W Tarnowie, na ulicy Wałowej, jest ławeczka poetów, na której przysiedli Zbigniew Herbert, Agnieszka Osiecka i Jan Brzechwa.
Dużo tu ostatnio o Herbercie, w związku z moim wypadem do Torunia; jak pisał niejednokrotnie Kamil w komentarzach wiele nasze miasta łączy:) ta ławeczka to taka kolejna nić łącząca Toruń z Tarnowem; popatrzcie
Ostatnimi laty ławeczki poetów powstają jak grzyby po deszczu:)
Oczywiście turyści szaleją, fotografując się z nimi, wręcz kolejki ustawiają się do zdjęcia!
Zastanawiałam się, czy mi się ta idea podoba… i wyszło mi, że tak. Jednak tak. Miła jest materialna świadomość czyjejś obecności kiedyś tam w danym miejscu. Biegnąc co dzień obok do swoich zajęć, powtarzam w myśli jakiś fragment wiersza, który on (czy ona) napisał… żyje się zanurzonym w historii dziejów, pamięta się o tym. Dla mnie to cenne.
Nie mówiąc już o tym, że jest to jakiś oddech po monotoni betonowych kostek naszych bloków.
A w Toruniu znalazłam ślad po grafiku, Zbigniewie Lengrenie, popatrzcie to Filutek z „Przekroju”! jest tam też złoty osioł, który dawniej pełnił rolę pręgierza.

I jeszcze legendarny flisak, który grą na skrzypcach wyprowadził z miasta zbyt rozpanoszone tam żaby




















