Zapraszam na zupę szczawiową

Teraz, w maju, najlepszy czas na nią.

U nas w domu robiło się ją bardzo prosto, właściwie to był w niej tylko szczaw i śmietana, no i jako dodatek jajka na twardo. Ja robię wersję troszkę wzbogaconą, o ziemniaki i jarzyny; taka mi bardziej smakuje.

  • Garść szczawiu (spora)
  • 1 ziemniak
  • Pół cebuli
  • Czubata łyżka mrożonki warzywnej w paseczki
  • Śmietana
  • Sól, pieprz, płatki suszonego czosnku
  • Jajka na twardo (1 na osobę)

Ziemniaka i cebulę siekam w kosteczkę, zalewam wodą, gotuję. Gdy wywar zawrze, dorzucam mrożonkę warzywną, lekko solę, dodaję czosnek, gotuję do miękkości.

W tym czasie płukam szczaw, odcinam ogonki, siekam dość drobno.

Podsmażam na łyżce masła.

Gdy warzywa w zupie są już miękkie, dodaję do nich szczaw, chwilę gotuję.

Następnie miksuję całość, ale tylko trochę, nie ma to być zupełny krem

Dodaję śmietanę, roztrzepuję. Po zagotowaniu doprawiam jeszcze do smaku.

Pokrojone w kostkę jajka dodaję już na talerzu.

Smacznego!

Nowalijkowe sałatki

Nadszedł czas nowalijkowych sałatek. Lubię ten wiosenno-letni czas, bo jest to czas codziennych eksperymentów. Sałatki są codziennie inne, w zasadzie niepowtarzalne, zależą od tego, co akurat kupi się w jarzyniaku czy na targu. I od tego, co tam się ma w lodówce.

Dziś sałatka na bazie arbuza.

Trochę nietypowe zestawienie, bo pokrojonego arbuza połączyłam z twarogiem wędzonym, zielonymi oliwkami (myślę, że czarne byłyby lepsze!) i cienkimi piórkami cebuli. Do tego łyżka majonezu i pieprz.

Do porannej kawy, jako drugie śniadanie – super!

(Ja tak mam, że do kawy, zamiast słodyczy wolę coś pikantnego).

Koronacyjny quiche Karola III

Tym daniem brytyjski król Karol będzie w dniu koronacji przyjmował swoich gości i cały naród.

Wydaje mi się, że trochę to dziwne, gdyż quiche jest daniem francuskim, no a poza tym to dość uboga wersja takiego choćby pysznego francuskiego quiche lorraine z boczkiem. Przecież Brytyjczycy mają świetny bekon, nadałby kiszowi cudowny smak.

Ale mamy, co mamy. Podano w sieci przepis, zachęcając do zrobienia. Czemu nie? Zrobiłam. Dobry wyszedł.

Ciasto:

  • 250 g mąki,
  • 100 g masła,
  • jajko,
  • sól,
  • łyżka wody.

Farsz:

  • 40 g bobu,
  • 40 g żółtego sera,
  • opakowanie szpinaku,
  • 2 jajka,
  • 300 ml śmietanki

Do mąki, wbij jajko, dodaj sól. Masło zetrzyj na dużych oczkach tarki. Zagnieć ciasto. Następnie zawiń w folię i odstaw do lodówki na 30 minut.

Szpinak wrzuć na patelnię, podsmaż, aż odparuje cała woda.

Bób ugotuj w osolonej wodzie. Odcedź.

Formę do tarty wyłóż papierem do pieczenia. Rozwałkuj ciasto i rozłóż w formie. Ponakłuwaj widelcem. 

Piecz 15 minut w temperaturze 180 st. C.

Zetrzyj żółty ser i posyp podpieczoną tartę. 

Szpinak przełóż na tartę, dodaj bób.

Jajka połącz ze śmietanką, lekko osól, dodaj pieprz  i zalej quiche.

Na wierzchu posyp nieco żółtego sera.

Piecz w 180 st. C. przez około 30 minut.

Czas choinek – taka z dawnych lat

Kończy się już czas tegorocznych choinek; cóż…

Na zakończenie jeszcze jedna, taka w dawnym stylu, jak u mamy lub babci. Ze światełkami w kształcie świeczek, z bombkowym czubem na szczycie i mnóstwem, mnóstwem bombek, raczej małych. Sopelki, grzybki, szyszki, reflektory, i okrągłe – malowane w paski, kwiaty, bałwanki… Większość bombek jest starych, pieczołowicie przechowywanych, wyzbieranych od rodziny i przyjaciół. Jak mówi właściciel choinki  – można siedzieć przy niej i patrzeć, i zachwycać się, i nigdy nie ma się tego dosyć.

Zdjęcie robione było w dzień, kiedy przez okno wpadały smugi światła i zostały rozszczepione przez choinkowe lampki w barwne pasy.

Czas choinek – anielska

Od kilku lat, rok w rok, przybywały anioły na tę choinkę.

Czasami pojedynczo, czasami grupami. Bywało, że się spóźniały i dopiero po świętach szukały swego miejsca na choince.

Białe, srebrne, złote, kolorowe.

Namalowane na okrągłych, wydmuchiwanych szklanych kulach i jako figurki, każda inna.

Nie ma dwóch takich samych.

Najwięcej jest tych grających Dzieciątku; na harfie, trąbce, skrzypkach…

Na dolnych gałązkach te okrągłe: duże i małe.

Na czubku czuwa nad wszystkimi największy Anioł.

A wszystkie otaczają Świętą Rodzinę, która wymalowana na wielkiej kuli, stanowi centrum drzewka.

Jak tu nie napisać wiersza? – pomyślał Zet.

Angelologia

Obsiadły anioły choinkę,

Może przesadziły krzynkę.

Ozłociły, posrebrzyły

Gałązki skrzydłami.

Tak to bywa właśnie z aniołami.

„I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami:

Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania.”

(Łk 2, 13-14)

Rolada z sandacza

Składniki rolady:

  • 50 dag mrożonego fileta z sandacza
  • 1 bułka pszenna + mleko do namoczenia
  • 2 łyżki kaszy manny lub bułki tartej
  • 1 cebula + 1 łyżka masła
  • Jajko, sól, pieprz, przyprawa do ryb
  • Gaza (duża, o wymiarach 1 m)

Filet rozmrozić, wypłukać. Odłożyć kawałek do gotowania wywaru. Bułkę namoczyć w mleku i odcisnąć.

Cebulę pokroić i zeszklić na łyżce masła.

Rybę, bułkę i cebulę zemleć w maszynce do mięsa 2 razy, dodać  jajko, kaszę mannę lub bułkę tartą (z bułką wg mnie jest smaczniejsze), przyprawy oraz 3-4 łyżki mleka. Wyrobić starannie masę.

Gazę zmoczyć, rozłożyć, nałożyć na nią masę pasztetową, zwinąć formując wałek i zasznurować nitką jak baleron.

Do gorącej osolonej wody włożyć rybę, gotować powoli, na malutkim ogniu, ok. 1 godziny.

Pozostawić w wywarze do ostygnięcia. Potem ostrożnie odwinąć z gazy, pokroić w ukośne plastry.

Składniki galarety:

  • włoszczyzna (bez kapusty), kawałek fileta rybnego
  • Żelatyna
  • Sok z cytryny do smaku

Ugotować wywar, przecedzić, dodać żelatynę i energicznie ubijać trzepaczką. Doprawić sokiem z cytryny, solą i pieprzem.

Układać na półmisku: plastry rolady z ryby, przybranie: zielenina, jajka przepiórcze, plastry marchewki, zielony groszek.  Zalać wystudzoną galaretą.

Znikające gazety kulinarne

Tych gazet już nie będzie: „Moje gotowanie”, „Sól i pieprz”, „Sielska kuchnia”. W grudniowych numerach pojawiły się notki redakcji, że będą to już ostatnie numery. Wydawcą wszystkich była Burda Media.

Szkoda; myślę, że były to dobre pisma. Dobre przepisy, dobre zdjęcia, tematyczne, dostosowane do pory roku teksty, wywiady, reportaże z kulinarnych podróży.

W „Moim gotowaniu” pisała AgusiaH, z dawnego, wspaniałego mniamowego forum, autorka bloga „Moja kuchnia nad Atlantykiem”. Jej kulinarne reportaże z całego świata były cudowne.

Wiem, że teraz wszyscy preferują gazety internetowe.

Ale ja jestem ze starej gwardii, która lubi wziąć pismo do ręki, nieśpiesznie przeglądać go, cieszyć się szelestem kartek…

Nie mówiąc już o tym, że Internet to często zawodne narzędzie. Dziś jakiś tekst w nim jest, jutro go nie ma… Albo i samego Internetu nie ma! Co się zdarza.

A gazeta jest i przetrwa wiele.

Łosoś na Wigilię?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to chyba dość nowatorska propozycja.

Nigdy u nas w domu na Wigilii łososia nie było. Zapewne dlatego, że go po prostu nie można było kupić. Teraz jest produktem powszechnie dostępnym i może czas na zmiany?

Jest u nas taka jedna zasada co do Wigilii. Jedną potrawę (JEDNĄ!!!!) mogę co roku wprowadzić eksperymentalnie do menu. Bywały już takie próby; jedne potrawy się przyjęły, inne minęły jak efemerydy (np. kutia – nikt nie chciał tego jeść).

Może by się łosoś spodobał?

Na przykład taki?

Mix listków sałat, wędzone plastry łososia, plastry ogórka, pomidorki koktajlowe, oliwki, serek? Dobrze to wyszło.

Składniki sobie jeszcze dopracuję; na pewno jajko na twardo byłoby dobre, dressing musztardowy, do tego serka cebulka….

Czas choinek – choinka kolekcjonera bombek

Uczeń tarnowskiej szkoły plastycznej, 17-letni Dominik Święs, kolekcjonuje bombki, głównie stare, z czasów PRL, a kilka ma nawet przedwojennych. Wszystkich ma już ok. 3 tysięcy, a część z nich można zobaczyć na wystawie w tarnowskim muzeum. Dominik pokazał też swoją choinkę, udekorowaną bombkami ze swoich zbiorów.

(zdjęcie autora opublikowane w Internecie).

Popatrzcie, jak ciekawie rozmieszczone są bombki na gałęziach; nie symetrycznie, ale jakby rzędami na poszczególnych gałązkach, co daje niesamowity efekt. Dominują bombki parasolki, które są jego ulubionymi.

Wystawa będzie czynna w Tarnowie do końca stycznia 2023.

Rzecz jasna, jest kłopot w eksponowaniu tak dużej kolekcji w prywatnym mieszkaniu. Jak mówi Dominik – większość bombek leży w pudłach i walizkach (również starych, wiekowych). Lubię sobie wyobrażać, jak urządziłabym mieszkanie, aby je pokazać i móc na nie patrzeć każdego dnia.

Doceniam wartość bombek historycznych, ale głównie jako przedmiotów kolekcjonerskich; są one jednak często wyblakłe, ukruszone, poodchodziła z nich farba, złocenia. A tymczasem tyle jest obecnie nowych, pięknych wzorów. Co roku udaje mi się wynaleźć coś nowego. I za chwilkę też będą już one historyczne!