Roladki cielęce w sosie marsala

Oderwałam się od lektury instrukcji skręcania szafki łazienkowej (!) ciekawe, czy uda mi się samej ją złożyć:))))
I już dyktuję błyskawiczny przepis na roladki cielęce, proste, a jakie pyszne:)
roladki cielęce

4 cienkie kotlety cielęce
1 łyżka mąki
sól, pieprz
2-3 łyżki masła
250 ml wina marsala

Kotlety posypać przyprawami z obu stron, zwinąć, spiąć wykałaczkami.
Roladki obtoczyć w mące i obsmażyć na maśle.
Przełożyć do garnka, przykryć.
Patelnię zalać winem i chwilę podgotować. Doprawić solą i pieprzem.
Zdjąć patelnię z ognia, dodać łyżkę masła. Wymieszać.
Włożyć roladki do sosu, chwilę podgrzać i podawać.

Minestrone – zupa koronacyjna Benedykta XVI

Z okazji koronacji papieża Benedykta XVI, 19 kwietnia 2005 roku wydano w Watykanie przyjęcie, na którym podano:
– zupę fasolowo-pomidorową z makaronem
– mięso w cieście z bakłażanami
– leśną sałatkę (z ziołami leśnymi)
– tarteletki z jabłkami i lodami waniliowymi
W książce „Sekrety kuchni Watykanu” podano przepisy:) Na swoje przyjęcie zrobiłam zupę. Jest pyszna, i bardzo prosto się ją robi:


zupa koronacyjna Benedykta

250 g białej fasoli;
500 g pomidorów świeżych;
100 g pomidorów suszonych;
90 g makaronu (wzięłam zacierkę makaronową);
2 cebule; 3 ząbki czosnku;
4 łyżki oliwy z oliwek; łyżeczka suszonego oregano; łyżeczka przecieru pomidorowego; łyżka kolendry lub posiekanej natki pietruszki; pieprz; sól;
2 łyżki wiórków parmezanu (ewentualnie)

Fasolę moczymy w przegotowanej, zimnej wodzie. Po kilku godzinach odcedzamy, wlewamy nową wodę, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na
dużym ogniu  15 minut. Odcedzamy i zachowujemy ciepłą.
Pomidory suszone drobno kroimy, świeże rozdrabniamy. Cebule kroimy w plasterki, czosnek siekamy. Cebule smażymy 2-3 minuty na rozgrzanej oliwie, dodajemy czosnek i smażymy jeszcze minutę. Dodajemy świeże pomidory, oregano, przecier pomidorowy i fasolę. Wlewamy resztę wody i doprowadzamy do wrzenia. Przykrywamy i gotujemy na małym ogniu 45 minut.
Wsypujemy makaron, doprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy pomidory suszone i jeszcze raz doprowadzamy do wrzenia. Przykrywamy niecałkowicie i gotujemy 10 min. Dodajemy zioła. Przed podaniem, zależnie od upodobania, posypujemy parmezanem na talerzach.


Tarta tiramisu

Trochę różni się od tradycyjnego tiramisu, które robione jest na bazie tartych żółtek; w tej tutaj, do serka mascarpone dodaje się stopioną czekoladę.
Przepis pochodzi z wykwintnej kuchni watykańskiej, która mieści się w rzymskim Domu Świętej Marty.
Tarta ta jest jednym z najbardziej ulubionych deserów przez papieży i kardynałów; stała się tak popularna, że podawana jest tylko na co dzień, nie wchodzi już w skład menu bankietowego.
tarta tiramisu

300 g ciemnej czekolady, najlepiej gorzkiej
50 g migdałów
50 g orzechów laskowych
50 g orzechów włoskich
400 g serka mascarpone
150 ml gęstej śmietany 30% lub 36%
szklanka mocnej kawy
2-3 łyżki rumu
54 biszkopty o wydłużonym kształcie
kakao do posypania tarty

Migdały blanszujemy, obieramy ze skórki i razem z orzechami dość drobno siekamy.
Czekoladę rozpuszczamy w naczyniu ustawionym na rondelku z gotująca się wodą. Odstawiamy, by nieco ostygła.
Ubijamy śmietanę, mieszamy ją z czekoladą i serem mascarpone i dodajemy orzechy i migdały.
Do kawy wlewamy rum; maczamy biszkopty górną częścią w kawie i nasączone (ale nie miękkie) układamy w blaszce na ciasto. Na biszkopty nakładamy wartswę kremu, na to znów biszkopty. Górna warstwę ma stanowić krem, który posypujemy kakao.
Można ozdobić tartę bezami i owocami.

Jest tak pyszna, że znika natychmiast! :)))

Filmowe party

Obejrzeliśmy głośny, aczkolwiek dziwny nieco w pomyśle, film francusko-włoski „Habemus papam”, z dużą rolą Jerzego Stuhra – jako rzecznika prasowego Watykanu.
Menu kolacji było więc oczywiste: ulubione potrawy papieży i prałatów.
menu watykańskie

film

stół wystrój

Pojawiło się trochę pozycji książkowych na ten temat, więc nie było problemu z przepisami. Korzystałam głównie z dwóch książek: Sekrety kuchni Watykanu i Przysmaki papieży i prałatów

sekrety kuchni Watykanu

Przysmaki papieży

W czasie filmu podałam tartę tiramisu, truskawki i popcorn:)))))))
tarta tiramisu

popcorn

A to już dania kolacyjne:
Przystawki: marynowane cukinie i karczochy, pomidorki koktailowe, sałatka fasolowa z tuńczykiem
antipasti

Zupa: minestrone – koronacyjna zupa Benedykta XVI; zdziwiłam się, że tak prostą zupę podano w czasie inauguracji jego pontyfikatu, zawsze myślałam, że to jest coś znacznie bardziej wyrafinowanego:)
zupa Benedykta

I danie: strangolapreti z duszonymi młodymi prawdziwkami i kurkami; strangolapreti to dusiciel kapłanów; ta dziwna nazwa oznacza po prostu knedle ze szpinakiem. Etymologia słowa nie jest zbyt pewna; Makłowicz przypuszcza, że jakiś kapłan mógł się zadławić, połknąwszy zbyt dużą kluskę, i tak już ta nazwa została:)
strangolapreti

Danie główne: roladki cielęce w sosie marsala z zapiekanym fenkułem i pieczonymi cebulami.

danie główne

roladki cielęce

fenkuł

A towarzyszyło temu wino Châteauneuf-du-Pape, z Prowansji, białe wytrawne (rzadko w Polsce spotykane, najczęściej można kupić czerwone). Białe bardzo nam smakowało:)

wino

Zajrzyjmy do łazienki

Jest malutka, a zastosowane regipsy jeszcze ją pomniejszyły. Ale udało się zmieścić wszystko, co niezbędne: wanna, sedes, umywalka i pralka.
Oczywiście, kiedy weszłam do łazienki z aparatem, natychmiast zjawił się tam również kot:) Nic w domu nie może się dziać bez niego!
kot w łazience

łazienka widok na całość

Z pralką były historie, bo najpierw kupiłam taką ładowaną od przodu, ale źle to sobie wymierzyłam i okazało się, że nie da się otworzyć drzwiczek! musiałam wymieniać na ładowaną od góry. A te manewry ze sklepem, z dostawcami nieźle zżerają nerwy i czas:( Przedtem był tu zupełnie inny układ pionów wodnych i kanalizacyjnych i w ogóle całej łazienki, i pralka otwierana od frontu się mieściła.
Przyznam się tu jeszcze do czegoś: wzdłuż ściany nad umywalką i pralką chciałam mieć półkę z kafelków. Wykonawca jej nie zrobił, nie wiem właściwie dlaczego; miałam pretensje, oni proponowali inne rozwiązanie, nie zgodziłam się, pomyślałam, że coś sobie sama wykombinuję na drobiazgi kosmetyczne. I po tej historii z pralką pomyślałam: Boże, jak to dobrze, że oni tej półki nie zrobili!!!! bo przecież nawet ta pralka ładowana od góry by się nie otworzyła! W ogóle bym nie miała pralki!
prawa strona

prawa strona

Wanna jest narożna, śliczna i mimo, że malutka, to bardzo wygodna do kąpieli w kolorowej pachnącej pianie:)
wanna

Lustro jest w porządku, oświetlone, nad umywalką. Ale brakuje mi jeszcze lustra frontowego, takiego na ścianie czołowej jak się wchodzi do łazienki. Ale to już spokojnie sobie szukam:)

lustro

Zapraszam na pokoje:)

Są dwa. A o ich dominującej kolorystyce zdecydowały nawet nie ściany, bo te są spokojne, klasyczne, ale przede wszystkim zasłony.
I tak powstał pokój pomarańczowy i zielony.
pokój pomarańczowy

pokój zielony

Bardzo jestem zadowolona z podłogi; skoro już nie udało się uratować parkietu, wyszukałam panele o wyglądzie starej, dębowej, poprzecieranej deski (dąb rustykalny). Bardzo pasują do mebli, też takich poprzecieranych, z okuciami (Black-Red-White kolekcja Indiana)
komoda

A jaki mam piękny widok z okna pokoju: na piękny, mały ogród, taki w wiejskim stylu
widok z okna

I jeszcze rzut oka na przedpokój, z dworcowym zegarem, który wszystkim się podoba:)

zegar w przedpokoju

przedpokój

Kot w nowym mieszkaniu

Bajeczka odnalazła się w nowym mieszkaniu znakomicie.
Uwielbia przedpokój, bo to znakomity punkt obserwacyjny do monitorowania, co w domu się dzieje:)
kot na komodzie

pilnuję drzwi

A w kuchni – wiszące szafki, które są wokół całej kuchni, stały się dla niej swego rodzaju antresolą-galeryjką, po której się przechadza i gdzie najchętniej ucina sobie drzemki

kot na antresoli

skok na galeryjkę

drzemka na galeryjce

na antresoli

Ale na oknie też dobrze się wyciągnąć

drzemka na oknie

Kiedy zaczynałam układać w szafkach wiszących naczynia, kot doszedł do wniosku, że szafka narożna wprost stworzona jest dla niego! nie bardzo dał się stamtąd wyciągnąć; właściwie to był wściekły, kiedy się go usunęło stamtąd siłą:)

kot w szafce

Kuchnia pani Jesień

Oooo, ależ się stęskniłam za blogiem i pogaduszkami z Wami wszystkimi!
Ale mogę wreszcie zameldować, że remont skończony!:)
I bardzo jestem zadowolona z efektu:)
Zobaczcie, proszę, kuchnię.
Jest w kształcie litery L, zmieścił się także stół z krzesłami. Tylko lodówki 2-drzwiowej – co było moim marzeniem – nie udało się zmieścić:(
I jak przystało na panią Jesień, utrzymana jest w brązach, beżach, żółci i pomarańczach:
Kuchnia litera L

blat

blat zlew

   kuchnia koło okna

A to moje dekory płytkowe, też jesienne:) pomarańczowe listki:)

dekory

stół i dekory

firanka

upięta firanka

I jeszcze lampa, jasno żółta

lampa

Chłopskie klimaty

Ostatnio króluje u mnie kuchnia prosta, ludowa.
W ten klimat wpasowuje się kolacja w łemkowskiej karczmie „Kłynec” w Krynicy Zdroju, gdzie niedawno byłam.
Zbudowana z drewna starych, łemkowskich domów, rozebranych i przywiezionych do Krynicy, oryginalnie wkomponowana jest w zwykły budynek – blok z cegły.
karczma łemkowska

bale łemkowskie

Wnętrze jest typowe dla tego typu lokali; dużo różnych, starych sprzętów, mebli i narzędzi, nastrojowy półmrok.
nastrój karczmy

okno w karczmie

Podobała mi się firmowa zastawa stołowa, robiona współcześnie, ale z fajansu.
firmowa zastawa

zastawa

Jedzenie było smaczne i dużo go było.
Ale nieskromnie powiem, że z powodzeniem mogłabym i potrafiłabym zastąpić kucharza (czy kucharkę) w tej karczmie. Też tak potrafię gotować.
Jadłam wariankę z pierohami (zupa z kiszonej kapusty z pierogami z mięsem), szaszłyk z surówkami i półmisek mięs, wędlin, pasztetów, serów z różnymi dodatkami (ogórki kiszone, grzybki, smalec do chleba)
półmisek mięs

Myślę, że warto się tam wybrać; stylizacja na ludowość nie jest sztuczna, a potrawy smaczne.

Wiecie, że są już kurki?

Aż mi się oczy zaśmiały, kiedy je zobaczyłam na targu:)
Wprawdzie taka mała garsteczka kosztowała 4 złocisze, ale jak na inaugurację sezonu grzybowego, to niech będzie:)
Połowę dodałam do zupy nowalijkowej, a druga połowa będzie dziś do jajecznicy na śniadanie.


nowalijki

zupa nowalijkowa z kurkami

A przepis na zupę nowalijkową z kurkami dla 2 osób brzmi tak:
mała garsteczka kurek
1 spora cebula
pół kalarepki
2 młode marchewki
kilka różyczek kalafiora
2-3 młode ziemniaki
koperek
natka pietruszki
sól, pieprz, ostra papryka
łyżka masła
2 plasterki wiejskiej kiełbasy
łyżka śmietany

Na rozgrzane w rondlu masło wrzucić umyte kurki, dodać posiekaną cebulę i podsmażyć. Dorzucić posiekaną marchewkę i kalarepkę, chwilę przesmażyć, po czym zalać gorącą wodą. Dołożyc rozdrobnione różyczki kalafiora i pokrojone obrane młode ziemniaki. Lekko osolić. Gotować do miękkości warzyw.
Dodać obraną i pokrojoną drobno kiełbasę. Dodać śmietanę.
Doprawić przyprawami do smaku. Dodać zieleninę.
Smacznego!

I jeszcze meldunek z remontu: są już wylewki! I nowe drzwi wejściowe. Jeszcze tego nie widziałam, bo obecnie wstęp jest zabroniony: wylewki schną. Niech sobie schną, byle szybciej:)