Cielęcina według Julii Child

Zapraszam na pieczeń cielęcą według przepisu Julii Child. Mięso podałam z sosem jarzynowym i kluseczkami typu spaetzle; do tego różowe wino prowansalskie.

Przepis wzięłam prosto z książki Julii „Moje życie we Francji”:

Jedną z najcenniejszych lekcji, jakie tam [w Cordon Bleu] odebrałam, była lekcja prostoty. Na przykład pieczeń cielęca: pod czujnym okiem Bugnarda doprawiałam mięso po prostu solą i pieprzem, zawijałam je w plaster solonej wieprzowiny, dodawałam do naczynia pokrojone w zapałkę marchewkę i cebulę, a na wierzch łyżkę stołową masła, i piekłam w piekarniku, podlewając od czasu do czasu. Nic prostszego. Gdy cielęcina była upieczona, odlewałam tłuszcz, dodawałam trochę bulionu, kawałeczek masła i odrobinę wody, odparowywałam płyn przez kilka minut, a potem odcedzałam sos i oblewałam nim mięso. Rezultat: absolutnie niezrównana potrawa.

Puszka Lipton Tea

Do kolekcji swoich żółtych produktów (kubeczki, filiżanki) firma Lipton dodała trójkątną żółtą puszkę.
Prześliczna:)

puszka lipton

Tak mi się spodobała, że musiałam ją kupić.
Chyba jestem gadżeciarą:)))

 

Mam cukinię i kilka kurek – czy to wystarczy na zupę?

Poszperałam w lodówce i jeszcze cebula się znalazła i kilka strąków fasolki szparagowej. Sos pomidorowy w słoiku. Resztka śmietany. Resztka natki.
W szafce była resztka makaronu zacierkowego.
No, to już zupełnie przyzwoity zestaw.
Zupa wyszła pyszna.

zupa z cukini

Podsmażyłam na maśle poszatkowaną w półkrążki cebulę i cukinię, zalałam wodą i gotowałam do miękkości, dodając pokrojone strąki fasoli, kurki i zacierkę.
Dodałam 2 łyżki sosu pomidorowego, doprawiłam solą, pieprzem, ziołami prowansalskimi.
Kleks śmietany – już na talerzu.
Teraz czas – doprawdy już najwyższy – na zakupy:)

Czytając Julię Child

Dostałam od Zet najnowszą książkę Wydawnictwa Literackiego Moje życie we Francji Julii Child

Moje życie we Francji

Czytam sobie milutko wieczorami, i dziś doszłam do wspomnień ze szkoły kulinarnej Le Cordon Bleu. Rewelacja!
Ale, ale! co my tu mamy? jajecznica?
Nigdy nie twierdziłam, że jestem mistrzem w robieniu jajecznicy, ale to, co napisała o niej Julia, to już przegięcie:)
Dziś nie mam już siły zmierzyć się z tematem, ale kiedyś muszę doświadczalnie stwierdzić, czy Bugnard z Cordon Bleu miał rację. Może rzeczywiście?:)

Póki co, posłuchajcie:

„- Kto zrobi dzisiaj oeufs brouilles? – zapytał któregoś ranka.
Chłopaki milczały, więc zgłosiłam się na ochotnika do smażenia jajecznicy. Bugnard patrzył uważnie, jak roztrzepuję jajka z dodatkiem śmietanki, porządnie rozgrzewam patelnię i rzucam na nią kawałeczek masła, które skwierczy i rumienieje.
– Non! – zakrzyknął ze zgrozą, zanim zdążyłam wylać mieszankę na patelnię. – Zupełnie nie tak!
Chłopaki wytrzeszczyły oczy.
Uśmiechnięty Bugnard rozbił dwa jajka i dodał szczyptę soli i pieprzu.
– O, właśnie tak – oznajmił, łagodnie mieszając ,widelcem żółtko z białkiem. – Nie za mocno.
Rozprowadził masło po dnie i bokach patelni, a następnie powoli przelał na nią jajka. Trzymał patelnię na wolnym ogniu i uważnie się w nią wpatrywał. Nie działo się nic. Po trzech długich minutach jajka zaczęły się ścinać. Szybko mieszając widelcem, na przemian zdejmując patelnię z ognia i stawiając ją na palniku, Bugnard delikatnie zagarnął masę jajeczną na środek patelni. „Muszą być trochę rzadkie, to bardzo ważne” – pouczył nas.
– Teraz śmietana i masło – powiedział unosząc brwi i patrząc na mnie. – To przerwie smażenie, widzisz?
Pokiwałam głową, a on wyłożył jajecznicę na talerz, oprószył ją zieloną pietruszką i obwieścił:
– VoiIa!
Jego jajecznica była zawsze doskonała, i chociaż zapewne robił ją w życiu z pięć tysięcy razy każdy pokaz napawał go wielką dumą i dawał radość.”

Sztufada cielęca w sosie szafranowym

Receptura staropolska z książki Czernieckiego (Compendium ferculorum), którą nadal testuję.

sztufada cielęca

Według moich uściśleń dość lapidarnego przepisu byłoby to tak:

1 kg cielęciny na pieczeń (np. udźca)
1 duża cebula
2 pietruszki, 2 gałązki natki pietruszki
pół litra bulionu cielęcego (wzięłam bulion cielęcy z kostki)
pół cytryny
sól, pieprz, gałka muszkatołowa
łyżka masła

W dużym rondlu zagotować lekko osoloną wodę, włożyć do wrzątku mięso; trzeba szybko obgotować go w gotującej się ostro wodzie ze wszystkich stron, żeby pozamykały się wszystkie pory.
Następnie zmniejszyć ogień, tak, żeby ledwie bulgotała woda, dodać jarzyny, wlać bulion. Dodać pieprz grubo mielony i nieco startej gałki muszkatowołowej. Wcisnąć sok z cytryny.
Gotować mięso pod przykryciem do miękkości, ok. 1-1,5 godziny.
Wyłączyć gaz i zostawić mięso w garnku aż rosół nieco ostygnie.
Następnie wyjąć mięso, pokroić w plastry, podawać z sosem szafranowym.

Na sos będą nam potrzebne:
łyżka masła i łyżka mąki, rosół z gotowania mięsa, kilka nitek szafranu

W rondelku roztopić masło, dodać mąkę, wymieszać szybko i lekko podrumienić. Następnie, mieszając, dodawać rosół, tyle, żeby powstał gęsty raczej sos. Gotować mieszając (uwaga: sos gęstnieje w miarę gotowania, gęstość regulujemy dodawaniem rosołu). Dodać szafran, wymieszać.

Bardzo delikatne i smaczne.

Również wspaniałe na zimno, do kanapek.

Kuchnia zamkowa

Zapraszam na weekendową wycieczkę do kuchni zamkowej w Nowym Wiśniczu (w Małopolsce k. Bochni)
Piękną cienistą aleją, trochę pod górkę, idziemy do zamku

droga do zamku

Już na murach widzimy herb rodziny Lubomirskich, właścicieli zamku: Szreniawa – w polu czerwonym rzeka srebrna w skos

herb Lubomirskich

A tu już wejście do zamku

brama wejściowa zamku

Przechodzimy na dziedziniec z krużgankami i wchodzimy do mrocznej nieco kuchni

krużganki

kuchnia zamkowa

kuchnia zamkowa

O, takie formy do babki, z takim pięknym skrętem, chciałabym bardzo mieć

formy na babkę

Trochę srebra w kredensie

kredens zamkowy

Nie za wiele tych naczyń się zachowało, ale trzeba przyznać, że są piękne, prawda?

 

Dziś zapraszam na pierogi

Pierogi w sam raz na środek upalnego lata, z jagodami

pierogi z jagodami

Przepis na nie? ot, zwykłe ciasto na pierogi i jagody wymieszane z cukrem.
Na ciasto z pół kilograma mąki wystarczy niecały litr jagód.
Ciasto robię tak:
Przesiewam pół kilograma mąki, wsypuję sporą szczyptę soli, zalewam szklanką wrzącej wody, mieszam i odstawiam, by troszkę przestygło.
Dodaję 5 łyżek oleju i jedno jajko. Zagniatam. Ciasto powinno być miękkie i elastyczne; w razie potrzeby trzeba dodać jeszcze nieco wody lub oleju.
Przykrywam miską i zostawiam na jakieś 15 minut, by odpoczęło.
Jagody płukam, przebieram, usuwając listeczki, gdyby się trafiły, dobrze odsączam.
Mieszam z 2-3 łyżkami cukru.
Biorę kawałek ciasta, toczę z niego wałeczek, kroję go na kawałki i każdy kawałek rozwałkowuję.
Nadziewam jagodami, dobrze zlepiam.
Kiedy już wszystkie pierogi gotowe, wrzucam je partiami na wrzącą osoloną wodę i gotuję je od wypłynięcia jakąś minutę, dwie.
Wyjmyję delikatnie łyżką cedzakową.
Podaję ze śmietaną wymieszaną z cukrem.

Co pomyślę o jagodach, to przypominam sobie książeczkę Marii Konopnickiej „Na jagody”. Jakoś nie pamiętałam jej już zupełnie. Więc tym razem pognałam do księgarni i ją po prostu kupiłam.
No, jest to lektura do pierwszej klasy szkoły podstawowej:) trudno się dziwić, że jej już nie pamiętałam:)

Na jagody

Ale już wiem, jakie to Janek miał przygody, zbierając w lesie, dla mamy, jagody.

Krzyknął Janek, podniósł głowy:
Jako w sadzie stoją śliwy,
Tak tu gaj był jagodowy.
A jagody wszędzie wiszą,
Na szypułkach się kołyszą.
A tak każda pełna soku,
Że się prawie czerni w oku.

No, i zauważcie, że u Konopnickiej, te fioletowe, to są jagody; borówki to te czerwone.
U mnie w domu mówi się i klasyfikuje je tak samo:)

Smak oliwy greckiej

Oliwa w lecie jest niezbędna. W lecie oliwy wychodzi dużo, dużo.
Ponieważ po oliwie kupionej na targu we Francji zostało już tylko wspomnienie, trzeba było iść na oliwne zakupy.
Bardzo ciekawą ofertę w tym zakresie ma sieć delikatesów Alma.
Kupiłam włoską Frantoio di Sant`Agata, bo znam ją już i bardzo mi smakuje.

oliwa grecka

Zdecydowałam się też na eksperyment z oliwą grecką. Nie byłam w Grecji, nic o tych oliwach nie wiem.
Kupiłam Ladino; i powiem wam, że jest super, łagodna, bez ziemnego posmaku i goryczki. Warto spróbować:)

Nowa książka Petera Mayle

Anglik, osiadły we Francji, autor kilkunastu książek o kulinariach Prowansji, prezentuje swoją nową książkę: „Wytrawny przekręt”.

Książka P. Mayle

To książka fabularna, coś w rodzaju kryminału, osadzona w realiach nadmorskiej Marsylii. Amerykański detektyw poszukuje skradzionego milionerowi z Los Angeles wina. Wielu znakomitych i rzecz jasna drogich butelek wina. Tropy wiodą do Francji… A Francja pełna jest małych restauracyjek i bistro, gdzie karmią nad wyraz smacznie. A P. Mayle nad wyraz smacznie to opisuje.
Nie należy oczekiwać w tej książce klasycznego, rasowego kryminału. Fabuła jest prościutka i dość naiwna. Ale u Mayle`a służy ona raczej tylko za preteks do opowieści o urokach Prowansji. I mając to na uwadze, czyta się ją bardzo przyjemnie.

Fajna lektura na wakacje.

Mini-muffinki z jagodami

Trudno przejść obojętnie wobec morza jagód na targu:) po koktailach jagodowych, po jedzonych solo, nadszedł czas na ciasto: najlepiej muffinki

muffinki z jagodami

Według przepisu Bajaderki z portalu mniammniam:
składniki suche:
2 2/3 szklanki mąki
1 łyżka proszku do pieczenia
duża szczypta soli
1/2 szklanki cukru
skórka otarta z 1 cytryny

składniki mokre:
2 jajka
1 szklanka mleka
2/3 szklanki oleju
1 1/2 szklanki jagód

oraz dodatkowo:
3 łyżki roztopionego masła
1/2 szklanki cukru

Rozgrzać piekarnik do 200ºC, foremki do muffinów posmarować masłem. Wymieszać suche składniki, rozbełtać mokre składniki, połączyć razem, dodać jagody. Przełożyć masę do przygotowanych foremek. Piec około 20 minut, aż będą pieknie rumiane, sprawdzić patyczkiem – powinien być suchy.
Po wyjęciu z piekarnika zostawić w foremkach na 2 minuty, wyjmować po jednej, moczyć górę w rozpuszczonym maśle i potem leciutko obtoczyć w cukrze.