Właśnie odebrałam e-maila z przepiękną analizą wiersza Herberta, o którym tu ostatnio tyle się mówi, autorstwa p. Atojaxxl. Bardzo, bardzo dziękuję!!!!
I byłoby doprawdy z mojej strony wielkim egoizmem, gdybym nie podzieliła się tutaj tym tekstem.
Oto on:
W kamiennym lesie katedry
pod czaszką sklepieniem i niebem
godzina wstrzymanych zegarów
popiół spalonych traw
niepewne wiązania szeptów
westchnienia do chleba naszego
na górze żebra mamutów
kamienne morze i ląd
milczenie posadzki na której
kwitną włosy grzesznicy
pora samotna jak ziarno
rozsadza opokę i dno
w brzozowym lesie organów
zagubił kantyczkę Sebastian
Jan ją znalazł i poszli
przytuleni skrzydłami
on był tu także lecz milczał
zagasił ołtarz jak zachód
puszystej łące powietrza
stopy zostawił świat
Zakładając, że nie znamy (założenie konieczne, bo znamy!!!) kontekstu i okoliczności powstania wiersza, przyjmujemy, że tytuł jest zapowiedzią poetyckiej refleksji dotyczącej bądź kościoła jako instytucji lub kościoła – budynku. Z treści wiersza wynika, że poetyckiej refleksji poddane zostało wnętrze kościoła, który jest gotycką katedrą.
Posługując się licznymi metaforami podmiot liryczny przedstawia wnętrze katedry jako las kolumn podtrzymujących zarówno myśl ludzką ( utożsamiona z czaszką), jak i sklepienie (dach) oraz wiarę w wieczność (utożsamiona z niebem). W tym wnętrzu czas jakby stanął w miejscu (godzina zatrzymanych zegarów = godzina śmierci Chrystusa = godzina odkupienia) a wypełnia je zapach kadzideł i minionych wieków (popiół spalonych traw). Zaznaczyć należy, że słowo „czaszka” może być też nawiązaniem do Golgoty, a więc kościół jest miejscem, pod którego sklepieniem powtarza się Ofiara Chrystusa.
W tym wnętrzu trwa modlitwa wypowiadana szeptem, a więc dająca wrażenie niepewności, czy zostanie wysłuchana (niepewne wiązania szeptów), odwieczna modlitwa „Ojcze nasz” zawierająca prośbę o zaspokojenie podstawowej potrzeby człowieka: o chleb powszedni ale też o chleb Eucharystii (westchnienia do chleba naszego) – wykorzystana tu zostaje wieloznaczność słowa chleb.
Sklepienie kościoła opisuje podmiot liryczny jako szkielet (metaforyczne żebra mamutów), a rozpiętą na nim wapienną nawę wiąże z miejscem pochodzenia wapieni a więc „kamiennym morzem” , które stało się lądem (znów wieloznaczność słowa nawa , które tu wprawdzie nie zostało przez poetę użyte, ale nasuwa się samo przez się : nawa jako część kościoła i nawa jako okręt ).
Posadzka kościoła, a więc ta najniższa jego część, jest milczącym świadkiem hołdu jaki wierni oddają Chrystusowi jak niegdyś jawnogrzesznica (kwitną włosy grzesznicy), która własnymi włosami wycierała stopy Jezusa (Łk 7,36-50).
Samotna modlitwa przenika mury kościoła i ziemię, ma siłę ziarna rzuconego w glebę (jak ziarno rozsadza opokę i dno) . Ale może to być także nawiązanie do samotnej śmierci Jezusa na krzyżu (samotna pora = czemuś mnie opuścił), która nie była końcem lecz początkiem nowego, wiecznego życia.
Kolejną częścią kościoła porównaną metaforycznie do lasu są organy. Ich jasne wysokie piszczałki podobne są do wysmukłych pni brzozowych i rozjaśniają wnętrze (w brzozowym lesie organów ). Wśród nich wznosi się i zanika melodia kantyczki (znowu wykorzystanie wieloznaczności słowa: kantyczka to książeczka zawierająca pieśni, ale i pojedyncza pieśń religijna staropolska najczęściej). W mistrzowski sposób podmiot liryczny łączy postać Jana Sebastiana Bacha z popularnym pojęciem chórów anielskich – rozdziela jego imiona na postacie dwóch z wielu aniołów, którzy tradycyjnie należą do dekoracji organów.
Wreszcie ostatnia zwrotka czy jak obecnie się mówi – segment wiersza. On – kim jest , kim był ? Nasuwa się kilka interpretacji. On – Bóg, On – Chrystus, On – Duch Święty ? Milczący Bóg, którego obecność w Eucharystii rozsadza zamkniętą przestrzeń kościoła (gasi ołtarz) który nie mieszka tylko w ołtarzu, który jawi się jako stwórca („łące powietrza stopy zostawił świat” ). Ale może to być także postać Ukrzyżowanego, która jakby jest ważniejsza od innych elementów wystroju kościoła, ponieważ Jego stopa jest dostępna wiernym a jej ucałowanie czy pobożne dotknięcie jest kontaktem ze światem transcendentnym.
Jak wspomniano wyżej, Herbert wykorzystał w wierszu liczne metafory, w tym nawiązujące do treści biblijnych. Wzbogacił je epitetami: kamienny, kamienne, brzozowy, niepewny, samotną), porównaniami (pora samotna jak ziarno). Nastrój ciszy wypełniającej kościół podkreśla użyciem takich słów jak westchnienie, szept, milczenie . Posługuje się też kilkakrotnie wieloznacznością wyrazów: kościół, chleb, ziarno, kantyczka,
Niebagatelną rolę odgrywa brak interpunkcji, zaciera on bowiem granice między wyrazami, między zdaniami i zwrotkami dając możliwość rozmaitej interpretacji związków wyrazowych.
Atojaxxl