludowi: iż się wam dziś narodził zbawiciel który jest Christus Pan w mieście Dawidowym. A ten wam znak: znaydziecie niemowiątko uwinione w pieluszki y położone we żłobie. A natychmiast było z anyołem mnóstwo woyska niebieskiech chwalących Boga y mówiących: chwała na wysokości Bogu: a na ziemi pokóy ludziom dobrey woley.
Rafał ucałował Biblię i odłożył ją z uśmiechem. Odmówił modlitwę i pobłogosławił opłatki. Wziął jeden z nich i rozejrzał się po obecnych.
– Najdrożsi, tylko kilka słów. W dzisiejszej Ewangelii czytamy nie tylko o tym, że narodził się nam Pan, Zbawiciel świata. Ewangelista pokazuje Józefa i Marię jako podróżnych, którzy wracają do miejsca narodzin Józefa i nie mają gdzie się podziać.
Przez stulecia podróżni i pielgrzymi w imię Chrystusa prosili o gościnę – i otrzymywali ją. My zostawiamy tego jednego dnia na stole puste nakrycie, przez pamięć naszych bliskich, których nie ma wśród nas, ale i po to, by powiedzieć: ugościmy tego, kto potrzebuje. Dziś jest dzień pamiątki narodzenia naszego Zbawiciela: nikt nie powinien tego dnia być sam. Ja też jestem podróżnym, którego przyjęliście – i za to dziękuję wam najserdeczniej. Wszyscy, jak tu jesteśmy, będziemy zaraz składać sobie życzenia, ale ja życzę wam wszystkim już teraz: błogosławieństwa Bożego Dzieciątka na każdą chwilę waszego życia. I obyśmy spotkali się wszyscy za rok!
Amen – rozległo się.
Rafał zaczął rozdawać opłatki. Życzenia trwały długo, dopóki organiścina nie zaprosiła wszystkich do stołu. Zapachniało barszczem z uszkami, wniesionym w olbrzymiej wazie na stół. Antoni wzniósł chochlę do góry.
No to do dzieła!
Dzieło skończyło się półtorej godziny później, gdy ku radości dzieci Antoni przyniósł wielki talerz posmarowanych miodem opłatków. Oznaczało to najwyraźniej rozluźnienie dyscypliny, bo maluchy jak na komendę opuściły swoje miejsca i wraz z Bartkiem wybrały podłogę nieopodal choinki, zajadając deser i zerkając niecierpliwie na piętrzące się pod drzewkiem prezenty.”
(Grabski M., Ksiądz Rafał. Dobra Nowina)























