Sałata ze śliwkami i łososiem

Dawno już odkryłam świetne połączenie listków sałaty ze śliwkami, ale teraz wzbogaciłam tę kompozycję o mango i łososia. Wyszła piękna, jesienna w kolorystyce i smaku, sałatka

  • Duża garść listów sałaty (mix, im więcej rodzajów listków, tym lepiej)
  • 2-3 śliwki (węgierki najlepiej)
  • Pół mango
  • Pół słodkiej cebuli
  • 100 g plastrów łososia wędzonego na zimno
  • Sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi
  • Oliwa

W salaterce rozkładamy umyte i odsączone liście sałaty

Z umytych i wytartych do sucha śliwek usuwamy pestki i kroimy na ćwiartki.

Cebulę kroimy w cieniutkie półplasterki i rozszczepiamy na pojedyncze półkrążki.

Mango obieramy ze skórki i kroimy na kawałki

Plastry łososia dzielimy na małe kawałki.

Wszystko razem mieszamy z listkami sałaty, doprawiamy solą, pieprzem i suszonym czosnkiem niedźwiedzim.

Skrapiamy oliwą.

Pierogi z jeżynami a może czernicami?

Jak nazywacie te czarne fraktalowe kuleczki, podobne do malin? Jeżyny? Czy czernice?

U nas mówiło się na nie jeżyny. Nie zawsze słońce zdoła je dobrze wygrzać, by były słodkie. I takie właśnie są w tym roku, trochę kwaśne. W sam raz na zrobienie z nich pierogów.

Nie mam na nie specjalnego przepisu; ot, zwykłe ciasto pierogowe, na rozwałkowane krążki nakładam kilka sztuk jeżyn, szczyptę cukru, sklejam i gotuję. Najbardziej lubię je odsmażane na maśle z tartą bułką i posypane na patelni cukrem, który w miarę smażenia pysznie karmelizuje się.

Takie pierogi znane są od dawna, a właśnie w ostatnim czasie znalazłam o nich wzmiankę w czytanej  książce: Oktawia Żeromska. Portret rodzinny, autorstwa Marii Mironowicz-Panek. Opisany jest w niej pobyt Żeromskich w szwajcarskim Rapperswil, gdzie Stefan pracował w Muzeum Polskim. Odwiedził ich tam Bolesław Prus, wielki przyjaciel Oktawii. Był pod wrażeniem gospodarności Oktawii, a szczególnie podziwiał jej wyborną kuchnię. W listach do żony pisał:

„pani Oktawia czuwa nade mną jak bóstwo i gotuje wyborne barszcze. Zajęta od rana do nocy jako pokojówka, kucharka, szwaczka”

„poczciwa Okcia przyjęła mnie tu jak brata: uporządkowała pokój, wynajęła go, a teraz stołuje nas obu. Myślałem, że stanę na głowie, kiedym (pierwszy raz!) zjadł rosołu z kartoflami i pierogów z czernicami”.

A więc smacznego!

Nowalijkowe sałatki

Nadszedł czas nowalijkowych sałatek. Lubię ten wiosenno-letni czas, bo jest to czas codziennych eksperymentów. Sałatki są codziennie inne, w zasadzie niepowtarzalne, zależą od tego, co akurat kupi się w jarzyniaku czy na targu. I od tego, co tam się ma w lodówce.

Dziś sałatka na bazie arbuza.

Trochę nietypowe zestawienie, bo pokrojonego arbuza połączyłam z twarogiem wędzonym, zielonymi oliwkami (myślę, że czarne byłyby lepsze!) i cienkimi piórkami cebuli. Do tego łyżka majonezu i pieprz.

Do porannej kawy, jako drugie śniadanie – super!

(Ja tak mam, że do kawy, zamiast słodyczy wolę coś pikantnego).

Sałatka z melonem

Słodycz melona przełamana serem pleśniowym, cienkimi piórkami cebuli i pieczoną szynką. Pyszne!

  • ¼ melona cantalupa
  • Pół cebuli
  • Gruby plaster pieczonej szynki
  • 2 jajka na twardo
  • Gruby plaster sera pleśniowego
  • Łyżka majonezu
  • Sól, pieprz

Melon obrać ze skóry, usunąć pestki, pokroić w kostkę.

Również w kostkę pokroić jajka, szynkę i ser pleśniowy.

Cebulę pokroić w cieniutkie piórka.

Wymieszać wszystko, doprawić solą i pieprzem, dodać majonez.

Smacznego!

Sałatka argentyńska

Bardzo ciekawe połączenie smakowe warzyw i owoców

sałatka argentyńska warzywno-owocowa
  • 2 pomidory
  • 2 ogórki
  • 1 soczyste jabłko
  • 1 pomarańcza
  • kilka plastrów ananasa
  • sałata (lodowa lub masłowa)
  • sól, pieprz
  • 2-3 łyżki majonezu

Pomidory i ogórki kroimy w kostkę, lekko solimy.

Jabłko kroimy w drobną kostkę i skrapiamy sokiem wyciśniętym z połowy pomarańczy, aby nie ściemniało.

Cząstki z pozostałej połowy pomarańczy kroimy na mniejsze kawałki.

Plastry ananasa kroimy w kostkę.

Wszystko mieszamy z majonezem, doprawiamy solą i pieprzem.

Wykładamy porcje na listkach sałaty.

Smacznego!

Ciekawe dlaczego w sklepach nie ma dżemów jabłkowych?

W końcu, czego, jak czego, ale jabłek to nam w Polsce nie brakuje.

A jabłka wszyscy w Polsce lubią. Ba! każdy ma swoją ulubioną odmianę!

I dżemy też wszyscy lubią. Do świeżej chrupiącej bagietki, na grzankę…

Ale dżemów jabłkowych w sklepach nie ma. Są wszystkie inne: truskawkowe, śliwkowe, wiśniowe, agrestowe, pomarańczowe….

Czemu nie jabłkowe? Zbyt banalne w smaku? Mało ciekawy kolor? Czy zbyt rozciapana konsystencja?

Naprawdę nie wiem.

Ale ja sobie zrobiłam trochę dżemów jabłkowych. Może z uwagi na dodatki (cebulka, ostre przyprawy, jak choćby pieprz) trzeba by je nazwać chutneyem?

Ale dla mnie to jednak ciągle dżem, z uwagi na zastosowanie. To słodkie, acz z pikantną nutą, smarowidło na chleb.

dżem jabłkowy

Bawię się tą manufakturą dżemową, bo dostaję ostatnio sporo papierówek, głównie w formie spadów, i znudziły mi się już naleśniki z jabłkami, racuszki z jabłkami i kompoty.

Nie robię pulpy do szarlotki, bo nie lubię. Nadzienie do szarlotki, którą lubię, jest zawsze ze świeżych jabłek, startych na grubej tarce, i położonych na warstwie ciasta, bez żadnej wstępnej obróbki cieplnej. Żadne rozprażanie czy zasmażanie jabłek.

Ale wróćmy do dżemów.

Jabłka obieram, kroję na kawałki, wkładam do rondla, zasypuję cukrem (ilość cukru do smaku, trzeba próbować) i zaczynam podgrzewać na małym ogniu.

Kroję cebulę na drobniutką kosteczkę, dodaję do jabłek, podlewam niewielką ilością wrzątku.

Dodaję dodatki typu rodzynki, suszoną żurawinę, pokrojone śliwki, co tam mam akurat pod ręką.

Doprawiam pieprzem, szczypta cynamonu, szczyptą papryki.

Smażę, mieszając (!) aż masa zgęstnieje.

Po czym przekładam do słoiczków twist, zakręcam, obracam denkami w dół i zostawiam do wystygnięcia.

Naprawdę pyszne!

Raport z przedświątecznej kuchni – nalewka bakaliowa

Najwyższy czas nastawić bożonarodzeniową nalewkę bakaliową; w sam raz do świąt owoce i bakalie nabiorą pysznej alkoholowej mocy i będą miłym dodatkiem do filmu lub lektury. Na prezent też się nadadzą.

nalewka bakaliowa

10 dkg fig suszonych
10 dkg suszonych śliwek
10 dkg suszonych moreli
5 dkg rodzynek
10 dkg orzechów włoskich
1 pomarańcza
kawałek kory cynamonu, kilka goździków
ok. 25 dkg cukru
szklanka rumu (lub brandy)

Pomarańczę wyszorować i pokroić w plastry. Na dno słoika włożyć cynamon i goździki. Układać plastry pomarańczy i bakalie warstwami w słoiku przesypując cukrem. Zalać alkoholem. Odstawić w ciepłe miejsce. Na święta będzie gotowe i pyszne:)

Regionalny garus z gruszek

Zapraszam na świętokrzyską regionalną jesienną zupę z gruszek: nazywa się garus.

garus

To jedna z zup, które robi się prawie z niczego: 4-5 szt małych dojrzałych
gruszek, ziemniaki, cukier, 2 łyżki śmietany, przyda się goździk, sól, pieprz,
papryka.

Gruszki obieramy ze skórek, wycinamy gniazda nasienne, odcinamy ogonki. Wrzucamy
pokrojone do rondla na rozgrzaną czubatą łyżkę masła. Kiedy tylko zaskwierczą, zalewamy
wodą (ok. 2 l), dodajemy 1 goździk, jakieś 3 łyżki cukru i pod przykryciem
gotujemy na wolnym ogniu kilkanaście minut, aż gruszki rozpadną się.

Miksujemy.
 Dodajemy 2 łyżki gęstej śmietany,
doprawiamy szczyptą soli, cynamonu, pieprzu i sproszkowanej papryki

Ziemniaki obieramy i gotujemy w osolonej wodzie, po czym odcedzamy i kroimy na ćwiartki
lub tłuczemy na puree, zależy co kto lubi.

Na łyżce masła podsmażamy na rumiano małą cebulę, drobno posiekaną, okraszamy nią
ziemniaki, posypujemy koperkiem.

Ziemniaki układamy w środku na talerzu, wlewamy wokół zupę.

I smacznego!

Jesienny pucharek deserowy. Inspiracja Top Chef

W ostatnim odcinku Top Chef uczestnicy dogrywki, w czarnych skrzynkach, zamiast jakiegoś wiodącego produktu, znaleźli szklany deserowy pucharek. Czyli ich zadaniem było przygotować deser. Większość propozycji było tradycyjnych: mieszanka owoców, ale zachwyt wzbudził pucharek, w którym owoce połączono z pancettą.

I to zainspirowało mnie do stworzenia własnego, jesiennego, pucharku deserowego. Śliwki, winogrona, ale i kuskus, i drobniutko krojona, sparzona cebula. Zapraszam!

 

garstka kuskusu

Kiść bezpestkowych winogron

pół kg śliwek węgierek

pół małej cebuli

1  łyżka majonezu

kilka łyżek koniaku

Sól, grubo mielony pieprz, papryka,

kilka listków sałaty

 Suche ziarenka kuskusu wymieszać z odrobiną soli, pieprzem i mieloną papryką, zalać wrzątkiem (tyle tylko by przykryć ziarenka), przykryć pokrywką i poczekać jakieś 5 minut. Po tym czasie rozdzielić widelcem ziarenka.

Cebulę bardzo drobniutko posiekać i zalać wrzątkiem, po ok. 5 minutach odcedzić.

Zrobić dressing: wymieszać majonez z częścią koniaku i przyprawami.

Śliwki pokroić, skropić koniakiem.

Przełożyć do salaterki kuskus, cebulę, winogrona i śliwki. Wymieszać z dressingiem.

Rozkładać do pucharków, ozdobić sałatą i śliwkami.

Owoce dla informatyków

O tym, że borówki są obowiązkowym składnikiem diety informatyków w Japonii, dowiedziałam się z programu ogrodniczego w telewizji (oglądam go, bo jestem początkującą ogrodniczką, uprawiającą kawałek trawnika przed blokiem, w którym mieszkam – 11×1,5 metra).

Borówki mają całą masę świetnych składników właśnie dla informatyków: poprawiają wzrok, poprawiają koncentrację i pracę mózgu, uspokajają, zawierają antyoksydanty, podnoszą odporność. I ten kolor – niebieski – bardzo rzadki w przyrodzie.

Ciekawe, jak to jest z tą obowiązkową dietą w tej Japonii?

Może o którejś tam godzinie, w przeszkolonych biurach, pojawiają się śliczne skośnookie hostessy z miseczkami tych niebieskogranatowych owoców?