Wczorajsze popołudnie i wieczór minęły mi pod hasłem nowej technologii zapisu obrazu Blu-Ray. Śledziłam pilnie sprawę formatu zapisu obrazu w wysokiej rozdzielczości, bo ciągle walczyły o rynek dwie technologie: HD i Blu-Ray. Dobrze życzyłam Sony, który promował technologię Blu – niebieskiego lasera (cały mój sprzęt audio-wizualny jest tej marki). I właśnie w tych dniach pokazały się notki w prasie: wygrał Blu-Ray.

Światowi producenci sprzętu do odtwarzania filmów zakończyli batalię o to, jaki format ich zapisu będzie dominował w przyszłości. Zwycięstwo promowanego przez Sony formatu Blu-ray nad HD DVD przypieczętowała decyzja koncernu Toshiba, który uznał, że nie będzie już produkować ani sprzedawać odtwarzaczy i nagrywarek HD DVD. Blu-ray oferuje większą pojemność i lepszą jakość obrazu niż technologia HD DVD. Filmów w Blu-ray nie można jednak oglądać w HD DVD i odwrotnie. Na odtwarzaczach Blu-ray oglądać można za to filmy zapisane także na CD, Video CD i DVD. Nie wiadomo na razie, czy będą odbierać format DivX.
Cóż, właśnie przewrócona została kolejna kartka historii: DVD odchodzi do lamusa, tak jak odeszła parę lat temu do lamusa kaseta video i magnetowidy.
Czas na zakup odtwarzacza przyszłości.
Jak podają źródła, Polacy kupili jak dotąd jakieś tysiąc sztuk zaledwie odtwarzaczy Blu-Ray.
Rozmawiamy z Zet od kilku dni na ten temat, on lubi być w awangardzie użytkowników nowych nowinek technicznych, a dziś ruszyłam na rekonesans do sklepu. Mam swój ulubiony salon sprzedaży, gdzie panowie są kompetentni, nie traktują mnie jak blondynki, i umieją oraz mają ochotę odpowiedzieć na moje szczegółowe pytania. I wieści są dobre. Zarówno cenowe, jak i techniczno-praktyczne; nie powinno być kłopotów z podłączeniem urządzenia nie tylko do telewizora (złącza HDMI załatwiają sprawę wysokiej rozdzielczości obrazu), ale i do kina domowego – sprawa dźwięku. Można by się zastanawiać nad dźwiękiem, bo w kinach domowych mamy zwykle głośniki 5:1, a Blu-Ray oferuje możliwość 7:1 – ale to może poczekać – tak myślę. Natomiast bez sensu mi się wydaje dyskusja i szukanie modelu odtwarzacza Blu-Ray, który czytałby możliwie jak najwięcej formatów płytek DVD; i tak nie przetworzy ich na lepszą jakość obrazu, a przecież nikt mi nie każe wyrzucać na śmietnik odtwarzacza DVD (z nagrywarką nawiasem mówiąc).
W drugim nawiasie muszę powiedzieć, że to przyspieszenie techniczne cywilizacji, w jakiej żyjemy, przyprawia mnie niemal o zadyszkę; strasznie szybko się to dzieje – rok w technologiach to jak dawniej wiek.