Zanim poczęstuję was plackiem wawelskim, zapraszam na spacer po wawelskim wzgórzu.

Czemu raptem? Było to tak:
Jakiś miesiąc temu, w Plus-Minus Rzeczpospolitej, Jarosław Marek Rymkiewicz, opowiadając o swojej nowej książce „Samuel Zborowski”, powiedział:
Wolność była na początku życia pojmowanego jako droga, a Jezus Chrystus na końcu. Wolność prowadziła do Jezusa Chrystusa. Dlatego Samuel, klękając na szkarłatnej delii pod wawelską basztą, która nazywa się Lubranka, mówi do kata: „Ja powiem trzy razy – Jezus, Jezus, Jezus – a kiedy powiem po raz trzeci, ty uderzysz”.
I stało się; właśnie zaczęła się moja kolejna, tematyczna podróż. Jedna z tych, które tak bardzo lubię.
Owładnęła mną chęć zidentyfikowania Lubranki. Lubię znać topografię miejsc, o których czytam.
A właśnie uświadomiłam sobie, że zupełnie nie wiem, o której baszcie on mówi. Gorzej! nie mam żadnego pojęcia o wawelskich basztach i wieżach, o ich nazwach i umiejscowieniu.
Przyszedł czas na studia tematyczne (przewodniki, mapy) i na wyprawę.
Baszty są trzy. Z ich identyfikacją pozornie nie ma problemu; każdy przewodnik je wymienia: Senatorska, Sandomierska i Złodziejska. Idąc od wykuszu Kurza Stopka w lewo, widzimy je kolejno.

(na moim zdjęciu kolejno: Senatorska, Sandomierska, Złodziejska)
Baszty służyły przede wszystkim (oprócz celów obronnych) jako więzienia dla poszczególnych grup społecznych – stąd ich nazwy. Wydaje się, że Samuel Zborowski był więziony w baszcie Senatorskiej.
Ale co z tą Lubranką? Niektóre źródła podają: baszta Senatorska CZYLI Lubranka. Jej najstarsza nazwa, Lubranka, pochodzi od nazwiska prokuratora generalnego zamku, Grzegorza z Lubrańca.
Ale znalazłam też plan Wzgórza, gdzie Lubrankę utożsamia się z wieżą Jordanką, umiejscowioną obok baszty Senatorskiej. A w dodatku elewacja wschodniej strony kompleksu wawelskiego (gdzie Lubranka chyba się mieści) jest w remoncie i nic nie można sobie obejrzeć.
Póki co, nauczyłam się rozróżniać baszty.
Złodziejska jest zupełnie inna niż pozostałe; zbudowana na planie czworokąta, czy nawet kwadratu, wyróżnia się swoją kanciastością.
Senatorska jest podobna właściwie do Sandomierskiej, ale różni je wykończenie górnej czapy budowli, tuz pod kopułą: Sandomierska ma tam okienka, zaś Senatorska tylko murarskie ozdoby.
Jeszcze popatrzmy na wieże: Sobieskiego i Zygmuntowską (widok od ul. Podzamcze)

Zaś na wieże wschodnie trzeba będzie poczekać do zakończenia remontu: na złotą Kurzą Stopkę, w której urzędowała królowa Jadwiga, a później tak bardzo ja lubił Zygmunt Stary. I na wieżę Duńską, gdzie swoje doświadczenia alchemiczne prowadził król Zygmunt III Waza.
I na wieżę Jordankę, która być może jest Lubranką.
Czas na małe co nieco:)
Pomyślałam sobie, że ta wyprawa to dobra okazja do wypróbowania ciasta zwanego wawelskim. Juz jakiś czas temu wpadł mi w oko ten przepis.
http://mistrzkuchni.pl/przepis-ciasto-wawelskie-2615.html

Ciasto jest sympatyczne i smaczne, choć przepis wymaga nieco modyfikacji, zwłaszcza jeśli chodzi o proporcje, ilośc ciasta wystarcza raczej tylko na 1 blachę, krem jest zbyt mało słodki, bakalie na wierzchu mają tendencję do przypalania się.
Ale dopracuję sobie ten przepis, bo placek podoba mi się, i taki regionalny jest małopolsko-krakowski – z moich stron:)