Czyli Lucyny Legut „Romans kuchenny” i jej nauka gotowania dla pewnego pana:)
Dziś propozycja na zimę złą – czyli grochówka – która zawsze wygląda znacznie gorzej niż smakuje:)

groch łuskany (1 szklanka grochu na 1-1,5 litra wody) wędzony boczek (ew. resztki kiełbasy lub szynki)
1 łyżka masła
tarty majeranek, 2 ząbki czosnku
sól, pieprz
„Co to ma znaczyć? Pan tu sobie leży i czyta książkę, tak jakby kuchnia w ogóle nie istniała albo jakby zjadł pan już wszystkie rozumy na temat gotowania. Kochany! Ja pana uczę jedynie podstaw gotowania, czyli czegoś, z czego inteligentny człowiek potrafi wyczarować milion różnych potraw, ale pan przecież nawet w podstawach jest jeszcze przedszkolakiem! Na przykład: czy mógłby mi pan powiedzieć, jak się gotuje grochówkę? Dlaczego pytam? Wystarczy spojrzeć na pana minę – nic pan nie wie! Ze zdziwienia ma pan okrągłe oczy jak te ziarnka grochu. Pan by wrzucił groch do garnka, zalał wodą i niech się gotuje! Ugotowanie grochowej zupy nie jest takie proste, jak zrobienie jakiegoś tam projektu osiedla. Ugotowanie zupy grochowej, proszę pana, wymaga inteligencji i wyobraźni. Przede wszystkim należy kupić groch wyłuskany. To są takie żółte połówki okrągłego grochu … Wyraźnie mówię: żółte nie zielone! Pewnie by się pan nie domyślił, że najpierw trzeba wymyć ten groch, więc przypominam! Weźmie pan, powiedzmy, szklankę grochu, wsypie na cedzak i porządnie pod zlewem kilkakrotnie przepłucze. Potem pan wrzuci do garnka, zaleje zimną wodą i zostawi w garnku na noc. Na rano groch napęcznieje. Już pan tej wody nie odlewa, bo jest czysta i są w niej witaminy, które się moczyły razem z grochem. Stawia pan garnek na ogień i czeka, aż się zagotuje. Nie musi pan stać przy garnku, może pan w tym czasie wynieść śmieci albo odkurzyć pokój, ale od czasu do czasu proszę zerknąć pod przykrywkę, czy groch się nie zaczyna gotować. Jeżeli pan przegapi ten moment, z całą pewnością groch wykipi i zaleje panu nie tylko maszynkę gazową, ale i pół kuchni. Groch lubi kipieć. Oj, lubi! Skoro się zagotował, zmniejszamy gaz na całkiem mały i podkładamy pod pokrywkę drewnianą łyżkę albo co pan chce, w każdym razie pokrywka musi być uchylona, bo – mówię panu – groch tylko czeka na to, aby wykipieć. Może pan od czasu do czasu zamieszać łyżką, aby ta piana na grochu opadła. Jeżeli ma pan w domu wędzony boczek, to proszę kawałek pokroić w kostkę i wrzucić do garnka. Można też wrzucić resztki kiełbasy czy szynki. Jeżeli pan nic z tych rzeczy nie ma, to dodaje pan łyżkę masła. Od razu, gdy zaczynamy gotować zupę grochową, dajemy tarty majeranek, pieprz i dwa ząbki zgniecionego czosnku. Sól dajemy na końcu, gdy groch się już rozgotuje na papkę. Ta szklanka grochu powinna się gotować w litrze wody albo nawet litr i pół, i proszę pamiętać, aby dolewać wody w czasie gotowania, bo przecież zupa paruje i będzie wody ubywało. Ale dolewać wodę GORĄCĄ.! Jeśli pan zapomni i doleje zimnej, to groch nigdy nie będzie już miękki. Radzę więc uważać na to, co ja mówię. Wiem, że panu teraz co innego w głowie niż zupa grochowa, ale ja upieram się przy zupie. Nie obchodzą mnie pana romanse. Więc gotuje pan tę zupę jakieś trzy godziny. Co mnie obchodzi, że to się panu wydaje długo? Może pan gotować w niedzielę. Nie musi pan cały czas stać przy garnku; zdąży pan w telewizji obejrzeć film przyrodniczy, a nawet poczytać prasę, byleby pan, od czasu do czasu, spojrzał, co się dzieje w garnku. Po tych trzech godzinach groch powinien się całkiem rozgotować. Musi pan tylko pokosztować, czy zupa jest dosyć słona i pieprzna. Najlepiej taką zupę jeść z grzankami. Uczyłam pana, jak się robi grzanki i nie mam zamiaru powtarzać. Tę zupę będzie pan miał co najmniej na dwa dni, więc, na miłość boską! niech pan nie wsypuje do garnka wszystkich grzanek, bo się na drugi dzień zrobi papka. Za każdym razem trzeba dać do talerza trochę grzanek, a reszta zupy niech stoi w lodówce bez niczego. Taka zupa jest bardzo dobra z lanym ciastem, ale musiałby pan zrobić ją tylko na jeden obiad, bo jak postoi, to zaraz strasznie zgęstnieje od lanego ciasta. Proszę więc zrobić jedną porcję. Na to wystarczy pół szklanki grochu i niecały litr wody. Tylko że takie gotowanie na jeden raz nie opłaca się. Znam już pana na tyle, aby wiedzieć o pana lenistwie.”
Trudno się nie uśmiechnąć, prawda?
Ja dodałam do grochówki jeszcze 1 sporego ziemniaka pokrojonego w kostkę i jedną cebulę pokrojoną w piórka i podsmażoną.
Smacznego!