Wiecie, że są już kurki?

Aż mi się oczy zaśmiały, kiedy je zobaczyłam na targu:)
Wprawdzie taka mała garsteczka kosztowała 4 złocisze, ale jak na inaugurację sezonu grzybowego, to niech będzie:)
Połowę dodałam do zupy nowalijkowej, a druga połowa będzie dziś do jajecznicy na śniadanie.


nowalijki

zupa nowalijkowa z kurkami

A przepis na zupę nowalijkową z kurkami dla 2 osób brzmi tak:
mała garsteczka kurek
1 spora cebula
pół kalarepki
2 młode marchewki
kilka różyczek kalafiora
2-3 młode ziemniaki
koperek
natka pietruszki
sól, pieprz, ostra papryka
łyżka masła
2 plasterki wiejskiej kiełbasy
łyżka śmietany

Na rozgrzane w rondlu masło wrzucić umyte kurki, dodać posiekaną cebulę i podsmażyć. Dorzucić posiekaną marchewkę i kalarepkę, chwilę przesmażyć, po czym zalać gorącą wodą. Dołożyc rozdrobnione różyczki kalafiora i pokrojone obrane młode ziemniaki. Lekko osolić. Gotować do miękkości warzyw.
Dodać obraną i pokrojoną drobno kiełbasę. Dodać śmietanę.
Doprawić przyprawami do smaku. Dodać zieleninę.
Smacznego!

I jeszcze meldunek z remontu: są już wylewki! I nowe drzwi wejściowe. Jeszcze tego nie widziałam, bo obecnie wstęp jest zabroniony: wylewki schną. Niech sobie schną, byle szybciej:)


Meldunek remontowy

Zaczęli łazienkę i kuchnię.

Skuli posadzki, zryli ściany bo zmieniam nieco umiejscowienie urządzeń, wymienili rury wodociągowe i kanalizacyjne.

Wyszpachlowali przedpokój. Jakby trochę jaśniej wokół.

Gruzu też jakby trochę mniej.

Ale jeszcze dużo, dużo pracy przed nimi i duże, duże zapotrzebowanie na cierpliwość i optymizm dla mnie:(

Zupa z młodej botwinki

Remont remontem, ale nie można nie zauważyć, że mamy już zaawansowaną piękną wiosnę i piękne nowalijki.
Nie mogłam oprzeć się napotkanej na targu botwince; ugotowałam szybką pyszną zupę


zupa z botwinki

Proporcje dla 2 osób:
pęczek botwinki
1 cebula
1 ziemniak
plasterek szynki
2 łyżki masła
4 łyżki śmietany 18%
2 ząbki czosnku
koperek
sól, pieprz, ostra mielona papryka

Botwinkę (liście, łodyżki i buraczki) siekam i podsmażam na 2 łyżkach masła.
Zalewam gorącą wodą, lekko solę.
Dodaję ziemniak i cebulę pokrojone w kostkę. Gotuję do miękkości warzyw.
Na końcu gotowania dodaję posiekany w kostkę plaster szynki oraz przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku.
Dodaję śmietanę oraz przyprawy.
Na talerzach posypuję posiekanym koperkiem.
Smacznego!

Ciągle jeszcze demolka:(

Nie mam stolarki, nie mam grzejników, nie mam podłogi ani posadzki; mam dziury w ścianach, odsłonięte rury i klepisko i to w dodatku rozgrzebane, u uuu uuuu!

remont

Ale kable elektryczne już wymienione:) i gładź na ścianach – cokolwiek by to znaczyło – w pokojach zrobiona:)
I dzisiaj wybierałam już fronty i blaty do szafek kuchennych.
A na tzw. obiad jadłam pizzę „U Włocha”. Nazywała się Bandiera Italiana i była pyszna:)
Ciasto naprawdę znakomite, a nadzienie to sos pomidorowy, ser mozzarella, szpinak, cebula, papryka.

Remont generalny

Remont generalny mieszkania to jest straszna rzecz!!!!

Mieszkanie z porozkuwanymi ścianami, wydartą stolarką, toną gruzu — uuuu…..

Tylko myśl o tym jak będzie POTEM – mnie podtrzymuje na duchu.

Widzę je oczyma wyobraźni…. trzymajcie kciuki, żeby takie rzeczywiście było!

Za miesiąc się pochwalę, mam nadzieję:)

I myslę, że jednak nawet teraz, raz na parę dni uda mi się tutaj cos napisać:)

Chłopskie jadło

Jan Jakub Kolski bardzo często osadza swoje filmy w realiach polskiej wsi, takiej niemal pierwotnej, nierzadko szorstkiej, trochę baśniowej, trochę nierealnej… klimatycznej.
Lubimy tutaj jego filmy.
Jego „Cudowne miejsce”, które oglądaliśmy, kręcone było w dolnośląskim Czeszowie, niedaleko Trzebnicy, stąd też postanowiłam podać dania kuchni chłopskiej, z rejonu Dolnego Śląska.
Zastawa stołowa też nawiązywała do wiejskiej chaty: menu na desce do krojenia, przewiązanej sznurkiem, gliniane kusztyczki do miodu, gliniane miski i kokilki, rumianki i pasiak na stole, obrus lniany z mereżką, ludowe serwetki (no – motyw serwetek był wprawdzie kurpiowski, ale nie zawsze kupi sie to, co się chce kupić)
menu na desce

sztućce na desce

rumianki

kufelki do miodu

Jako przekąskę podałam pasztet z selera – duma i oryginalny wyrób gospodyń z trzebnickich wzgórz – wszystkim smakował
pasztet z selera

Potem bigos wrocławski z czerwonej kapusty
bigos wrocławski

Zalewajka – której w filmie trudno nie zauważyć:)
zalewajka

chleb

Jako główne danie – zrazy piastowskie z polędwicy wołowej z nadzieniem z wątróbki z pomidorowym sosem, a do tego prażoki – swego rodzaju ziemniaczane pure
zrazy piastowskie

prażoki

Do tego miód pitny dwójniak „Staropolski”
miód dwójniak

A do kawy mieliśmy ciasto miodowe z masa grysikową
ciasto grysikowe

Czy kuchnia w Polsce jest kuchnią polską???

Jak wynika z nowo wydanej książki Wojciecha Nowickiego, zatytułowanej „Stół, jaki jest. Wokół kuchni w Polsce” – to nie bardzo.


stół jaki jest

Nowicki, krakowski smakosz, a zarazem krytyk kulinarny, publikujący swoje kulinarne felietony w „Gazecie Wyborczej”, nie zostawia raczej suchej nitki na tzw. dzisiejszej kuchni polskiej; przy czym ma tu raczej na myśli kucharzy zawodowych i restauratorów. Choć przeciętnemu Kowalskiemu, czy raczej Kowalskiej (bo w przeciętnej polskiej rodzinie to raczej kobieta zajmuje się gotowaniem) też się dostaje.
Nowicki uważa, że chroniczne braki żywności w PRL-u poczyniły ogromne spustoszenie w polskim dziedzictwie kulinarnym i polska kuchnia właściwie przestała istnieć. I to zarówno tzw. staropolska (a więc według jego rozumienia kuchnia dworska, ziemiańska), jak i kuchnia ludowa, chłopska i mieszczańska.
A nasze współczesne społeczeństwo, już po okresie transformacji ustrojowej, zachwyciło się i zachłysnęło kulinarnymi wzorcami czerpanymi z podróży (Włochy! Włochy przede wszystkim!), zaczęło je odtwarzać i naśladować, dopasowując jednakże do polskich gustów gotowania. I tak powstały karykaturalne pizze i pasty, i zestawienia potraw i smaków, o których się Włochom nigdy nawet nie śniło.
Wszystko to zresztą byłoby o.k., gdyby się ludziom nie wmawiało, że ten nowy twór to właśnie kuchnia włoska (!)
I tak restauratorzy tworzą jakieś dziwne hybrydy, a w przeciętnej rodzinie nikt nie ma czasu na gotowanie, więc na domowych stołach pojawiają się półprodukty z supermarketów naszpikowane chemią.
Tak w największym skrócie można by scharakteryzować książkę p. Nowickiego.

Przyznam, że czytałam ją z dużymi emocjami:) nie zgadzając się w wielu punktach z autorem.
Myślałam o kuchni w moim rodzinnym domu i o kuchni, którą teraz ja osobiście – nazwijmy to – „uprawiam”.
I gdyby nie to, że akurat moja osobista kuchnia przechodzi sporą transformację, z uwagi podjęty wysiłek odchudzania się:)))) – to z przyjemnością pozwoliłabym sobie na scharakteryzowanie kuchni jak najbardziej polskiej, jak najbardziej do dziś stosowanej.
Rok temu podjęłabym polemikę.
Ale dziś???
Może jednak p. Nowicki ma rację?
Może już tej tradycyjnej kuchni polskiej nie ma?

Książkę polecam, choćby dlatego, że uchwyciła jakiś punkt zwrotny w dziejach polskich kulinariów.
I zmusza do zastanowienia się nad istotą rodzimej kuchni.

Długi weekend w kratkę

Praca-wolne-praca-wolne…..
Mój długi weekend nie jest taki długi; tak się złożyło:(
Ale czytam artykuł Agnieszki Kręglickiej o majówkach i myślę sobie: nie dajmy się zwariować

„Naród rusza na majówkę. W hotelach all inclusive, spa i agroturystyce rwetes przed najazdem gości. Tłum na lotnisku, ścisk w pociągach i korki na wylotówkach. A ja siadam cichutko w kąciku i czekam, aż szaleństwo minie. Na ulicach zrobi się pusto i spokojnie, miejskie tempo złagodnieje i wszędzie będzie można swobodnie zaparkować. Może wreszcie, wystawiając twarz do słońca, dostrzegę detal sztukaterii mijanej codziennie kamienicy, przejadę się nowym mostem albo wypróbuję ścieżkę rowerową nad Wisłą. I poczytam książkę na balkonie, z przerwą na przekąskę.”

U mnie pod blokiem zaczynają pokazywać swoje białe dzwoneczki konwalie
konwalie

A na biurku pyszni się smakowity stosik lektur
lektury majowe

Każda woła i nęci:) wprost nie wiadomo od której zacząć!

Bigos wrocławski

Propozycja z kuchni dolnośląskiej; ten bigos jest nietypowy, bo z czerwonej kapusty, ale znakomity

bigos z czerwonej kapusty

1 mała główka czerwonej kapusty
50 dag kiszonej czerwonej kapusty (jeśli trudno ją kupić, to może być bez niej)
2 jabłka
2 cebule
30 dag kiełbasy wiejskiej
30 dag pieczonego mięsa
10 dag wędzonego boczku
szklanka czerwonego wina
sól, czarny pieprz, ostra papryka, liść laurowy, ziele angielskie
olej

Cebulę obieramy i kroimy w piórka. Kapustę obieramy z wierzchnich liści i drobno szatkujemy, solimy. Po 15 minutach przekładamy do garnka, podlewamy niewielką ilością wody, dodajemy liść laurowy, ziele angielskie i zagotowujemy. Cebulę szklimy na oleju, dodajemy pokrojoną w półtalarki kiełbasę oraz pokrojony w kostkę wędzony boczek. Oba składniki smażymy do chwili, aż się zarumienią, po czym dodajemy pokrojone na kawałki pieczone mięso. Całość smażymy jeszcze przez kilka minut, a następnie dodajemy do kapusty. Mieszamy wszystkie składniki i dusimy na małym ogniu do chwili, aż kapusta będzie miękka. Na koniec dodajemy wino, kiszoną kapustę, starte na tarce obrane jabłka i doprawiamy bigos do smaku solą, papryką oraz pieprzem.

Pierogi ruskie – ale cętkowane

Robiłam pierogi ruskie.
Kiedy je lepiłam, cały czas plątała mi się po głowie myśl, że w lodówce leży miseczka kaszy tatarczanej z wczorajszego obiadu.
A jakby tak do farszu na ruskie dodać tej kaszy???
Przykryłam ściereczką gotowe już, czekające na gotowanie pierogi i zaczęłam eksperyment z pozostałym nadzieniem.
Skoro kasza, to może by jeszcze dodać garstkę posiekanego boczku? Taki mam ładny, wędzony, chudziutki.
O! jaki ciekawy smak mi wyszedł.
I tak oto, ostatnia partia pierogów była z nadzieniem cętkowanym: kremowy ziemniaczano-serowy farsz urozmaiciły brązowe kropki kaszy i różowe boczku.
Polecam!

ruskie z kaszą