To chyba już ostatni przepis w tym roku na danie ze świeżymi grzybami. Sałatka zrobiona dosłownie kilka dni przed tym, jak spadł ten wielki śnieg.
Kiedy kupowałam na targu rydze, szukałam tych mniejszych, ale pan sprzedający mówi: oj, nie, już nie ma, spadły liście z drzew i rydza widzi się dopiero wtedy, gdy jest już duży.
A teraz spadł śnieg i koniec z grzybami; żegnajcie rydze na rok.

Sałata bardzo prościutka:
Rydze wrzucone wrzątek i króciutko zblanszowane, potem pokrojone w mniejsze kawałki i podsmażone na maśle, doprawione solą, pieprzem i czosnkiem niedźwiedzim.
Liście sałaty porwane w kawałki i na to podsmażone rydze i kilka półplastrów słodkiej cebuli.
Pyszne!










