Adwentowe odliczanie – 17

Kolejna propozycja domowej wędliny na święta: karkówka
Pomysł, żeby najpierw obgotować mięso, a potem go upiec – podała kiedyś na forum cincin dziewczyna o nicku Hihihiiiii. Ja sobie dostosowałam do tego zestaw przypraw, który mi odpowiada, trochę uprościłam proponowane przez autorkę czynności, zapisałam do specjalnego zeszytu z przepisami domowymi, bo wszedł ten przepis do kanonu moich ulubionych i na każde święta robię tę wędlinę.

karkówka

1,5 kg karkówki
przyprawy: sól, pieprz, ostra papryka wędzona, przyprawa do dziczyzny, kilka ziarenek ziela angielskiego, liść laurowy
oliwa lub olej

1. Pierwszy etap to obgotowanie mięsa.
Wkładamy je do wrzącej osolonej wody, z dodatkiem ziela angielskiego, liścia laurowego i pieprzu. Obgotowujemy je przez około 40 minut na wolnym ogniu. Następnie pozostawiamy ją w wodzie aż do wystygnięcia. Wyjmujemy, osuszamy.

2. Drugi etap to pieczenie.
Rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C.
Mięso nacieramy przyprawą do dziczyzny, pieprzem, papryką, solą (soli nie za dużo).
Wkładamy do foremki i podlewamy oliwą. Przykrywamy foremkę folią aluminiową.
Pieczemy przez około godziny; pierwsze 20 minut pod przykryciem, potem zdejmujemy folię.
W trakcie pieczenia mięso należy kilkakrotnie podlewać tłuszczem na którym się ono piecze. Kiedy zdejmiemy folię, należy podlać mięso 1/2 szklanki wody.

Po upieczeniu wyjmujemy mięso z piekarnika, przykrywamy znów folią i zostawiamy na 20 minut. Po tym czasie można już mięso wyjąć z foremki. Po ostudzeniu wkładamy do lodówki.

świece

Do rozważania na kolejny adwentowy dzień wiersz ks. Wójtowicza: Z Księgi Wyjścia

Zasiedzieliśmy się tutaj na dobre
obcość już nas ani ziębi ani parzy
w domach niewoli hodujemy śpiewające kanarki

Na zgromadzeniach razem z ciemiężycielami
nucimy ich pieśni o radości i szczęściu
przemilczając własne wspomnienia i lutnie na wierzbach

W międzyczasie zawarliśmy korzystne pakty z kusicielem
i teraz władza przepych i złoto
są ramami dla obrazu samego Boga

Diabli znoszą więc bez przerwy dymiące misy
podpowiadają umiejętnie konsumpcję
a rzeczy ostateczne spychają na odległość bezpieczną

Jest nam tu dobrze i dobrze nam z tym
i za żadne skarby nie pójdziemy za głosem
co nas chce wywieść z tej obcej ziemi

Przywykliśmy już do kraju wygnania
i ani nam się śni
wyruszać na pustynię

Adwentowe odliczanie – 18

Dziś 6 grudnia – dzień św. Mikołaja, dzień prezentów dla grzecznych dzieci małych i dużych:)
Proponuję prezent dla dużych:) nalewka Bożonarodzeniowa; choć bardziej właściwą nazwą powinno być: bakalie w alkoholu:)
Jest to przepyszne!

nalewka Bożonarodzeniowa

składniki
10 dkg fig suszonych
10 dkg daktyli
10 dkg suszonych śliwek
10 dkg suszonych moreli
10 dkg rodzynek
10 dkg orzechów włoskich
1 pomarańcza
cynamon, goździki
25 dkg cukru
1/4 l wódki (może być również rum lub brandy)

sposób przygotowania
Bakalie pokroić. Pomarańczę wyszorować i pokroić w plastry. Ułożyć wszystko warstwami w słoiku przesypując cukrem. Zalać alkoholem. Odstawić w ciepłe miejsce, najlepiej na 6 tygodni. Ale po 3-4 tygodniach też juz będzie pyszne:)

świeczki

A dla duszy – wiersz ks. Wójtowicza

Ty ze wszystkich stron mnie ogarniasz
i kładziesz na mnie swoją rękę
(Ps 139,5)

Czym byłbym bez Ciebie?

Znakiem z nieznanego alfabetu
zaszyfrowanym w tekst tak nieczytelny
że treści nie ma żadnej

Wierszem z poetyki nonsensu
w którym ani jedno słowo
nie przemówi prawdziwie i prosto

Dowcipem bez pointy
gdzie nie wiadomo
kiedy i z czego się śmiać

Listem bez adresu
co jak kawałek papieru
rzucony na wiatr

Adwentowe odliczanie – 19

Na wigilijnym stole nie może zabraknąć kapusty z grochem

kapusta z grochem

Tak robiona jest to danie u nas:
składniki
pół kg kapusty kiszonej
25 dag grochu żółtego suchego
2 łyżki tłuszczu: smalcu lub masła
łyżka mąki
sól, pieprz, majeranek

sposób przygotowania
Groch namoczyć w rondlu na całą noc.
W następnym dniu odlać wodę, w której groch się moczył, zalać go nową wodą, posolić i gotować do miękkości (jeśli jest to proch tzw. obtłukiwany, wystarczy jakieś pół godziny).
Kapustę kiszoną przesiekać, jeśli jest zbyt kwaśna przepłukać ją na sicie wodą.
Przełożyć do rondla, wlać niewielką ilość wody i gotować do miękkości, ok. pół godziny, odparowując niemal w całości wodę.
Odcedzić groch, przełożyć go do kapusty, wymieszać, przyprawić solą, pieprzem i majerankiem.
Rozpuścić na patelni tłuszcz, dodać mąkę, smażyć na rumiano, po czym tę zasmażkę dodać do kapusty z grochem, wymieszać.
Danie to często gościło w domu mojej babci również jako codzienna potrawa jednogarnkowa, przy czym w wersji nie-wigilijnej dodawane były skwarki z boczku lub kiełbasy.

świece

Na niedzielę II już tygodnia Adwentu wiersz ks. K. Wójtowicza „Niedziela”

dzień dłuższego spania
dzień tłustej pieczeni
dzień odłożonych robót
dzień najnowszej kreacji
dzień samochodu i wycieczek w plener
dzień telewizyjnego ululania
dzień wizyt znajomych

a przecież kiedyś
był to DZIEŃ PANA

Adwentowe odliczanie – 20

Na wigilijny wieczór proponuję polewkę grzybową ze Swystowego Sadu. Jest to łemkowska wigilijna potrawa, pokazana w „Podróżach kulinarnych” przez R. Makłowicza, według przepisu gospodyni ze Swystowego Sadu, koło Wysowej. Zupa ma mocny, grzybowy smak, podkreślony lekko cebulą i czosnkiem i złagodzony słodkością śliwki. Kilkakrotnie ją już robiłam.  Pycha! jeśli ktoś lubi takie rustykalne, grzybowe klimaty, to zapraszam!

polewka grzybowa

spora garść suszonych prawdziwków
pół garści suszonych śliwek
1 cebula
2 małe ząbki czosnku
czubata łyżka mąki
łyżka oliwy, łyżka masła
liść laurowy, 2-3 ziarna ziela angielskiego
sól, pieprz, szczypta cukru

sposób przygotowania
Grzyby zalewamy wodą, dodajemy listek laurowy i ziele angielskie i gotujemy aż grzyby będą miękkie, ok. pół godziny.
W osobnym garnku gotujemy śliwki, ok. 15 minut.
Z wywaru grzybowego wyjmujemy grzyby, siekamy je na paseczki, z powrotem wrzucamy do wywaru.
Z wywaru śliwkowego wyjmujemy śliwki, siekamy je na paski i wrzucamy do garnka z grzybami. Dodajemy chochelkę wywaru śliwkowego. Gotujemy razem parę minut.
W tym czasie obieramy cebulę i czosnek, siekamy w dość drobną kostkę i wrzucamy na rozgrzany na patelni olej i masło, smażymy do lekkiego zezłocenia, dodajemy mąkę i robimy zasmażkę. Przekładamy cebulową zasmażkę do zupy, chwilę jeszcze gotujemy.
Doprawiamy do smaku.
Zupa powinna chwilę „odpocząć”, po jakiejś godzinie będzie znacznie lepsza.
Świetnie smakuje z razowym chlebem.

świeca

Rozmyślanie ks. K. Wójtowicza

W ręku Jego i my, i nasze słowa
(Mdr 7,16)

A zatem przyjdzie się też rozliczyć
z zaliczki słów

Boję się tego momentu
bo niby zbieram jakieś procenta
pomnażam kapitał podstawowy
inwestuję w miarę rentownie
bronię się przed inflacją

a jednak

jeszcze tyle myśli w kolejce do rzeczywistości
tyle planów bez mocy przerobowej
tyle pragnień związanych niemożnością obiektywną

tyle modlitw zepchniętych na inny okres
i do tego
cała armia niepokornych czasowników
co proszą o udział
w pierwszej osobie
po stronie czynnej

Adwentowe odliczanie – 21

Dziś wigijijne danie z domowego zeszytu z przepisami: uszka do barszczu; u nas zawsze są robione z farszem z grzybów suszonych i kapusty kiszonej, a barszcz jest zawsze grzybowy

wigilijne uszka

Składniki farszu:
1 kg kapusty kiszonej
10 dag grzybów suszonych
1 spora cebula
2-3 łyżki masła
1 łyżka mąki
Sól, pieprz, mielona ostra papryka, majeranek, spora szczypta mielonego kminku

Składniki ciasta:
pół kg mąki
1 jajko
szklanka wrzącej wody
5 łyżek oleju
Sól

sposób przygotowania
Kapustę kiszoną zalać niewielką ilością zimnej wody, gotować aż zmięknie, ok. 1 godziny.
Grzyby umyć i zalać zimną wodą, lekko posolić i gotować do miękkości na małym ogniu, ok. pół godziny.
Kiedy kapusta będzie już prawie miękka, dodać do niej część wywaru grzybowego i dalej jeszcze gotować do miękkości kapusty.
Grzyby odcedzić, zachowując resztę wywaru (będzie wykorzystany do barszczu wigilijnego lub zupy grzybowej).
Cebule posiekać w kostkę i podsmażyć do lekkiego zezłocenia.
Miękką kapustę odcedzić, odciskając ją mocno.
Wszystkie składniki: kapustę, grzyby i cebulę zmielić w maszynce do mięsa i przełożyć do rondla, w którym roztopiono część masła. Smażyć farsz, doprawiając do ziołami, solą i pieprzem, cały czas mieszając, aby się nie przypalił.
Przygotować rumianą zasmażkę z łyżki masła i łyżki mąki, po czym wymieszać ją z farszem.

Przygotować ciasto na uszka: mąkę zaparzyć wrzącą wodą, wymieszać, zostawić na chwilę, by nieco przestygła. Potem dodać sól, jajko i olej, zagnieść ciasto.
Powinno jakieś 20 minut odpocząć pod przykryciem.
Odcinać po kawałku ciasta, z którego trzeba zrobić wałek, pokroić go na równe małe kawałki, każdy kawałek rozwałkowac na placuszek.
Na każde kółko ciasta nakładać farsz, zlepiać składając na pół, jak pierogi, po czym zlepić końcówki każdego pieroga, by powstało uszko.
Zagotować wodę w dużym rondlu, dobrze osolić ją i wrzucać na wrzącą wodę partiami uszka, gotując je ok. 3 minut od wypłynięcia na powierzchnię.
Wyjmować łyżką cedzakową i rozkładać na płaskich talerzach, tak aby się nie sklejały ze sobą.
Podawać z barszczem. Świetne są również odgrzewane na patelni, np. z jakąś surówką.

świeca

I jeszcze wiersz K. Wójtowicza na dziś:

Ciało

Kreacja jednego tylko sezonu
aczkolwiek od wieków ciągle ta sama
szczególnie praktyczna
na podróż do nieskończoności

Z modnych dodatków
najbardziej poszukiwany jest uśmiech
– prezent samego Pana Boga
dla stworzonych na Jego obraz

Adwentowe odliczanie – 22

Do świątecznego stołu proponuję pasztet z żurawinami; to moja własna receptura, chciałam uzyskać taki pasztet, jak ten sprzedawany w Krakowskim Kredensie.
Udało się:) pasztet jest pyszny

pasztet z żurawinami

składniki
1 kg łopatki wieprzowej
1 cebula
5 dag żurawin suszonych
sól, pieprz,
listek laurowy, 2 ziarenka ziela angielskiego
2 łyżeczki żelatyny
2 łyżki masła

sposób przygotowania
Mięso pokroić w kostkę, cebule w piórka.
W rondlu roztopić masło, wrzucić cebulę i zeszklić ją. Dodać mięso, krótko obsmażyć na sporym ogniu, po czym zmniejszyć płomień na malutki, podlać mięso niewielką ilością gorącej wody, osolić, popieprzyć, dodać listek laurowy i ziele angielskie i dusić pod przykryciem do miękkości, ok. 1 godziny, uzupełniając w miarę potrzeby wodę.
Po tym czasie odstawić garnek z ognia, odlać kilka łyżek rosołu do filiżanki. Przestudzić mięso, przełożyć rondel do lodówki na kilka godzin. Z rosołu wytworzy się galaretka, która świetnie podkreśli smak mięsa.
Żurawiny namoczyć w gorącej wodzie i kiedy zmiękną i nieco napęcznieją, odcedzić.
Z garnka wyjąć listek i ziele, a mięso przepuścić 3-krotnie przez maszynkę do mięsa. Ważne, aby nie ograniczać ilości mielenia, od tego, ile razy mięso było mielone, zależy jedwabistość pasztetu.
Rozpuścić w gorącym rosole (tym odlanym do filiżanki) żelatynę. Dodać ją do masy i ewentualnie w razie potrzeby doprawić solą i pieprzem.
Dodać żurawiny, wymieszać całość.
Foremkę na pasztet wyłożyć folią aluminiową, włożyć masę mięsną, wyrównać, włożyć do lodówki do zastygnięcia.
Pasztet jest miękki, ale da się kroić w plastry.

świeczka

Do rozmyślań proponuję dziś wiersz ks. Wójtowicza: „Modlitwa ołówka”

Panie
niech zawsze będę pod ręką
i ślad jakiś zostawiam:

Niekoniecznie zaraz szkic de revolutionibus
zarys budowli z serii cuda świata
rysunek Rembrandta
albo poemat w dwunastu księgach…
wystarczy ostatni punkt wielokropka
czy zgarbiona kreska
w zeszycie przedszkolaka

Panie
niech zawsze będę pod ręką
szczególnie w czas temperowania
gdy umniejszanie zapowiada służbę

Adwentowe odliczanie – 23

Dziś zapraszam do robienia bigosu. Można go zrobić wcześniej i zamrozić. Jakkolwiek nie jestem raczej zwolenniczką mrożenia potraw, to w tym przypadku nawet je polecam, bigosowi na pewno dobrze to zrobi.
Dopracowywałam ten przepis dość długo, wzorując się na wyszperanych w książkach recepturach staropolskich, aż wreszcie wyszedł efekt naprawdę zadowalający. W bigosie staropolskim mięso „źwierzyny leśnej” powinno być; ja tu sobie z tym poradziłam marynując mięso wołowe „na dziko”. Po drugie: mięso i wędliny powinny być najlepszego gatunku (to nie ma być przegląd tygodnia) a wagowo powinno ich być znacznie więcej niż kapusty; i po trzecie: nie da się go zrobić z dnia na dzień – 4 dni to minimum. W mojej propozycji bigosu dodaje się koncentrat pomidorowy – to już nie staropolski pomysł, oni nie dysponowali pomidorami, a tym bardziej koncentratem, jednak moim zdaniem ten dodatek bardzo podnosi smak bigosu.

bigos staropolski

składniki
1 kg kapusty kiszonej
0,5 kg kapusty zwykłej białej
1 kg wołowiny na pieczeń
30 dag mięsa wieprzowego od szynki
30 dag boczku wędzonego raczej chudego
30 dag kiełbasy cienkiej dobrego gatunku
10 dag słoniny
3 dag grzybów suszonych
10 dag śliwek suszonych
pół szklanki czerwonego wytrawnego wina
2 cebule
1 malutka puszka koncentratu pomidorowego (70 g)
sól, pieprz, mielona ostra papryka
majeranek
szczypta cukru
2 łyżki mąki
2 łyżki masła

Marynata do mięsa:
1 szklanka czerwonego wytrawnego wina
4 ziarenka ziela angielskiego
4 ziarenka czarnego pieprzu
1 mały listek laurowy
na czubek łyżeczki imbiru
4 ziarenka jałowca
1 posiekana drobno cebula
2 ząbki czosnku

sposób przygotowania
Pierwszy dzień:
30 dag mięsa wołowego pokroić w kostkę.
Zagotować wszystkie składniki marynaty, gorącą marynatą zalać pokrojone mięso. Po ostygnięciu włożyć do lodówki na 24 godziny.

Drugi dzień:
Mięso wraz z marynatą, przełożyć do rondla, przykryć pokrywką i dusić do miękkości (ok. 1 godziny).
Stopić na drobne skwarki słoninę. Podzielić na 2 części i przełożyć do 2 rondlów.
Pokroić w kostkę pozostałe mięso wołowe (70 dag), lekko posolić, wrzucić do pierwszego rondla ze słoniną. Krótko obsmażyć ze wszystkich stron na dużym ogniu, podlać niedużą ilością wody, zmniejszyć ogień, przykryć pokrywką i dusić do miękkości (ok. 2 godzin). W miarę potrzeby uzupełniać wodę.
Pokroić w kostkę wieprzowinę, podobnie jak wołowinę lekko posolić, wrzucić do drugiego rondla ze słoniną. Krótko obsmażyć ze wszystkich stron na dużym ogniu, podlać niedużą ilością wody, zmniejszyć ogień, przykryć pokrywką i dusić do miękkości (ok. 1 godziny). W miarę potrzeby uzupełniać wodę.
Wypłukać grzyby, zalać niezbyt dużą ilością ciepłej wody, gotować do miękkości (ok. 20-30 minut). Odcedzić, nie wylewać wywaru (!), grzyby pokroić w paski.
W czasie kiedy mięso się dusi, przygotować kapustę.
Białą zwykłą kapustę poszatkować, zalać niewielką ilością gorącej wody, lekko osolić, gotować do miękkości, ok. 30 minut.
Kiszoną kapustę lekko odcisnąć, ewentualnie posiekać (ale niezbyt drobno), również zalać niewielką ilością gorącej wody, gotować do miękkości, ok. 30 minut.
Śliwki pokroić w paski; jeżeli są bardzo wysuszone, to najpierw trzeba je namoczyć w gorącej wodzie.
Teraz nadszedł czas łączenia.
Do dużego, szerokiego rondla przełożyć obie kapusty, odciskając wodę. Wymieszać.
Dodać mięso ze wszystkich trzech rondli, razem z wytworzonymi sosami, dodać śliwki oraz grzyby i wywar z grzybów.
Całość dokładnie wymieszać, przyprawić lekko solą, pieprzem, papryką, majerankiem, szczyptą cukru. Nie trzeba śpieszyć się z doprawianiem, smaki muszą się poprzegryzać. Dolać ok. pół szklanki czerwonego wina. Dusić na małym ogniu ok. pół godziny.
I w tym dniu to już koniec. Bigos ma spokojnie wystygnąć pod przykryciem. Kiedy będzie już zimny przełożyć do lodówki.

Trzeci dzień:
Bigos podgrzać i dusić na małym ogniu.
Boczek pokroić w kostkę i smażyć na patelni; nie potrzeba dodatkowego tłuszczu, bo ten wytopi się po chwili z boczku.
Obraną ze skórki kiełbasę pokroić w kostkę, dorzucić do boczku, przesmażyć razem do zrumienienia. Łyżką cedzakową przełożyć boczek i kiełbasę do bigosu, zostawiając tłuszcz.
Cebule obrać i posiekać w kostkę. Wrzucić na wytopiony z boczku tłuszcz, zeszklić, po czym razem z tłuszczem przełożyć do bigosu. Dołożyć koncentrat pomidorowy.
Dokładnie wymieszać. Pozostawić pod przykryciem do wystygnięcia, po czym znów przełożyć do lodówki.

Czwarty dzień:
Bigos podgrzać.
Stopić na patelni 2 łyżki masła, dodać 2 łyżki mąki, zrobić rumianą zasmażkę, przełożyć do bigosu, dokładnie wymieszać i podgrzewać ok. 20 minut.
Sprawdzić smak, ewentualnie jeszcze doprawić. Niech wystygnie.
I wreszcie bigos jest gotowy.

świeca

I rozmyślanie ks. Wójtowicza:

Miarą naszego życia jest lat siedemdziesiąt;
osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni.
(Ps. 90,30)

Jeżeli życie jest grą
to równiez w drugiej połowie meczu
wybiegam na murawę
ciesząc się zaufaniem Trenera
ku zdziwieniu własnym i kibiców

Na usprawiedliwienie mojej obecności
nie mam żadnej umowy –
ot piłka (jak czas) musi się toczyć
dopóki Sędzia nie da znaku
na koniec

sobie na 40-te urodziny

Adwentowe odliczanie – 24

Dziś proponuję domowy pasztet; w mojej rodzinie musi być na każde święta. To przepis mojej mamy, spisany ręcznie, na pergaminowym papierze. Obecnie stanowi moją specjalność:)
Kiedyś jego sporządzenie zabierało trochę czasu i było pracochłonne, bo mięso trzeba było zemleć ręcznie; teraz, kiedy mam elektryczną maszynkę do mięsa, nie jest to żaden problem, i chętnie go robię, bo jest pyszny.

½ kg wieprzowiny
½ kg wołowiny
½ kg cielęciny
½ kg wątróbki drobiowej
½ kg podgardla
1 duża cebula
2-3 łyżki tłuszczu (najlepiej smalec)
ziele angielskie (kilka ziarenek)
liść laurowy (2-3 szt)
sól, pieprz, mieszanka przyprawowa do mięs lub do dziczyzny
2 bułki pszenne
4 jajka
bułka tarta do posypania

Sposób przygotowania:
Wszystkie rodzaje mięsa (oprócz wątróbki) i cebulę pokroić na dość małe kawałki, wrzucić do rondla na rozgrzany tłuszcz, na samo dno dać podgardle, osolić, posypać przyprawą do mięs, dusić na tłuszczu na malutkim ogniu do miękkości. W zasadzie nie trzeba podlewać wodą, gdyż podgardle jest tłuste i ładnie się topi. Gdy mięso będzie miękkie (tj. po ok. 1 godz.), wtedy dopiero dodać wątróbkę, poddusić jeszcze 10-15 min. Odstawić do ostudzenia.
Wyjąć z rondla wszystkie składniki, w sosie z duszenia namoczyć 2 bułki pszenne.
Wszystko łącznie z namoczoną bułką przekręcić przez maszynkę 3 razy.
Dodać 4 całe jajka, pieprz, wymieszać dokładnie.
Rozłożyć masę do blaszek, wyłożonych papierem pergaminowym, posypać na wierzchu bułką tartą, ponakłuwać w kilku miejscach patyczkiem.
Piec w nagrzanym do 200 st.C piekarniku ok. 40 min.

świeca

Dziś jako lekturę proponuję wiersz K. Wójtowicza „Z teologii dziecka”

Dzieci bardzo powoli rosną
i nabierają mocy
a jeszcze wolniej
napełniają się mądrością

Smarują tapety
noszą błoto na parkiet
trzaskają drzwiami
dłubią w nosie i nie szanują starszych

Wykradają im ostatnie monety snu
aby zapłacić wpisowe w szkołę życia
osaczają znienacka nagonką pytań
i terroryzują paktami o nieagresji

A mimo to
historia Boga na ziemi
zaczęła się od dziecka
i do dziecka będą nas najpierw przymierzać
zanim przyjdzie się przeciskać
przez niewygodne ucho igielne

dorosłym – w Roku Dziecka

Adwentowe odliczanie – 25

Zaczęliśmy Adwent – czas oczekiwania na Boże Narodzenie.
Do Wigilii zostało jeszcze 25 dni.
Wiele smakołyków można by zacząć już robić. Najwyższy czas też zrobić już listę wigilijno-świątecznego menu.
Pomyślałam sobie, że zbiorę tu nasze świąteczno-wigilijne rodzinne tradycyjne przepisy (rodzinne lub te, które od innych zaczerpnięte, stały się rodzinnymi).
Zazcnijmy od pierniczków na choinkę.

pierniczki na choinkę

Od kilku lat robię je według przepisu Bajaderki (z forum http://www.mniammniam.pl); u niej nazywają się one imbirowymi gwiazdkami. To dobry przepis na cienkie, nie rosnące pierniczki

1/2 kostki masła
1/2 kostki margaryny
3/4 szklanki jasnego brązowego cukru
1/2 szlanki cukru pudru
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 1/2 łyżeczki zmielonego cynamonu
1 1/2 łyżeczki zmielonego imbiru
1/2 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego
szczypta soli
1 duże jajko
2 łyżki miodu
3 szklanki mąki
3 łyżki mąki ziemniaczanej

sposób przygotowania
Masło i margarynę utrzeć z cukrem, solą i przyprawami na lekką i puszystą masę. Dodać jajko i miód i dobrze rozetrzeć. Wsypać połowę mąki do masy i dokładnie utrzeć, wsypać pozostałą mąkę i mąkę ziemniaczaną i wymieszać. Podzielić ciasto na pół (ciasto będzie bardzo miękkie), każdą połowę spłaszczyć, zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez co najmniej godzinę.
Rozgrzać piekarnik do 180ºC. Na lekko posypanej mąką stolnicy wywałkować ciasto (grubość jest dowolna – im cieńsze ciasto, tym kruchsze i delikatniejsze ciasteczka) i wycinać gwiazdki lub inne kształty. Układać na wyłożonej pergaminem blasze. Piec 10-12 minut, aż zaczną się lekko rumienić na brzegach. Wystudzić na drucianej siateczce.
Polukrować.
Jeśli chce się wycinać w pierniczkach misterne wzorki, to najlepiej to robić, kiedy ciastka leżą już na blasze, bo bardzo trudno byłoby przenieść na blachę już powycinaną śnieżynkę.

Ale Adwent to nie tylko smakołyki, ozdoby, cała ta zewnętrzna otoczka.
To także czas duchowej refleksji i zadumy.

świece

Proponuję na ten czas lekturę wierszy ks. Kazimierza Wójtowicza. Bardzo lubię jego krótkie, a tak pełne treści wiersze i opowiastki; kupowałam wszystkie jego książki, kiedy tylko się ukazały. Ktoś, kiedyś wspomniał mu, jak bardzo cenię sobie jego twórczość, i wówczas napisał dla mnie specjalną dedykację, na kawiarnianej serwetce:)
Dawno już nie wracałam do jego twórczości, więc kiedy myślałam o lekturze na Adwent, sam mi się przypomniał:)

Na dziś – wiersz Adwent

Pan powraca –
w telegramie
zapowiedziano przybycie
ale bez dnia i bez godziny

Trzeba wyjść na dworzec
i czekać na peronie

Trzeba czuwać
bo Pan tylko raz powraca
– pociągiem zapomnianym
przez rozkłady jazdy

Kaczka Marka Grechuty

Niedawno obejrzałam film dokumentalny o życiu i twórczości Marka Grechuty „Gdziekolwiek będziesz…”
Piękne piosenki, piękne ujęcia jego ulubionego Krakowa.
Był smakoszem, a do jego ulubionych dań należała kaczka po krakowsku.
Sądząc po pokazanym wystroju wnętrz, wydaje mi się, że restauracją, gdzie tę kaczkę jadał jest Hawełka w Rynku Głównym.
I właśnie w tym lokalu specjalnością jest kaczka po krakowsku, czyli w pieczona miodowej skórce, z grzybami i kaszą gryczaną.
Przy najbliższej sposobności postanowiłam tam zajrzeć, właśnie na kaczkę.
Udało się, więc zapraszam:

Hawełka

Hawełka w Krakowie

Była w menu kaczka, owszem, w miodowej skórce, ale podana z zapiekanymi ziemniakami i żurawiną

kaczka w Hawełce

Rzeczywiście smaczna, ale porcja szalona! Pół kaczki na osobę, wyobrażacie sobie???

W domu, na wieczór andrzejkowy, zrobiłam kaczkę po krakowsku.

kaczka po krakowsku

Kupiłam nogi i piersi kaczki. Natarłam je solą, pieprzem i majerankiem, skropiłam białym wytrawnym winem i zostawiłam w lodówce na całą noc.
Potem upiekłam (na smalcu), jakąś godzinę to trwało, na początku pod przykryciem, po 40 minutach zdjęłam pokrywkę, żeby ładnie przyrumieniła się skórka, a po następnych 20 minutach posmarowałam wierzch kaczki miodem.
Ugotowałam kaszę gryczaną.
Zrobiłam sos z namocznych wcześniej prawdziwków, które poddusiłam z cebulką na maśle, doprawiłam śmietaną.
Pyszne!