Jak wynika z nowo wydanej książki Wojciecha Nowickiego, zatytułowanej „Stół, jaki jest. Wokół kuchni w Polsce” – to nie bardzo.

Nowicki, krakowski smakosz, a zarazem krytyk kulinarny, publikujący swoje kulinarne felietony w „Gazecie Wyborczej”, nie zostawia raczej suchej nitki na tzw. dzisiejszej kuchni polskiej; przy czym ma tu raczej na myśli kucharzy zawodowych i restauratorów. Choć przeciętnemu Kowalskiemu, czy raczej Kowalskiej (bo w przeciętnej polskiej rodzinie to raczej kobieta zajmuje się gotowaniem) też się dostaje.
Nowicki uważa, że chroniczne braki żywności w PRL-u poczyniły ogromne spustoszenie w polskim dziedzictwie kulinarnym i polska kuchnia właściwie przestała istnieć. I to zarówno tzw. staropolska (a więc według jego rozumienia kuchnia dworska, ziemiańska), jak i kuchnia ludowa, chłopska i mieszczańska.
A nasze współczesne społeczeństwo, już po okresie transformacji ustrojowej, zachwyciło się i zachłysnęło kulinarnymi wzorcami czerpanymi z podróży (Włochy! Włochy przede wszystkim!), zaczęło je odtwarzać i naśladować, dopasowując jednakże do polskich gustów gotowania. I tak powstały karykaturalne pizze i pasty, i zestawienia potraw i smaków, o których się Włochom nigdy nawet nie śniło.
Wszystko to zresztą byłoby o.k., gdyby się ludziom nie wmawiało, że ten nowy twór to właśnie kuchnia włoska (!)
I tak restauratorzy tworzą jakieś dziwne hybrydy, a w przeciętnej rodzinie nikt nie ma czasu na gotowanie, więc na domowych stołach pojawiają się półprodukty z supermarketów naszpikowane chemią.
Tak w największym skrócie można by scharakteryzować książkę p. Nowickiego.
Przyznam, że czytałam ją z dużymi emocjami:) nie zgadzając się w wielu punktach z autorem.
Myślałam o kuchni w moim rodzinnym domu i o kuchni, którą teraz ja osobiście – nazwijmy to – „uprawiam”.
I gdyby nie to, że akurat moja osobista kuchnia przechodzi sporą transformację, z uwagi podjęty wysiłek odchudzania się:)))) – to z przyjemnością pozwoliłabym sobie na scharakteryzowanie kuchni jak najbardziej polskiej, jak najbardziej do dziś stosowanej.
Rok temu podjęłabym polemikę.
Ale dziś???
Może jednak p. Nowicki ma rację?
Może już tej tradycyjnej kuchni polskiej nie ma?
Książkę polecam, choćby dlatego, że uchwyciła jakiś punkt zwrotny w dziejach polskich kulinariów.
I zmusza do zastanowienia się nad istotą rodzimej kuchni.