Świąteczne słodkości

Nie zapomniałam o świętach, ani o ciepłych życzeniach dla wszystkich, którzy tu zaglądają.

Naprawdę.

Tyle, że realne życie odsunęło na bok wirtualny świat i wizyty w nim.

Mój świąteczny stół ozdobiły koszyczki dla każdego biesiadnika.

st_wielkanocny_2017

Mazurki na moim stole:

Mazurek różany (duży i mini mazurki)

mazurek_rany_2017

mini mazurki

3 jajka

1 szklanka cukru

2 łyżki konfitury z płatków róży

10 dag mielonych migdałów

8 dag tartej bułki

na lukier:

białko 1 szklanki cukru pudru (lub trochę więcej) tak aby lukier był dość gęsty

do ozdoby: morele, migdały, płatki migdałowe, skórka pomarańczowa kandyzowana

 Całe jajka utrzeć z cukrem i konfiturą z róży.

Dodać mielone migdały i tartą bułkę, wymieszać.

Nagrzać piekarnik do 180 st. C.

Wyłożyć blaszkę papierem pergaminowym, rozłożyć równo ciasto, włożyć do nagrzanego piekarnika, piec ok. 20 minut, sprawdzić patyczkiem czy jest upieczone (wbity patyczek powinien być suchy). Trzeba tutaj uważać, żeby nie przesuszyć zbytnio ciasta.

Przestudzić upieczone ciasto. Delikatnie zdjąć pergamin, przełożyć ciasto na deseczkę czy paterę, na której będzie podawane.

Przygotować lukier: rozetrzeć w makutrze białko z cukrem pudrem na gładką, płynną masę. Nałożyć lukier na mazurek. Ozdobić mazurek bakaliami.

Mazurek orzechowo-piankowy

mazurek orzechowo-piankowy

3 jajka

25 dag cukru pudru + jeszcze 2 łyżki

12 dag masła

12 dag mąki

25 dag zmielonych orzechów włoskich + kilka orzechów do dekoracji

2 łyżki rumu

1 wafel (opłatek)

suszone morele i rodzynki do dekoracji

Utrzeć na puch żółtka z 25 dag cukru pudru, dodawać porcjami miękkie masło, następnie mąkę, rum i orzechy.

Przyciąć wafel do wielkości blachy, na której będziemy piec mazurek.

Blachę lekko wysmarować masłem, wyłożyć pergaminem, na pergaminie położyć wafel, rozłożyć na nim ciasto.

Białka ubić na sztywną pianę, dodać 2 łyżki cukru pudru.

Pokryć pianą ciasto.

Piec ok. 30-35 minut w temperaturze 180 st. C.

Po upieczeniu, dopóki piana jest jeszcze ciepła i plastyczna, udekorować mazurek orzechami, morelami i rodzynkami.

Hiszpańska tortilla jako przystawka

Jest świetna na ciepło, od razu po upieczeniu, ale ja podam ją jako przystawkę, na zimno, pokrojoną na kawałki, z wbitym patyczkiem, takie tapas. Też znakomita!

Zapraszam!

tortilla_hiszp

2 spore ziemniaki obrane i pokrojone w cienkie półplasterki

1 duża cebula pokrojona w półplasterki

kawałek pora pokrojonego w półplasterki

kawałek czerwonej papryki pokrojonej w małą kostkę

garść posiekanych liści szpinaku

3-4 plastry bekonu pokrojone w kostkę

5 jajek

ćwierć szklanki mleka

sól, pieprz, szczypta przyprawy prowansalskiej

oliwa

Na patelni (takiej którą można włożyć do piekarnika) rozgrzewamy łyżkę oliwy, dodajemy bekon i podsmażamy. Następnie dodajemy ziemniaki, cebulę i por i podsmażamy ok. 10 minut cały czas mieszając, uważając by nie zrumienić ziemniaków i cebuli. Mają zrobić się szkliste.

Potem dodajemy paprykę, doprawiamy, dodajemy szpinak, ciągle jeszcze podsmażając.

Rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C ustawiając rumienienie z góry.

Jajka roztrzepujemy z mlekiem, lekko solimy i wlewamy na warzywa na patelni. Smażymy na średnim ogniu przez ok. 10 minut.

Następnie wstawiamy patelnie do piekarnika i zapiekamy aż jajka się zetną.

Podajemy od razu, albo studzimy i kroimy na kawałki jeśli chcemy podać tortillę jako tapas.

Hiszpańskie bezy meringues

Poszukiwania hiszpańskich deserów i słodkości (w związku z planowanym przyjęciem) doprowadziły mnie do meringues – migdałowych bezików z nutą kawową. Podobne do makaroników, bardzo łatwe w przygotowaniu.

Jako mała przegryzka do kawy są świetne:)

meringues

3 białka

130 g cukru

50 g zmielonych migdałów

mała łyżeczka świeżo zmielonej kawy

 

Białka ubijamy na sztywną pianę. Dalej miksując dosypujemy partiami cukier.

Dodajemy kawę i migdały, delikatnie mieszamy łyżką.

Rozgrzewamy piekarnik do 120 st. C.

Na blachę wyłożoną pergaminem nakładamy łyżką bezy.

Pieczemy bezy ok. 1 godziny i 15 minut (sprawdzamy czy już są wysuszone). Wyłączamy piekarnik, a bezy wyjmujemy po ok. 30 minutach.

Smacznego!

Myślę, że następnym razem dodam do bezików kawę rozpuszczalną, a nie mieloną; trochę mi te wyczuwalne ziarenka nie leżą.

 

Skrzydło wołowe

Niedawno „Teleexpres” wyśmiewał się z tego, że w sklepie przy kawałku mięsa umieszczono napis: „skrzydło wołowe”. Skrzydło? Ho, ho, czy woły mają skrzydła? Ha, ha!

 No cóż, już na drugi dzień z kwaśną miną prostowali swoją niewiedzę i ignorancję.

Bo w podziale tuszy wołowej mianem skrzydła nazywa się część udźca wołowego

skrzydo_woowe

 

 

(grafika ze strony internetowej)

Skrzydło przeznacza się na dania pieczone, duszone a także smażone; nadaje się na steki, zrazy, kotlety panierowane, pulpety, klopsy, gołąbki i hamburgery.

 

Włoska kuchnia Sophii Loren

Kolejne, filmowe spotkanie i kolejny już raz kuchnia włoska (film, który oglądamy to włoska komedia „Jak Bóg da” w reżyserii Edoardo Maria Falcone)

Nie bardzo miałam pomysł, co podać, bo kuchnia włoska była już u mnie tyle razy…

Przypomniałam sobie o kupionej niedawno książce aktorki Sophii Loren „W kuchni z miłością” i stamtąd wzięłam przepisy.

v_menu_spotkania

Jako przekąskę podałam deskę serów i wędlin z dodatkiem pieczywa

v_deska_serw_i_wdlin

Zupa neapolitańska, porowo-serowa

zupa_neapolitaska1

Główne danie to rolada z piersi indyka nadziewana cielęciną z dodatkiem duszonej marchwi i brokuła

v_rolada_z_indyka_z_cielcin_i_jarzynami1

Na deser podałam lody z sałatką z kiwi i łyk benedyktynki

v_deser_lody_i_kiwi

v_benedyktynka

A przy oglądaniu filmu, do kawy były pączki – jako że właśnie były ostatki

v_pczki_do_kawy

Jeszcze krótko o filmie (z portalu filmweb): „Tommaso to ceniony rzymski kardiochirurg. I ateista. Wraz z żoną Carlą i dwójką dorosłych już dzieci tworzą modelową, nowoczesną, mieszczańską rodzinę. Przynajmniej tak im się wydaje. Gdy ich syn zapowiada, że ma rodzinie coś ważnego do powiedzenia, ojciec jest przekonany, iż jego latorośl ma zamiar wyznać im, że jest gejem. Programowo brzydzący się dyskryminacją Tommaso jest dumny, że nadarza się okazja, by udowodnić sobie i całemu światu, jak otwartym i tolerancyjnym jest człowiekiem. W końcu przychodzi dzień „coming outu” i Andrea wyznaje: „Postanowiłem zostać… księdzem”. I się zaczyna!!! …..

Chow mein z duszonym jabłkiem

Chiński makaron chow mein i duszone jabłko to propozycja piątkowego obiadu gotowa w 20-30 minut. Nie jest to typowy makaron na słodko, dodatek pieprzu i papryki sprawia, że potrawa ma świetny, pikantny smaczek.

chow_main_z_duszonym_jabkiem

100 g makaronu chow mein

2 jabłka (np. ligol)

2 łyżeczki cukru

2 łyżki masła

sól, szczypta cynamonu, szczypta papryki, odrobina grubo mielonego pieprzu

 

Zagotowujemy wodę na makaron , lekko solimy, gdy już zawrze wsypujemy do rondla makaron, gasimy gaz i przykrywamy pokrywką. Zostawiamy na 4 minuty.

Jabłka obieramy ze skórki, trzemy na tarce o dużych otworach.

W rondelku rozpuszczamy masło, dodajemy utarte jabłka, przesypujemy je cukrem, przesmażamy, po czym dolewamy niewielką ilość gorącej wody. Dusimy aż jabłka zmiękną. Doprawiamy cynamonem, papryką i pieprzem.

Odcedzamy makaron, na każdą porcję nakładamy jabłka.

I smacznego!

Kotlety z jajek

Przepis pochodzi z bardzo przeze mnie cenionej książki p. Maćka Kuronia „Kuchnia Rzeczpospolitej wielu narodów”. Dzieło to zawiera chyba najbardziej kompletny zbiór polskich przepisów, większy niż nawet sławna „Kuchnia polska” z łowiczanką na okładce; w „Łowiczance” przepisów na kotlety z jajek nie ma!

A robiłam kotlety komuś bardzo drogiemu na urodziny; u nas ciągle jeszcze jest tradycja, że solenizantowi czy jubilatowi przygotowuje się w jego dniu ulubione przez niego menu obiadowe.

kotleciki_jajeczne

6 jajek ugotowanych na twardo

1 jajko surowe

4 ziemniaki ugotowane w mundurkach

3 łyżki gęstej śmietany

ulubione przyprawy: sól, pieprz, szczypta papryki, czosnek niedźwiedzi, można dodać świeżych ziół: szczypiorku, koperku

bułka tarta

olej i masło do smażenia

 

Ziemniaki obieramy ze skórki, dokładnie rozgniatamy, dodajemy do nich starte na tarce jajka na twardo oraz surowe jajko, zioła i śmietanę. Dokładnie mieszamy.

Formujemy kotleciki, obtaczamy je w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju z dodatkiem masła.

I gotowe.

 

Moje pierwsze w życiu pączki

Pierwsze, samodzielnie robione, dobre.

Dobry był przepis: Agaty z programu „Bake of ale ciacho”. Agata zachwalała, że kiedy ona robi te pączki, to ustawia się kolejka, żeby się na nie załapać.

paczki

Ale uważam, że jednak gra nie jest warta świeczki. Bo w pierwszym dniu po usmażeniu pączki są świetne. Na drugi dzień – już średnie. I każda następna godzina im szkodzi.

A u mnie w domu i otoczeniu osób do jedzenia pączków nie ma dużo.

Te tutaj robiłam z połowy składników, a i tak wyszło mi ich 15.

Kiedy przychodzi Tłusty Czwartek, po prostu ustawiam się w kolejce do cukierni i niech tak zostanie.

Ponadto okazało się, że jednak nie mam termometru do płynów (a myślałam że mam) i temperatura smalcu była za wysoka, bo za szybko łapały mi kolor. I jeszcze nie mam wprawy w zwijaniu i zamykaniu pączka po napełnieniu różą.

A przepis jest taki:

0,5 kg mąki

7 żółtek

50 g cukru

50 g masła

0,25 l mleka

50 g drożdży

1 kg smalcu

słoiczek konfitury z róży

 

Ucieramy drożdże z łyżeczką cukru, łyżką mąki i 100 ml ciepłego mleka, zostawiamy aż zaczyn wyrośnie.

Resztę mleka podgrzewamy i rozpuszczamy w nim masło.

Ucieramy żółtka z cukrem, wlewamy mleko z masłem cieniutką strużką nadal ucierając.

Dodajemy mąkę i zaczyn i wyrabiamy aż ciasto będzie gładkie i nie lepiące się (robiłam to robotem, tym hakiem do ciast).

Wstawiamy smalec żeby się topił i rozgrzewał.

A w tym czasie bierzemy kolejno porcje ciasta (ok. 50-60 g), rozpłaszczamy je, nakładamy konfiturę z róży, zwijamy i odkładamy na posypany mąką blat. Przykrywamy ściereczką – będą szybko rosły.

Smażymy je w rozgrzanym do 175 st. C smalcu; kiedy będą rumiane, przewracamy je na drugą stronę. Wykładamy na talerz wyłożonym ręcznikiem papierowym.

Po wystygnięciu obsypujemy cukrem pudrem lub lukrujemy.

 

Bigos kapitana żeglugi wielkiej

Jest to przepis kapitana żeglugi wielkiej p. Karola Olgierda Borchardta (autora książki „Znaczy Kapitan”), podany przez jego asystentkę p. Ewę Ostrowską w książce wspomnieniowej „Pod białą różą”. Kapitan nazwał ten bigos: kaczka na jabłoni.

Zawsze, kiedy czytam takie przepisy (lub choćby tylko zarysy przepisów, jak w tym wypadku), mam ochotę lecieć do kuchni i przyrządzić potrawę.

Jak mi wyszło tym razem?

Zapraszam!

bigos_kapitana_w

30 dag kapusty kiszonej

30 dag kapusty białej (mniej więcej 1/4 małej główki)

1 duże jabłko winne (wagi ok. 30 dag)

upieczona pierś kaczki

przyprawy: sól, pieprz, majeranek, kminek, ziele angielskie, listek laurowy, szczypta cynamonu, szczypta papryki, łyżeczka cukru

olej, masło

100 ml calvadosu lub cydru jabłkowego

 

Kapustę kiszoną lekko odciskamy, szatkujemy by włosy nie były zbyt długie. Wkładamy do rondla z rozgrzanym olejem i łyżką masła, smażymy chwilę, po czym podlewamy niewielką ilością wody i dusimy do miękkości, dodając 2-3 ziarnka ziela angielskiego, listek laurowy i nieco pieprzu.

Kapustę białą dość drobno szatkujemy, lekko solimy, ugniatając, po czym wkładamy do drugiego rondla i podlewamy niewielką ilością wody, a kiedy już zabulgocze dodajemy sporą łyżkę masła, kminek, pieprz, nieco soli. Gotujemy do miękkości.

W trzecim rondlu topimy nieco oleju i łyżkę masła, dodajemy obrane i starte na grubej tarce jabłko, doprawiamy cukrem, cynamonem, papryką i dusimy do miękkości, uważając by jabłko się nie rozpadło.

Kiedy już wszystko będzie miękkie, łączymy w jednym garnku: kapustę kiszoną, kapustę białą, duszone jabłko i kaczkę pokrojoną na małe kawałki.

Mieszamy wszystko i dusimy jeszcze jakieś 20 minut. Doprawiamy solą, majerankiem, podlewamy calvadosem lub cydrem.

Gasimy ogień, przykrywamy pokrywką i zostawiamy na kilka godzin w spokoju. Dopiero po tym czasie podgrzewamy, próbujemy i doprawiamy do smaku według uznania.

Smacznego!