Adwentowe odliczanie – 6

Dziś przepis na nasz rodzinny serowiec.
Znalazłyśmy i wypróbowałyśmy ten przepis z siostrą, kiedy obie byłyśmy jeszcze nastolatkami:) i od od tamtej pory nie piekę już innego.
Nie szukam i nie eksperymentuję. Dla mnie to przepis idealny:)

serowiec

Składniki:
1 kg sera
4 ugotowane ziemniaki
2 szklanki cukru
2/3 kostki masła
8 jajek
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki śmietany
20 dag rodzynek
skórka z cytryny

Sposób przygotowania:
Ser i ziemniaki zemleć w maszynce do mięsa.
Cukier utrzeć z masłem i żółtkami, dodać zmielony ser i ziemniaki i dalej ucierać.
Ubić pianę z białek, dodać do masy serowej, delikatnie wymieszać (najlepiej trzepaczką rózgową), dodać mąkę ziemniaczaną, proszek do pieczenia, skórkę z cytryny, śmietanę, rodzynki. Delikatnie wymieszać.
Przełożyć na dużą tortownicę lub dużą prostokątną blachę (wyłożone pergaminem), włożyć do nagrzanego do 200 st. piekarnika. Piec ok. 1 godz.

świece

Rozważania Ks. K. Wójtowicza
Na marginesie przypowieści o siewcy

I w niebieskiej gospodarce
jest miejsce na straty:
trzy czwarte siewnego ziarna
idzie na marne

Sytuację ratują małe działki
gdzie żyzna i zadbana ziemia
przynosi obfite żniwo
ubytki uzupełnia się z nadmiarem
i poprawia bilans

Tak więc i tu
żyje się kosztem drugich
jest się dłużnikiem
tych o stokrotnej wydajności

Adwentowe odliczanie – 10

Dziś keks bakaliowy
To mój podstawowy domowy przepis na keks, zawsze obecny na świątecznym stole; nosi nazwę keksu Wandzi, bo przed laty podyktowała mi na niego przepis moja koleżanka z pracy, Wandzia, dziewczyna o pięknych, ciemnobrązowych oczach

keks bakaliowy

składniki
4 jajka
4 łyżki masła
4 łyżki oleju słonecznikowego
8 łyżek cukru
8 łyżek mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Sok z pół cytryny
Bakalie: 10 dag rodzynek, kilka suszonych fig, 5 dag suszonych moreli, 5 dag orzechów włoskich, kandyzowana skórka pomarańczowa

sposób przygotowania
Suszone owoce namoczyć w gorącej wodzie, gdy zmiękną – odcedzić.
Masło roztopić.
Żółtka, 7 łyżek cukru, stopione masło i olej rozetrzeć dobrze mikserem. Dodać mąkę, proszek do pieczenia, sok z cytryny, chwilę miksować aż składniki połączą się.
Ubić na sztywno białka z 1 łyżką cukru, połączyć je z ciastem, wymieszać, dodać bakalie.
Przełożyć do podłużnej formy keksowej.
Piec ok. 1 godz. wkładając do nagrzanego do 180 st. C. piekarnika. Po 45 minutach sprawdzić, czy nie jest juz aby upieczone. Jest gotowe, gdy wbity patyczek pozostaje suchy.

świece

Rozważanie ks. K. Wójtowicza

Pan odliczył ludziom dni
i wyznaczył czas odpowiedzi
(Syr 17,2)

Gonią nas tarcze zegarów
już z daleka obrzucają
kamieniami godzin
– zawsze gotowe
włócznią wskazówek
przygwoździć ofiarę do ziemi

Gonią nas tarcze zegarów
a my
póki starcza sił
uciekamy w azyl nocy i dni
– bo tylko to nam zostało
w nierównej walce
z wyznaczonym czasem

Adwentowe odliczanie – 11

Na świątecznym stole zawsze jest u nas placek makowy piegus – ulubione ciasto mojej mamy.
Przepis ma już jakieś 30 lat, a podyktowała mi go moja koleżanka ze studiów, kiedy odwiedziłam jej dom rodzinny na wsi. Jej mama była świetną gospodynią i piekła znakomite ciasta.

piegusek

składniki
15 dag margaryny (ja używam masła)
4 jajka
15 dag mąki
15 dag cukru
10 dag maku
5 dag orzechów włoskich
10 dag rodzynek
5 dag skórki pomarańczowej kandyzowanej
ewentualnie inne bakalie
1/3 szklanki mleka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
olejek migdałowy
tłuszcz do wysmarowania formy (lub papier pergaminowy do wyłożenia)
1 łyżka tartej bułki

sposób przygotowania

Miękką margarynę zmiksować z cukrem na puszystą masę, dodawać po 1 jajku i części mąki, cały czas miksując. Następnie dodać do ciasta mleko, proszek do pieczenia, olejek migdałowy, suchy mak (nie parzony i nie gotowany), bakalie. Dokładnie wymieszać. Nagrzać piekarnik do 200 st. C. Wysmarować blaszkę tłuszczem, wysypać tartą bułką, wlać ciasto, posypać po wierzchu tartą bułką, ponakłuwać patyczkiem. Wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec ok. 40 minut (sprawdzić patyczkiem czy ciasto upieczone, patyczek powinien być suchy). Wyjąć z piekarnika, wystudzić w foremce.

świece

Rozważanie na dzień 13 grudnia

Ks. K. Wójtowicz
Kana polska A.D. 1982
(raport)

I znowu wszystkie stągwie puste
na stołach tylko pożókłe jadłospisy
w oczy gryzie niepokój
jak gaz łzawiący
podwórko dalej nieuprzątnięte
bramy zaryglowane
i schody butwieją do końca

Gospodarze klną na planistów
i rozglądają się za winnymi zaniedbania
słudzy w mundurach przeczesują podejrzane kąty
w poszukiwaniu rezerw nadziei
uczestnicy spychani do strachu
sprawdzają jeszcze raz ważność zaproszenia
nieobecni obnażają powszechną nieudolność
i nucą pieśni o minionych światach

Akcję toczą tylko jeszcze młodzi
nie chcąc uwierzyć
że ciągu dalszego nie będzie

A Ona – zatroskana jak zawsze
szepce Synowi do ucha
alfabetyczny spis naszych braków
(nie tylko tych z ekonomii)
i nie czekając na Jego odpowiedź
zaprasza wszystkich do obecności
w drodze na Szczyt

„Tej, co Jasnej broni Częstochowy” – na jubileusz

Adwentowe odliczanie – 25

Zaczęliśmy Adwent – czas oczekiwania na Boże Narodzenie.
Do Wigilii zostało jeszcze 25 dni.
Wiele smakołyków można by zacząć już robić. Najwyższy czas też zrobić już listę wigilijno-świątecznego menu.
Pomyślałam sobie, że zbiorę tu nasze świąteczno-wigilijne rodzinne tradycyjne przepisy (rodzinne lub te, które od innych zaczerpnięte, stały się rodzinnymi).
Zazcnijmy od pierniczków na choinkę.

pierniczki na choinkę

Od kilku lat robię je według przepisu Bajaderki (z forum http://www.mniammniam.pl); u niej nazywają się one imbirowymi gwiazdkami. To dobry przepis na cienkie, nie rosnące pierniczki

1/2 kostki masła
1/2 kostki margaryny
3/4 szklanki jasnego brązowego cukru
1/2 szlanki cukru pudru
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 1/2 łyżeczki zmielonego cynamonu
1 1/2 łyżeczki zmielonego imbiru
1/2 łyżeczki zmielonego ziela angielskiego
szczypta soli
1 duże jajko
2 łyżki miodu
3 szklanki mąki
3 łyżki mąki ziemniaczanej

sposób przygotowania
Masło i margarynę utrzeć z cukrem, solą i przyprawami na lekką i puszystą masę. Dodać jajko i miód i dobrze rozetrzeć. Wsypać połowę mąki do masy i dokładnie utrzeć, wsypać pozostałą mąkę i mąkę ziemniaczaną i wymieszać. Podzielić ciasto na pół (ciasto będzie bardzo miękkie), każdą połowę spłaszczyć, zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez co najmniej godzinę.
Rozgrzać piekarnik do 180ºC. Na lekko posypanej mąką stolnicy wywałkować ciasto (grubość jest dowolna – im cieńsze ciasto, tym kruchsze i delikatniejsze ciasteczka) i wycinać gwiazdki lub inne kształty. Układać na wyłożonej pergaminem blasze. Piec 10-12 minut, aż zaczną się lekko rumienić na brzegach. Wystudzić na drucianej siateczce.
Polukrować.
Jeśli chce się wycinać w pierniczkach misterne wzorki, to najlepiej to robić, kiedy ciastka leżą już na blasze, bo bardzo trudno byłoby przenieść na blachę już powycinaną śnieżynkę.

Ale Adwent to nie tylko smakołyki, ozdoby, cała ta zewnętrzna otoczka.
To także czas duchowej refleksji i zadumy.

świece

Proponuję na ten czas lekturę wierszy ks. Kazimierza Wójtowicza. Bardzo lubię jego krótkie, a tak pełne treści wiersze i opowiastki; kupowałam wszystkie jego książki, kiedy tylko się ukazały. Ktoś, kiedyś wspomniał mu, jak bardzo cenię sobie jego twórczość, i wówczas napisał dla mnie specjalną dedykację, na kawiarnianej serwetce:)
Dawno już nie wracałam do jego twórczości, więc kiedy myślałam o lekturze na Adwent, sam mi się przypomniał:)

Na dziś – wiersz Adwent

Pan powraca –
w telegramie
zapowiedziano przybycie
ale bez dnia i bez godziny

Trzeba wyjść na dworzec
i czekać na peronie

Trzeba czuwać
bo Pan tylko raz powraca
– pociągiem zapomnianym
przez rozkłady jazdy

Ciasto ze śliwkami

Zaczęły się pojawiać na blogach ciasta ze śliwkami; broniłam się przed tym, nie chciałam jeszcze śliwek!
Bo śliwki to sygnał, że już, wielkimi krokami, idzie jesień. A chciałoby się jeszcze lato zatrzymać…
Ale kiedy weszłam między stragany na targu, kiedy zobaczyłam te różne odcienie fioletu na śliwakch, kiedy poczułam ich słodki zapach – skapitulowałam:)
Kupiłam śliwki, upiekłam ciasto.

ciasto ze śliwkami

Od lat piekę ciasto ze śliwkami z przepisu Anusiaczka:

http://po-nitce.blogspot.com/2010/07/sliwkowe-popoudnie.html

Jest takie jak lubię: lekko wilgotne, w sam raz słodkie, z nutką cytryny.

Mini-muffinki z jagodami

Trudno przejść obojętnie wobec morza jagód na targu:) po koktailach jagodowych, po jedzonych solo, nadszedł czas na ciasto: najlepiej muffinki

muffinki z jagodami

Według przepisu Bajaderki z portalu mniammniam:
składniki suche:
2 2/3 szklanki mąki
1 łyżka proszku do pieczenia
duża szczypta soli
1/2 szklanki cukru
skórka otarta z 1 cytryny

składniki mokre:
2 jajka
1 szklanka mleka
2/3 szklanki oleju
1 1/2 szklanki jagód

oraz dodatkowo:
3 łyżki roztopionego masła
1/2 szklanki cukru

Rozgrzać piekarnik do 200ºC, foremki do muffinów posmarować masłem. Wymieszać suche składniki, rozbełtać mokre składniki, połączyć razem, dodać jagody. Przełożyć masę do przygotowanych foremek. Piec około 20 minut, aż będą pieknie rumiane, sprawdzić patyczkiem – powinien być suchy.
Po wyjęciu z piekarnika zostawić w foremkach na 2 minuty, wyjmować po jednej, moczyć górę w rozpuszczonym maśle i potem leciutko obtoczyć w cukrze.

Obowiązkowe świąteczne ciasto

Choinka, świąteczny stół, ciasto… Tylko jakie? Jakie ciasto musi być, żeby poczuć, że to te właśnie, zimowe, bożonarodzeniowe święta?
Jak dla mnie takim ciastem jest makowiec, i to najlepiej zawijana strucla krucho-drożdżowa lub francusko-drożdżowa.
Na pewno dla wielu osób będzie to piernik (lub pierniczki). A może serowiec? – dla mnie nie, serowiec to ciasto na Wielkanoc.
A keks?

Parę dni temu kupiłam powieść „Przepis na święta” Debbi Macomber, skuszona krótkim opisem, że jest to historia początkującej dziennikarki, która ma przeprowadzić wywiad z trzema finalistkami konkursu na świąteczny keks. Rzecz dzieje się w USA, i jak się okazuje, keks to ciasto obowiązkowe na amerykańskim świątecznym stole. Problem w tym, że dziennikarka nie cierpi keksu….
Lubię takie okołoświąteczne książki, miękko wprowadzające w nastrój świąt.
Jednak ta książka okazała się harlequinowym romansem, z płyciutką fabułą, i od pierwszych stron wiadomo było jak się skończy. Ale miała pewne plusy. Autorka przyłożyła się do warstwy kulinarnej, wplatając w akcję wypowiedzi znanych ludzi o keksie świątecznym właśnie. No i mamy keksowe przepisy finalistek; proszę bardzo, oto one:
Keks numer jeden – z rumem
2 filiżanki cukru, 1 filizanka masła, 2,5 filiżanki musu jabłkowego, 2 roztrzepane jajka, 2 filiżanki rodzynek, 2 filiżanki posiekanych orzechów włoskich,  4 filiżanki mąki, 1 łyżeczka soli , 1 łyża sody, 1 łyżeczka proszku do pieczenia,  1łyżeczka goździków , 1 łyżeczka gałki muszkatołowej,  2 łyżeczki cynamonu , 0,9 kg kandyzowanych suszonych owoców, 1,5 fi1izanki posiekanych dakty1i
Cukier i masło ubić na krem. Dodać roztrzepane jajka i mus jabłkowy. Wymieszać razem mąkę, só1, przyprawy, sodę i proszek. Stopniowo dodawać mie­szankę do masy jajecznej. Dobrze wszystko wymieszać. Wsypać kandyzowane owoce, dakty1e, rodzynki i orze­chy. Ciasto powinno być gęste. Przełożyć do dwóch b1aszek. Piec godzinę w piecyku nagrzanym do 1600 C. Po upieczeniu ciasto ostudzić i wyjąć z b1aszek. Przygotować rzadko tkane płótno i 1/2 filiżanki rumu lub brandy. Namoczyć płótno w alkoholu, pozostałym polać ciasto. Owinąć ciasto w płótno, następnie w folię spożywczą, na koniec w fo1ię a1uminiową. Włożyć do lodówki i przechowywać do trzech miesięcy.

Keks numer dwa – czekoladowy
Powinien dojrzewać w lodówce przez 3-4 tygodnie. Wsypać do duzej miski: 2 filiżanki przekrojonych na pół wisienek maraskino,  2 filiżanki posiekanych daktyli, 2 filiżanki kostki ananasowej, dobrze odsączonej, 1 filiżankę wiórków kokosowych, 2 filiżanki orzechów włoskich, 2 filiżanki przekrojonych na pół pekanów,  ok. 70 dkg dropsów z półsłodkiej czekolady
Wymieszać następujące składniki – przez pół minu­ty wolno, potem trzy minuty na szybkich obrotach: 3 filiżanki mąki, 1,5 filiżanki cukru, 1 łyżka proszku do pieczenia,  1,5 łyżeczki soli, 3/4 filiżanki tluszczu,  3/4 filiżanki masła, 2/3 filiżanki kremu kakaowego (likieru),  1/2 filiżanki kakao, 9 jajek. Dodać ciasto do mieszanki orzechów i owoców, wymieszać. Rozłożyć do dwóch blaszek grubo wy­smarowanych tłuszczem. Piec w piecyku nagrzanym do 135°C przez około 3 godziny. Po upływie dwóch godzin sprawdzać ciasto co piętnaście minut, nakłuwając pa­tyczkiem. Ostudzić, wyjąć z blaszek. Ułożyć ciasto na dużym kawałku folii spożywczej i polać je niewielką ilością kremu kakaowego (1 miarka). Zawinąć ściśle i włożyć do szczelnej plastikowej torebki. Przetrzymać w lodów­ce 3–4 tygodnie.

Keks numer trzy – bez pieczenia z piankowymi cukierkami
1 filiżanka rodzynek (ciemnych lub jasnych), 2 filiżanki daktyli, 2 filiżanki mieszanych kandyzowanych owoców, 4 filiżanki posiekanych orzechów (można zmniejszyc do 3 filiżanek), 3/4 filiżanki skondensowanego mleka, 2 filiżanki cukierkow piankowych (pewnie chodzi o marshmallows), 2 filiżanki zmielonych krakersów graham
W dużej misce wymieszać rodzynki, kandyzowane owoce i posiekane orzechy. W garnku (lub w mikro­falówce w misce) zagotować skondensowane mleko, dodać pianki i mieszać aż do rozpuszczenia. Zmik­sować w malakserze krakersy (dodawać je stopniowo), aż do uzyskania bardzo drobnych okruszkow (jak mąka). Dodać je do owoców i orzechów, wlać mleko z piankami. Wilgotnymi rękami starannie wymieszac masę. Opłukać dłonie, zwilżyć je wodą i przełożyć ciasto do wyłożonej woskowanym papierem bIaszki 23 x l3 centymetrow. Ugnieść je i wyrównać powierz­chnię. Wstawić do lodówki na dwa dni, by się zestalilo.
Uwaga: Zamiast 2 filiżanek kandyzowanych owo­cow mozna użyć 1/2 filiżanki kandyzowanych owo­ców, 1/2 filiżanki wiórków kokosowych i 1 filiżankę kandyzowanego ananasa, a wtedy keks zyska tropikal­ny posmak. Jeśli masa wydaje się zbyt sucha, dodać odrobinę soku pomarańczowego lub dżemu truskaw­kowego. Nie należy się martwić, gdy ciasto jest zbyt wilgotne, bo zmielone krakersy wchłoną cały płyn.

Jak wam się podobają?
Słowo daję, że mam ochotę wypróbować każdy! Hmmm…… czy jednak można zaufać tym przepisom? Wprawdzie opisana została historia powstania każdego z nich, dziennikarka zmuszona sytuacją do ich spróbowania, przekonuje się, że sa pyszne… Czy jednak nie jest to tylko literacka fikcja? No i to tłumaczenie; prawdopodobnie cup zostało przetłumaczone jako filiżanka, podczas gdy oznacza to w USA miarkę o objętości ok. 250 ml, czyli raczej szklanka, a nie filiżanka.
Nie mogącym się zdecydować, podrzucę jeszcze jeden przepis na keks. To mój domowy przepis, bardzo prosty, łatwy i smaczny. Dostałam go od Wandzi, mojej koleżanki z pracy, która bardzo miło wspominam, choć już od dawna nie pracujemy razem.

Keks numer cztery – mój:
4 jajka, 4 łyżki masła, 4 łyżki oleju słonecznikowego, 8 łyżek cukru, 8 łyżek mąki, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, sok z pół cytryny, bakalie: 10 dag rodzynek, kilka suszonych fig, 5 dag suszonych moreli, 5 dag orzechów włoskich, kandyzowana skórka pomarańczowa
Sposób przygotowania
Suszone owoce namoczyć w gorącej wodzie, gdy zmiękną – odcedzić.
Masło roztopić.
Żółtka, 7 łyżek cukru, stopione masło i olej rozetrzeć dobrze mikserem. Dodać mąkę, proszek do pieczenia, sok z cytryny, chwilę miksować aż składniki połączą się.
Ubić na sztywno białka z 1 łyżką cukru, połączyć je z ciastem, wymieszać, dodać bakalie.
Przełożyć do podłużnej formy keksowej.
Piec ok. 1 godz. wkładając do nagrzanego do 180 st. C. piekarnika. Po 45 minutach sprawdzić, czy nie jest już aby upieczone. Jest gotowe, gdy wbity patyczek pozostaje suchy.
Smacznego!!!!

Salony krakowskie

Bufet był ważną częścią każdego większego spotkania, rautu czy balu. Czasami zdarzało się, że ktoś niebacznie uchylił drzwi do sąsiedniej sali – jak się okazało bufetowej. Pokusa półmisków i flaszek okazała się zbyt mocna, zapachy kulinarne zwyciężyły wonie perfum i pudrów. Tłum gości spłynął łagodnie przez owe drzwi i w kilka chwil sala koncertowa opustoszała kompletnie. Tak zachowano się – wedle świadectwa Tadeusza Kudlińskiego w czasie jubileuszu Stanisława Wyspiańskiego, obchodzonego uroczyście w Krakowie w 1932 r….

To fragment książki Anny Gabryś Salony krakowskie Wydawnictwa Literackiego z 2007 roku.

 salony krakowskie

 

Książka szalenie ciekawa, zawierająca mnóstwo informacji o tym, kto i kogo przyjmował, jaki charakter miały salonowe spotkania, jak wyglądał salon, jak się ubierano, o czym rozmawiano, co podawano do jedzenia.

Jednak, mimo, że dobrze się tę książkę czytało, cały czas miałam wrażenie, że czytałam pracę naukową (zwłaszcza, że książka ma olbrzymią, starannie opracowaną bibliografię). Myślę, że to dzieło stanowi dopiero punkt wyjścia, świetny materiał do napisania pełnokrwistej powieści o krakowskim specyficznym świecie kulturalnym.

Przyznam się, że nawet wymyśliłam główną postać tej powieści: Wisię – zaufaną księżnej pani (Potockiej) z pałacu pod Baranami – głównego, krakowskiego salonu. Wisia czuwa nad wyglądem salonu w dzień przyjęć, dobiera kwiaty, świece, nakrycia stołów, wraz z kucharką opracowuje menu… Przy tym spotyka mnóstwo ciekawych ludzi, odwiedzających pałac, przeżywa wiele przygód….

Codziennie, zanim zasnę, biegnę myślami na krakowski Rynek, pod Barany, zobaczyć co tam nowego u Wisi…

Zdradzę wam jeszcze, co podano na słynnym balu kostiumowym u Potockich (to rzeczywiste menu, nie moja wyobraźnia):

consomme en tasse (barszcz w filiżankach)

mus z szynki lub pasztet

kotlety cielęce z groszkiem

desery

wina

kawę parzoną po turecku

 

Żeby nie zostać „o suchym pysku” czytając te opisy, proponuję małe słodkie co nieco: piegusek, który zrobiłam tym razem według innego niż zwykle przepisu. To tzw. ciasto szklankowe Beaty Sz. (przepis podawany na różnych forach).  Pyszne!

 

1 szklanka mąki

1 szklanka maku (suchego, nie mielonego)

1 szklanka białek

1 szklanka cukru

1/2 szklanki zimnego stopionego masła

1 łyżeczka proszku do pieczenia

bakalie(orzechy, rodzynki, skórka pomarańczowa, owoce kandyzowane)

Białka ubić na sztywno, dosypując stopniowo cukier. Mąkę wymieszać z proszkiem i dosypywać powoli do białek, wsypać mak, wlać masło, dodać bakalie, wymieszać. Piec w formie keksówce ok 50 minut w temp. 220 stopni.

Karnawałowo – czyli chrust

W okresie karnawałowym nie może zabraknąć u mnie chrustu, czyli faworek. Są śliczne, w kształcie złotych kokardek, oprószonych na biało, malowniczo powyginane, karbowane na brzegach, kruchuteńkie, pięknie napuszone.

 

 

Zwykle robię chrust z innego przepisu, ale w tym roku postanowiłam spróbować zachwalany przepis na ciasto z dodatkiem piwa. Podała go w sieci Yenulka. No i jest rewelacyjny! Zet kazał zaznaczyć, że wprawdzie nie jest wielkim zwolennikiem chrustu, ale ten przepis jest wyjątkowy J)

A robi się go tak:

ok. 3 szklanek mąki

4 duże żółtka

pół szklanki jasnego piwa

1 łyżeczka masła

szczypta soli

Do smażenia – 3 kostki smalcu

2 łyżki spirytusu lub wódki

cukier puder do posypania faworków

 

Do misy miksera wrzucić mąkę, żółtka, piwo, sól i masło. Wyrabiać ciasto aż się przestanie kleić (dobrze jest zacząć od wsypania 2,5 szklanek mąki a potem dodawać w miarę potrzeby). Po zagnieceniu ciasto włożyć na godzinę do lodówki. Potem wyjąć, przegnieść, podzielić na kawałki i wałkować cienkie placki. Wykrawać z nich radełkiem prostokąty, na środku zrobić nacięcie i przepleść żeby powstał kształt faworka. Gotowe faworki przykryć ściereczką, żeby nie obsychały.

W szerokim rondlu roztopić 2 kostki smalcu, odstawić rondel z ognia, ostrożnie dodać spirytus (lub wódkę). Zacząć smażenie dopiero wtedy kiedy tłuszcz jest rozgrzany tak, że wrzucony faworek natychmiast puszy się i wypływa.

Smaży się  faworki z obu stron na złoty kolor. Następnie wyjmuje się je na ręcznik papierowy, żeby ten wchłonął nadmiar tłuszczu. Ja obracam je i wyjmuję przy pomocy dwóch widelców. Następnie przekłada się usmażone i odsączone faworki na paterę i posypuje cukrem pudrem, przesiewając go przez siteczko. Kiedy smalcu jest coraz mniej, należy dodawać stopniowo pozostałą kostkę smalcu.

Trochę jest zachodu z faworkami, to prawda. Najlepiej robić je z drugą osobą. U nas w domu funkcjonuje tandem, który wypracowałyśmy z mamą. Ja robię ciasto, ona je wałkuje i wykrawa faworki, ja je smażę. Idzie nam błyskawicznie.

Ale samemu też się da to zrobić. Trzeba tylko pamiętać, o przykrywaniu gotowych do smażenia faworków, żeby nie wysychały.

I najlepiej włączyć silnik w okapie, żeby uniknąć zapachu smażonego tłuszczu.

Baletki

Nie wiem, skąd wzięła się ich nazwa.

Ale są pyszne. Są lekkie i słodkie, jak balowe baletki:)))

I do choinki, do gwiazdek na obrusie, do karnawału, bardzo te ciasteczka pasują.

 

 

 

 

A zrobiłam je według nieco innego przepisu, niż powszechnie się je robi.

Te tutaj nie są biszkoptowe, lecz powiedziałabym – krucho-biszkoptowe, bo w cieście jest masło i są ucierane, nie ubijane.

Ten przepis podała kiedyś na jednym z forów Buka, zaznaczając, że to stara, cukiernicza receptura, stąd też gramatura składników trochę dziwna, np. te jajka mierzone na gramy!

Dodam, że robiąc baletki według tego przepisu trzeba uważać, aby ciasto wyszło dostatecznie zwarte (w razie potrzeby wsypać nieco więcej mąki), gdyż inaczej ciasteczka w czasie pieczenia rozpłaszczą się. Mnie też wyszły troszkę za duże.

A oto przepis:

Maka pszenna tortowa 284 g

cukier-puder 182 g

maslo 170 g

jaja 182 g – to będzie mniej więcej 4 średnie jajka

zapach waniliowy

marmolada, mak

Utrzeć masło z cukrem, dodawać stopniowo jajka, zapach, wsypać mąkę i wymieszać.

Gotową masę nałożyć do worka cukierniczego o okrągłej końcówce i wyciskać okrągłe ciasteczka o średnicy ok. 2 cm na blachę wyłożoną papierem pergaminowym (dość ciężko mi się je wyciskało, ale ja nie mam zbyt wielkiej wprawy w posługiwaniem się rękawem). Przed włożeniem do pieca posypać ziarenkami maku.

Piec ok. 15 minut w temp. 180 stopni.

Po częściowym ochłodzeniu składać po dwa, przekładając marmoladą (ja przełożyłam je konfiturą z róży).