Tortilla z cukinią i grzybami

W kilku uczonych książkach wyczytałam, że jako tapas może być podana tortilla pokrojona w kawałki. Zimna.
Nie bardzo mi się to widziało, ale myślę sobie, spróbuję.
Zrobiłam tortillę z grzybami i cukinią, część zjadłam od razu – pyszna!, część zostawiłam do ostygnięcia i pokrojenia – i tak, jak myślałam, nie leży mi to. Nie będzie na moim przyjęciu tortilli jako tapas.
A wiecie, muszę się postarać tym razem z menu:))) bo jeden z uczestników kilka lat spędził w Hiszpanii i sprawę tapasów ma na pewno w jednym paluszku:)))

tortilla z grzybami

To teraz przepis na tortillę o średnicy 16 cm
pół małej cukinii
1 duży prawdziwek
garsteczka kurek
1 cebula
2 jajka
sól, pieprz, szczypta papryki
oliwa, masło
Cukinię (jeśli młoda to ze skórką) kroimy w kostkę, podobnie cebulę i prawdziwka.
Kurki (moje były małe) zostawiamy w całości.
Wrzucamy wszystko na rozgrzaną oliwę z masłem, solimy i przesmażamy, mieszając aż składniki zeszklą się.
Roztrzepujemy jajka, solimy, pieprzymy i dodajemy paprykę i wlewamy na grzyby.
Smażymy na małym ogniu aż jajka się zetną.
Amatorzy jajek dobrze wysmażonych mogą przerzucić tortillę na drugą stronę i dopiec ją z wierzchu.
Smacznego!

Galicyjska sałatka z pomidorów

W moich poszukiwaniach hiszpańskich tapas, natknęłam się na sałatkę z pomidorów z rejonu Galicji – najbardziej wysuniętej na zachód krainy Hiszpanii, leżącej nad Atlantykiem. To tu znajduje się camino de Santiago – pielgrzymkowy szlak Europy do grobu św. Jakuba Apostoła, oznaczony muszlami.
Jeśli chodzi o sałatkę – to doprawdy trudno by znaleźć prostszy, a równie smaczny przepis.

galicyjska sałatka z pomidorów

3 duże pomidory
natka pietruszki
ząbek czosnku
sól, pieprz
Pomidory obieramy ze skórki, kroimy w kostkę. Dno miski nacieramy przekrojonym czosnkiem.
Układamy pomidory, doprawiamy solą i pieprzem, posypujemy natką.
Teraz sos:
1 łyżka ostrej musztardy
1 łyżka octu balsamicznego
sól, pieprz, estragon (lub zioła prowansalskie)
przeciśnięte pół ząbka czosnku
1-2 łyżki ciepłej wody
Ucieramy w moździerzu wszystkie składniki sosu, aż otrzymamy jednolitą emulsję.
Sosem polewamy pomidory.
Wstawiamy do lodówki na jakąś godzinę.
Smacznego!

A to moja pamiątkowa muszla z Santiago de Compostella

muszla z Compostelli

Hiszpańskie tapas: polędwiczki

Polędwiczki z sosem winegretowym

(z blogu http://www.kuchnianadatlantykiem.com/search?q=tapas)

to świetna propozycja do mojego przygotowywanego party.
Podam je w porcelanowej łyżce, o, tak:

tapas

Tyle, że planuję podać wszystkie tapas na jednym dużym talerzu; znaczy się dla każdego duży talerz z tapasami:)
A polędwiczki robiłam tak:

1 polędwiczkę wieprzową natarłam solą, pieprzem, tymiankiem, skropiłam oliwą i wrzuciałm do lodówki na jakąś godzinę.
Po tym czasie obsmażyłam ją w całości na oliwie, przełożyłam do żaroodpornego półmiska i piekłam w piekarniku (200 st. C) ok. 20 minut.
Zostawiłam do wystygnięcia.

Zrobiłam sos:
Trzeba wymieszać razem następujące składniki:
łyżka musztardy
zmiażdżony ząbek czosnku
sok i skórka otarta z pół cytryny
szczypta cukru
oliwa extra vergin
ciepła woda
Oliwę i wodę dodawałam na oko, w sumie miałam niecałą szklankę sosu.
Dodaje się do niej pokrojone na plastry oliwki (moje były nadziewane anchois) i pokrojone 2-3 suszone pomidory.
Dorzuca się posiekaną natkę pietruszki.
Dodaje się jeszcze kapary, ale tych akurat nie miałam.

Na ciepło to świetna propozycja obiadowa; ale u mnie będzie na zimno.

Patelnia katalońska

Na zerwanej kartce z kalendarza znalazłam przepis na coś w rodzaju risotta, czy też raczej paelli, sądząc z tytułu: patelnia katalońska.
O! to jest to! – pomyślałam – świetny przepis na wypróbowanie i zaprezentowanie mojej nowej patelni Le Creuset, która jest jednocześnie polecana jako forma do tarty tatin

patelnia Le Creuset

A do patelni katalońskiej będą nam potrzebne:
1 mała cukinia
pół czerwonej papryki
1 cebula
garść kurek
1 prawdziwek
kilka liści szpinaku (1 kulka mrożonego)
3 łyżki ryżu
pół litra bulionu
sól, pieprz, ostra papryka, czosnek granulowany
kilka nitek szafranu
2 łyżki oliwy

Cukinię, paprykę i cebulę kroimy w kosteczkę i wrzucamy na rozgrzaną oliwę.
Dodajemy grzyby: prawdziwka kroimy na kawałki, kurki raczej w całości, chyba że są bardzo duże to trzeba je przekroić wzdłuż.
Przesmażamy, mieszając, dodajemy ryż, po czym wlewamy małą porcję bulionu. Gotujemy na małym ogniu, mieszając, aż ryż wchłonie cały płyn.
Ponownie dodajemy bulion i mieszamy aż się wchłonie.
Jeśli ryż po wyczerpaniu całej porcji bulionu będzie jeszcze twardawy, dodajemy gorącej wody, gotując i mieszając, aż będzie zupełnie miękki.
Na końcu dodajemy nitki szafranu oraz szpinak.
Doprawiamy solą, pieprzem, papryką i czosnkiem.

Smacznego!
A patelnia jest świetna; żeliwna, z porcelanową powłoką, i te rewelacyjne uszy! nie nagrzewają się! i takie są wygodne.

Pierogi z grzybami

No, cóż…. ja znów o grzybach:)))

Pierogi były u nas w domu zawsze lubiane i często robione. A kiedy przychodziła jesień i niemal każdą niedzielę spędzaliśmy w lesie, farsz do pierogów był oczywiście z grzybami. Teraz zmieniło się tylko to, że grzyby mam z targu.
Ale farsz robię dokładnie tak, jak robiła moja mama i moja babcia. Trzeba dbać o domowe tradycje:)

pierogi z grzybami

Proporcje nie są tutaj tak ważne; do farszu mają być grzyby i cebula. Tyle tylko, że trzeba dobrać ilość ciasta do ilości farszu.
Na 1 plastikowy pojemnik grzybów (taki koszyczek w którym są sprzedawane zwykle owoce), gdzie wchodzi mniej więcej jakieś 50 dag grzybów, wystarczy ciasto z 30 dag mąki.

ok. pół kg grzybów leśnych (kozaczki, podgrzybki)
1 cebula
przyprawy: sól, pieprz, ostra papryka, majeranek
2 łyżki smalcu ze skwarkami
1 łyżka mąki

Oczyszczone grzyby wrzucamy na lekko osolony wrzątek, po zagotowaniu szumujemy i gotujemy ok. 20 minut.
Grzyby odcedzamy i po przestudzeniu siekamy na drobno.
Babcia robiła to zawsze tasakiem.
Ja robię to szerokim ciężkim nożem japońskim.
Teraz siekamy drobniutko cebulę, przesmażamy ją na smalcu, oprószamy mąką i dodajemy posiekane grzyby. Dobrze mieszamy i przesmażamy razem. Doprawiamy przyprawami. Odstawiamy farsz by przestygł.

Ciasto: do mąki dodajemy szczyptę soli, wlewamy ok. 3/4 szklanki wrzątku, mieszamy. Chwilę ma przestygnąć. Dodajemy 1 jajko i 3-4 łyżki oleju. Wyrabiamy miękkie ciasto (w razie potrzeby dodajemy ciepłą wodę). Odstawiamy ciasto, by odpoczęło.
Następnie odkrawamy po kawałku ciasto, toczymy wałeczek i tniemy go na kawałki. Każdy kawałek rozwałkowujemy. Nadziewamy farszem, lepimy.
W dużym rondlu gotujemy wodę, solimy i wrzucamy partiami pierogi. Gotujemy je 2 minuty od wypłynięcia.

Karoca Kopciuszka

Pamiętacie tę chwilę, kiedy wróżka wyczarowała dla Kopciuszka wspaniałą karocę z wielkiej dyni, a myszki zamieniły się w ogniste rumaki? i nic już nie stało na przeszkodzie by jechać na bal?
Zawsze kiedy widzę na targu pomarańczowe dynie, staje mi przed oczami ta scena:)
I czuję, że muszę kupić dynię. Nia ma jesieni bez dyni

dynia

Tylko na blogu kulinarnym wstyd wyznać, ale kupuję dynie do dekoracji, nie do jedzenia.
Pewnie, lubię nawet zupę z dyni, smakowało mi ciasto z jej dodatkiem. Ale traktuję ją w kuchni jako ciekawostkę.
Najbardziej lubię się na nia patrzeć.
A w kuchni, na parapecie, służy mi jako ogranicznik otwartego okna.

O grzybach…

Tyle grzybów jest w tym roku; widzę to tylko na targu, ale dobre i co. Kurki mam cały czas w lodówce i nie ma dnia, żebym do czegoś ich nie dodawała.
Prawdziwki kupuję co drugi-trzeci dzień i głównie suszę.

prawdziwki

Właściwie, to chciałabym co drugi dzień pisać tutaj o grzybach.
Tylko kto by to wytrzymał???
Bo wpis brzmiałby mniej więcej tak:
Dziś kupiłam na targu piękne prawdziwki (lub: kurki; lub: maślaczki; lub: kozaczki…) Cudowne!
Zaraz będę je suszyć.
lub: zaraz zrobię zupę.
lub: zaraz zrobię sos.
lub: zaraz je dodam do jajecznicy (lub: omletu)
lub: zaraz zrobię pierogi
i tak dalej…. i tak dalej….
Koszmarne, prawda?
Najgorsze jest jednak to, że jest to prawda:))))

Ale przecież mówi się, że należy wykorzystywać produkty sezonowe, no nie? to wykorzystuję:)))

To może jeszcze taki dowcip na koniec:
„…. a za grzyby dziękuję, teściowa w sanatorium, może komuś innemu się przydadzą…”

Odkrywam wina niemieckie

Znajomi wracają z wakacji i każdy przywozi jakieś lokalne specjały, gdzieś wypatrzone, żeby towarzyszyły opowieściom wrażeń z podróży i wspomnieniom.
I tak właśnie zaczęłam poznawać wina niemieckie.
Oto czerwone wino wytrawne szczepu Dornfelder z rejonu Rheinhessen (Hesja Nadreńska)

wino szczepu dornfeld

Parę dni temu pisałam o różowym Dornfelder, a dziś czerwone.
Jest lekkie, o niskiej kwasowości, co sprawia, że pije się go bardzo przyjemnie.
Ma piękny, intensywny, rubinowy kolor.
Po pierwszym łyku czujesz, że wino ma smak zdecydowanie owocowy; smakujesz drugi łyk – wiśnie??? po trzecim już jesteś pewny: cudowny smak wiśni, którym warto się rozkoszować.
Etykiety sprzedawanych win niemieckich nie są tak skodyfikowane jak wina francuskie czy hiszpańskie, stąd trudno często się zorientować z jakim winem mamy do czynienia. Ale raczej zawsze będzie zaznaczony rejon, z którego pochodzą i szczep.
Winnice doliny Renu – to gwarancja dobrego smaku: a więc Rheingau, Rheinhessen, Frankonia.
Jeśli chodzi o szczepy gron – to najbardziej znany i nie wymagający rekomendacji jest znakomity riesling – wielki rywal francuskiego chardonnay.
A znawcy polecają właśnie dornfelder – stosunkowo młody szczep winogron, wyhodowany w 1955 roku, o czerwonej skórce, ciemnym miąższu i soku.

Ser manchego w roli tapas

Nadszedł czas testowania kuchni hiszpańskiej. Ale nie tak w ogóle.
Przygotowuję się do party, w czasie którego będziemy oglądać film Luisa Buñuela: „Dyskretny urok burżuazji”.
Z uwagi na narodowość reżysera, na party chcę podać dania kuchni hiszpańskiej, aczkolwiek sam film jest właściwie pastiszem biesiad francuskich.
Na pewno będą tapas, te malutkie, na jeden kęs przekąski, podawane wieczorami w hiszpańskich knajpkach do wina.
Jadnymi z najprostszych tapas są oliwki, kosteczki sera, kawałki chorizo.
Oki. Ser i oliwki mi pasują. Ale jeśli ser to jaki???
Kupiłam do wypróbowania ser manchego, jeden z najpopularniejszych w Hiszpanii.

ser manchego

Jest to ser twardy, dojrzewający, z mleka owiec rasy manchego. Jego kolor to piaskowy beż przechodzący w szarość (w zależności od stopnia dojrzałości).
Jest ostry, słony (ale bez przesady), bardzo smaczny.
Wypróbowałam go w zestawieniu z oliwkami, winogronami, szynką dojrzewającą.
Pasuje, jak najbardziej. :))

Kurczak z kurkami Hildegardy

Zapraszam do kuchni św. Hildagardy, na potrawkę z kurczaka i kurek, duszonych w rieslingu, z dodatkiem śmietany. Wino dodało bardzo ciekawego smaku zarówno kurczakowi, jak i grzybom.

1 kurczak
10 dag małych kurek
pół szklanki białego wytrawnego wina typu riesling
4 łyżki śmietany
duży ząbek czosnku przeciśnięty
2 łyżki oliwy + 2 łyżki masła
sól, pieprz, zioła prowansalskie
liść laurowy
łyżka mąki

Kurczaka pokroić na kawałki, usuwając skórę i kości (pozostały szkielet można wykorzystać do ugotowania bulionu).
Pokrojone kawałki kurczaka oprószyć solą, przyprawami i posypać mąką.
W rondlu rozgrzać połowę oliwy i masła, dodać kawałki kurczaka i obsmażyć ze wszystkich stron. Dodać przeciśnięty ząbek czosnku. Wlać riesling, dodać liść laurowy, przykryć i dusić na małym ogniu.
Na osobnej patelni rozgrzać pozostałą oliwę i masło, dodać kurki (te większe trzeba przekroić), lekko posolić i smażyć aż puszczą sok i ten sok odparuje.
Tak przygotowane kurki dodać do rondla z kurczakiem.
Kiedy mięso będzie już miękkie (po ok. pół godziny), dodać śmietanę.