Piernik Magdy Gessler

Jak do tej pory, wszystkie przepisy p. Magdy Gessler, które wypróbowałam, są naprawdę świetne. Dlatego, kiedy szukałam przepisu na tradycyjny piernik, sięgnęłam do jej książek.

I oto zapraszam na jej piernik świąteczny.

Jest miękki (od razu, bez czekania aż skruszeje), bardzo aromatyczny, pachnący miodem i przyprawami. Zawinięty w folię, długo zachowuje świeżość i miękkość.

Nie mam jeszcze recenzji osoby, która jest bardzo wybredna, jeśli chodzi o pierniki, i jej oczekiwania w tym temacie są bardzo duże, ale mam nadzieję, że i jej smakowało. Wpisuję to ciasto do rodzinnych przepisów (z zaznaczeniem oczywiście autorstwa)

piernik_m_gessler

1 szklanka cukru

1 szklanka miodu

pół kostki margaryny

6 jaj

2 szklanki mąki

1 łyżeczka sody

1 łyżeczka cynamonu

opakowanie przyprawy do piernika

1 szklanka śmietany

oraz (to już moja propozycja): garść suszonej żurawiny i garść posiekanych orzechów oraz lukier (1 białko, tyle cukru pudru ile białko zabierze)

 

Roztopić margarynę z cukrem, miodem i przyprawą do piernika. Następnie wlać do masy śmietanę i zagotować. Gdy ostygnie, dodać żółtka, mąkę, sodę, cynamon i pianę z białek.

Dodać żurawinę i orzechy.

Piec w temp. 180 st. C ok. 45 minut.

Polukrować.

 

Zupa fasolowa z grzybami

Przyszedł czas na syte, rozgrzewające zupy, póki co trzeba zapomnieć o ciepłej słonecznej jesieni.

Proponuję zupę fasolową, z dodatkiem grzybów; dziś wersja piątkowa, postna. Ale sporo jej ugotowałam i jutro dodam do niej kosteczki podsmażonej kiełbasy – będzie jeszcze pyszniejsza.

zupa_fasolowa_z_grzybami

półlitrowy garnek fasoli „Piękny Jaś”

cebula

pół marchewki

pół pietruszki

kawałek selera

duży ziemniak

garść pieczarek

kilka grzybów suszonych

przyprawy: sól, pieprz, majeranek, gałązka suszonego tymianku

 

Fasolę trzeba namoczyć na noc. Potem zagotować w tej wodzie, w której się moczyła, odlać ją, zalać świeżą wodą, lekko osolić, wrzucić gałązkę tymianku, gotować do miękkości, uzupełniając wodę.

W osobnym garnku podsmażyć na oleju i maśle pokrojone pieczarki, cebulę, starte na tarce marchewkę, pietruszkę i seler. Zalać je zimną wodą i gotować do miękkości, dodając pokrojonego ziemniaka i suszone grzyby.

Kiedy jarzyny już będą miękkie połączyć je z fasolą (wraz z wywarem), podprawić przyprawami i łyżką masła.

Zagotować i odstawić na pół godziny.

Podawać – można z łyżką śmietany dodaną do każdego talerza.

 

Regionalne gołąbki z kaszą i grzybami

Ciągle jeszcze mamy sezon na leśne grzyby. Tym razem miałam kilka podgrzybków, kilka maślaczków, garść kurek. Dołożyłam kilka pieczarek. Było w sam raz na świętokrzyskie gołąbki z kaszą pęczak i grzybami. Zapraszam!

gobki_z_kasz

Grzyby leśne: podgrzybki, maślaczki, kurki

Grzyby suszone – kilka prawdziwków

Pieczarki – kilka sztuk

cebula

szklanka kaszy pęczak

1 jajko

kapusta na gołąbki (najlepiej odmiana coolwrap, taka o luźno zwiniętych liściach, które łatwo oddzielić bez parzenia całej główki)

olej, masło

sól, pieprz, papryka

 

Liście kapusty zblanszować, odciąć sztywny rdzeń z każdego liścia

Szklankę kaszy wypłukać, zalać 2 szklankami wody, posolić, gotować aż cała woda wyparuje. Garnek przykryć, zawinąć w gazetę lub ręcznik – w ten sposób kasza dojdzie, będzie miękka i ziarna nie pozlepiają się.

Teraz grzyby: suszone namoczyć w niewielkiej ilości wody, a pozostałe oczyścić i drobno posiekać. Wrzucić na olej i masło, lekko posolić, smażyć aż cała woda z nich wyparuje. Dodać pokrojone grzyby suszone i wodę w której się moczyły. Dodać pokrojoną drobno cebulę. Smażyć wszystko jeszcze kilka minut. Odstawić do ostygnięcia.

Przełożyć grzyby do salaterki, dodać kaszę, doprawić przyprawami, dodać jajko, wymieszać.

Nadziewać kaszą z grzybami zblanszowane liście kapusty, zwijać gołąbki, ułożyć w rondlu wyłożonym liściem kapusty, podlać wrzątkiem, dodać łyżkę-dwie masła, dusić na małym ogniu do miękkości.

Podawać z sosem, np. pomidorowym.

Nowość na rynku: płaska kapusta na gołąbki

Pojawiła się nowa odmiana białej kapusty, która jest spłaszczona, ma liście luźno zwinięte, łatwe do oddzielenia bez konieczności zanurzania główki we wrzątku. Liście są mocne i elastyczne. Słowem – idealne do gołąbków. Może być również jedzona na surowo.

paska_kapusta2

 

Nazywa się coolwrap, w swojej ofercie promocyjnej ma ją w tej chwili Kaufland (2,99 zł za główkę).

Myślę, że ją bardzo polubię.

 

Lunch w tarnowskiej „Sofie”

Miły lokal w centrum miasta. Można tu wpaść od rana: na śniadanie od 8.00 (kanapki, koszyki śniadaniowe słone lub słodkie, jajecznicę, omlety, bajgle), na lunch od 12.30 (zupy, pasty, zapiekanki); zawsze na kawę, herbatę lub napoje czy soki, aż do godz. 20.00.

W wystroju dużo drewna, wygodne sofy, fotele i krzesła. Trochę się czeka na potrawy (np. na zapiekankę jakieś 20 minut), ale napoje przychodzą szybko. Dużo ludzi wpada tu pogadać.

lunch_w_sofie

Byłam tu zaproszona na lunch.

menu_sofy

Potrawy są bardzo ładnie podawane.

Moja zapiekanka z kurczaka i ziemniaków (trochę mało przyprawiona) była w kwadratowej grantowej kamionce na dopasowanej rozmiarami małej drewnianej tacy

 zapiekanka_w_sofie2

Zupa pomidorowa – dobra! – w pięknej misce

pomidorowa_w_sofie

A wrap – nadzienie smacznie skomponowane – na niebanalnym rowkowanym talerzu

wrap_w_sofie

Może smak potraw nie jest rzucający na kolana, czasami brak pazura w doborze przypraw, ale jest smacznie, miło, ceny przystępne dość.

Kalendarium kulinarne: październik

Dziś o tym, co króluje w mojej październikowej kuchni i o czym w październiku należy pamiętać:

kalendarium



  • Październik to czas grzybów.

W tym roku bardzo obrodziły i mamy w bród prawdziwków, kozaczków, maślaczków i rydzów.

Warto ususzyć prawdziwki (u mnie zapas już zrobiony) i nadszedł świetny czas na marynowane rydze.

Na stole goszczą: zupa grzybowa, pierogi z grzybami, sos grzybowy, jajecznica z grzybami, omlet z kurkami

  • Winogrona najlepsze są właśnie w październiku. Codziennie są na moim stole.
  • Jabłka – są już te które najbardziej lubię: ligol i jonagold. I oczywiście szara reneta na szarlotkę
  • Śliwki – zapraszam na ulubiony placek ze śliwkami

Trzeba pomyśleć o zakupach:

  • BIAŁY MAK i marcepan – jeśli planujecie rogale świetomarcińskie na 11 listopada – to najwyższy czas już je zamówić w którymś z internetowych sklepów, by zdążyły przyjść na czas.



Kuchnia galicyjska w tarnowskiej „Starej łaźni”

stara łaźnia

Oprócz kuchni żydowskiej restauracja „Stara łaźnia” proponuje jeszcze dania kuchni galicyjskiej:

Zupy: Barszcz czerwony z uszkami z grzybami leśnymi, Krem z świeżych pomidorów, Węgierska pikantna zupa gulaszowa
Dania główne: Konfitowane gęsie udo serwowane z ptysiami z batatów i gruszką sous-vide, Pierogi z gęsiną, Gęsie “pipki” z kluseczkami i puree z marchwi, świeża ryba, Wiener Schnitzel, Kotleciki jagnięce z zielonym groszkiem, Kofta cielęca na lasce cynamonowej z ryżem curry i musem jabłkowym, Grasica cielęca na bajglu

Jak te dania smakują?
Oddaję głos mojej siostrzenicy, która je próbowała:

Przystawka zapowiadała naprawdę przyjemny posiłek.

b_figi

Figi z kozim serem były smaczne, dobrze zbilansowane smakowo, nie narzucały nachalności smaku koziego sera.

Ale jak mawiają, nie chwal dnia przed zachodem słońca.

Zupa – krem ze świeżych pomidorów już tak nie zachwycał.

Owszem zupa była zrobiona poprawnie, ale niestety była za ostra. Prawdą jest to, że moja tolerancja na ostre przyprawy jest dość niska, ale dla statystycznej poprawności i takiego gościa należałoby wziąć pod uwagę.  Myślę, że w zamian za ciastko/pogryzadło z kruchego ciasta lepszy byłby kleks z kwaśnej śmietany.

Główne danie, czyli kotleciki jagnięce z zielonym groszkiem, niestety okazało się niesamowitym rozczarowaniem.

Mięso było twardawe i w ogóle nie przyprawione, za to ziemniak dodany do dania był bardzo przesolony, myślę, że  dostała mu się porcja soli przeznaczona dla mięsa. Warzywa grillowane, które były dodatkiem do dania były naprawdę dobre. Dobrze przyprawione, nie przegotowane, naprawdę smaczne.  Dlatego trochę dziwi mnie, że dodatek przygotowany był z taką starannością, której  chyba zabrakło przy przygotowaniu mięsa. Co do puree z zielonego groszku to nie było ani złe ani dobre. Po prostu było.

Pascha czyli żydowski sernik był dobry, ale to nie jest smak dla wszystkich, więc raczej radziłabym się zastanowić na jego zamówieniem.

Próbowaliśmy jeszcze:

Tarninówki – bardzo słodki napój

b_napj_urawinowy

Pasztetu z kaczki serwowanym na chałce z żurawiną – dobre

pasztet z kaczki

Wiener schnitzel – duże rozczarowanie, mięso totalnie nieprzyprawione!

wiener schnitzel

Szarlotki – olbrzymi, dobry kawał ciasta

szarlotka

Siostrzenica skomentowała całość następująco: POTENCJAŁ JEST, ALE TRZEBA JESZCZE POPRACOWAĆ

Menu Magdy Gessler w Tarnowie

Tarnowska restauracja „Stara Łaźnia” po programie naprawczym „Kuchennych rewolucji” ma fajną propozycję: „Kolacja Magdy Gessler”.

Wiadomo, że każdy, kto tam przyjdzie po obejrzeniu programu telewizyjnego, będzie pytał, co zaproponowała i co poleca p. Gessler.

To zobaczmy:

Dwie przystawki: tatar ze śledzia po żydowsku z figami nadziewanymi kozim serem i gefilte fish

Tatar jest pyszny, podany na ciasteczku w kształcie serca, a figi świetnie uzupełniają ten smak; jest – jak to w kuchni żydowskiej – słodko-ostro.

Gefilte fish to galaretka z ryby (karpia) podana z chrzanem i koglem moglem – bardzo oryginalna i super!

Tylko aż dwie przystawki to jak dla mnie za dużo.

Zupa to chłodnik z awokado i ogórka ze szparagami

Pierwsza łyżka jest zaskoczeniem – nietypowy smak z nutą lekkiej goryczki, ale szybko przyzwyczajamy się do niego i je się z przyjemnością. Jest to jednak dobra propozycja tylko na lato; myślę, że na chłodne jesienno-zimowe miesiące powinna być jakaś inna zupa; rozgrzewająca.

Danie główne to czulent z baraniną, gęsiną i kotlecikami jagnięcymi

Bardzo lubię czulent, ale ten tutaj był dla mnie dużym rozczarowaniem.

Po pierwsze – sposób podania: stłoczono wszystkie elementy składowe, których jest w tej potrawie niemało (bo i kasza, mięso, fasola, jajka, morele) w niezbyt dużej kamionkowej misce. Człowiek musi gmerać i wygrzebywać składniki, zanim zorientuje się co tam jeszcze jest. Kiedy tę potrawę w restauracji robiła p. Gessler, podano ją na szerokim głębokim talerzu. Szkoda, że właściciele wprowadzili tę kamionkową miseczkę, która na pewno jest bardzo dekoracyjna, ale nie jest odpowiednia do tej potrawy.

Po drugie – kotlety jagnięce były twarde. Nie było nawet mowy, aby odchodziły od kości i rozpływały się w ustach. Zupełnie nie ta klasa.

Po trzecie – danie nie było gorące; było ledwie ciepłe.

Miało to być danie flagowe tej restauracji – może takie jest, a tylko ja źle trafiłam?

Mam w planie za jakiś czas to sprawdzić.

I deser – semifreddo chałwowe

Było pyszne!

Cała kolacja to koszt 75 zł. P. Magda w czasie programu tv podkreślała, że ceny w restauracji są bardzo dużym jej plusem. To fakt, że po zjedzeniu takiej kolacji (czy obiadu) nikt nie będzie głodny; raczej powiedziałabym, że będzie przejedzony, ale jak na obiad rodzinny – taka cena od osoby jest chyba duża (rzeczywistość tarnowska inna jest niż warszawska).

Kiedy oglądałam ten program w telewizji, zwróciło moją uwagę przede wszystkim to, że w tej restauracji nie było jakichś wielkich problemów, konfliktów międzyludzkich. Ot, po prostu właściciele nie wzięli pod uwagę usytuowania lokalu. Po drugiej stronie ulicy, widoczny z okien jest pomnik upamiętniający pierwszy transport więźniów do Oświęcimia, a restauracja proponowała dancingi i tańce na rurze.

A poprzednie menu nie miało jakieś motywu przewodniego i nie było smaczne – jak się okazało z powodu oszczędności na surowcach.

Czystość patelni pozostawiała wiele do życzenia (choć głównie od spodu). Zawsze mnie to dziwi, że kiedy właściciele decydują się na pomoc p. Gessler, nie wyszorują garnków; a wiadomo, że ona przede wszystkim to sprawdzi!

Jeszcze przed edycją telewizyjną zaprosiłam tam na obiad rodzinę. Zamawiane były również potrawy z pozostałego, proponowanego przez restaurację menu. Relacja – w najbliższym wpisie. Zapraszam!

Magda Gessler w Tarnowie

„Kuchenne rewolucje” już po raz drugi goszczą w Tarnowie (poprzednio było to w restauracji „Braterska” przy ul. Szujskiego – tutaj o tym pisałam).

Tym razem p. Gessler zajęła się restauracją położoną w samym centrum Tarnowa, przy Placu Więźniów Auschwitz, w budynku starej żydowskiej mykwy z 1902 roku. Dawniej mieściła się tam restauracja „1.2.3”, niezbyt popularna i znana. Teraz nazwano ją „Stara Łaźnia” i serwowana jest tam kuchnia żydowska.

b_stara_ania

Byłam tam już (relacja wkrótce), a teraz czekam niecierpliwie na emisję „Kuchennych rewolucji” – to już w najbliższy czwartek, 28 września w TVN o godz. 21.30.

Być może pojawił się w Tarnowie nowy adres kulinarny, gdzie warto będzie bywać….