Bób w beszamelu

Najpierw muszę zaznaczyć, że nic nie może się równać z bobem ugotowanym i podpieczonym potem na patelni, z ewentualnym dodatkiem kosteczek żółtego sera. Ale jednak lubię wypróbowywać nowe smaki; nigdy nie wiadomo czy nie trafi się na przepis swego zycia, prawda?:)
A więc proszę, kartka zerwana z kalendarza zaproponowała bób w sosie beszamelowym z szalotkami i białym winem.
Przepis nie przebił mojego ulubionego, ale jest sympatyczny


bób w beszamelu

garnuszek bobu
1 czerwona cebula
1 szalotka
łyżka masła, pół szklanki mleka, łyżka mąki
kieliszek białego wytrawnego wina
łyżka soku z cytryny
sól, pieprz

Bób ugotować w osolonej wodzie, odcedzić.
Z mąki i masła zrobić jasną zasmażkę, rozprowadzić zimnym mlekiem, dodać posiekane w piórka cebulę i szalotkę, dusić aż będą miękkie.
Wlać wino, przyprawić sokiem z cytryny, zagotować, dodać jeszcze jedną łyżkę masła, doprawić solą i pieprzem, dodać do tego bób, wymieszać.
I gotowe.

Łazanki – wersja na lato

Niedzielny upalny poranek. Czas przygotować jakiś obiad.
A tu pustka w głowie. W lodówce niewiele więcej. W dodatku ta głowa boli:(
Cóż, przejrzyjmy dokładniej zapasy.
Cebula, pomidory, kawałek kapusty, resztka wędzonego boczku, marchewka, pietruszka.
O, są też łazanki.
No to będą łazanki – wersja na lato.
łazanki na lato

Boczek w kostkę, rzucasz na łyżkę oliwy z łyżką masła.
2 cebule kroisz w piórka, dodajesz do boczku.
Kapustę szatkujesz drobno. Marchewkę i pietruszkę w zapałkę. Dodajesz do rondla. Podlewasz odrobiną wrzątku.
Niech się dusi.
Pomidora obierasz ze skórki, siekasz w kostkę, dodajesz do wszystkiego.
Dalej dusisz.
Wstawiasz wodę na makaron, lekko solisz. Kiedy zawrze, wrzucasz łazanki, gotujesz al dente.
Odparowujesz warzywa, dodajesz na końcu łyżkę masła.
Odcedzasz łazanki, po czym wrzucasz je do warzyw, mieszasz i gotowe.
Mamie smakowało:)

Filiżanka kawy i royal baby

Wolny, piękny, słoneczny poranek, świeżo zaparzona arabica z ekspresu:)
W jakiej filiżance?
Może tej z angielskiej porcelany, przywiezionej z Windsoru? jako że małe royal baby już jest na świecie?
filiżanka Windsor

Dużo było ruchu kiedy Kate i William pokazali światu małego Georga. Myślę, że ta radość Brytyjczyków była bardzo sympatyczna:)
Rośnij zdrowo maluszku!

Literatura od kuchni – wrażenia subiektywne

Bogusław Deptuła i jego „Literatura od kuchni” – to recenzje przeczytanych przez niego lektur, w których szczególną uwagę zwracał na obecność wątków kulinarnych.

Deptuła Literatura od kuchni

A oto moja recenzja jego z kolei książki:)

Wrażenie pierwsze – pozytywno-nieco przerażone

O rany! Jakie książki ten facet czyta! O wielu tych autorach nawet nie słyszałam: M. Houellebecq, P. Quignard, Z. Valdes, J.K. Huysmans, J. Pontormo…. A myślałam zawsze o sobie, że jestem dość oczytana:(

Wrażenie pierwsze „a” – pozytywne – jeśli chodzi o dobór książek recenzowanych. Dość już mam antologii, które cytują opis bigosu w „Panu Tadeuszu”. Wreszcie o czymś nowym można przeczytać!

Wrażenie pierwsze „b” – bardzo pozytywne i pocieszające, bo wśród omawianych lektur znalazłam też książki, które znam! Szymborska, Proust, Czechow, Hrabal, Capote…. Ba! Jest nawet literatura dla dzieci, też mi znana: J. Brzechwa z „Pchłą Szachrajką”, T. Jansson i jej „Muminki”, Z. Nienacki z „Panem Samochodzikiem”.

Wrażenie drugie – bardzo pozytywne jeśli chodzi o konstrukcję książki; zestawienie recenzowanych dzieł w tematyczne menu to świetny naprawdę pomysł. Autor tak o tym mówi: „… wymyśliłem dwanaście literackich jadłospisów, które wydały mi się całkiem wciągające. Czytelnik może sobie przygotować cały obiad w jednorodnym stylu: powieściowym, kryminalnym, absurdalnym…”

Mnie najbardziej się podobało menu podróżne z gazpacho, kotletem Pożarskiego i ciastkiem ponczowym.

Wrażenie trzecie – mieszane, jeśli chodzi o kulinarne prezentacje dokonań autora na bazie przeczytanych lektur.  Owszem, przepisy są ciekawe, na temat, widać, że wypróbowane, ale…. ja mam niedosyt. Nie, żebym się czepiała, nie, nie! Ale ideałem byłoby dla mnie wyszukanie przepisu „z epoki”, niechby nawet nie był przez autora wypróbowany, ale niechby był autentyczny. Autor nie podaje też źródeł prezentowanego przepisu, a wiadomo przecież że nie wymyślił sam przepisu na przykład na magdalenki; skądś go wziął, skąd?? Piszę akurat o magdalenkach, bo najpierw długo przedzierałam się przez test Marcela Prousta, a potem bardzo długo szukałam przepisu na to ciasteczko, takiego żeby nie trzeba było wyskrobywać go z karbowanej blachy o kształcie muszelek!  Mimo, iż w końcu znalazłam satysfakcjonujący mnie przepis, i zdobyłam blachę teflonową do magdalenek, mam w planie wypróbować przepis podany przez p. Deptułę:)

Aczkolwiek – uzupełniając swoją powyższą uwagę chcę uczciwie zaznaczyć, że autor zamieszcza wśród źródeł cytatów również zestawienie książek, z których czerpał kulinarne inspiracje. I powiem wam, że wymieniane przez niego pozycje polskojęzyczne – wszystkie mam! Ale marzy mi się jakiś przepis, ot, choćby z podanej przez autora jako źródło, książki kulinarnej Aleksandra Dumasa – cóż, wydanej w nieznanym mi, niestety, języku francuskim.

Podsumowanie – tak czy inaczej – kulinarny smakosz powinien po tę książkę sięgnąć ! i cieszyć się jej smakiem:)



Pomidorowa pełna lata

Mam takie miejsce na targu, gdzie mogę kupić pomidory prosto z krzaka, dojrzałe, wygrzane słońcem, pełne słodyczy i smaku.
Pomidorowa z takich pomidorów to cymes!


pomidorowa pełna lata

Do mojego przepisu potrzebuję:
4-5 pomidorów
1 marchewkę
małą pietruszkę
kawałek selera bulwiastego
cebulę
2 ząbki czosnku
masło
sól, pieprz, paprykę, oregano
2-3 łyżki śmietany
no i ryż ugotowany osobno

Najpierw kroję w kostkę cebulę i ząbki czosnku. Marchewkę, pietruszkę i seler ścieram na grubej tarce. Wrzucam wszystkie warzywa na rozgrzane masło, chwilę podsmażam, aż warzywa staną się szkliste. Zalewam wrzątkiem, lekko solę i gotuję do miękkości.
W tym czasie kroję pomidory na ćwiartki i wkładam do rondla na rozgrzane masło. Posypuję oregano, lekko solę, dolewam trochę wrzątku i duszę aż całkiem się rozpadną.
Stawiam durszlak na garnku z warzywami, wlewam uduszoną pulpę pomidorową i przecieram drewnianą łyżką.
Wszystko jeszcze kilka minut podgrzewam, po czym miksuję.
Doprawiam śmietaną i ziołami.
Podaję z ryżem.
Smacznego!

Tagliatelle z bobem i cukinią a`la Frances Mayes

Przypominam sobie smaki Toskanii w związku z planowanym na wrzesień kolejnym spotkaniem filmowym, i siłą rzeczy przyszła mi na myśl sztandarowa już książka o kuchni toskańskiej Amerykanki, Frances Mayes „Pod słońcem Toskanii”. Frances pisała tam, że lubi połączenie bobu z risottem lub spaghetti. To zainspirowało mnie do szybkiego, letniego obiadu: tagliatelle z sosem z bobu i cukinii.

taglietelle z bobem

Miałam:

Garnuszek świeżo wyłuskanego i ugotowanego bobu

Małą młodziutką cukinię

Młodą cebulę, kilka ząbków czosnku

Kilka kurek

Makaron wstążki tagliatelle

Więc tak:

Wstawiłam wodę na makaron.

Posikałam czosnek i cebulę w półplasterki, wrzuciłam na rozgrzaną oliwę. Przesmażyłam, tyle tylko żeby się zeszkliły. Dorzuciłam pokrojoną w półplasterki cukinię (obrałam ją  tylko częściowo ze skórki, tak w pasy, bo skórka była mięciutka, cienka i bez skazy. Posoliłam, posypałam oregano (suszonym) i dodałam kurki. Podlałam niewielką ilością gorącej wody i dusiłam ok. 15 minut.

W tym czasie wrzuciłam makaron na osolony wrzątek i ugotowałam go al. Dente.

Na zakończenie do sosu dodałam ugotowany bób oraz czubatą łyżkę śmietany, żeby sos był gęsty i dobrze trzymał się klusek.

Odcedziłam makaron, przełożyłam go do sosu wymieszałam. Posypałam drobniutkimi grzankami, które ostatnio pojawiły się w sklepach w dziale przypraw w torebkach.

Smacznego!!!!

Lato na talerzu

Młode ziemniaki i bób przysmażone z serem tomme, paski pieczeni wołowej duszone z kurkami, koperek i szczypiorek – ależ to pyszne!
letni obiad

Lato ma to do siebie: taka obfitość produktów i możliwych zestawień, że aż trudno się czasem zdecydować:) I nie potrzeba  właściwie żadnych dokładnych przepisów, ot, robi się tak jak zawsze, prosto, i to jest najpyszniejsze:)
W lecie preferuję jarzyny, ale tym razem włączyłam mięso do obiadu; otóż kroiłam na porcje wołowinę kupioną dla kota, żeby ją przemrozić, i taka była ładna, że pozazdrościłam naszej Bajeczce:) i podkradłam jej parę plastrów:)

Kultowe danie w naszym domu

Od dziecka chodziłam z rodzicami do lasu, zbieraliśmy grzyby i do dziś jestem specjalistką w ich rozróżnianiu. Tato znał takie miejsca, skąd przywoziło się szalone ilości przeróżnych grzybów. Do dziś pamiętam widok długiej szafki w kuchni pod oknem, na którą wysypywało się zbiory; była tego pokaźna góra i cała rodzina zasiadała do obierania. Potem segregowało się: część do suszenia, część do marynowania, część na zupę, lub duszone do ziemniaków, czasami na farsz do pierogów. Ja tam najbardziej lubiłam grzyby z makaronem. Osobno się robiło grzyby, osobno makaron, a potem zasmażało razem. Dla mnie i dla taty to było danie kultowe. Często do niego wracam, kiedy tylko pojawi się odpowiednia ilość świeżych leśnych grzybów – teraz dostępnych dla mnie tylko na targu, niestety.

kluski z grzybami

Potrawa jest prosta i nie wymaga specjalnych zabiegów.

50 dag makaronu nitki (w gniazdkach), wstążki lub kluseczki
ok. 50 dag świeżych grzybów leśnych (kozaczki, borowiki, podgrzybki, kurki)
2 cebule
ok. 6 łyżek masła
1 łyżka mąki
sól, pieprz

Grzyby oczyścić, szybko wypłukać (nie moczyć!).
Zagotować osoloną wodę, wrzucić grzyby, obgotować przez ok. 15 minut.
Odcedzić, ostudzić.
Posiekać drobniutko (robiliśmy to tasakiem na stolnicy; teraz nie mam tasaczka, robię to długim ząbkowanym nożem do chleba, też świetnie się to robi).
Posiekaną w kostkę cebulę przesmażyć na roztopionych 2 łyżkach masła, dodać łyżkę mąki, posiekane grzyby, doprawić solą i pieprzem, chwilę przesmażyć.
W dużej ilości osolonej wody ugotować makaron al dente. Odcedzić.
Teraz każdą porcję przygotowuje się na osobnej patelni:
Rozgrzać 1 łyżkę masła na patelni, wrzucić porcję ugotowanego makaronu, podsmażyć (najbardziej lubię, jak już robi się na makaronie złota skorupka), dodać grzyby, wymieszać, trzymać na ogniu jeszcze kilka minut.
Przełożyć całość łopatką na talerz.



Nowa lektura smakosza

Popatrzcie, jaką ciekawą książkę czytamy: ja i Bajeczka:)

nowa lektura

Bogusław Deptuła – Literatura od kuchni

A w środku:

Menu powieściowe, Menu poetyckie, Menu podróżne, Menu kryminalne, Menu biograficzne …. i sporo jeszcze innych:)

Wkrótce dokładniejsza relacja!