Do piątkowych kanapek – różowa pasta sardynkowa

Propozycja M. Gessler, o ciekawym, łagodno-słodkawym smaku


pasta sardynkowa

25 dag białego sera
mała puszka sardynek w pomidorach
1 łyżka masła
1 łyżeczka keczupu
1 łyżeczka pasty pomidorowej (dałam koncentrat pomidorowy)
1 drobno posiekana mała cebula
2 łyżki posiekanego koperku lub pietruszki
cukier, sól, pieprz

Ucieramy masło z 1 łyżeczką cukru, dodajemy zmielony biały ser, rozgniecione widelcem sardynki, keczup, pastę pomidorową, posiekaną cebulę oraz zieleninę. Doprawiamy solą i pieprzem.
Smacznego!

Bulion podaj z chipsami…

Tak proponuje podać bulion grzybowy Magda Gessler, przy czym te chipsy są z bakłażana, i to własnoręcznie smażone: „to jest fantastyczne zderzenie smaku bakłażana, który smakuje jak smażony grzyb, z naszym lekko grzybowym bulionem”
bulion grzybowy

4 kapelusze prawdziwków
pół selera
4 marchewki
2 pietruszki
por
kawałek włoskiej kapusty
1 pomidor
sok z cytryny
1 bakłażan
Warzywa trzeba obrać i pokroić, grzyby pokroić, wszystko zalać wodą i gotować na małym ogniu do miękkości. Pod koniec gotowania dodać sól, pomidora i sok z cytryny (uwaga na sok! nie można przesadzić z ilością! lepiej dodawać po trochu, próbując)
Gotowy bulion odcedzamy.
Bakłażana kroimy w cienkie półplasterki, posypujemy solą i gdy puści sok, delikatnie wycieramy papierowym ręcznikiem, po czym smażymy na mocno rozgrzanej oliwie.
Do miseczek wlewamy bulion i dodajemy usmażone chipsy.
I już:)
Jak pisze p. Gessler: „proste. Bardzo efektowne”.

W jesiennej kuchni Magdy Gesler

Menu naszego niedzielnego party nie miało właściwie nic wspólnego z oglądanym filmem.
Ale – ponieważ to były jednocześnie moje imieniny:) to uznałam, że mogę sobie pozwolić na coś, co mnie ostatnio pasjonuje.
Postanowiłam sprawdzić jak smakują i czy się spodobają propozycje kulinarne Magdy Gessler (dołożywszy oczywiście wszelkich starań, by zrobić potrawy dokładnie według jej przepisów i nie zepsuć ich własną inwencją).

M Gessler

Na stole zrobiło się jesiennie: czerwone, brązowe i żółte liście, filoetowy wrzos; do wrzosów dobrałam serwetki, świece, kartki na menu.


menu jesienne

stół jesienny

Jako czekadełko wybrałam ciemne pieczywo z ziarnami (3 rodzaje) i różową pastę sardynkową; do tego czerwone wino wytrawne (portugalskie)


pasta sardynkowa

wino portugalskie

Jako przystawka: sałatka „Krakowiacy i górale” – z sałaty rzymskiej, ogórków świeżych i kiszonych, pomidorów, cebuli, fasolki szparagowej, startego oscypka z ciekawym (pysznym!) dressingiem z oleju i soku spod kiszonych ogórków. Sałatkę podaje się z grzanką z grillowanym (lub podpieczonym) oscypkiem.

sałatka Krakowiacy i górale

Bardzo ciekawą propozycją była zupa: czysty bulion grzybowy z bakłażanowymi chipsami. Bardzo niebanalny, ale spodobał się wszystkim


bulion grzybowy

I danie główne: zrazy ikonowiczowskie z szynki wieprzowej rolowane z boczkiem, marchewką, ogórkiem kiszonym i słupkami chrzanu, duszone w sosie z koprem, do którego w końcowej fazie dodaje się grzybki marynowane. Podałam je z buraczkowymi koralikami kaszy pęczak. Przepis na kaszę jest autorstwa pani Gessler, ale Marty, nie Magdy, a znalazłam go w „Wysokich obcasach”.

zrazy z kaszą

Zrazy smakowo nie były zaskoczeniem (wyszły mi troszkę za słone, to ten boczek wewnątrz!), ale kasza jest boska:) Zresztą tak była reklamowana: to prawdziwy hit restauracyjny ostatnich miesięcy!


kasza buraczkowa

Generalnie – bardzo byłam zadowolona z menu. Każdy z przepisów, które wykorzystałam mogę z czystym sumieniem polecić, a ich prezentacja – wkrótce:)

Nie ma to jak stara, papierowa „Kuchnia polska”

O tej książce myślę:


Kuchnia Polska

A sprawa dotyczy nieszczęsnego królika, który tak przeraził niektórych uczestników polskiego  Master Chef.
Mnie zaniepokoiły natomiast braki mojej wiedzy kulinarnej. Nie robi się królika w naszym domu, a p. Gessler ostrzega w programie, że nie jest to łatwe mięso.
Dobrze, to trzeba by sobie temat postudiować.
Przyznam, że w takich przypadkach nie szukam informacji w necie. Pewnie bym znalazła, ale moje zaufanie do takich informacji jest dość ograniczone. Wolę sobie sięgnąć do źródeł autoryzowanych, a sięgam zwykle najpierw do wydania niemal encyklopedycznego, kompleksowo ujmującego techniki kuchenne. Właśnie do „Kuchni polskiej”, pracy zbiorowej Państwowego Wydawnictwa Ekonomicznego (mam wydanie z lat 80-tych XX wieku). Swego czasu wiele wysiłku włożyłam w zdobycie tej książki (takie pozycje kupowało się spod lady).
Więc otwórzmy: hasło królik – proszę bardzo, ta książka jest niezawodna. Dowiemy się jak go oprawić, jak podzielić tuszkę, które jej części na co zużyć, jak królika piec, jak dusić.
I na następnych kartach – kilka konkretnych przepisów: różne potrawki z królika, paprykarz, królik po francusku, królik pieczony, królik na sposób zająca po polsku.
Koniecznie muszę kupić królika i coś popróbować.

 

Nowy pomysł na pierogi

Życie powoli wraca mi do normy:))) To i do kuchni wróciłam.
A pierogi to dobry początek nowego:) A że sezon grzybowy w pełni, to przypomniał mi się gdzieś zasłyszany pomysł, że w farszu dobre jest połączenie grzybów z mięsem. Przyszedł więc czas na wypróbowanie


pierogi z cielęciną i grzybami

Zrobiłam tak:
1/2 kg pieczeni cielęcej
30 dag świeżych prawdziwków
garstka kurek do smaku
spora cebula
sól, pieprz, tymianek suszony
łyżka smalcu
Mięso pokroić na kawałki i wrzucić do rondla na roztopioną łyżkę smalcu, dodać pokrojoną w piórka cebulę, lekko posolić, podlać niewielką ilością gorącej wody i dusić ok. 1 godziny. Przestudzić. Zemleć w maszynce do mięsa.
Grzyby oczyścić, wrzucić na gorącą, lekko osoloną wodę i kilka minut obgotować. Odcedzić, przelać zimną wodą, po czym dość drobno posiekać.
Wymieszać grzyby z mielonym mięsem, doprawić.
Farsz gotowy – pierogi można już lepić:)
Smacznego!


Ciasteczkowe potwory! mam dla was coś extra!

Czy wiecie, że kandydatki na Pierwszą Damę Ameryki, wspierając mężów, walczą ze sobą w pojedynku na ciasteczka?
Właśnie. Ja nie wiedziałam, a tradycja ta ma już 20 lat!
Dobrze, że Zet. podesłał mi link, mówiąc, że jeśli ktoś interesuje się kuchnią, to o takich ciekawostkach powinien wiedzieć.
Konkurencję prowadzi pismo Family Circle: drukuje przepisy kandydatek, które oceniane są przez Amerykanów.
Tegoroczny pojedynek: Michelle Obama – Ann Romney – wygrała niewielką wprawdzie przewagą, ale jednak – Michelle. Dobrze to wróży Barakowi, bo jak do tej pory tylko raz zdarzyło się, że mąż zwycięskiej kandydatki nie przeszedł w wyborach prezydenckich:)
ciasteczka Michelle Obama

(kolaż własny zdjęć prasowych)

A oto przepis na ciasteczka Michelle Obamy:
2 i 1/4 szklanki mąki
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka soli
1 szklanka miękkiego masła
pół szklanki margaryny
3/4 szklanki białego cukru
3/4 szklanki brązowego cukru
1 łyżeczka esencji waniliowej
2 jajka
1 szklanka chipsów czekoladowych: z czekolady białej, ciemnej i o smaku miętowym
2 szklanki siekanych orzechów włoskich

Piekarnik rozgrzać do 190 st. C
W małej misce wymieszać mąkę, sodę i sól.
W dużej misce zmiksować masło, margarynę, biały i brązowy cukier, esencję waniliową, po czym dodawać po jednym jajku, cały czas miksując.
Następnie dodać zawartość małej miski (tj. mąkę z sodą i solą), miksując na niskich obrotach.
Wyłączyć mikser, dodać czekoladowe chipsy i orzechy, całość wymieszać łyżką.
Rozkładać łyżką małe placuszki ciasta na blaszce wyłożonej pergaminem.
Piec ok. 10-12 minut do czasu zrumienienia się ciasteczek.
Wystudzić.

Brzmi dobrze, prawda?
Tylko powiedzcie mi (na pewno bardziej się na tym znacie niż ja) w jakim celu miesza się dwa tłuszcze: masło i margarynę?
Czy nie mogło by być albo masło, albo margaryna? Czy może chodzi o kaloryczność ciasteczek, żeby nie była taka duża??? Żadnego innego powodu nie umiem wymyśleć:(

O, matko! czemu ja tak przeżywam tego Master Chefa????

Master Chef – odcinek po odcinku – uświadamia mi kilka elementarnych prawd o moim gotowaniu. Nie zawsze miłych.
Master Chef

(zdjęcie ze strony Master Chef)

Po odcinku o kuchni azjatyckiej upewniłam się, że nie mogłabym startować w takim programie, bo po prostu nie umiem gotować według różnych kuchni świata.
Pamiętacie, jak p. Gessler podsumowała danie Mikołaja: użyłeś przypraw, których używa się we Francji, nie w Azji.
Właśnie. Trzeba wiedzieć, jakich przypraw i składników używa się w Chinach, a jakich we Francji, czy w Anglii. Choć przyprawy to mały pikuś! Trzeba znać techniki gotowania, łączenia i podawania potraw (nie tak dawno zwrócono mi uwagę na jednym z forów, że podając potrawy z kuchni włoskiej, połączyłam w daniu głównym sztukę mięsa z makaronem – tam niedopuszczalne). I trzeba znać właściwie z grubsza wszystkie jadalne produkty i wiedzieć jak z nimi postępować. Takich rzeczy uczą w specjalnych szkołach, zdobywa się tę wiedzę przez praktykę w markowych restauracjach.
A ty, moja droga ja, nie jesteś zawodowym kucharzem, nie masz praktyki, z całej bogatej kulinarnej wiedzy liznęłaś zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Ale spoko.
Nikt przecież nie wymaga od ciebie ani takiej wiedzy, ani takiej praktyki, ani takiego gotowania:)
Chyba od następnego odcinka zacznę oglądać ten program na większym luzie:)

Nie jest to bigos, ale…

…ale jest to wcale smaczna potrawa typu eintopf z kiszonej kapusty.

eintopf z kiszonej kapusty

Właściwie to miała być zupa, ale kapusta okazała się zbyt ostra i nieco kwaśna, więc troszkę poeksperymentowałam.
Potrzebne nam są:
pół kilograma kiszonej kapusty z marchewką
2 cebule
2 ziemniaki
2 pomidory
łyżka makaronu zacierkowego
kawałek podsuszonej kiełbasy wiejskiej
kawałek szynki gotowanej
kilka ziaren ziela angielskiego
sól, pieprz, majeranek, szczypta papryki, szczypta cukru
łyżka masła
2-3 łyżki śmietany

Cebule i ziemniaki obrać, pokroić w kostkę, zalać niewielką ilością wody, dodać makaron zacierkowy, gotować aż ziemniaki nieco zmiękną.
Wtedy dodać do nich pokrojoną kapustę, gotować do miękkości kapusty, często mieszając.
Dodać pokrojone w kostkę kiełbasę i szynkę oraz pokrojone pomidory.
Dodać przyprawy oraz łyżkę masła.
Kiedy już całość będzie miękka i ładnie połączona, dodać śmietanę.

Super pyszne wyszło toto:)