Mój adwentowy kalendarz

Już jutro zaczynamy przygotowania do świąt Bożego Narodzenia.
Pisze się listy spraw do załatwienia, listy zakupów, myśli człowiek o swojej duszy, i liczy: liczy upływające dni, ile ich jeszcze do świąt zostało, cieszy się na nie i jednocześnie martwi, czy ze wszystkim zdąży.
Ot, samo życie.
W tym roku postanowiłam to wszystko ująć w ramy tzw. adwentowego kalendarza.

kalendarz adwentowy

Na konkretny, kolejny dzień przewidziana jest jakaś praca do wykonania, przypadający tekst liturgiczny do przeczytania i słodka, mała niespodzianka – bo to przecież czas radosnego oczekiwania na narodziny Bożej Dzieciny.
I wszystko to schowałam w dziecięcej skarpetce:)
Zapraszam do codziennego zaglądania, co kryje kolejna skarpetka:)

Królik według Vice Master Chef

Duszony w winie, z dodatkiem miodu i szałwii

królik duszony

Myślałam właśnie. że powinnam się podkształcić w temacie królik w mojej kuchni:)
A tu proszę: telefon.
– Czy chciałabyś królika?
– Jakiego królika?
– No, to takie zwierzątko, ale już gotowe do przyrządzania.
– Oooo, bardzo bym chciała.
– To już ci leży w zamrażarce.
– A czemu mi go dajecie?
– Nikt go nie chciał.

Dziwni ludzie. Ja tam chcę.
Zrobiłam go duszonego w winie, z dodatkiem miodu i szałwi, tak jak go robiła Kinga w programie Master Chef.


http://masterchef.tvn.pl/ksiazka-przepisow/kinga-paruzel-comber-w-sosie-winno-miodowym-na-platach-lasagne-carpaccio-z-burakow,63671.html



Jurorom bardzo smakował.
Mnie też. Mamie trochę mniej, ale to pewnie z uwagi na wyczuwalny, nieco ostry smak wina.
Powiem wam w zaufaniu:) że kotu też smakował, zwłaszcza we wstępnej fazie, na surowo:)

Liebster Blog – Poznajemy się:) zabawa trwa…

Nie ma że prawie nic milszego, jak lektura ulubionych blogów przy porannej kawie.
Ale niestety, niestety… nie mam tyle czasu, ile bym chciała, by móc do woli buszować po blogach:(  niekiedy czasu wystarcza tylko tyle, by rzucić w przelocie okiem, ale już nie wystarczy, by zebrać myśli i jakiś sensowny komentarz napisać:(
Niemniej myślę, że idea nominowania blogów jest bardzo fajna; ileż świetnych wirtualnych zakątków można w ten sposób odkryć:)
No i te pytania:) okazuje się, że często człowiek samego siebie nie zna i dobrze musi się zastanowić, zanim odpowie:)

Pięknie dziękuję Majanie z nominację:) Oto moje odpowiedzi:
*Góry czy morze? zdecydowanie góry
*Kubek czy filiżanka? na co dzień kubek, świątecznie – filiżanka
*Na dwór czy na pole ? – na pole
*Spodnie czy spódnica? spódnica
*Jaki jest Twój ulubiony film? „Poszukiwany, poszukiwana” co jakiś czas muszę go obejrzeć:)
*Gdybyś mogła sama wybrać sobie imię, jakie byś wybrała? Małgosia
*Podróż samolotem, samochodem czy pociągiem? samochodem
*Potrawa bez której nie wyobrażasz sobie życia? zupy
*Gdybyś miał/a możliwość zmienić swój zawód jaki byś wybrał/a?  ach, no, kucharz – rzecz jasna:)
*Najbardziej szalona fryzura (lub kolor włosów), które miałaś? rudy
*O czym marzysz? żeby mieć więcej czasu

A moje pytania są takie:
1. Jakie lubisz wpisy na blogach: długie czy krótkie?
2. Czy lubisz eksperymenty w kuchni, czy raczej nie szalejesz i ściśle trzymasz się przepisów?
3. Czy używasz kuchenki mikrofalowej?
4. Czy używasz bulionu z kostki?
5. Na pogaduszki lubisz umawiać się w domu czy kawiarni (pubie, restauracji)?
6. Czy lubisz kupować w supermarketach czy małych sklepikach?
7. Czy lubisz kuchnię polską?
8. Czy lubisz brać udział w kuchennych akcjach?
9. Makłowicz, Pascal, M. Gessler, Okrasa – czyje programy i przepisy cenisz najbardziej?
10. Który kraj (region) chciałabyś zwiedzić, by poznać tamtejszą kuchnię?
11.  Czy lubisz poznawać ciągle nowe restauracje (puby, pizzerie) czy wolisz bywać w swoim ulubionym lokalu?

Do zabawy pięknie zapraszam blogerki:
http://pobitegary.com/
http://www.uw-aga-gotuje.blogspot.com/
http://eksperymentsobotni.blox.pl/html

Zapraszam też pięknie do zabawy wszystkich, także osoby, które nie prowadzą blogów; jeśli macie ochotę odpowiedzieć na któreś z pytań – to z ogromną ciekawością przeczytam wasze komentarze!
I jeśli pozwolicie:) to wkrótce napiszę, co sama sobie odpowiedziałam na własne pytania:))))

Ubogi krewny pasztetu – czyli klops

Przycupnę sobie w kąciku, bo gdzie mi tam do pasztetu! który jest gładziutki, jedwabisty, kilka razy mielony, z różnych mięs, najpierw duszonych…  ech! mnie tam tylko zmielili, doprawili i do pieca! Taki los prowincjusza.
Czy może być smaczny taki klops? O tak:)
klops

pół kg zmielonej cielęciny
1 cebula
1 jajko
trochę groszku z puszki
sól, pieprz, papryka
Mielone mięso wymieszać z posiekaną drobno cebulą i groszkiem, dodać surowe jajko, doprawić i dobrze wyrobić.
Włożyć do wysmarowanej olejem foremki, na wierzchu posypać przyprawami i tartą bułką.
Piec w nagrzanym do 200 st. C piekarniku, ok. 1 godz.
Świetny jako wędlina do chleba.

Bożole 2012:))

Wprawdzie w świecie przybyło już w czwartek (15 listopada), ale na moją prowincję trafiło dopiero wczoraj, w miłe, sobotnie popołudnie. W towarzystwie bagietki, francuskich serów i winogron.
Było sympatyczne, lekko kwaskowe, mocno owocowe, o pięknej ciemnoczerwonej barwie.
Szybko poszło do głowy, a spało się po nim rewelacyjnie:)))

bożole 2012

bożole i sery

Na marginesie Master Chef – rozmyślania i refleksje ciąg dalszy…

Nie sądziłam, że aż tak zaabsorbuje mnie polski Master Chef. Po każdym odcinku muszę krytycznie weryfikować swoją wiedzę kulinarną i umiejętności.
Zapraszam do rozważań po zadaniu specjalnym dla trójki, która poległa w czasie menu weselnego. Musieli zmierzyć się z trzema kulinarnymi skarbami ziemi: ostrygami, truflami i kawiorem.
Przyznaję, że ostrygi to dla mnie terra nova; ale z truflą i kawiorem poradziłabym sobie, choć nie wiem, czy w pół godziny!!!!
Z truflą robiłam roladki indycze, dodawałam ją do jajecznicy, omletu, sosu do makaronu. A z kawiorem podawałam bliny.

trufle

bliny

Co innego mnie niepokoi.
Kiedy mam przygotować jakąś potrawę, zwłaszcza ciasto, otwieram zeszyt z przepisami (papierowy lub elektroniczny). Nie umiem na pamięć przepisów, nawet na podstawowe potrawy. Nigdy nie starałam się ich zapamiętać. A w ciastach dokładne proporcje są bardzo ważne.
Mięso, zupy, sosy – tu nie boję się improwizacji, znam podstawowe zasady, potrafię się poruszać bez pomocy zapisków. Ale na wypiekach poległabym! i klęska moja byłaby wielka!
Chyba to niedobrze….

Rogal świętomarciński – urok tradycji

Nie jestem z Poznanie, ale ich specjał – rogal z białym makiem – bardzo przypadł mi do gustu, i już od 7 lat pojawia się u mnie w dzień św. Marcina, który jest jednocześnie Dniem Niepodległości, czyli 11 listopada

rogal marciński

Robię te rogale tylko raz w roku; dochodzi więc dodatkowo urok oczekiwania:)

Gdzieś tak koło września zaczynam się rozglądać za białym makiem, za marcepanem, dopingowana pytaniami Zet:

– Pamiętasz o św. Marcinie? zamówiłaś biały mak? masz już marcepan????

Tak było i w tym roku.

Rogale zostały zrobione, sfotografowane, zjedzone.

Do zobaczenia za rok! 🙂

Na czym smażycie steki?

Cóż, polski Master Chef sprawił, że uzupełniam swoją wiedzę i doświadczenie kulinarne. Lepiej późno niż wcale, co nie? 🙂

I tak trafiły na mój warsztat szkoleniowy steki.

Póki co, przestudiowałam teoretycznie sprawę wyboru mięsa, stopni wysmażenia (korzystałam z artykułu zamieszczonego na stronie Master Chiefa), wzięłam pod uwagę błędy, które popełnili uczestnicy i prawie już dojrzałam do prób w swojej kuchni, ale zastopowała mnie sprawa tłuszczu na którym powinnam smażyć steki. W artykule się o tym nic nie mówi, a nie zauważyłam, jaki tłuszcz brali uczestnicy.

Masło – myślę – odpada, bo ma za niską temperaturę topnienia, oliwa chyba też, zostaje chyba tylko olej. Jak myślicie: czy słonecznikowy albo rzepakowy byłby dobry?

No – możliwy byłby jeszcze smalec. Ale za takie propozycje chyba oberwałabym od dietetyków:)

Bardzo mnie ciekawi jakiego tłuszczu używają profesjonaliści.

Może ktoś wie?



Buraczkowe koraliki kaszy pęczak

Świetna i bardzo dekoracyjna propozycja p. Marty Gessler; jak sama pisała – jest to hit restauracyjny. Mnie szalenie smakuje, a moi goście, choć niektórzy deklarują, że nie lubią kaszy, to jednak zjedli ją do ostatniego ziarenka:)
pęczak z buraczkami

250 g pęczaku, 750 ml wody, 1 płaska łyżka masła, 4 małe buraki, 2 łyżki octu balsamicznego, 2 łyżki oliwy, 2 gałązki rozmarynu (lub pół łyżeczki suszonego), skórka z 1/2 cytryny, skórka z 1 pomarańczy, sól, pieprz

Pęczak płukamy. W rondlu gotujemy wodę z 1 łyżeczką soli, wsypujemy kaszę, dodajemy masło i gotujemy na wolnym ogniu, aż kasza wchłonie wodę. Garnek zdjejmujemy z ognia, owijamy  w koc lub wkładamy do śpiwora na kilka godzin; przez ten czas kasza wchłonie całą wodę i będzie świetnie ugotowana.
Buraki myjemy, nie obieramy. Układamy je na folii aluminiowej przekrojone na pół, dodajemy oliwę, ocet balsamiczny, skórkę cytrynową i pomarańczową, sól, pieprz, rozmaryn. Całość mieszamy i owijamy szczelnie folią. Wstawiamy do rozgrzanego (180 st. C) piekarnika. Pieczemy przez 1 godzinę. Następnie buraki obieramy, wkładamy do blendera, wlewamy płyn, który powstał w trakcie pieczenia, i miksujemy. Mieszamy z ugotowanym pęczakiem.

Sałatka Krakowiacy i Górale

Według propozycji Magdy Gessler.
Skąd taka nazwa? No, właściwie, tego to autorka nie podała, ale nazwa jest chwytliwa, prawda? człowiek z ciekawości zerka na przepis. Myślę, że ci krakowiacy wzięli się stąd, że sałatka jest bardzo kolorowa, jak krakowski ludowy strój, a górale – to pewno przez użyty do sałatki oscypek
krakowiacy i górale

sałata rzymska
3 pomidory
spora garść ugotowanej zielonej fasolki szparagowej
1 ogórek świeży
2 ogórki kiszone
1  ugotowany ziemniak
1 cebula
2 garści startego oscypka
olej słonecznikowy
woda spod ogórków kiszonych
pęczek koperku
kilka kromek chleba
Sałatę trzeba poszarpać na kawałki i dodać do niej pokrojone pomidory, ogórki, cebulę (pokrojoną w cieniutkie plasterki)oraz ziemniaka pokrojonego w kostkę.
Z oleju i wody spod ogórków przygotowujemy sos, ubijając te składniki na emulsję w słoiczku twist.
Wszystkie składniki sałatki mieszamy, polewamy sosem, posypujemy koperkiem i startym oscypkiem. Na wierzchu układamy grzankę z chleba z roztopionym oscypkiem (na grillu lub na patelni).