Unikatowy żurek z Kielecczyzny

W poszukiwaniu smaków mojej rodzinnej świętokrzyskiej ziemi – natrafiłam na bardzo ciekawy przepis: żurek kielecki przygotowany na kwasie z kiszonych ogórków.

żurek kielecki
  • 2 marchewki
  • pietruszka
  • kawałek selera
  • kawałek pora
  • cebula
  • pół kilo kości lub kawałek mięsa lub podrobów (np. żołądków) – co tam mamy pod ręką
  • ok 20 dag podsuszanej kiełbasy
  • pół szklanki dobrej gęstej śmietany
  • koperek
  • 1-2 szklanki kwasu z kiszenia ogórków
  • sól, pieprz
  • 1 jajko na twardo na osobę

Zwróćcie uwagę, że kwas z ogórków powinien być domowej roboty; sklepowe nie umywają się do tego domowego.

Obrane jarzyny i kości (lub mięso) zalać zimną wodą i gotować na małym ogniu do miękkości.

Przecedzić wywar do rondla, dodać do niego pokrojoną drobno kiełbasę, wlać kwas z ogórków – uważając, by zupa nie była zbyt kwaśna.

Zagotować, doprawić solą i pieprzem, wlać zahartowaną śmietanę, roztrzepać ją, wsypać koper.

Podawać z jajkiem na twardo i chlebem, najlepiej razowym.

Kuchnia moich przodków

Kuchnię moich przodków odnalazłam w Marcinkowie, nad rzeką Kamienną, koło Wąchocka, w Świętokrzyskiem.

XIX-wieczna kuchnia

Znajduje się w zabytkowej XIX-wiecznej zagrodzie-skansenie, którą pieczołowicie ratuje od zniszczenia i zapomnienia pan Stanisław Jaruszewicz

http://www.zabytkowazagroda.pl/

https://www.facebook.com/Zabytkowa-Zagroda-w-Marcinkowie-2207678956158233/

zagroda w Marcinkowie

Jak ją odnalazłam? To efekt moich prac genealogicznych nad historią rodziny, które zajmują mi niemal każdą wolną chwilę już od przeszło roku. Okazało się, że korzenie mojego rodu są właśnie w Marcinkowie. Wtedy wystarczyła zwykła wyszukiwarka internetowa i zagroda sama weszła mi w ręce. Ściśle rzecz biorąc jest to zagroda wybudowana w 1895 roku przez moich dość odległych krewnych, nie bezpośrednich w linii prostej przodków, ale krewnymi jesteśmy na pewno.

To bardzo niezwykłe doznanie stanąć na ziemi przodków i jeszcze w dodatku zobaczyć, jak wyglądały ich domy, jak żyli.

Przeczytałam setki starych metryk urodzin, ślubów, zgonów; kiedy już poukładały mi się w drzewo wszystkie te Maryjanny i Jany, Walentowie i Feliksy, Franciszkowie i Petronele, wszyscy oni zaczęli żyć własnym życiem w mojej pamięci. Wyobrażałam sobie jak doszło do ślubu młodziutkiej siedemnastolatki z wdowcem, dlaczego w jednym małżeństwie umierało każde kolejne z sześciu urodzonych dzieci, skąd takie a nie inne imiona nadawano dzieciom….

A przede wszystkim próbowałam sobie wyobrazić dzień młodej mężatki i matki:

Pewnie wcześnie rano wstawała

izba sypialna

Doiła krowę, karmiła bydło, kury, psa

bańki na mleko

Szła do studni po wodę

studnia przodków

Myła w misce dzieci i ubierała je

kącik do mycia

Rozpalała w piecu, szykowała śniadanie – pewnie żur z chlebem, potem gotowała zupę i ziemniaki

stara kuchnia

Huśtała nogą kołyskę z niemowlęciem

kołyska

Myła naczynia i garnki i wieszała je na sztachetach płotu, by wyschły

garnki na płocie

Pewnie trzeba było zrobić jakąś przepierkę – za pomocą kijanki lub tary

tary do prania

Prasowała ciężkim żelazkiem na duszę (zauważyliście, że na żelazku jest wizerunek Opactwa Wąchockiego?)

żelazko na duszę

Ciągle było coś do zacerowania – znacie takie grzybki do cerowania? Ale kto dziś umie cerować? Ha! Ja umiem!

grzybki do cerowania

A wieczór, przy lampie naftowej, nasza Maryjanna siadała z kądzielą przy kołowrotku, albo wyszywała makatki

kołowrotki i makatki

Wszystko to zobaczycie w Marcinkowie. Oglądając zbiory w zagrodzie p. Jaruszewicza można również prześledzić dzień gospodarza domu i zobaczyć setki eksponatów, w tym bardzo bogatą kolekcję zabytkowych sztućców i galanterii stołowej, która jest obecnie prawdziwą pasją gospodarza. Warto tam zajrzeć w czasie wakacyjnych wędrówek (wcześniej trzeba uzgodnić telefonicznie wizytę 505-058-126)

Jarzynowa z młodym groszkiem

Mimo iż lato w pełni, warzywa są drogie. Ot, mała szklaneczka-literatka młodego zielonego groszku kosztuje na targu 5 złotych. Ale warto kupić; zupa z młodych jarzyn z tym dodatkiem ma smak wyborny, niezapomniany.

jarzynowa z młodym groszkiem

Wróciłam do sposobu gotowania zup mojej babci i mamy; zwykle gotowały zupę z jakimś mięsnym dodatkiem, co dodaje smakowi głębi. Do dzisiejszej jarzynówki dodałam dwa żołądki drobiowe – pyszne!

  • 2 ziemniaki
  • pół kalarepki
  • 2 małe marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1 cebula
  • szklaneczka zielonego groszku
  • kawałek pora
  • kawałek młodego selera
  • liście selera, natka pietruszki, koperek
  • sól, pieprz
  • 2-3 łyżki śmietany
  • 2 żołądki drobiowe
  • łyżka zacierki makaronowej

Do rondla z wodą wrzucam żołądki (w całości, dopiero kiedy będą miękkie kroję je na paseczki), pokrojone w kostkę ziemniaki i cebulę, doprowadzam do wrzenia. Wtedy lekko solę, zmniejszam temperaturę gotowania i dodaję pozostałe pokrojone drobno dość warzywa i zacierkę. Gotuję aż wszystko będzie miękkie, doprawiam solą, pieprzem, śmietaną, dodaję zieleninę.

Smacznego!

Sałatka „autobusowa”

Jechałam autobusem i usłyszałam przepis na letnią sałatkę. Trudno było nie usłyszeć:) panie opowiadały sobie bardzo głośno, co to robią i co jedzą w czasie tych upałów. Przepis, który podała jedna drugiej, brzmiał na tyle obiecująco, że skusiłam się na wypróbowanie.

sałatka autobusowa
  • – Weźmiesz, kochana, ser sałatkowy z Biedronki, pokroisz w kostkę –
  • – Z Biedronki?
  • – Zaraz ci pokażę w telefonie, jak wygląda
  • – A, ten! Mam w domu fetę
  • – No, feta też może być. Do tego dodasz arbuz pokrojony w kostkę, pestki słonecznika i listki rukoli.
  • – Ta rukola to taka o orzechowym smaku?
  • – Tak, tak, właśnie ta. Mówię ci, przepyszna sałatka!

Powiem wam, że miała rację; sałatka rzeczywiście pyszna, o ciekawym połączeniu słonawego sera i słodkiego arbuza.

Tyle, że ser miałam kanapkowy z Lidla i nie miałam pestek słonecznika.

Jest już bób w rozsądnej cenie

młody bób

Czekam co roku na młody bób. Ale czekam też aż jego cena będzie rozsądna, do przyjęcia w domowym budżecie.  Już od parunastu dni był na rynku, ale dopiero teraz jego cena spadła. Dycha za kilogram to już wydaje mi się ceną do przyjęcia.

Na początku sezonu nie kombinuję. Po prostu gotuję bób i jem z bułką tartą podsmażoną na maśle. Albo przypiekam zimny bób na maśle aż skórka mu się przyrumieni.

Nie ma nic lepszego!

Nowalijkowy krupnik

krupnik z młodych warzyw

Ma zupełnie inny smak niż krupnik z warzyw późno jesiennych, dojrzałych. Jest bardziej delikatny.

Zrobiłam go na żołądkach i serduszkach drobiowych i zgodnie z zaleceniami p. Ćwierczakiewiczowej, czyli kaszę pęczak rozklejamy osobno i dopiero gdy jest już miękka dodajemy ją do zupy.

  • 2 młode marchewki
  • 1 młoda pietruszka
  • 1 cebula
  • 2 młode ziemniaki
  • kawałek pora
  • spora garść kaszy pęczak
  • kilka żołądków i serduszek drobiowych
  • szczypior
  • 2 łyżki śmietany
  • sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi

Do rondla wrzucamy żołądki, serca i pokrojoną w kostkę cebulę, zalewamy wodą. Kiedy woda się zagotuje, lekko solimy i gotujemy do miękkości podrobów.

Kaszę pęczak płuczemy, po czym zalewamy wodą i gotujemy aż będzie miękka i rozklejona, lekko soląc i uzupełniając wodę w razie potrzeby.

Miękkie podroby wyjmujemy, kroimy na drobne plasterki, ponownie dodajemy do garnka. Teraz dodajemy do nich pokrojone w kostkę warzywa: ziemniaki, marchewkę, pietruszkę, por. Gotujemy do miękkości warzyw.

Teraz dodajemy do zupy ugotowaną kaszę, doprawiamy solą, pieprzem, szczyptą czosnku niedźwiedziego, dodajemy śmietanę i na końcu posiekany szczypior.

Smacznego!

Lubicie jedzenie z food trucków?

Dawniej modne były zapiekanki z przyczepy samochodowej, dziś święcą triumfy dania z food trucków – mobilnej małej gastronomii, oferującej przeróżne rodzaje kuchni światowej.

W poprzedni weekend zjechały food trucki do mojego miasta. Warunki do biesiadowania nie były zbyt komfortowe; pojazdy ustawiły się na koszmarnie nagrzanym parkingu przed centrum handlowym, bez grama cienia.

food trucki

Zdecydowałam się spróbować amerykańską specjalność – pastrami

pastrami
food truck

Smakowało mi, tyle, że dla jednej kobiety, to porcja stanowczo za duża!

Kilka informacji wyszukanych o pastrami:

Pastrami – sposób przechowywania i konserwowania mięsa, a także mięso konserwowane w odpowiedni sposób, przez solenie, peklowanie a następnie wędzenie. Jest charakterystyczne dla kuchni amerykańskiej. Tradycyjnie wytwarzane jest z wołowiny.

Nazwa pastrami pochodzi z tureckiego słowa pastırma oznaczającego prasowane mięso.

Pastrami jest sposobem konserwowania, który znany był w Rumunii, a następnie został przeniesiony do USA przez rumuńskich Żydów. Dawniej była to potrawa biedniejszych warstw społecznych, toteż początkowo, ze względu na cenę, pastrami wykonywane było z gęsich piersi, a następnie z mostka wołowego. W 1887 po raz pierwszy kanapkę z pastrami zaserwował nowojorski rzeźnik litewskiego pochodzenia. Kanapka ta jest popularna również w XXI wieku, a dzień pastrami obchodzony jest 14 stycznia.

Menu wolności

Głośno w ostatnich dniach o obradach Okrągłego Stołu – a przecież, jak wielu słusznie zauważa – stół kojarzy się wszystkim przede wszystkim kulinarnie.

menu wolności 2019

Rzućcie okiem na ten ciekawy link: https://menuwolnosci.pl/#info

Cytuję: „Menu Wolności to ogólnopolska akcja społeczna wymyślona przez dziennikarkę Katarzynę Bosacką, mająca na celu rozpropagowanie wśród wszystkich Polaków idei wspólnego i radosnego świętowania rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 roku, które przyniosły Polsce wolność.

Okrągły stół jest symbolem czasu przemian demokratycznych. Służył stronie rządowej i solidarnościowej nie tylko do podejmowania decyzji i ustaleń dotyczących losów państwa, ale także po prostu do jedzenia. W dwumiesięcznych obradach brało udział kilkaset osób, które spożywały wspólne posiłki przy stołach ustawionych w kuluarach Pałacu Namiestnikowskiego (dziś Prezydenckiego) serwowane przez najlepszych wtedy kelnerów z restauracji orbisowskiej w Wilanowie. Z archiwalnych materiałów filmowych wynika, że podczas obiadu kończącego obrady Okrągłego Stołu goście zjedli „galaretkę drobiową, zupę pomidorową z ryżem, eskalop wieprzowy i na deser pączek”. To właśnie menu – uchwycone w momencie historycznym – może stać się punktem wyjścia dla wszystkich chcących świętować 30-lecie wolnych wyborów.”

Może niezbyt wyrafinowane to menu, ale co wtedy można było kupić? A poza tym, kto z Polaków nie lubi pomidorowej czy pączka?:)

Konfitura z płatków róż

róża na koniturę
różane płatki na konfiturę

Idziesz ulicą na przedmieściu i nagle czujesz słodki, różany, intensywny zapach. Rozglądasz się i widzisz, że krzewy dzikiej róży już zakwitły. Oho! – czas na konfiturę z płatków róż. Biegniesz na targ, i rzeczywiście, na stołach pojawiły się reklamówki wypełnione różanymi płatkami. Ile ich jest? Ponoć kopa; zawsze mam wątpliwości, czy tam na pewno jest kopa pączków, ale w zasadzie jakie to ma znaczenie? Dwie reklamówki – to będzie dwa małe słoiczki konfitury. W tym roku za tę tzw. kopę płatków życzono sobie 4-5 złotych. Kupiłam.

Teraz przepis:

  • Płatki róż przebieramy dokładnie, usuwając listki i szypułki, zwracając baczną uwagę, czy gdzieś się nie zaplątało jakieś żyjątko. Wsypujemy płatki do misy miksera, przesypujemy je cukrem pudrem – na te dwie reklamówki płatków zużyłam ok. 30 dag cukru.
  • Włączamy mikser (z końcówką do ucierania) i ucieramy aż zrobi się z płatków  ciemnoróżowa masa.
  • Przekładamy do wyparzonych słoiczków typu twist
  • Z papieru pergaminowego wycinamy kółka o średnicy słoiczka, moczymy je w wódce, układamy w każdym słoiczku na wierzchu konfitury, zakręcamy dokładnie słoiczek.

Nie ma potrzeby pasteryzowania konfitury. Trzymam ją w lodówce i nic się jej nie dzieje.

Do ciasteczek, do mazurków, luzem do herbaty – idealna!

P.S. Kiedyś ucierałam płatki ręcznie pałką w makutrze. Ale zrobiłam się wygodna:) i nowoczesna!

Klopsy królewieckie

klopsy królewieckie
klopsy królewieckie vel zupa klopsowa

Pomysł na to danie zrodził się, kiedy czytałam relacje z Festiwalu Smaków w Toruniu, który odbył sie 13 i 14 kwietnia br. Hasło tegorocznego festiwalu: „Kuchnia Rzeczpospolitej wielu narodów„. Jedną z głównych atrakcji był obiad prezydencko-rektorski, który przygotowali wspólnie prezydent Miasta Torunia oraz rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, którzy podali właśnie klopsy królewieckie, danie historyczne, pochodzące z  Prus Wschodnich z Królewca (dziś Kaliningrad), ale do dziś jedno z ulubionych dań Mazur, Warmii i Pomorza. Nazywane jest często zupą klopsową.

Oooo, tak! to danie przemawiało do wyobraźni; zaraz poszukałam przepisu.

Są to pulpety z mięsa mielonego duszone w bulionie, z którego powstaje sos. Sos może mieć konsystencję zupy, bądź bardziej gęstą, wedle uznania. Mięso też może być różne, najczęściej używa się wieprzowiny.

Ja miałam gulaszowe z dzika i wymieszałam je z cielęciną.

  • ok. 500 g mielonego mięsa (pół na pół gulaszowe z dzika i cielęcina)
  • ok. 200 g cielęciny na bulion
  • 1 jajko
  • 1 czerstwa bułka
  • 1 łyżka musztardy
  • 1 cebula
  • 1 łyżka natki pietruszki
  • szklanka białego wytrawnego wina
  • 2 listki laurowe, kilka ziarenek pieprzu
  • 2 łyżki mąki
  • 2 łyżki masła
  • 100 ml gęstej śmietany
  • skórka otarta z 1/2 cytryny
  • mały słoiczek kaparów
  • 1 łyżka zalewy z kaparów

Ugotować bulion na cielęcinie (dodając cebulę, małą marchewkę i pietruszkę, kawałek selera). Przecedzić, jarzyny odłożyć, tu już nie będą nam potrzebne.

Bułkę namoczyć. Cebulę pokroić w drobną kostkę. Na patelni roztopić masło, zeszklić cebulę, przestudzić. Wymieszać składniki na klopsy: zmielone mięso, odciśniętą bułkę, jajko, musztardę, zeszkloną cebulę, łyżkę posiekanej natki pietruszki, część kaparów. Wyrobić na jednolitą masę, doprawić solą i pieprzem. Zrobić klopsiki (dość duże).

Do bulionu dodać wino, listki laurowe i pieprz, zagotować w szerokim rondlu. Do gotującego się wywaru wkładać ożyć ostrożnie klopsy, zmniejszyć płomień, rondel przykryć. Gotować 10 minut. 

Ugotowane klopsy wyjąć a wywar przecedzić. Zrobić zasmażkę z mąki i masła, wlać do przecedzonego wywaru, roztrzepać trzepaczką, aby się dobrze połączyły. Dodać śmietanę i roztrzepawszy ją zagotować całość. Włożyć klopsy, pozostałe kapary, zalewę z kaparów, startą skórkę z cytryny.  Podgrzewać jeszcze ok 10 minut. Ewentualnie doprawić solą i pieprzem.

Podawać z chlebem, najlepiej razowym

Smacznego!