Powinnam była podać ten przepis i zdjęcie choćby w Wielką Sobotę, bo mazurek był już gotowy, ale tyle było zabiegania i krzątaniny, wiecie, jak to jest.
Uwielbiam ten wypiek; nazywa się mazurek różany (jest robiony wg przepisu Hanny Szymanderskiej) i jest zupełnie inny od tych, które ostatnio widuję w necie. W moim przepisie konfiturę z płatków róży dodaje się do ciasta, nie służy ona jako nadzienie. A ciasto jest kruchutkie, nie ma w nim mąki tylko mielone migdały i bułka tarta.

Robię go tak:
3 jajka
1 szklanka cukru
2 łyżki konfitury z płatków róży
10 dag mielonych migdałów
8 dag tartej bułki
na lukier:
2 białka
ok. 1 szklanki cukru pudru (lub trochę więcej) tak aby lukier był dość gęsty
do ozdoby: dowolnie, moja propozycja jest taka:
morele, migdały, płatki migdałowe, skórka pomarańczowa kandyzowana, listeczki bukszpanu
Całe jajka utrzeć z cukrem i konfiturą z róży.
Dodać mielone migdały i tartą bułkę, wymieszać.
Nagrzać piekarnik do 180 st. C.
Wyłożyć blaszkę papierem pergaminowym, rozłożyć równo ciasto, włożyć do nagrzanego piekarnika, piec ok. 20 minut, sprawdzić patyczkiem czy jest upieczone (wbity patyczek powinien być suchy). Trzeba tutaj uważać, żeby nie przesuszyć zbytnio ciasta.
Przestudzić upieczone ciasto. Delikatnie zdjąć pergamin, przełożyć ciasto na deseczkę czy paterę, na której będzie podawane.
Przygotować lukier: rozetrzeć w makutrze białka z cukrem pudrem na gładką, płynną masę. Nałożyć lukier na mazurek.
I teraz trzeba się spieszyć; zanim lukier zacznie zastygać, trzeba ozdobić mazurek bakaliami, więc trzeba je mieć pod ręką, no i raczej trzeba mieć już przemyślaną kompozycję ozdób.
Zostawić do zastygnięcia lukru.








