Świętokrzyski grzybaniec

Pod tą nazwą kryje się rodzaj zupy grzybowej. Zainteresowała mnie bardzo, bo ma w sobie kluseczki ręcznie drobione, takie jak moja dziadowska. Wyszła przepyszna, bardzo polecam!

  • 1 spory ziemniak
  • 1 marchewka
  • 1 cebula
  • kilka świeżych grzybów -najlepiej leśnych – ja miałam kurki i brązowe pieczarki
  • łyżka masła
  • kilka grzybków suszonych
  • sól, pieprz
  • łyżka skwarków ze słoniny lub boczku wędzonego
  • 2-3 łyżki śmietany
  • kluseczki z ciasta (1 jajko + mąka – tyle jej by ciasto było twarde jak na makaron)
  • natka pietruszki lub koperek

Ziemniaka, marchew i cebulę pokroić w kostkę, zalać wodą, dodać grzyby suszone i gotować do miękkości.

Grzyby świeże pokroić w paseczki i podsmażyć na łyżce masła. Dodać do zupy.

Zrobić ciasto na kluseczki, urywać małe kawałki i toczyć okrągłe kluseczki, wrzucić do zupy.

Zrobić skwarki ze słoniny lub boczku, dodać do zupy.

Doprawić zupę solą i pieprzem, dodać śmietanę, roztrzepać ją dokładnie w zupie.

Dodać zieleninę.

Barszcz chłopski

Przepis z książki o świętokrzyskich smakach, wydanej przez Muzeum Wsi Kieleckiej. I jest to bardzo dobry barszcz, zawiesisty, o mocnym, zdecydowanym smaku, jaki nadają mu niewątpliwie jabłka, które do niego się dodaje.

  • 2 czerwone buraki
  • 1 cebula
  • 2 kwaśne jabłka
  • ok. filiżanki zakwasu
  • łyżka octu
  • sól, pieprz, majeranek, szczypta cukru
  • 2 garstki białej fasoli
  • 2-3 łyżki skwarków z wędzonego boczku

Ugotować białą fasolę (pamiętając, by ją wcześniej namoczyć).

Ugotować nie obrane buraki.

Cebulę pokroić w kostkę. Jabłka umyć, usunąć gniazda nasienne i nie obierając ich, pokroić w kostkę. Zalać cebulę i jabłka szklanką wody i gotować, aż się rozgotują. Przetrzeć przez sito.

Ugotowane buraki obrać, zetrzeć na grubej tarce i dodać do przecieru z cebuli i jabłek. Zalać wrzątkiem i zostawić na kilka godzin.

Po tym czasie odcedzić, zagotować, dodać zakwas, doprawić przyprawami, wlać łyżkę octu.

Na każdą miskę nałożyć fasolkę, zalać barszczem i okrasić skwarkami z boczku.

Pierożki z blachy

Jest to rodzaj pasztecików z kruchutkiego ciasta, w formie pierożków, pieczonych na blasze. Specjalność z rejonu Skarżyska w Świętokrzyskiem.

Doskonałe będą do czerwonego barszczu.

Ciasto:

  • 3 szklanki mąki
  • 2 jajka
  • 2 łyżki śmietany
  • 15 dag masła
  • 1 łyżka smalcu
  • sól

Z podanych składników zagnieść szybko ciasto i włożyć do lodówki na 2 godziny.

Nadzienie:

  • 20 dag podgardla
  • garstka suszonych grzybów
  • szklanka kaszy gryczanej
  • cebula
  • 2 łyżki oleju
  • sól, pieprz, majeranek, czosnek suszony (świetny będzie niedźwiedzi)
  • jajko

Podgardle pokroić i poddusić, podlewając niewielką ilością wody, lekko soląc.

Grzyby ugotować w lekko osolonej wodzie, wyjąć i w tej samej wodzie (o smaku grzybowym) ugotować kaszę gryczaną.

Cebulę i grzyby pokroić w kosteczkę i przesmażyć na oleju.

Podgardle zmielić w maszynce do mięsa.

Wymieszać mięso, kaszę, grzyby i cebulę, dodać jajko i przyprawy, wyrobić farsz.

Ciasto rozwałkować, wycinać krążki i nadziewać farszem. Zlepić w kształcie pierożka. Naciskać widelcem, by powstał ładny brzeg i dobrze się skleiły.

Piec w nagrzanym do 200 st. C piekarniku, ok. 25 minut, aż się zezłocą.

Pierogi cysterskiego opata

Wiele czasu minęło odkąd w Koprzywnicy (nieopodal dzisiejszego Tarnobrzega),  pojawili się cystersi z opatem Teodorykiem na czele. Dziś nie ma już klasztoru w Koprzywnicy, ale pamięć o cystersach i ich potrawach w regionie pozostała.

Dziś dzień świętego Jacka, dominikanina, który znany jest z tego, że karmił biednych pierogami. Zapraszam więc na pierogi; tym razem innego zakonnika, cysterskiego opata z Koprzywnicy, z białym serem i kaszą gryczaną.

ciasto: 2 szklanki mąki, pół szklanki gorącej wody, 1 jajko, sól

Do mąki dodać sporą szczyptę soli, zalać wrzątkiem, gdy nieco przestygnie wbić jajko i zagnieść ciasto, dodając w razie potrzeby nieco wody (lub oleju).

składniki nadzienia:

  • 5-10 dag kaszy gryczanej
  • 20 dag białego sera twarogowego
  • 1 cebula
  • 2 czubate łyżki masła
  • natka pietruszki
  • sól, pieprz
  • nieduży kawałek wędzonego boczku na skwarki

Kaszę ugotować.

Cebulę pokroić w drobną kosteczkę, podsmażyć na maśle.

Twaróg rozetrzeć, dodać kaszę i podsmażoną cebulę, pokrojoną natkę pietruszki, doprawić solą i pieprzem, dobrze wymieszać.

Rozwałkować ciasto, nakładać farsz i lepić pierogi.

Wrzucać na osolony wrzątek, gotować 2-3 minuty od wypłynięcia pierogów.

Podawać okraszone skwarkami z podsmażonego boczku.

Zupa z kwaśnych liści opata Teodoryka

Przepis spisany został przez członkinie stowarzyszenia w Koprzywnicy, miejscowości nieopodal Sandomierza, gdzie w 1185 roku pojawili się cystersi, na czele z opatem Teodorykiem.

Zupa z kwaśnych liści, czyli po prostu ze szczawiu, gotowana jest  od stuleci w Koprzywnicy, mimo, że opactwo już  od XIX wieku nie istnieje.

Przepis  jest na miarę czasów, w jakich powstał. Posłuchajcie:

„Do gara wrzucamy gnaty, marchew, pietruszkę, seler, por, czosnek i cebulę i zostawiamy do zagotowania. Wrzucamy 3 garście szczawiu i gotujemy jeszcze godzinę. Doprawiamy do smaku, zaciągamy śmietaną z rozmąconymi żółtkami. Dodajemy siekaną pokrzywę i podajemy z jajami na twardo.”

Słowa nie ma na temat, w jakiej postaci te jarzyny i ten szczaw wrzucamy. W całości? Pokrojone?

Jednak sedno przepisu jest i dało się zupę ugotować. Jest kwaśna, jak na szczawiową przystało, ale trzeba uważać z jarzynami, zwłaszcza ze słodką marchewką, aby nie zdominowały szczawiu.

Proszę, oto moja propozycja na 1,5 l zupy:

  • jako gnat – skrzydełko kurczaka
  • pół małej marchewki
  • pół pietruszki
  • kawałek selera
  • kawałek pora (białej części)
  • pół cebuli, 1 ząbek czosnku
  • 2 garści szczawiu
  • 3 łyżki śmietany
  • 1 żółtko
  • sól, pieprz
  • zamiast pokrzywy – czosnek niedźwiedzi suszony
  • po 1 jajku na twardo na osobę

Skrzydełko wrzucam do rondla, zalewam wodą i gotuję. Marchewkę, pietruszkę i seler ścieram na grubej tarce, cebule i por kroję w półplasterki, czosnek w kosteczkę, dodaję wszystko do rondla.

Lekko solę.

Po ok. pół godzinie dodaję posiekany drobno szpinak (bez łodyżek). Gotuje jeszcze ok. 20-30 minut. W śmietanie rozkłócam żółtko i dodaję do zupy. Dokładnie roztrzepuję trzepaczką. Doprawiam solą, pieprzem, dodaję czosnek niedźwiedzi.

Podaję z jajkiem na twardo.

Zupa boleszyńska

Jesteśmy w świętokrzyskiem, w powiecie ostrowieckim, gminie Waśniów, wsi Boleszyn.

Wieś istnieje od XIV wieku i do 1819 roku należała do Benedyktynów z Łysej Góry.

Zupa mogła być znana w mojej rodzinie, bo wieś leży niedaleko Kunowa, Chybic, Pawłowa – a to strony moich powinowatych.

Jest to zupa typu żurkowego, który był bardzo popularny i lubiany w tym regionie.

Zrobiłam ją (tyle, że proporcje składników musiałam znacząco zmniejszyć) i zasmakowała mi.

  • pół ćwiartki małej główki kapusty białej
  • marchew, pietruszka, kawałek selera
  • 3-4 łyżki ugotowanej kaszy gryczanej
  • kawałek podsuszonej kiełbasy wiejskiej
  • 3-4 grzybki suszone
  • liść laurowy, 2-3 ziarnka ziela angielskiego
  • sól, pieprz
  • szklanka zakwasu żurkowego
  • 3 łyżki śmietany
  • po 1 jajku na twardo na każdą porcję

Na wrzącą wodę wrzucić poszatkowaną kapustę, pokrojone w kostkę jarzyny, dorzucić grzybki, liść laurowy i ziele angielskie. Lekko osolić. Gdy jarzyny będą miękkie, dodać pokrojoną w drobną kostkę kiełbasę i kaszę gryczaną. Chwilę pogotować. Następnie dodać zakwas i zaprawić śmietaną. Doprawić solą i pieprzem.

Podawać z jajkiem na twardo.

Zimiocorz – nieudany eksperyment

Zimiocorz – to potrawa z regionalnej kuchni świętokrzyskiej; coś w rodzaju pasztetu z ziemniaków. Jak napisano w książce – to stara wiejska potrawa, przygotowywana w uboższych domach.  To racja, bo składniki tej potrawy to ziemniaki, cebula, jajko, trochę mąki, sól. Czyli coś, co właściwie w każdym gospodarstwie jest. A ziemniaki – zimioki, jak gwarowo tu się mówi – to podstawa świętokrzyskiej kuchni.

Przygotowuję w tej chwili takie opracowanie (na użytek domowy, „ku pamięci”), które nosi roboczy tytuł: świętokrzyskie smaki w mojej kuchni. Mam już spisane potrawy, które robiło się zawsze w naszym domu, ale dodatkowo testuję regionalne przepisy, które mnie zaciekawiły. Jeśli się sprawdzą – włączam do swojej książki.

No, niestety, zimicorz się w niej nie znajdzie.

Nie to, że nie wyszedł. Wyszedł. Ale mi nie smakuje.

Robiłam zarówno w wersji z surowych ziemniaków, jak i z gotowanych, nawet z dodatkiem boczku, ale to nie to, co tygryski lubią najbardziej.

Ale gdyby ktoś był ciekawy, to podaję przepis:

2 kg ziemniaków, 3 cebule, 2 łyżki mąki ziemniaczanej i pszennej, sól, pieprz, tłuszcz, 2 jajka

Ziemniaki obrać, umyć i zetrzeć na tarce, przełożyć na sitko, aby usunąć nadmiar wody. Dodać sól, pieprz i pokrojoną w małą kostkę cebulę, wbić jajka, wymieszać. Brytfankę posmarować tłuszczem, włożyć masę ziemniaczaną i piec ok 2 godzin.

Studencka zupa nylonowa

Pojawiała się ta zupa na studenckiej stołówce w każdy poniedziałek. To był w PRL-u dzień bezmięsny; ta zupa dobrze wpasowywała się w postne menu. Była totalnie nijaka. I jeszcze ta kaszka w środku. Bo nylonówka to coś w rodzaju bulionu z warzyw, zasypanego kaszą manną.

Nie cierpiałam jej.

W wydaniu naszej stołówki smaczna ona nie była.

Ale miała jeden walor: wzrokowy. Zastanawialiśmy się, dlaczego tak dziwnie się nazywa. Myślę, że właśnie z uwagi na wygląd. Była rzeczywiście jak nylon.

Kaszka rozgotowując się, nadaje zupie szklistość. Zupa wygląda jak przeźroczysta mgiełka, nakrapiana ziarenkami kaszy, pod którą dojrzeć można paseczki warzyw.

Brzmi jak poezja? prawda?

Coś, co tak wygląda, nie powinno źle smakować. Trzeba odczarować siermiężne wspomnienia.

Zapraszam na moją, pyszną, z młodych warzyw, nylonową:

Proporcje składników na 1,5-2 l zupy

  • 1 ziemniak
  • 1 marchewka
  • 1 pietruszka
  • kawałek pora
  • kawałek selera
  • pół cebuli
  • 3-4 łyżki kaszy manny
  • szczypiorek, zielona pietruszka, koperek
  • sól, pieprz, szczypta papryki

Ziemniaka i cebulę obieramy i kroimy w kostkę, pora w półplasterki, a pozostałe warzywa ścieramy na grubych oczkach tarki. Całość zalewamy wodą i gotujemy do miękkości warzyw. Dosypujemy kaszę mannę, energicznie mieszając, aby nie zrobiły się grudki i dalej jeszcze trochę gotujemy, aż kasza napęcznieje.

Teraz zabieramy się za doprawianie – co jest kluczowe dla dobrego smaku.

Młode warzywa są delikatne, więc przyprawy nie mogą ich przytłumić, ostrożnie z nimi, zwłaszcza z pieprzem. Wsypujemy drobniutko posiekaną zieleninę i odstawiamy zupę na jakąś godzinę. Trzeba jej dać czas na wymieszanie się smaków. Po tym czasie znów próbujemy, ewentualnie jeszcze coś doprawiamy i gotowe!

Nylonowa może być pyszna!

Rosomak świętokrzyski

Wracam do odkrywania tajemnic świętokrzyskiej kuchni regionalnej.

Dziś proponuję zupę o niezwykłej nazwie: rosomak świętokrzyski.

Przepis znalazłam w kolekcji zeszytów kulinarnych kieleckiej gazety „Echo Dnia”, poświęconych tradycji regionalnej kuchni. Czytelnicy nadsyłali unikalne przepisy na potrawy gotowane w ich domach, często od wielu pokoleń. W ten sposób powstały „Smaki Świętokrzyskie” – ulubione specjały regionu.

Smak zupy jest rewelacyjny; jest gęsta i zawiesista, taka na chłodne dni, rozgrzewająca. Można by powiedzieć, że to takie połączenie krupniku z kapuśniakiem.

Proporcje są na ok. 2-2,5 litra zupy.

  • dwie garście kapusty kiszonej odciśniętej (a jeśli jest zbyt kwaśna, to przepłukanej wodą)
  • kilka grzybów suszonych
  • włoszczyzna: marchewka, pietruszka, kawałek selera, kawałek pora, mała cebula
  • garść drobnej kaszy jęczmiennej
  • śmietana 2-3 łyżki

Włoszczyznę obrać, opłukać, pokroić w paseczki, zalać zimną wodą, dodać wypłukaną kaszę oraz grzyby; po zagotowaniu lekko osolić i ugotować do miękkości.

Kapustę kiszoną przesiekać, zalać zimną wodą, dodać listek laurowy, lekko osolić i ugotować do miękkości.

Połączyć zawartość obu garnków. Chwile pogotować, po czym dodać śmietanę, roztrzepując ją mątewką.

Smacznego!

Placek z rabarbarem

Wiosna przyszła niezależnie od pandemii i wszystkie nowalijkowe smaki pojawiły się jak zawsze. Życie toczy się dalej.

Mamy tu dziś wiosenne ciasto do popołudniowej kawy czy herbaty. Cisto jest bardzo delikatne, a kwaskowy smak rabarbaru jest świetnym kontrapunktem dla słodkiej bezowej pianki.

  • ok. 1/2 kg rabarbaru (2 łodygi)
  • 1/2 szklanki cukru kryształu
  • 20 dag mąki
  • 8 dag cukru pudru
  • 10 dag margaryny
  • 2 żółtka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka kwaśnej śmietany
  • 2 białka
  • 10 dag cukru pudru
  • wiórki kokosowe do posypania

Rabarbar obieramy, kroimy w kostkę, zasypujemy cukrem kryształem, odstawiamy na 1 godzinę.

Mąkę przesiewamy na stolnicę, siekamy z margaryną, dodajemy cukier puder (8 dag), proszek do pieczenia, żółtka, śmietanę, zagniatamy ciasto (będzie bardzo miękkie i plastyczne).

Blaszkę wykładamy pergaminem, układamy w niej 3/4 rozpłaszczonego ciasta, palcami rozciągamy je na całą blaszkę.  Nakłuwamy ciasto widelcem i wkładamy na 10 minut do piekarnika, nagrzanego do 180 stopni.

Z białek ubijamy pianę, dodając pod koniec stopniowo 10 dag cukru pudru. Na podpieczony placek rozsypujemy wiórki kokosowe, układamy odciśnięte kawałki rabarbaru, na nich rozprowadzamy pianę, a na wierzch układamy kawałki pozostałego ciasta.

Ciasto pieczemy jeszcze ok. 20 minut.