Adwentowe lektury III

Dziś wigilia księdza Rafała Nowiny z książki Macieja Grabskiego Ksiądz Rafał. Pewnie wielu z was zna tę przejmującą historię małej wioski, do której przybywa młody, pełen ideałów ksiądz, żyjący zgodnie z franciszkańską ascezą, którego najcenniejszym dobytkiem są nuty (ksiądz Rafał jest mistrzem organów). Ja się potoczyły jego losy w Gródku? Nie wszystkim się młody ksiądz spodobał…

Ale dziś poczytajmy o pięknym dniu Wigilii Bożego Narodzenia; jeszcze wszystko jest dobrze….

Anioł na krakowskim Rynku

„Dzisiaj to ja, w imieniu wszystkich, chcę powitać księdza pro­boszcza Rafała Nowinę, który spędza z nami swoją pierwszą Wigilię w Gródku. Niech tych Wigilii będzie jak najwięcej, nawet gdy nas już nie stanie na tym świecie. W imieniu tu zgromadzonych proszę księdza proboszcza o odczytanie Ewangelii z tej Biblii, którą przywiózł ze sobą świętej pamięci ksiądz Stanisław i którą pozostawił nam, by czytano z niej co roku te same zdania. Prosimy księdza proboszcza o słowo, modlitwę i błogosławieństwo. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, amen…

Rafał wziął w dłonie Biblię i otworzył jej karty w zaznaczo­nym przez opłatek miejscu. Zerknął na strony; gdyby nie znał tych słów niemal na pamięć – z trudem odczytałby tekst dru­kowany starym, choć nadal wyraźnym szryftem, wieki temu.

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza… Rafał cicho, lecz wyraźnie zaczął czytać:

Stało się, a w one dni wyszedł dekret od cesarza Augusta aby popisano wszystek świat. Ten popis pierwszy stał się od staro­sty syryjskiego Cyryna. Y szli wszyscy aby się popisali, każdy do miasta swego.

Szedł też y Joseph od Galileiey z miasta Nazareth, do żydowskiej ziemie, do mieysca Dawidowego które zowią Bethlehem, przeto iż był z domu y pokolenia Dawidowego aby był popisan z Maryą, poślubioną sobie małżonką brze­mienną. Y stało się gdy tam byli wypełniły się dni aby poro­dziła. Y porodziła syna swoiego pierworodnego a uwinęła go w pieluszki y położyła go w żłobie iż mieysca im nie było w gospodzie.

Zawiesił na chwilę głos. Po chwili podjął głośniej:

A byli pasterze w teyże krainie czyniący y strzegący nocne straże nad trzodą swoią. A oto anyoł Pański stanął podle nich, a iasność Boża zewsząd ich oświeciła: y zlękli się wielką boiaźnią: Y rzekł im aniyoł: Nie bóycie się: bo oto opowiadam wam wesele wielkie które będzie wszytkiemu ludowi: iż się wam dziś narodził zbawiciel który jest Christus Pan w mieś­cie Dawidowym. A ten wam znak: znaydziecie niemowiątko uwinione w pieluszki y położone we żłobie. A natychmiast było z anyołem mnóstwo woyska niebieskiech chwalących Boga y mówiących: chwała na wysokości Bogu: a na ziemi pokóy ludziom dobrey woley.

Rafał ucałował Biblię i odłożył ją z uśmiechem. Odmówił modlitwę i pobłogosławił opłatki. Wziął jeden z nich i rozej­rzał się po obecnych.

– Najdrożsi, tylko kilka słów. W dzisiejszej Ewangelii czy­tamy nie tylko o tym, że narodził się nam Pan, Zbawiciel świata. Ewangelista pokazuje Józefa i Marię jako podróżnych, którzy wracają do miejsca narodzin Józefa i nie mają gdzie się podziać.

Przez stulecia podróżni i pielgrzymi w imię Chrystusa prosili o gościnę – i otrzymywali ją. My zostawiamy tego jednego dnia na stole puste nakrycie, przez pamięć naszych bliskich, których nie ma wśród nas, ale i po to, by powiedzieć: ugo­ścimy tego, kto potrzebuje. Dziś jest dzień pamiątki narodze­nia naszego Zbawiciela: nikt nie powinien tego dnia być sam. Ja też jestem podróżnym, którego przyjęliście – i za to dziękuję wam najserdeczniej. Wszyscy, jak tu jesteśmy, będziemy zaraz składać sobie życzenia, ale ja życzę wam wszystkim już teraz: błogosławieństwa Bożego Dzieciątka na każdą chwilę waszego życia. I obyśmy spotkali się wszyscy za rok!

Amen – rozległo się.

Rafał zaczął rozdawać opłatki. Życzenia trwały długo, dopóki organiścina nie zaprosiła wszystkich do stołu. Zapach­niało barszczem z uszkami, wniesionym w olbrzymiej wazie na stół. Antoni wzniósł chochlę do góry.

No to do dzieła!

Dzieło skończyło się półtorej godziny później, gdy ku radości dzieci Antoni przyniósł wielki talerz posmarowa­nych miodem opłatków. Oznaczało to najwyraźniej rozluź­nienie dyscypliny, bo maluchy jak na komendę opuściły swoje miejsca i wraz z Bartkiem wybrały podłogę nieopodal choinki, zajadając deser i zerkając niecierpliwie na piętrzące się pod drzewkiem prezenty.”

(Grabski M., Ksiądz Rafał. Dobra Nowina)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s