Piernik Magdy Gessler

Jak do tej pory, wszystkie przepisy p. Magdy Gessler, które wypróbowałam, są naprawdę świetne. Dlatego, kiedy szukałam przepisu na tradycyjny piernik, sięgnęłam do jej książek.

I oto zapraszam na jej piernik świąteczny.

Jest miękki (od razu, bez czekania aż skruszeje), bardzo aromatyczny, pachnący miodem i przyprawami. Zawinięty w folię, długo zachowuje świeżość i miękkość.

Nie mam jeszcze recenzji osoby, która jest bardzo wybredna, jeśli chodzi o pierniki, i jej oczekiwania w tym temacie są bardzo duże, ale mam nadzieję, że i jej smakowało. Wpisuję to ciasto do rodzinnych przepisów (z zaznaczeniem oczywiście autorstwa)

piernik_m_gessler

1 szklanka cukru

1 szklanka miodu

pół kostki margaryny

6 jaj

2 szklanki mąki

1 łyżeczka sody

1 łyżeczka cynamonu

opakowanie przyprawy do piernika

1 szklanka śmietany

oraz (to już moja propozycja): garść suszonej żurawiny i garść posiekanych orzechów oraz lukier (1 białko, tyle cukru pudru ile białko zabierze)

 

Roztopić margarynę z cukrem, miodem i przyprawą do piernika. Następnie wlać do masy śmietanę i zagotować. Gdy ostygnie, dodać żółtka, mąkę, sodę, cynamon i pianę z białek.

Dodać żurawinę i orzechy.

Piec w temp. 180 st. C ok. 45 minut.

Polukrować.

 

Krakowski pischinger

Pischinger to wafel (andrut) przełożony gęstym czekoladowym kremem.

Stworzył go w XIX wieku wiedeński cukiernik Oskar Pischinger. Z Wiednia trafił szybko do Krakowa i Galicji, które w czasie zaborów były częścią cesarstwa austriackiego i błyskawicznie podbił serca Polaków. Zwłaszcza, że robi się go szybko i prawie „z niczego”.

W PRL-u był prawie że obowiązkowym deserem na niedzielę (choć czekoladę, która była rarytasem nie do zdobycia, zastępowano kakaem).

b_krakowski_pischinger

1 kostka masła

1 tabliczka gorzkiej czekolady (70% kakao)

4 żółtka

3/4 szklanki cukru pudru

garść orzechów (włoskich i laskowych)

1 łyżka brandy

1 opakowanie wafli tortowych (andrutów)

 

Najpierw przygotować czekoladę: połamać tabliczkę na kawałki. Miseczkę do topienia czekolady umieścić w większym garnku wypełnionym gorącą wodą, rozpuścić w miseczce łyżkę masła, dodać połamaną czekoladę i podgrzewając rozpuścić ją na płynną masę. Odstawić do ostudzenia.

Orzechy utłuc na bardzo drobno.

Żółtka zmiksować z cukrem na puszysty kogel mogel. Miksując dodawać partiami miękkie masło, brandy i ostudzoną czekoladę. Dodać orzechy, wymieszać.

Smarować wafle, po czym obciążyć je czymś ciężkim (duża książka kucharska będzie w sam raz). Odłożyć na noc do lodówki.

Kroić na romby bardzo ostrym nożem.

 

Zapraszam na serowo-maślane ciasteczka

Pierwszo-majowe małe co nieco: ciasteczka maślano-serowe.

Błyskawiczne!

Zapraszam!

serowe_ciasteczka

30 dag mąki

25 dag sera białego

20 dag masła

szczypta soli

gruby cukier do posypania ciasteczek

 

Ser zmielić w maszynce.

Na stolnicę wsypać mąkę, dodać pokrojone masło, dodać zmielony ser i szczyptę soli.

Siekając nożem połączyć składniki. Wyrobić rękoma ciasto.

Zawinąć w folię i odłożyć do lodówki na pół godziny.

Piekarnik rozgrzać do 180 st. C.

Wałkować kawałkami ciasto, wykrawać ciasteczka foremką, przekładać je na wyłożoną pergaminem blachę. Każde ciasteczko posypać grubym cukrem.

Piec każdą partię ok. 20 minut.

Świąteczne słodkości

Nie zapomniałam o świętach, ani o ciepłych życzeniach dla wszystkich, którzy tu zaglądają.

Naprawdę.

Tyle, że realne życie odsunęło na bok wirtualny świat i wizyty w nim.

Mój świąteczny stół ozdobiły koszyczki dla każdego biesiadnika.

st_wielkanocny_2017

Mazurki na moim stole:

Mazurek różany (duży i mini mazurki)

mazurek_rany_2017

mini mazurki

3 jajka

1 szklanka cukru

2 łyżki konfitury z płatków róży

10 dag mielonych migdałów

8 dag tartej bułki

na lukier:

białko 1 szklanki cukru pudru (lub trochę więcej) tak aby lukier był dość gęsty

do ozdoby: morele, migdały, płatki migdałowe, skórka pomarańczowa kandyzowana

 Całe jajka utrzeć z cukrem i konfiturą z róży.

Dodać mielone migdały i tartą bułkę, wymieszać.

Nagrzać piekarnik do 180 st. C.

Wyłożyć blaszkę papierem pergaminowym, rozłożyć równo ciasto, włożyć do nagrzanego piekarnika, piec ok. 20 minut, sprawdzić patyczkiem czy jest upieczone (wbity patyczek powinien być suchy). Trzeba tutaj uważać, żeby nie przesuszyć zbytnio ciasta.

Przestudzić upieczone ciasto. Delikatnie zdjąć pergamin, przełożyć ciasto na deseczkę czy paterę, na której będzie podawane.

Przygotować lukier: rozetrzeć w makutrze białko z cukrem pudrem na gładką, płynną masę. Nałożyć lukier na mazurek. Ozdobić mazurek bakaliami.

Mazurek orzechowo-piankowy

mazurek orzechowo-piankowy

3 jajka

25 dag cukru pudru + jeszcze 2 łyżki

12 dag masła

12 dag mąki

25 dag zmielonych orzechów włoskich + kilka orzechów do dekoracji

2 łyżki rumu

1 wafel (opłatek)

suszone morele i rodzynki do dekoracji

Utrzeć na puch żółtka z 25 dag cukru pudru, dodawać porcjami miękkie masło, następnie mąkę, rum i orzechy.

Przyciąć wafel do wielkości blachy, na której będziemy piec mazurek.

Blachę lekko wysmarować masłem, wyłożyć pergaminem, na pergaminie położyć wafel, rozłożyć na nim ciasto.

Białka ubić na sztywną pianę, dodać 2 łyżki cukru pudru.

Pokryć pianą ciasto.

Piec ok. 30-35 minut w temperaturze 180 st. C.

Po upieczeniu, dopóki piana jest jeszcze ciepła i plastyczna, udekorować mazurek orzechami, morelami i rodzynkami.

Hiszpańskie bezy meringues

Poszukiwania hiszpańskich deserów i słodkości (w związku z planowanym przyjęciem) doprowadziły mnie do meringues – migdałowych bezików z nutą kawową. Podobne do makaroników, bardzo łatwe w przygotowaniu.

Jako mała przegryzka do kawy są świetne:)

meringues

3 białka

130 g cukru

50 g zmielonych migdałów

mała łyżeczka świeżo zmielonej kawy

 

Białka ubijamy na sztywną pianę. Dalej miksując dosypujemy partiami cukier.

Dodajemy kawę i migdały, delikatnie mieszamy łyżką.

Rozgrzewamy piekarnik do 120 st. C.

Na blachę wyłożoną pergaminem nakładamy łyżką bezy.

Pieczemy bezy ok. 1 godziny i 15 minut (sprawdzamy czy już są wysuszone). Wyłączamy piekarnik, a bezy wyjmujemy po ok. 30 minutach.

Smacznego!

Myślę, że następnym razem dodam do bezików kawę rozpuszczalną, a nie mieloną; trochę mi te wyczuwalne ziarenka nie leżą.

 

Moje pierwsze w życiu pączki

Pierwsze, samodzielnie robione, dobre.

Dobry był przepis: Agaty z programu „Bake of ale ciacho”. Agata zachwalała, że kiedy ona robi te pączki, to ustawia się kolejka, żeby się na nie załapać.

paczki

Ale uważam, że jednak gra nie jest warta świeczki. Bo w pierwszym dniu po usmażeniu pączki są świetne. Na drugi dzień – już średnie. I każda następna godzina im szkodzi.

A u mnie w domu i otoczeniu osób do jedzenia pączków nie ma dużo.

Te tutaj robiłam z połowy składników, a i tak wyszło mi ich 15.

Kiedy przychodzi Tłusty Czwartek, po prostu ustawiam się w kolejce do cukierni i niech tak zostanie.

Ponadto okazało się, że jednak nie mam termometru do płynów (a myślałam że mam) i temperatura smalcu była za wysoka, bo za szybko łapały mi kolor. I jeszcze nie mam wprawy w zwijaniu i zamykaniu pączka po napełnieniu różą.

A przepis jest taki:

0,5 kg mąki

7 żółtek

50 g cukru

50 g masła

0,25 l mleka

50 g drożdży

1 kg smalcu

słoiczek konfitury z róży

 

Ucieramy drożdże z łyżeczką cukru, łyżką mąki i 100 ml ciepłego mleka, zostawiamy aż zaczyn wyrośnie.

Resztę mleka podgrzewamy i rozpuszczamy w nim masło.

Ucieramy żółtka z cukrem, wlewamy mleko z masłem cieniutką strużką nadal ucierając.

Dodajemy mąkę i zaczyn i wyrabiamy aż ciasto będzie gładkie i nie lepiące się (robiłam to robotem, tym hakiem do ciast).

Wstawiamy smalec żeby się topił i rozgrzewał.

A w tym czasie bierzemy kolejno porcje ciasta (ok. 50-60 g), rozpłaszczamy je, nakładamy konfiturę z róży, zwijamy i odkładamy na posypany mąką blat. Przykrywamy ściereczką – będą szybko rosły.

Smażymy je w rozgrzanym do 175 st. C smalcu; kiedy będą rumiane, przewracamy je na drugą stronę. Wykładamy na talerz wyłożonym ręcznikiem papierowym.

Po wystygnięciu obsypujemy cukrem pudrem lub lukrujemy.

 

Ekspresowy bakaliowiec

Keks bakaliowy, który robi się błyskawicznie, zawsze się udaje i jest pyszny. I nic nie trzeba ważyć.

Przepis mam od lat, od koleżanki Wandzi

bakaliowiec_Wandzi

4 jajka

4 łyżki stopionego masła

4 łyżki oleju

8 łyżek cukru

8 łyżek mąki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

sok z połowy cytryny

bakalie (rodzynki, orzechy, skórka pomarańczowa kandyzowana itp)

szczypta soli

 

Żółtka, 7 łyżek cukru i tłuszcze rozetrzeć mikserem, ucierając dalej dodawać mąkę, proszek do pieczenia, sok z cytryny.

Dodać bakalie wymieszać.

Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli, na końcu ubijania dodać łyżke cukru.

Do ciasta dodać pianę, wymieszać.

Przełożyć do keksówki wyłożonej pergaminem.

Piec w temperaturze 180 st. C ok. 50 minut.

Sezamowe ciasteczka szczęścia

Autorką przepisu jest Agusia z blogu „Moja kuchnia nad Atlantykiem”, ale tak bardzo przypadły mi te ciasteczka do gustu, że od wielu już lat włączyłam ten przepis do moich ulubionych rodzinnych przepisów. Oczywiście, są zapisane pod jej imieniem: Sezamowe ciasteczka szczęścia Agusi H.

Dlaczego nazwa: szczęścia? Ponoć na Bliskim Wschodzie mnogość sezamu jest oznaką szczęścia.

Zapraszam!

sezamowe_ciasteczka

2/3 szklanki sezamu podprażonego na suchej rozgrzanej patelni

100 g masła

1/2 szklanki białego cukru

1/2 szklanki brązowego cukru

1 jajko

1 i 1/4 szklanki mąki

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/4 łyżeczki soli

1/4 łyżeczki cynamonu

cukier waniliowy

 

Masło utrzeć z cukrami; ucierając dodać jajko.

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, solą i cynamonem, stopniowo dodawać do ciasta, stale ucierając.

Dodać połowę sezamu, wymieszać.

Odstawić ciasto na godzinę do lodówki.

Rozgrzać piekarnik do 180 st. C.

Po wyjęciu ciasta formować kulki wielkości orzecha, obtaczać je w pozostałym sezamie, kłaść na blasze wyłożonej pergaminem, lekko spłaszczać. Zachować spore odstępy.

Piec ok. 10-12 minut aż będą złote.

Uważać, żeby nie zbrązowiały – wtedy staną się twardawe (choć dalej pyszne).

 

Chrust czyli nie zapominajmy, że mamy karnawał

Domowy chrust – leciutki, chrupiący, pełen baniek powietrznych, fantazyjnie powykręcany, oprószony białym pudrem.

Jak smakuje do porannej kawy!

Albo do popołudniowej mocnej herbaty, lub do lampki koniaku czy likieru.

Zapraszam!

Ciasto na chrust robi się w 10 minut, a potem, po godzinie schłodzenia w lodówce, wystarczy jedna godzina i ma się 2 duże misy wypełnione faworkami.

Ich smak rekompensuje zapach smażenia w domu.

 

 ok. 3 szklanek mąki

4 żółtka

0,5 szklanki jasnego piwa

1 łyżeczka masła

szczypta soli

 1 kg smalcu do smażenia

cukier puder do posypania

  Mąkę, żółtka, piwo, sól i masło wrzucić do miksera, wyrabiać ciasto aż się przestanie kleić, dosypując w miarę potrzeby mąkę. Po zagnieceniu ciasto włożyć na godzinę do lodówki. Potem podzielić na kawałki i wałkować cienkie placki, podsypując ciasto mąką (im cieńsze placki, tym lepiej). Wykrawać paski, na środku zrobić nacięcie i przepleść żeby wyszedł kształt faworka.

 Rozgrzać dobrze smalec, sprawdzić temperaturę wrzucając mały kawałek ciasta – powinien NATYCHMIAST wypłynąć na powierzchnię. Jeśli temperatura jest o.k., wrzucać partiami faworki, smażyć z dwóch stron na złoty kolor, osączyć z tłuszczu, posypać cukrem pudrem.