Sałata z rydzami

To chyba już ostatni przepis w tym roku na danie ze świeżymi grzybami. Sałatka zrobiona dosłownie kilka dni przed tym, jak spadł ten wielki śnieg.

Kiedy kupowałam na targu rydze, szukałam tych mniejszych, ale pan sprzedający mówi: oj, nie, już nie ma, spadły liście z drzew i rydza widzi się dopiero wtedy, gdy jest już duży.

A teraz spadł śnieg i koniec z grzybami; żegnajcie rydze na rok.

Sałata bardzo prościutka:

Rydze wrzucone wrzątek i króciutko zblanszowane, potem pokrojone w mniejsze kawałki i podsmażone na maśle, doprawione solą, pieprzem i czosnkiem niedźwiedzim.

Liście sałaty porwane w kawałki i na to podsmażone rydze i kilka półplastrów słodkiej cebuli.

Pyszne!

Surówka z brukselki

Zawsze myślałam, że brukselkę można jeść tylko po ugotowaniu. A tu, proszę: zerwana kartka z kalendarza proponuje, żeby zrobić z niej surówkę.

Właściwie, to nic w tym dziwnego, przecież to rodzaj kapusty, która na surowo jest pyszna.

Zrobiłam więc tę surówkę i bardzo ją polecam!

  • 6-8 główek brukselki
  • 1 jabłko
  • Sok z cytryny
  • Oliwa
  • Łyżka cukru
  • Sól

Każdą główkę brukselki przekroić na pół i poszatkować, odrzucając twardy głąbik.

Posypać solą, wymieszać i zostawić na ok. godzinę.

Jabłko obrać i zetrzeć na tarce o dużych oczkach, skropić sokiem z cytryny.

Wymieszać brukselkę z jabłkiem, dodać łyżkę cukru, skropić oliwą, wymieszać.

Zostawić na godzinę – dwie.

Sałata ze śliwkami i łososiem

Dawno już odkryłam świetne połączenie listków sałaty ze śliwkami, ale teraz wzbogaciłam tę kompozycję o mango i łososia. Wyszła piękna, jesienna w kolorystyce i smaku, sałatka

  • Duża garść listów sałaty (mix, im więcej rodzajów listków, tym lepiej)
  • 2-3 śliwki (węgierki najlepiej)
  • Pół mango
  • Pół słodkiej cebuli
  • 100 g plastrów łososia wędzonego na zimno
  • Sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi
  • Oliwa

W salaterce rozkładamy umyte i odsączone liście sałaty

Z umytych i wytartych do sucha śliwek usuwamy pestki i kroimy na ćwiartki.

Cebulę kroimy w cieniutkie półplasterki i rozszczepiamy na pojedyncze półkrążki.

Mango obieramy ze skórki i kroimy na kawałki

Plastry łososia dzielimy na małe kawałki.

Wszystko razem mieszamy z listkami sałaty, doprawiamy solą, pieprzem i suszonym czosnkiem niedźwiedzim.

Skrapiamy oliwą.

Czas grzybów i fasolki

Wraz z jesienią przyszedł czas na jesienne potrawy.

Sezon na grzyby w pełni, zobaczcie, co dostałam od brata

W kuchni królują u mnie grzyby i fasolka: młody jasiek duży i mały, fasolka kolorowa i nakrapiana i oczywiście szparagowa.

Co powiecie na połączenie zupy grzybowej z młodym jaśkiem? Moim zdaniem – pycha!

  • Szklanka młodej fasolki typu jaś
  • Spora garść grzybów (prawdziwki, kozaczki, maślaki, kurki)
  • Łyżka makaronu (np. małe łazanki)
  • Cebula
  • Sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi
  • Śmietana
  • Masło

Cebulę pokroić w piórka, zalać wodą, dodać makaron, gotować.

Grzyby oczyścić, pokroić (raczej grubo), podsmażyć na maśle, lekko soląc. Smażyć aż wyparuje sok, który grzyby puszczą.

Osobno gotować fasolkę; świeża jest tak miękka, że nie wymaga wcześniejszego moczenia.

Połączyć wszystko, doprawić i dodać dużą łyżkę śmietany.

Posypać zieleniną na talerzu (jeśli akurat się ją ma; mnie właśnie zabrakło).

Oczywiście nie brakuje też tradycyjnej grzybowej oraz grzybowej z dodatkiem żuru.

Jest sos grzybowy, jest makaron zasmażany z siekanymi grzybami, są pierogi z grzybami.

I troszkę już grzybów (prawdziwków) zasuszyłam.

Ale przede wszystkim jem grzyby na świeżo. To ten czas.

I czekam na rydze!

Pierogi z jeżynami a może czernicami?

Jak nazywacie te czarne fraktalowe kuleczki, podobne do malin? Jeżyny? Czy czernice?

U nas mówiło się na nie jeżyny. Nie zawsze słońce zdoła je dobrze wygrzać, by były słodkie. I takie właśnie są w tym roku, trochę kwaśne. W sam raz na zrobienie z nich pierogów.

Nie mam na nie specjalnego przepisu; ot, zwykłe ciasto pierogowe, na rozwałkowane krążki nakładam kilka sztuk jeżyn, szczyptę cukru, sklejam i gotuję. Najbardziej lubię je odsmażane na maśle z tartą bułką i posypane na patelni cukrem, który w miarę smażenia pysznie karmelizuje się.

Takie pierogi znane są od dawna, a właśnie w ostatnim czasie znalazłam o nich wzmiankę w czytanej  książce: Oktawia Żeromska. Portret rodzinny, autorstwa Marii Mironowicz-Panek. Opisany jest w niej pobyt Żeromskich w szwajcarskim Rapperswil, gdzie Stefan pracował w Muzeum Polskim. Odwiedził ich tam Bolesław Prus, wielki przyjaciel Oktawii. Był pod wrażeniem gospodarności Oktawii, a szczególnie podziwiał jej wyborną kuchnię. W listach do żony pisał:

„pani Oktawia czuwa nade mną jak bóstwo i gotuje wyborne barszcze. Zajęta od rana do nocy jako pokojówka, kucharka, szwaczka”

„poczciwa Okcia przyjęła mnie tu jak brata: uporządkowała pokój, wynajęła go, a teraz stołuje nas obu. Myślałem, że stanę na głowie, kiedym (pierwszy raz!) zjadł rosołu z kartoflami i pierogów z czernicami”.

A więc smacznego!

Kalafiorowa z listkami szczawiu

Kalafior to naprawdę niezwykłe warzywo; idealnie łączy się smakowo niemal ze wszystkim. Zapraszam na przykład na zupę kalafiorową z listkami szczawiu. Okazało się, że nadzwyczaj smacznie wyszło, słodycz kalafiora przełamała troszkę kwaskowatość szczawiu. Tylko nie należy przesadzać z ilością szczawiu, to ciągle jednak ma być zupa kalafiorowa, nie szczawiowa

  • Pół małego kalafiora
  • Pół cebuli
  • Garstka mrożonki warzywnej pokrojonej w paseczki
  • Łyżka makaronu zacierkowego
  • Kilka listków szczawiu
  • koperek
  • Łyżka śmietany
  • Sól, pieprz, szczypta czosnku niedźwiedziego

Kalafior rozdrabniamy na małe różyczki, cebulę kroimy w kosteczkę, zalewamy wodą. Gdy się zagotuje, dodajemy mrożone warzywa i makaron zacierkowy, lekko solimy. Gotujemy do miękkości składników.

Szczaw kroimy na paseczki, dodajemy do zupy, podobnie posiekany koperek. Chwilę jeszcze gotujemy, doprawiamy śmietaną oraz przyprawami.

I już szybka, letnia zupa nam wyszła! Smacznego!

Szczaw Ćwierczakiewiczowej

Szukałam pomysłu na szczaw.

Bardzo go lubię, sezon na niego w pełni, a ja nic, tylko zupę i zupę.

Sięgnęłam do „365 obiadów” Lucyny Ćwierczakiewiczowej i oczywiście, pani Lucyna jest niezawodna! Znalazłam dwa przepisy (oprócz zup): szczaw na jarzynę i jarzyna mieszana, szczaw i szpinak.

Zrobiłam tę mieszaną.

Nie wygląda toto najlepiej, wiadomo, jak rozciapane, trochę bure listki, ale smak – wierzcie mi – jest dobry. Pani Lucyna zna się na rzeczy.

Przepis, jak to u niej, niezbyt precyzyjny, ale spokojnie, uda się. Proporcje nie są tak bardzo ważne.

54. Jarzyna mieszana, szczaw i szpinak

Wziąć pół na pół szpinaku i szczawiu. Szpinak obrany ugotować na obfitej wodzie z solą, przelać kilka razy zimną wodą, aby kolor zachował i usiekać jak można najdrobniej. Szczaw zaś usiekać po obraniu i udusić w maśle, niż żałując tego ostatniego. Oddzielnie zrobić zasmażkę z masła z odrobiną mąki, rozebrać rosołem, lub bulionem. Dołożyć, stosując do ilości, łyżkę śmietany kwaśnej, włożyć szczaw zmieszany ze szpinakiem, posolić do smaku, zagotować razem na zupełnie małym ogniu i podać do kotletów cielęcych lub do jaj, pusz­czonych na masło. Jeśli jarzyna gotowa, a jeszcze nie można podawać do obiadu, to rondel wstawić w drugi rondel z gorącą wodą i postawić na blasze, a będzie dobra i kolor zatrzyma.

Przepis na polędwiczki z książki Siembiedy

Przyszła chwila prawdy.

Sprawdzam: czy przepis podany w książce Macieja Siembiedy jest na tyle precyzyjny, że się uda? I czy potrawa jest tak dobra, jak napisał?

Zrobiłam polędwiczki po francusku z książki „Kołysanka”.

Wyszło pysznie. I to jak szybko! Pół godziny i bardzo wykwintny obiad gotowy!

A oto książkowy przepis:

Kasia podeszła do Kuby na palcach i objęła go wpół, splatając ręce na brzuchu.

  • Nie pościłeś w tych Kopicach – stwierdziła. – Choć kuchnia pałacowa od kilkudziesięciu lat zamknięta.
  • Proszę mnie nie rozpraszać – odparł, całkowicie pochłonięty sytuacją na patelni, na której przekładał kawałki polędwiczek. – Bo mięso się nie uda.
  • Chyba zaczyna się przypalać. – Zerknęła zza jego ramienia.
  • I o to chodzi – ucieszył się. – W tym cała tajemnica.
  • Nie rozumiem.
  • To będą polędwiczki po francusku – wyjaśnił. – Stary przepis. Tomasz Kern mnie zainspirował. A co jest podstawą kuchni fran­cuskiej? – przeegzaminował Kasię.
  • Masło.
  • Brawo. Dlatego na nim smażę mięso, choć w polskiej kuchni to niedopuszczalne. Wcześniej kroję je w plastry grubości centymetra, nie rozbijam, żeby nie stwardniało, lekko posypuję solą i pieprzem, po czym układam na rozgrzanym maśle. Ten tłuszcz gwarantuje, że się przypali. Byle nie za dużo. Widzisz – odwrócił jeden z kawał­ków – przyrumieniło się na złoto. Teraz to samo z drugiej strony i do rondla.
  • Ale po co to kontrolowane przypalenie?
  • Zaraz zobaczysz – obiecał. Odczekał chwilę, aż polędwica zła­pie złoty kolor, zdjął ją z patelni, a mocno zrumienione masło, które na niej zostało wraz z aromatem mięsa, zalał białym winem i ze­skrobał z dna drewnianą łopatką. Teraz sięgnął po obrany ze skór­ki camembert i rozpuścił jego cienkie kawałki we wrzącym winie, dodając śmietanę i musztardę Dijon. Sos osiągnął barwę karmelu, a wtedy Kuba nabrał go na łyżeczkę, odczekał, aż przestygnie, i dał Kasi do spróbowania.
  • Poezja. – Mlasnęła z rozkoszą. – Teraz wrzucisz do niego mięso?

Nie – oświadczył. Wyjął plastry przysmażonych polędwiczek z rondla, ułożył je na półmisku, aby zachodziły jeden na drugi, tworząc apetyczną kaskadę, polał sosem z patelni i zaniósł na stół, przy którym czekały dziewczynki.

Maciej Siembieda, Kołysanka, Warszawa 2022, ss. 240-241

Składniki u mnie: 1 mała polędwiczka wieprzowa, 1/3 sera camembert, kieliszek białego wytrawnego wina, łyżka musztardy Dijon, łyżka śmietany, masło, sól, pieprz.

Robiłam dokładnie według przepisu podanego przez Kubę.

Parę słów o samej książce.

Jakub Kania udaje się na Śląsk Opolski,  gdzie próbuje dowiedzieć się, czego tu szukał Aram Chaczaturian, przysłany przez radzieckie służby specjalne. Ruiny jednej z najwspanialszych niegdyś rezydencji magnackich w Europie skrywają wiele tajemnic; właśnie tu dwieście lat wcześniej odbył się koncert dla dwóch tylko osób: porzuconej przez matkę ubogiej Joasi i jej arystokratycznego męża. Jak doszło do tego małżeństwa Kopciuszka z księciem? Jaki utwór wykonali muzycy na tym niezwykłym koncercie? Czy to była tytułowa kołysanka? Dlaczego właśnie ona?

Stopniowo poznajemy zaskakujące doprawy fakty i dzieje tajemniczej melodii.

Warto przeczytać.

Płatki róży cukrowej w kuchni

To właśnie ten czas, gdy płatki róży w kolorze pink pakuje się do słoiczków, z myślą o nadzieniu do pączków i dodatkiem do mazurków. W towarzystwie białego twarogu i razowego chleba konfiturowe płatki też są pyszne.

Zwykle robię je od lat tak samo: po sparzeniu ucieram z cukrem (2 razy tyle cukru, ile zaważą płatki przed sparzeniem), zwykłą pałką w makutrze, dodaję troszkę soku z cytryny, po czym zamykam w słoiczkach typu twist. Róża ma postać gęstego dżemu. Zwykle wychodzi mi 3-4 małe słoiczki, więc spokojnie mieszczą się w lodówce, tam je przechowuję.

W tym roku zrobiłam eksperyment, znalazłam przepis na konfiturę z róży, gdzie płatki pływają w gęstym soku.

Robi się to tak:

Trzeba zważyć płatki i przygotować 2 razy więcej cukru i trochę soku z cytryny.

Najpierw robimy syrop, gotując wodę (ok. 1 szklanki) z cukrem. Gdy cukier się rozpuści wrzucamy płatki różane, mieszamy i gotujemy około 10 min. Zostawiamy na kilka godzin. Po tym czasie dodajemy sok z cytryny, ponownie zagotowujemy, po czym wkładamy do słoiczków twist, zakręcamy. Gotowe. Smacznego!

Szparagowa majowa

Przyszedł czas na szparagi. Najbardziej lubię te zielone, bardzo delikatne, no i tak apetycznie wyglądają. Oczywiście najczęściej jem z wody, z masłem i tartą bułką (a jeszcze lepiej z panko), posypane jajkiem na twardo. Pycha!

Ale i zupa jest z nimi przepyszna.

  • 2 łodygi zielonych szparagów
  • 1 ziemniak
  • Pół cebuli
  • Kawałek łodygi pora (biała część)
  • Jajko na twardo
  • Plaster łososia wędzonego na zimno
  • Koperek
  • Serek topiony – 2 trójkąciki
  • 2 łyżki gęstej śmietany 18%
  • Sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi

Ziemniaka i cebulę kroję w kostkę, por na półplasterki, szparagi na kawałki (odcinam główki i zostawiam na potem, dodam je pod koniec gotowania), zalewam wszystko wodą i gotuję do miękkości, lekko soląc od razu.

Miksuję, ale tylko trochę, zostawiając małe kawałki jarzyn.

Dodaję serek topiony i główki szparagów, parę minut gotuję, mieszając i doprawiając do smaku, dodaję koperek i śmietanę. Odstawiam, żeby smaki się przegryzły.

Podaję w miseczkach, do każdej dodając kawałki jajka i kawałki łososia.

Smacznego!