Paluszki krabowe z sosem tysiąca wysp

Wszystkim smakują i znikają w mig:) A roboty z nimi tyle tylko, żeby sos wymieszać:)


paluszki krabowe

Kupujemy paczkę mrożonych paluszków krabowych i rozmrażamy.
Kiedy one się rozmrażają robimy sos: do kilku łyżek ulubionego majonezu (ja ostatnio preferuję „mikado” z Lidla) dodajemy łyżkę lub dwie keczupu łagodnego i wyciśnięty sok z pomarańczy oraz posiekaną natkę pietruszki i trochę pieprzu.
Mieszamy z paluszkami i podajemy.

Kastylijska zupa czosnkowa

Banalnie prosta, smaczna i rozgrzewająca; w sam raz na tę przeraźliwie mroźną zimę


zupa kastylijska

10 dag szynki
4 duże ząbki czosnku
4 jajka
4 kromki chleba razowego
2 łyżki oliwy
sól, pieprz, papryka wędzona w proszku
szczypiorek

Na rozgrzaną oliwę (1 łyżka) wrzucić posiekane 3 ząbki czosnku oraz pokrojoną w drobną kosteczkę szynkę. Przesmażyć.
Zalać całość 2 litrami gorącej wody, lekko osolić, gotować ok. 30 minut.
Zmiksować zupę, ale tak aby pozostało trochę kosteczek szynki w całości.
Doprawić przyprawami i wrzucić przeciśnięty przez praskę pozostały ząbek czosnku.
Na patelni rozgrzać łyżkę oliwy i usmażyć grzanki z 4 kromek chleba.
Na drugiej patelni usmażyć 4 jajka sadzone.
Do każdego talerza włożyć grzankę, na niej umieścić jajko sadzone i zalać gorącą zupą.
Posypać siekanym szczypiorkiem.


Kulinarnie u Szymborskiej

Myślę, że wśród wspomnień o zmarłej Wisławie, nie powinno zabraknąć akcentów kulinarnych; ta anegdota, którą zamieściły Anna Bikont i Joanna Szczęsna w  książce „Pamiątkowe rupiecie, przyjaciele i sny Wisławy Szymborskiej” (1997) tak dobrze charakteryzuje postać poetki, pełną dystansu do rzeczywistości i lekkiej, ciepłej ironii.


książka o Szymborskiej

To był ten czas, kiedy w sklepach był tylko ser i ocet. Popatrzmy jak pięknie i nietypowo radziła sobie Szymborska:

„Urszula Kozioł wspomina pewną kolację u Szymborskiej, kiedy to goście dostali ręcznie wypisane menu. Były tam wykwintne potrawy, wszystkie poprzekreślane, a zostało tylko coś bardzo zwykłego, przaśnego.
<Obsypałam się zupą> – zakrzyknęła pewnego razu Barbara Czałczyńska. Poetka bowiem ma zwyczaj podawania wazy z wrzątkiem i tacy z austriackimi zupkami w proszku, tak że gość wybiera, co wsypać sobie do miseczki. Popija się „Kornelówką”, nalewką Filipowicza, którą Szymborska nauczyła się sama robić.
Między kawą a deserem z reguły odbywa się loteryjka.”

Bombki z ubiegłego wieku

Kończy się czas kolęd i choinek.
2 luty – święto Matki Bożej Gromnicznej – to graniczna data; czas rozebrać choinki.
Na zakończenie okresu Bożonarodzeniowego – kilka zdjęć choinki mojego znajomego, który ubiera swoje drzewko bombkami i ozdobami z dawnych lat. Zachowało mu się trochę własnych, z rodzinnego domu, a ciągle jeszcze przynoszą mu je znajomi, którzy wiedzą o jego pasji:)
Tak wyglądały bombki w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku.
Niektóre mają już 50 lat!

bobmki

bombki figurki

bombki z wnętrzem

Krewetki – łatwiejsze i smaczniejsze, niż myślisz:)

Przepis ten poznałam na warsztatach kulinarnych z kuchni hiszpańskiej, w których jesienią uczestniczyłam.
Jakoś do tej pory nie było okazji do jego wypróbowania; moi bliscy uważają owoce morza za dopust Boży, i lepiej żeby ich on nie dotyczył:)
Ale tematyczne party daje jakieś prawa:) przemyciłam krewetki!
I wszyscy grzecznie zjedli.


krewetki

Opakowanie mrożonych gotowanych krewetek (400 g)
szklanka soku pomidorowego
kieliszek sherry
natka pietruszki
oliwa, masło
2 duże ząbki czosnku
sól, pieprz, ostra i słodka papryka w proszku

Krewetki rozmrażamy i marynujemy przez godzinę w oliwie wymieszanej z ostrą papryką i natką pietruszki.
Następnie rozgrzewamy na patelni łyżkę oliwy, dodajemy posiekamy czosnek, przesmażamy go, po czym dodajemy na patelnię krewetki, doprawiamy solą i słodką papryką. Smażymy, mieszając, ok. 30 minut. Na końcu smażenia dodajemy łyżkę masła.
Mieszamy sok pomidorowy z sherry i zalewamy krewetki. Dodajemy jeszcze trochę posiekanej natki pietruszki.
Chwilę jeszcze przesmażamy.
Gotowe:)

W przepisie tym występował jeszcze jeden składnik; ale za chiny nie mogę go odcyfrować! moje własne pismo!  tak nabazgrałam, że już doprawdy zgroza!
Kiedyś miałam lepszy charakter. Pisma, rzecz jasna:)
Ale danie i tak jest pyszne:)



Hiszpańską ścieżką smakową

Tym razem – wyszukałam przepisy z Kastylii – serca Hiszpanii.
Menu – na kartoniku, stylizowanym na paelierę – hiszpańską patelnię


menu

makrycie stołu

menu

Do popołudniowej kawy:
yemas – ulubione słodycze św. Teresy z Avila – jak dla mnie – hit!
oraz pączki hiszpańskie – smażone z ciasta ptysiowego, posypane cukrem pudrem; faktycznie, najlepsze są świeże, jeszcze ciepłe, ale później zasuszają się i są przyjemnie chrupiące; lepiej byłoby je polukrować niz sypać cukrem pudrem


yemas

pączki i ptyśki

filiżanka chińska

Kolacji towarzyszyło wino Rioja – czerwone, wytrawne, ale o bardzo zharmonizowanym smaku


Rioja

Jako tapas:
krewetki w sosie pomidorowym z sherry
paluszki krabowe w sosie 1000. wysp
szaszłyki z marynowanych polędwiczek wieprzowych
oraz tortilla w stylu wiejskim, z cukinią


paluszki krabowe

szaszłyk

tortilla wiejska

Zupa: bardzo rozgrzewająca i bardzo chwalona kastylijska zupa czosnkowa z grzanką i jajkiem sadzonym


zupa kastylijska

Danie główne: kurczak w sosie ostrygowym z ryżem i sałatą lodową

kurczak w sosie ostrygowym

Kulinarny Umberto Eco

Właściwie, to nigdy się nie rozczytywałam w twórczości Umberto Eco; jasne, znam „Imię Róży” i jeszcze „Baudolino”.
To Zet szaleje za każdym nowym jego tytułem i właśnie on zachęcił mnie do lektury nowości: „Cmentarza w Pradze”:
– To dość pokrętna, freudowska powieść, ale jest tam mnóstwo przepisów kulinarnych.
– Ooooo … to czytaj szybciej! pożyczysz mi, co?
I jestem właśnie mniej więcej w połowie lektury.


U. Eco

To dość ryzykowne i nietypowe, pisać recenzję książki, nie przeczytawszy jej do końca:)
Ale miłośnicy historii, zwłaszcza burzliwego wieku XIX we Włoszech i Francji będą zachwyceni.
Wyznawcy psychoanalizy znajdą wiele materiału do studiów.
A smakoszom można polecać tę książkę już od strony 28 – tu znajdziemy pierwszy przepis na côtes de veau Foyot – danie z cielęciny.
Zaznaczam sobie strony, do których wrócę:) już w swojej kuchni.
Ot, choćby strona 109 – agnolotti alla piemontese – uszka po piemoncku
„wypełnione farszem z pieczonego mięsa białego i czerwonego, gotowanej wołowiny, gotowanej kury bez kości, kapusty zapiekanej wraz z pieczenią, czterech jajek, parmezanu z Reggio, gałki muszkatołowej, soli i pieprzu, do tego sos z pieczeni wzbogacony masłem, ząbkiem czosnku i liśćmi rozmarynu…”

Czy to nie brzmi doskonale?
Takich zarysów przepisów jest mnóstwo! Są i bardziej dokładne:)
To świetny materiał do stworzenia książki kulinarnej Umberto Eco:)

Pączki hiszpańskie – test

Wyszły mi super!


pączki hiszpańskie

Nie miałam żadnych kłopotów ani z ciastem, ani z wyciskaniem, ani ze smażeniem.
Problem w tym, że chcę je mieć na sobotnie popołudnie, czyli za dwa dni. Czy wytrzymają tak długo?
I nie chodzi mi bynajmniej o ich przedwczesne wyjadanie:))))
Tylko czy pozostaną chrupiące? czy nie zmienią się w gumowe gnioty?
Zrobiłam je wcześniej, bo po pierwsze, nie wiedziałam, czy mi wyjdą:) a po drugie w sobotę nie będę mieć na to czasu.
Pocieszam się, że jest to jednak ciasto typu ptysiowego, więc nie powinno byc problemu.
Zobaczymy.
Stosowny meldunek nastąpi:)

Promocja oliwy

Sieć Alma do końca lutego br. ma bardzo ciekawą promocję: za zakupy płacone kartą zbliżeniową PayPass (te powyżej 50 zł) otrzymuje się butelkę włoskiej oliwy 250 ml.


oliwa

Nie podano producenta tej oliwy; jest butelkowana przez Almę, z jej nalepkami, dlatego początkowo bardzo nieufnie podchodziłam do tego gratisu.
Ale niesłusznie. Oliwa jest naprawdę dobra: ma delikatny smak, bez posmaku goryczki, który tak często towarzyszy oliwom.
Polecam!

Czy ktoś robi jeszcze kanapki???

Czy ktoś robi jeszcze kanapki na imprezy?
Przyznam się, że ja właściwie już nie. Jakoś wydają mi się za mało wykwintne, i myślę, że goście mogliby się poczuć za mało uhonorowani… no, coś w tym stylu:)
Kiedyś, zwłaszcza w czasach studenckich, kanapki to był hit i obowiązkowy punkt każdego przyjęcia. I znikały w mig!
Ale może warto wrócić do tej tradycji? tylko dopracować bardziej wygląd?
Póki co, domowe kanapeczki na niedzielne popołudnie, smacznego:)


kanapki