Zapraszam na pieczeń cielęcą według przepisu Julii Child. Mięso podałam z sosem jarzynowym i kluseczkami typu spaetzle; do tego różowe wino prowansalskie.

Przepis wzięłam prosto z książki Julii „Moje życie we Francji”:
Jedną z najcenniejszych lekcji, jakie tam [w Cordon Bleu] odebrałam, była lekcja prostoty. Na przykład pieczeń cielęca: pod czujnym okiem Bugnarda doprawiałam mięso po prostu solą i pieprzem, zawijałam je w plaster solonej wieprzowiny, dodawałam do naczynia pokrojone w zapałkę marchewkę i cebulę, a na wierzch łyżkę stołową masła, i piekłam w piekarniku, podlewając od czasu do czasu. Nic prostszego. Gdy cielęcina była upieczona, odlewałam tłuszcz, dodawałam trochę bulionu, kawałeczek masła i odrobinę wody, odparowywałam płyn przez kilka minut, a potem odcedzałam sos i oblewałam nim mięso. Rezultat: absolutnie niezrównana potrawa.
















