Moje choinki

Cóż, święta nie były takie, jakby człowiek mógł sobie wymarzyć.
I mnie i mamę dopadła grypa żołądkowa:(
Kulinarnie – klapa! na jedzenie nie mogłam nawet patrzeć; ba! nawet myśl o jedzeniu powodowała mdłości:(
Ale choinki zdążyłam ubrać; wszystko złe zaczęło się już po Wigilii.
Takie są:
moje choinki

Ale powiem wam, że one w rzeczywistości są ładniejsze; nie bardzo umiem robić im zdjęcia:(

Zamiast strucli makowej

Zamiast typowej zawijanej strucli makowej, proponuję hamantasze – żydowskie ciastka nadziewane makiem. Ciasto na nie jest niezwykle kruche i smaczne, i przez kilka dni zachowuje świeżość.
hamantasze z makiem

Ciasto: 12 dag miękkiego masła
pół szklanki cukru
3 łyżki miodu
30 dag mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
pół łyżeczki sody
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Utrzeć masło z cukrem i miodem.
Mąkę zmieszać z proszkiem i sodą, dodać do masła. Dodać roztrzepane jaja z ekstraktem. Wyrobić ciasto. Zawinąć w folię i włożyć na 2-3 godziny do lodówki.

Nadzienie:
1/4 szklanki wody
1 łyżka rumu
1i 1/2 szklanki sparzonego i 2 razy zmielonego maku
1 białko
18 dag cukru
pół łyżeczki ekstraktu waniliowego
sok z pół cytryny
sok z pół pomarańczy
10 dag rodzynek
1 łyżeczka cynamonu
3 łyżki miodu lub dżemu morelowego
6 dag masła
Wodę z rumem zagotować, wsypać do niej zmielony mak, dodać białko, cukier, ekstrakt, soki, rodzynki i cynamon. Mieszając, podgrzewać ok, 5 minut. Następnie dodać miód i masło, podgrzewać aż powstanie jednolita masa. Ostudzić.

Ciasto rozwałkować, pokroić na kwadraty, na każdym układać nadzienie, i sklejać brzegi po przekątnych.
Układać na blasze wyłożonej papierem pergaminowym, włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 st. C, piec ok. 20 minut na złoty kolor.
Smacznego!

Żydowska kuchnia królowej Estery

Film, który oglądaliśmy w miniony, grudniowy weekend – „Jedna noc z królem” – to opowieść  o Kserksesie i jego żydowskiej żonie, Esterze, która ocaliła swój naród od zagłady. Pochodzenie Estery zadecydowało o menu kolacyjnym.
A ponieważ za oknem zima i śnieg, i już wkrótce pojawią się w domach choinki, więc w wystroju stołu trzeba było to jakoś zaznaczyć – stąd ta mieszanka szpilkowych gałęzi i menu na pierniczku w kształcie choinki (pierniczki sama piekłam!)


menu pierniczkowe

Mimo zapewnień, że zielona choinkowa nalepka jest jadalna (to papier cukrowy) – goście nie tknęli pierniczków; powiedzieli, że szkoda by było je zjeść, wezmą sobie do powieszenia na choince:)

szpilkowe nakrycie stołu

Przystawki były dwie:
sefardyjskich Żydów pasta z jajek (ciekawe połączenie jajek z ziemniakami) podana z macą

przystawka sefardyjska

oraz mefarka.


mefarka

Mefarka to jak dla mnie hit i objawienie! cudowna kompozycja mielonej wołowiny z korzennymi przyprawami i bobem, z lekką nutą cytryny. Była to potrawa, którą żony przygotowywały dla powracających z synagogi mężów, bardzo lubiana.
Następnie pyszna, gęsta zupa z soczewicy, z dodatkiem mięty i gorczycy


miska SOCZEWICY Ezawa

Jako danie główne: czulent (zapiekanka z wołowiny, pęczaku i fasoli) z cymesem z buraczków i śliwek suszonych oraz knaidlach – pulpeciki z macy.


czulent

Do filmu była kawa, słodkie wino izraelskie oraz makowe ciasteczka królowej Estery i Hamantasze, zwane inaczej uszami Hammana (to główny wróg Estery i Żydów), z kruchego ciasta, nadziewane makiem. Hamantasze okazały się tak smaczne, że powtórzę je na świąteczne menu:)

hamantasze

makowe ciasteczka królowej Estery

wino izraelskie do ciasteczek

11 dni do świąt + makowe ciasteczka królowej Estery

11 dni do swiat

Ciasteczka, które właśnie upiekłam, są kruchutkie, niezbyt słodkie, z dodatkiem maku. Pieczone w żydowskie święto Purim, na pamiątkę królowej Estery, która uratowała swych rodaków przed zagładą

makowe ciasteczka królowej Estery

12 dag masła
½ szklanki cukru
1 jajko
1 łyżka wody
2 szklanki mąki
2 łyżki maku
½ łyżeczki proszku do pieczenia
Miękkie masło rozetrzeć z cukrem na gładką masę.
Jajko roztrzepać widelcem, dodać do masła, rozetrzeć razem. Do powstałej masy przesiać mąkę, wsypać proszek do pieczenia, dodać łyżkę wody i suche ziarenka maku. Zagnieść twarde ciasto, podsypując w miarę potrzeby mąką. Zawinąć ciasto w folię, włożyć do lodówki na kilka godzin.
Po tym czasie rozwałkować ciasto, wycinać foremką ciasteczka, piec na złoty kolor w nagrzanym do 180 stopni piekarniku, ok. 15 minut.

12 dni do świąt i o jabłkach w Kukbuku

Już tylko jedna skarpetka została w dolnym rzędzie adwentowego kalendarza….
12 dni do swiat

A Kukbuka na razie czytam po kawałku; klaruje mi się po trochu moje zdanie o nim, ale trudno generalizować i mówić o czymś (zarówno dobrze, jak i źle), czego się nie zna.
Ale póki co, trafiłam na ciekawy artykuł o jabłkach w Kanadzie i cydrze lodowym. Było i o McIntoshu, którego imieniem nazwano stworzoną przez niego odmianę jabłek. I tu pada zaskakujące stwierdzenie:
„Chrupki, smakowity gatunek nie przyjął się niestety w Polsce. Został nawet wykreślony z gatunków zalecanych do uprawy przez Centralny Ośrodek Badania Odmian Roslin Uprawnych.”
O! pomyślałam sobie, czyżby???
Nie zwracałam uwagi na tę odmianę, bo w zasadzie kupuję rubiny lub ligole, ale znam McIntosha, lubię jego delikatny, lekko malinkowy, landrynkowy smak. Czyżby go rzeczywiście już nie było?
Pobiegłam na targ, na największe stoisko z jabłkami, rozglądam się, w końcu pytam:
– A takiej odmiany McIntosh to już nie ma?
– No, jak? – pada odpowiedź – tutaj leżą!
No faktycznie. Tyle, że pisownię fonetyczną zastosowano: m-e-k-i-n-t-o-s-z
jabłko McIntosh

Może w stolicy mekintoszy nie ma; u nas na prowincji są:)!

14 dni do świąt – i to już najwyższy czas na pierniczki

14 dni do swiat

Zrobiłam wczoraj pierniczki do zawieszenia na choince. Dziś,  mam nadzieję, że uda mi się zacząć lukrowanie i ozdabianie.  W tym roku będą to duże choinki, średnie gwiazdki i małe aniołki. Na razie same golaski:)
mix gołych pierniczków

Z pierniczkami zawsze schodzi; ciasto jest bardzo miękkie i plastyczne, ale misterne wycinanie, przenoszenie figurek na blachę, czy potem lukrowanie – to jednak wymaga dużo czasu i serca:) i nie da się tego zrobić w ostatniej chwili.
Pierniczki przygotowuję według przepisu Bajaderki z Mniammniam http://www.mniammniam.com/Imbirowe_gwiazdki-1880p.html
Przepis dostosowany do polskich realiów (melasę zastępuję miodem)

1/2 kostki masła
1/2 kostki margaryny
3/4 szklanki jasnego brązowego cukru
1/2 szklanki cukru pudru
1 łyżka przyprawy do pierników
szczypta soli
1 duże jajko
2 łyżki miodu
3 szklanki mąki
3 łyżki mąki ziemniaczanej
sposób przygotowania
Masło i margarynę utrzeć z cukrem, solą i przyprawą do pierników na lekką i puszystą masę. Dodać jajko i miód i dobrze rozetrzeć. Wsypać połowę mąki do masy i dokładnie utrzeć, wsypać pozostałą mąkę i mąkę ziemniaczaną i wymieszać. Podzielić ciasto na pół, każdą połowę spłaszczyć, zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez co najmniej godzinę.
Rozgrzać piekarnik do 180ºC. Na lekko posypanej mąką stolnicy wywałkować ciasto (grubość jest dowolna – im cieńsze ciasto, tym kruchsze i delikatniejsze ciasteczka) i wycinać pierniczki. Układać na wyłożonej pergaminem blasze. Piec 10-12 minut, aż zaczną się lekko rumienić na brzegach. Wystudzić na drucianej siateczce.
Polukrować.

Bibułkowa kula na choinkę

Takie miłe coś mi wyszło:) dokładnie takie, jak robiłam w dzieciństwie:) tyle, że wtedy wolałam jaskrawe, żywe kolory:)

bibułkowa kula na choinkę

A robi się to tak: najpierw wycina się koła z kilkakrotnie złożonej bibułki (np. obrysowując kubeczek), potem każde kółko składa się wzdłuż średnicy, a potem po promieniu, ciasno, dokąd się da. Potem te pracowicie złożone trójkąciki rozkłada się (!) i nawleka na nitkę. Trzeba zrobić co najmniej 4 takie rozety (w każdej rozecie po ok. 20 trójkącików). Potem nitki się ściśle wiąże i gotowe. Można wieszać na choince.

Ufff! godzinę mi zeszło z taką jedną kulą! płytę Beatlesów zdążyłam przesłuchać:)

18 dni do świąt + recenzja książki

18 dni do swiat

Dziś będę robiła bibułkowe kule na choinkę; wydaje mi się, że jeszcze pamiętam jak to się robi:) Już od lat mi się marzą te bibułkowe ozdoby na choinkę. Ciekawe, co też mi wyjdzie….

A teraz coś dla miłośników książek i kuchni:
Mamy na rynku księgarskim pozycję, która elektryzuje każdego, kto interesuje się kuchnią.


książka LCB

Marek Brzeziński relacjonuje swój pobyt w paryskiej szkole Le Cordon Bleu – mekce kucharzy i przedmiocie marzeń wielu, wielu osób.
Relacja monsieur MaRRek (tak akcentowano w Paryżu imię Brzezińskiego) ma formę opowieści, pisanej barwnym językiem, pełnym erudycyjnych dygresji i wielopiętrowym. O, popatrzcie, takie pierwsze z brzegu zdanie:
„Pewna dama w wieku późno balzakowskim, nie wykluczam, że już po kilku kieliszkach przaśnego bordo przy kontuarze knajpy Brasserie du Commerce, bo ostro walczyła z nieokrzesaną grawitacją barowego stołka, który chwiał się, jakby dookoła szalał sztorm o sile 10 w skali Beauforta biorący się pod boki z tsunami, wyznała mi, że budynek dzisiejszej Akademii był tez swego czasu (po zamknięciu przychodni, a przed przejęciem kamienicy przez Le Cordon Bleu) siedzibą Towarzystwa Spirytualistycznego i Hipnotycznego.”

Poznajemy topografię szkoły na mapie Paryża, wygląd sal i kuchni, poznajmy szefów szkoły, ich zachowanie i nadane im przydomki (Szalony Fred, Szparag, Jaś Fasola, Super Franc).
Szkoła uczy – zwłaszcza na kursie pierwszym wstępnym – podstaw gotowania kuchni francuskiej, przed wszystkim paryskiej. Ale kurs pełny kurs obejmuje również podróże i poznanie smaków regionalnych: Bretania, Burgundia, Alzacja, Prowansja…
Super! tyle, że to wszystko kosztuje 23 tys. euro rocznie;  bagatela, oh, la, la!!!!!!!!!!!
Teraz porozmawiajmy o przepisach, bo w tej książce one są.
Ale – UWAGA!!!! można być rozczarowanym! Przepisy wprawdzie podają co trzeba kolejno zrobić i z czego, ale nie podają proporcji użytych składników, co przecież często stanowi clou przepisu. Ale sprawdziłam – przepisy są rzeczywiście takie, jak podaje szkoła Cordon Bleu; mam w swojej biblioteczce książeczki Konemana, który wydawał swego czasu przepisy tej paryskiej szkoły i monsieur MaRRek trzyma się ich wiernie.
ksiązki Le cordon bleu

Z drugiej strony, przepisy pisane są tak obrazowo, lekko i z wdziękiem, że doprawdy wszystko można mu wybaczyć! Te przepisy nie są nudne!!!!:)


21 dni do świąt

Wydaje się, że jeszcze dużo tych dni, ale nie dajmy się zwieść:)

21 dni do świąt

A kiedy się przyjdzie do domu zmarzniętym i ośnieżonym, jednogarnkowa kapusta z pęczakiem będzie jak znalazł:

kapusta z pęczakiem

pół kg kapusty kiszonej

2 cebule

szklanka pęczaku

2 plastry szynki

przyprawy: sól, pieprz, szczypta papryki, szczypta kminku

oliwa, masło

2 łyżki gęstej śmietany

Pęczak wypłukać, zalać wodą, lekko osolić, gotować do miękkości, po czym odcedzić.

Przesmażyć na oliwie z masłem posiekaną cebulę, dodać kapustę, pokrojoną w kostkę szynkę, zalać gorącą wodą i dusić do miękkości. Dodać ugotowaną kaszę, chwilę jeszcze pogotować aż woda niemal całkowicie odparuje, doprawić, dodać śmietanę.

Pyszne!