Fenkuł – danie dla konesera

Te lekko seledynowe grube bulwy mają w sobie troszkę goryczki i nieco anyżkowy smak. Ale jako dodatek do mięsa, a juz zwłaszcza do grilla sprawdzają się znakomicie:)
Proponuję fenkuł duszony alla pizzaiola z książki Paolo Cozza „Włoska kuchnia na polskim stole”
fenkuł

3 bulwy kopru włoskiego (fenkułu)
150 g świeżej mozarelli najlepiej w małych kulkach
1 ząbek czosnku
300 g pomidorków koktajlowych
świeża bazylia
sól, oregano
oliwa

Z każdej bulwy kopru wyciąć twardy głąb.
Pokroić bulwy na niezbyt grube półplastry.
Podsmażyć czosnek w oliwie, dodać plastry kopru, posolić je i smażyć na malutkim ogniu, mieszając, ok. 15 minut.
Dodać przekrojone na pół pomidorki, oregano i podarte listki bazylii.
Dusić ok. 20 minut.
Dodać kulki mozarelli i pozostawić na ogniu dopóki ser się nie roztopi.
Podawać gorące.

Moje utarczki z panzanellą

„Culinaria Italia”, „Encyklopedia kuchni włoskiej”, Tessa Capponi Borawska mówią, że jest to sałatka, o rodowodzie toskańskim, której podstawą jest czerstwy chelb, pomidory, cebula, listki bazylii, skropione octem i oliwą. I, że właściwie nie ma jednego przepisu, jest to raczej pomysł na danie, każdy robi ją sobie, dodając do obowiązkowych składników, co mu tam w duszy gra.
O.k. Zrobiłam panzanellę klasycznie, dodając oliwki zielone i czarne oraz różne listki sałaty. O, tak:
panzanell 1

Zaraz po opublikowaniu, ktoś tam, z tych co to wiedzą lepiej, zwrócił mi uwagę, że to nie jest panzanella. Nie? dlaczegóż to? Bo dodałam sałatę?
Dobrze. Popatrzmy, jak ja podają w restauracji. Wybierałam się właśnie do Krakowa, przejrzałam menu wielu kanjpek, właśnie pod kątem, czy podają panzanellę. W „Corleone” podają. Jest to knajpka typowo włoska, istnieje już kilkanaście lat; chyba można jej zaufać?
Tak wygląda panzanella u nich

panzanella 2

Składniki, które dało się odróżnić to: pomidory (bez skórki), oliwki zielone, seler naciowy, czerwona cebula, grzanki z chleba. Do dekoracji listki pietruszki.
No, faktycznie sałaty nie ma; w ogóle, oprócz dekoracji, zieleniny w sałatce nie ma.
Dobrze, pójdźmy tym tropem. Tym razem moja panzanella wyglądała tak:
panzanella 3

A składniki to: pomidory, grzanki z chleba, czerwona cebula, oliwki zielone i czarne. Wszystko to lekko osolone, skropione octem balsamico i oliwą. A zielone listki (bazylia i roszponka) tylko z boku, do dekoracji. Uprzedziłam gości, że być może nie jest to najbardziej klasyczna panzanella; nie przejęli się tym w ogóle! I niemal wylizywali miski:)

Ale temat niepokoił mnie nadal. Chodzi o dodatek chleba. Przepisy mówią: czerstwe kromki chleba pokrój w kostkę, zalej zimną wodą, po czym dokładnie wyciśnij, tak aby chleb był niemal suchy. Dodaj do pomidorów.
A więc nie grzanki z chleba. Chleb ma byc namoczony i wyciśnięty.
Cóż, spróbujmy.
Więc tak wyszła mi panzanella bardzo klasyczna
panzanella 4

I muszę powiedzieć, że zdecydowanie wolę dodawać chleb w postaci grzanek! Dobrze, nazwę tę sałatkę alla panzanella, żeby ktoś znów nie kwestionował przepisu, ale tylko tak, z grzankami, wrzuconymi w ostatniej chwili przed podaniem sałatki, będę ją robić. Tak jest pysznie:)


Włoskie klimaty

Tematem przewodnim naszego kolejnego party był film, który pewnie każdy widział: „La Strada” (droga) Federico Felliniego.
Widziany jednak nawet po raz kolejny, ciągle robi niesamowite wrażenie.

La Strada

Dlatego menu zrobiłam w kształcie pasków, przypominających wstążki dróg, z naklejoną zebrą dań, które będą podawane.

menu

menu paski

Nawiązując do twórcy filmu, jak i miejsca jego akcji, już po raz kolejny podałam dania z kuchni włoskiej; stół zdobiła bazylia i pomidory, kolorystyka nawiązywała do barw włoskiej falgi: zieleń, biel, czerwień.

bazylia

serwetki włoskie

stół

W trakcie filmu podałam obowiązkową filiżankę kawy (ulubioną przez wszystkich włoską Lavazzę) oraz torcik tiramisu. Były też kupione chrupiące włoskie wafelki.

tiramisu

Teraz kolacja:
Aczkolwiek zupa nie jest we Włoszech tak popularna jak u nas – tam pierwszym daniem jest jakiś makaron, drugim mięso lub ryba – to jednak, znając upodobania moich gości, zupa była. Neapolitańska, z pora, serka topionego, z grzankami:

zupa neapolitańska

Potem lazania: z dwoma farszami, z mielonego mięsa i sosu pomidorowego oraz z grzbów i sosu białego.

lasagne

Jako główne danie podałam kurczaki po numidyjsku, z makaronem w sosie spod kurczaka i z dodatkiem sałaty panzanelli.
Kurczak, według starożytnej receptury Apicjusza, z asafetydą, w sosie z daktylami i orzechami, zrobił furorę:)

drugie danie

kurczak

penne

Towarzyszyło temu białe wino; półsłodkie, bo pomyliłam się, kupując w sklepie; byłam pewna, że kupuję półwytrawne:)

wino

Test zupy przed sobotnim party

Wyszukałam sobie przepis na włoską zupę Vesubio, właśnie go przetestowałam i pożarłam uzyskany produkt łapczywie!!! Ledwo zdążyłam pstryknąć fotkę. Zupa jest pyszna, taka w sam raz na zimowe wieczory. 

 

 

 

 

 

A przepis pochodzi z książki: Zupy na cały rok, autorstwa Francuza, Brata Victora, benedyktyna w opactwie Notre Dame w Millbrook w stanie N.Y.

Bardzo sobie cenię klasztorne przepisy, zwykle są pyszne, a zarazem proste.

A ta książka należy chyba do najlepszych książek o zupach, jakie mam w swojej biblioteczce. Robiłam już z niej klasztorną minestrone i cukiniową, obie były super!

I jeszcze taka ciekawostka: jest w niej zamieszczony przepis na zupę polską z kaszą jęczmienną. Sądząc z opisu, chodzi o krupnik. Raczej jest to poprawny przepis, aczkolwiek wśród dodawanych jarzyn wymieniono seler naciowy! Kto w Polsce dodałby do krupniku seler naciowy????? Myślę, że wynika to z faktu, że w Ameryce, gdzie brat Victor gotuje, seler bulwiasty jest – jak słyszałam – niemal na wagę złota. Za to naciowy jest w powszechnym użytku, na co dzień.

 

okladka

 

A`propos selera naciowego: przypomniała mi się historyjka, kiedy – spory kawałek temu – usiłowałam kupić na mojej prowincji seler naciowy. Wtedy jeszcze nie był tak popularny, i u nas był zupełną nowością, o której mało kto słyszał. Szukałam bezskutecznie po sklepach, w końcu zdesperowana i raczej bez nadziei, pomyślałam: zapytam na targu. Zapytałam.

„Baba”, która na swoim miejscu na stole miała zawsze wszystko, co klientki mogą pragnąć, mówi:

– Zaraz, gdzieś tu był…

Ja wytrzeszczyłam z niedowierzaniem oczy.

Niepotrzebnie.

„Baba” wyciągnęła z zawiniątek nać selera bulwiastego. I nie mogła zrozumieć, o co mi właściwie chodzi.:)))))

Ale czas na zupkę Vesubio:

4 ziemniaki

4 marchewki

1 duża cebula

1 czerwona papryka

250 g mozarelli

2 l bulionu warzywnego (ja dałam z kostki)

oliwa

sól, pieprz, mielona papryka (najlepiej wędzona)

Ziemniaki i marchew obrać, pokroić w kostkę, wrzucić do rondla, zalać bulionem i gotować do miękkości. Zmiksować. Jeśli zupa będzie zbyt gęsta, dolać wody.

Cebulę pokroić w bardzo cienkie półplasterki, paprykę – w paski (po wyjęciu pestek, rzecz jasna). Rozgrzać lekko oliwę, wrzucić cebulę i zeszklić ją, dodać paski papryki i chwilę jeszcze podsmażyć. Dodać cebulę i paprykę do zupy, przyprawić solą, pieprzem i mieloną papryką, gotować razem ok. 20 minut.

Zupę rozlać do kokilek i do każdej dodać 2-3 plasterki mozarelli. Wstawić do gorącego piekarnika na kilka minut, aż się ser rozpuści (lub do mikrofalówki, 1-2 minuty na pełną moc).

Podawać z razowym chlebem.