Test 3: włoska babka colomba

Tradycyjnym ciastem włoskim na Wielkanoc jest babka drożdżowa wypiekana w kształcie gołębia: colomba pasquale

colomba pasquale

Nie, nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby próbowac ją zrobić, nie, nie!
Po prostu chciałam ją spróbować, bo może mogłaby być miłym akcentem wielkanocnego stołu; kupiłam gotową w Almie.

babka colomba

I powiem, że mnie bardzo smakuje.
Niezbyt słodka, z kandyzowaną skórką pomarańczową, z migdałami i cukrową posypką na wierzchu.
Bardzo lekka i puszysta. Nie ma struktury zwartego ciasta. Trudno to opisać, ale wygląda to tak, jakby baloniki powietrza zostały oplecione włosami ciasta, wszystko to upieczono i na końcu przekłuto baloniki. I zostały włosy ciasta wypełnione powietrzem:)
Polecam:)

Termometr do pieczeni

Przybył mi nowy gadżet do kuchni:) – termometr do pieczenia mięsa.
To jeden z tych gadżetów, który zawsze chciałam kupić, lecz albo ich nie można było dostać, albo… były pilniejsze wydatki:)
Tym razem nie zlekceważyłam oferty Lidla. Wreszcie wiem, czy moje mięso jest już naprawdę upieczone.

termometr do mięsa

Fajny jest, bo na tarczy ma piktogramy, wskazujące właściwą temperaturę dla danego rodzaju mięsa. Nie trzeba szukać instrukcji z tabelką.
Wbija się szpikulec z tarczą do mięsa i po chwili wiemy, jaką mięso osiągnęło temperaturę i to decyduje czy już gotowa nasza pieczeń, czy pieczemy dalej.
A wiecie, że najwyższą temperaturę pieczenia ma drób? zdziwiłam się:)

– wołowina – 69 st, C
– cielęcina – 77
– jagnięcina – 81
– wieprzowina – 85
– drób – 90

Można termometr od początku umieścić w mięsie i włożyć do piekarnika i tylko obserwować wskaźnik temperatury. Ale ja akurat piekłam mięso pod przykrywą, więc tylko kontrolnie wbijałam termometr.

Test: baba pieprzowa

Nazwa babki brzmiała zachęcająco i intrygująco. Przepis pochodzi z 1883 roku, z „Kuchni wzorowej Doświadczonej Gospodyni”, a został opracowany przez p. Barbarę Adamczewską, znaną autorkę książek kulinarnych.
Mimo dostosowania przepisu do dzisiejszych realiów, ilości składników wciąż były dla mnie astronomiczne: 15 jajek….
Podzieliłam ilość składników na pół. Wyszły 2 babki o średnicy 20 cm.

baba pieprzowa

Babka ma bardzo ciekawy smak, nadany przez mielone ziele angielskie i cynamon. Jest właściciwe biszkoptowa, puszysta i lekka jak piórko.
A robi się ją tak:
7 jajek
22,5 dag cukru
1/2 łyżeczki tłuczonego ziela angielskiego (miałam mielone)
1/4 łyżeczki cynamonu
15 dag mąki ziemniaczanej
oliwa i bułka tarta do wysmarowania formy

Oddzielić żółtka od białek, utrzeć do białości z cukrem, zielem angielskim i cynamonem.
Dodawać mąkę a potem ubitą na sztywno pianę z białek. Lekko wymieszać wszystko.
Przełożyc masę do wysmarowanych oliwą i wysypanych bułka tartą foremek.
Piec w nagrzanym do 180 st. C piekarniku, ok. 30-40 minut.

Ciekawe, skąd pochodzi nazwa babki, skoro w przepisie nie ma ani grama pieprzu? Myślę, że pewnie przez to ziele angielskie, którego ziarna podobne są do ziaren pieprzu.

Dzień marchewki i verrines

Dopiero wieczorem dowiedziałam się, że 5 kwietnia obchodzimy dzień marchewki.
Tak????? No to – ponieważ lubię marchewkę – zdążyłam sobie jeszcze zrobić surówkę – i to podaną jako verrine!

verrines

O verrines – małych francuskich szklaneczkach, w których podaje się desery lub przystawki – już kiedyś czytałam; a w najnowszej „Kuchni” jest fajny o tym artykuł, z propozycjami co i jak można podać jako verrine.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że szklaneczka musi byc przezroczysta, bez żadnych ozdób i musi być mała: 60-100 ml maksymalnie. I składniki układa się w dekoracyjnych warstwach.
Rzuciłam się do kuchennych szafek na przegląd posiadanego szkła.
Uuuuu, niedobrze! albo szklanka 250 lub 200 ml i to raczej wysoka, albo malutka „literatka”. No owszem, mam komplet kanciastych szklanek do wody wysokich i niskich; te niskie by nawet były, ale są z przydymionego oliwkowego szkła:(
Ale przypomniałam sobie, że mam szklane pucharki do deserów, właśnie małe, 100 ml, rzadko używane, bo… za małe! Kupiłam je, bo takie były ładne, z grubym dnem i ładnie pękate. Nadadzą się jako verrines.

A surówka to: starte w paseczki julienne marchewka i jałbko, wymieszane każde z łyżeczką cukru, a jabłko dodatkowo skropione cytryną, żeby nie ciemniało.
Spoiwem jest cieniutka warstwa majonezu i dodałam jeszcze rodzynki.

Mam garnek rzymski

Wyposażenie mojej kuchni powiększyło się o zupełną dla mnie nowość: gliniany garnek rzymski.
Nadaje się wyłącznie do pieczenia w piekarniku – odpowiedniejszą nazwą byłaby: foremka do pieczenia.
Przed pieczeniem trzeba go wymoczyć w zimnej wodzie, ok. 15-20 minut, zaczynając pieczenie wkłada się go do zimnego piekarnika i dość długo piecze w niezbyt wysokiej temperaturze

garnek rzymski

Zaczęłam swoją przygodę z rzymską skorupą od kurczaka; nie powiem – dobry wyszedł:)

kurczak z garnka rzymskiego

2 udka i pierś kurczaka
1 cebula
sól, pieprz
przyprawa do drobiu (użyłam przyprawy bawarskiej, autorskiej mieszanki mistrza Schuhbecka; bardzo mu się ona udała)
2 łyżki oliwy
2 łyżki białego wytrawnego wina

Najpierw trzeba namoczyć garnek razem z pokrywą w zimnej wodzie.
W czasie, kiedy on się moczy, ściągnęłam skórę z udek, natarłam kurczaka solą, pieprzem i przyprawą bawarską, skropiłam łyżką oliwy i winem, włożyłam do lodówki.
Na drugiej łyżce oliwy podsmażyłam cebulę pokrojoną w półkrążki.
Do wyjętego z wody garnka włożyłam kurczaka wraz z marynatą, dodałam cebulę wraz z oliwą, przykryłam pokrywą.
Włożyłam do zimnego piekarnika.
Włączyłam temperaturę 160 st. C. Piekłam kurczaka godzinę piętnaście.

Ale prawdziwy test garnka będzie przy pieczeniu schabu, który jest mięsem mającym tendencje do wysuszania się. A podobno podstawową zaletą garnka rzymskiego jest zapobieganie wysuszaniu się mięs. Więc się zobaczy:)!
Wyniki wkrótce:)

Testuję baby wielkanocne – próba 1

Zbliża się Wielkanoc i co roku ta sama historia u mnie się powtarza: którą babkę upiec? Tyle różnych przepisów jest, ciągle mam ochotę któryś wypróbować i… kończy się na tym, że przepis czeka, a ponieważ jest niesprawdzony, to na święta piekę to co zawsze: swoją dwukolorową piaskową.
W tym roku będzie inaczej. Zaczynam testowanie!
Na pierwszy ogień poszła babka maślana holenderska – według przepisu Dirk z mniammniam (wyszukuję przepisy holenderskie, bo na najbliższym moim party będzie kuchnia Brabancji)
A babka jest pyszna; lekko wilgotna, puszysta, nie za słodka

babka holenderska

babka holenderska

200 g masła o temp. pokojowej
200 g drobnego cukru
200 g mąki
skórka starta z 1 cytryny
1 mały proszek do pieczenia (16g)
4 jajka o temp. pokojowej
szczypta soli

Masło z cukrem i  solą utrzeć na gładką, puszystą masę. Następnie dodawać po 1 jajku, kiedy jajko dobrze połączy się z masą, dodawać kolejne.
Dodać skórkę z cytryny. Na końcu wmieszać mąkę i proszek do pieczenia.
Przełożyć do wysmarowanej tłuszczem foremki z kominkiem na babkę i piec około 30-40 min w piekarniku nagrzanym do 180 C.
Po upieczeniu posypać cukrem pudrem.

Nowa jakość smażenia w kuchni?

Kiedyś mówiono nam, że do smażenia – tylko patelnie żeliwne. Później przyszła moda na stal, potem na teflon. Teraz pojawiła się nowa jakość: patelnie (i rondle) ceramiczne.
O, na przykład takie:

patelnia Moneta

Jak pisze włoski producent – Moneta – jest to „rewolucyjna generacja patelni z jednowarstwową powłoką ceramiczną CERAMICA® – która jest specjalną, nanotechnologiczną powłoką, tworzącą ekstremalnie gęste i zwarte pokrycie na powierzchni patelni. Powierzchnia jest zawsze gładka, nigdy porowata.
Powłokę CERAMICA® charakteryzuje: odporność na wysokie temperatury ( do 450˚C ) i gwałtowne zmiany temperatur, odporność na zadrapania i otarcia, odporność na korozję chemiczną spowodowaną detergentami, powłoka nie złuszcza się a jej stan nie ulega pogorszeniu, gładka, łatwo czyszcząca. Patelnie wyposażone są we wskaźnik temperatury umieszczony u nasady uchwytu”.

Właśnie dostałam taki fajny, dostosowany do mojego małego gospodarstwa komplet: patelnia (średnica 20 cm) i rondelek (średnica 16 cm).

patelnia i rondel

Testuję je i trzeba przyznać, że producent nie przesadził w opisie: nic nie przywiera do dna, powłoka jest tak śliska, że produkty na patelni niemal tańczą:) I to sprawia, że ilość tłuszczu do smażenia może być naprawdę minimalna.
Ta powłoka jest podobna do tej, którą stosuje firma Le Creuset w swoich wyrobach, ale oni nie mają w ofercie patelni z powłoką; mają tylko żeliwne. Moneta stał się więc uzupełnieniem patelniowej oferty.
Trzeba przyznać, że dobrym uzupełnieniem. I w dodatku design mają piękny.

 

Włoskie klimaty

Tematem przewodnim naszego kolejnego party był film, który pewnie każdy widział: „La Strada” (droga) Federico Felliniego.
Widziany jednak nawet po raz kolejny, ciągle robi niesamowite wrażenie.

La Strada

Dlatego menu zrobiłam w kształcie pasków, przypominających wstążki dróg, z naklejoną zebrą dań, które będą podawane.

menu

menu paski

Nawiązując do twórcy filmu, jak i miejsca jego akcji, już po raz kolejny podałam dania z kuchni włoskiej; stół zdobiła bazylia i pomidory, kolorystyka nawiązywała do barw włoskiej falgi: zieleń, biel, czerwień.

bazylia

serwetki włoskie

stół

W trakcie filmu podałam obowiązkową filiżankę kawy (ulubioną przez wszystkich włoską Lavazzę) oraz torcik tiramisu. Były też kupione chrupiące włoskie wafelki.

tiramisu

Teraz kolacja:
Aczkolwiek zupa nie jest we Włoszech tak popularna jak u nas – tam pierwszym daniem jest jakiś makaron, drugim mięso lub ryba – to jednak, znając upodobania moich gości, zupa była. Neapolitańska, z pora, serka topionego, z grzankami:

zupa neapolitańska

Potem lazania: z dwoma farszami, z mielonego mięsa i sosu pomidorowego oraz z grzbów i sosu białego.

lasagne

Jako główne danie podałam kurczaki po numidyjsku, z makaronem w sosie spod kurczaka i z dodatkiem sałaty panzanelli.
Kurczak, według starożytnej receptury Apicjusza, z asafetydą, w sosie z daktylami i orzechami, zrobił furorę:)

drugie danie

kurczak

penne

Towarzyszyło temu białe wino; półsłodkie, bo pomyliłam się, kupując w sklepie; byłam pewna, że kupuję półwytrawne:)

wino

Chleb pielgrzyma

Przyniesiony do Zet na imieniny, zrobił furorę!:)))
Jest ciemny, razowy, z lekką słodką nutą, z suszonymi owocami (figi, śliwki, morele) i orzechami.
Jest produktem benedyktyńskim zakonników z Tyńca.
I od tego tygodnia można go kupić w moim mieście:) Benedyktyni otworzyli u nas sklep:)

chleb pielgrzyma

sklep benedyktyński

wnętrze sklepu

Panzanella

Włoska sałatka z pomidorów, oliwek, zieleniny i grzanek z chleba

panzanella

4 pomidory
mix listków sałat: strzępiastej, rukoli, roszponki, radichio, bazylii, lodowej
2 łyżki oliwek zielonych bez pestek
2 łyżki oliwek czarnych bez pestek
4 kromki chleba pszenno-żytniego natartego czosnkiem i pokrojonego w kostkę
vinegret: 2 łyżki oliwy, 2 łyżki octu balsamico, 3-4 łyżki ciepłej wody, sól, pieprz, łyżeczka cukru

Listki porwać na małe kawałki.
Pomidory pokroić w ósemki.
Z chleba usmażyć grzanki na łyżce oliwy.
Zrobić vinegret z podanych składników (najlepiej potrząsając składnikami w słoiczku twist)
Zieleninę, pomidory, oliwki, grzanki i vinegret wymieszać w salaterce. Zostawić na 10-15 minut, po czym od razu podawać.
Ta sałatka nie może czekać.