Niedzielne gotowanie

Moje typowe niedzielne przedpołudnie

Asystuje mi w kuchni kot: wygrzewając się na parapecie okna, leniwie mruży oczy, zwieszając w dół jedną łapę, ale czujny jest na każdy ruch, i żaden smakołyk nie ujdzie jego uwadze. W każdej chwili gotów jest zerwać się i przymilać o jakiś kęs.

leniwy kot

Na kuchence dusi się mięso, w piekarniku pieką się warzywa.

niedzielne gotowanie

A ja – doglądając potraw – mam czas na kawę i lekturę.

niedzielna kawa

Bardzo, bardzo lubię te niedzielne przedpołudnia, ich powtarzalny rytm i piękno

A garnku była pierś z indyka z kurkami.

Pół kilograma piersi indyczej pocięłam w paski, posypałam przyprawą do drobiu i podsmażyłam na niewielkiej ilości oleju wymieszanego z łyżką masła.

Dodałam pokrojone w piórka cebulę i szalotkę oraz wymytą garść drobnych kurek.

Przesmażywszy wszystko, dolałam do rondla nieco wody i dusiłam pod przykryciem do miękkości mięsa. Później zdjęłam pokrywkę i odparowałam wodę, aż zmieniła się do konsystencji dość gęstego sosu. Wtedy dodałam jeszcze łyżkę masła i doprawiłam nieco solą i pieprzem.

I już gotowe. Zostawiłam pod przykryciem, żeby smaki się zbilansowały.

Podałam z pieczonymi młodymi warzywami: ziemniakami, marchewką, cebulą i kapustą.

Smacznego!

Na wielkanocne dekoracje chyba już czas

To mój pierwszy koszyk wielkanocny w tym roku. Będzie ich jeszcze co najmniej trzy

Oczywiście nie mogło przy nim zabraknąć Bajeczki, jej ciekawość nie ma granic

kosz wielkanocny z kotem

To nie jest koszyk do święcenia; ten będzie z tradycyjnymi elementami: baranek, jajka, sól, kiełbasa, babka).

Ten tutaj, zamiast baranka ma kurę w formie patery na jajka, a te są przepiórcze. I nie ma bukszpanu, bo jeszcze nie było go na targu.

kosz detale

kosz wielkanocny

Ponoć dziś dzień kota

Ciekawe, czy mój kot o tym wie?

kot na komodzie

Bajka o kotach

To nie ściany
to koty mają uszy
czworonożni agenci
Pana Boga
zesłani na ziemię
aby szpiegować Adama
przymilnym ocieraniem
grzbietów
wkradają się w łaski
naszych chałup
nic nie mówią
podsłuchują
najskrytsze szepty
nie ujdą kociej uwadze
wszędzie ich pełno na kolanach
za uchem pod nogami
gdy je wyrzucamy podsłuchują
za drzwiami sieni
w nocy koty włażą pod łóżka
zapalają czerwone latarnie oczu
i w ich blasku
wszystko skrzętnie spisują
(notesiki chowają rano do mysiej dziury)
*
a potem na sądzie ostatecznym dziwimy się
skąd Pan Bóg o nas wszystko wie.

Józef Baran

Kot w kuchni

Koty to specyficzne stworzenia.

Uważają, że wszystko i wszyscy dookoła nich są po to, aby zaspakajać ich potrzeby.

A kuchnia jest miejscem szczególnie atrakcyjnym.

Tylko wejdzie się do kuchni – kot już tam jest.

kot w kuchni

Włoży się miseczkę do zlewu – kot już pije z niej wodę.

Położy się ściereczkę na parapecie okna by przeschła – kot już na niej leży. Zganiany z niej – nie bardzo daje się ruszyć, oburza się: no, jak to? Przecież to dla mnie położyłaś tę ścierkę!

Już jako maluszek, Bajeczka zaanektowała kuchnię. Trzy lata temu mieściła się z misce na sałatkę.

 Bajeczka w misce

A teraz proszę – jaki ze mnie duży kot.

kot pije wodę

No i robi takie głodne oczy: nie widzisz, jaka jestem zagłodzona??? Daj coś wreszcie na ząb!

Zajrzyjmy do łazienki

Jest malutka, a zastosowane regipsy jeszcze ją pomniejszyły. Ale udało się zmieścić wszystko, co niezbędne: wanna, sedes, umywalka i pralka.
Oczywiście, kiedy weszłam do łazienki z aparatem, natychmiast zjawił się tam również kot:) Nic w domu nie może się dziać bez niego!
kot w łazience

łazienka widok na całość

Z pralką były historie, bo najpierw kupiłam taką ładowaną od przodu, ale źle to sobie wymierzyłam i okazało się, że nie da się otworzyć drzwiczek! musiałam wymieniać na ładowaną od góry. A te manewry ze sklepem, z dostawcami nieźle zżerają nerwy i czas:( Przedtem był tu zupełnie inny układ pionów wodnych i kanalizacyjnych i w ogóle całej łazienki, i pralka otwierana od frontu się mieściła.
Przyznam się tu jeszcze do czegoś: wzdłuż ściany nad umywalką i pralką chciałam mieć półkę z kafelków. Wykonawca jej nie zrobił, nie wiem właściwie dlaczego; miałam pretensje, oni proponowali inne rozwiązanie, nie zgodziłam się, pomyślałam, że coś sobie sama wykombinuję na drobiazgi kosmetyczne. I po tej historii z pralką pomyślałam: Boże, jak to dobrze, że oni tej półki nie zrobili!!!! bo przecież nawet ta pralka ładowana od góry by się nie otworzyła! W ogóle bym nie miała pralki!
prawa strona

prawa strona

Wanna jest narożna, śliczna i mimo, że malutka, to bardzo wygodna do kąpieli w kolorowej pachnącej pianie:)
wanna

Lustro jest w porządku, oświetlone, nad umywalką. Ale brakuje mi jeszcze lustra frontowego, takiego na ścianie czołowej jak się wchodzi do łazienki. Ale to już spokojnie sobie szukam:)

lustro

Kot w nowym mieszkaniu

Bajeczka odnalazła się w nowym mieszkaniu znakomicie.
Uwielbia przedpokój, bo to znakomity punkt obserwacyjny do monitorowania, co w domu się dzieje:)
kot na komodzie

pilnuję drzwi

A w kuchni – wiszące szafki, które są wokół całej kuchni, stały się dla niej swego rodzaju antresolą-galeryjką, po której się przechadza i gdzie najchętniej ucina sobie drzemki

kot na antresoli

skok na galeryjkę

drzemka na galeryjce

na antresoli

Ale na oknie też dobrze się wyciągnąć

drzemka na oknie

Kiedy zaczynałam układać w szafkach wiszących naczynia, kot doszedł do wniosku, że szafka narożna wprost stworzona jest dla niego! nie bardzo dał się stamtąd wyciągnąć; właściwie to był wściekły, kiedy się go usunęło stamtąd siłą:)

kot w szafce

Dzień kota

Och, nawet nie wiedziałam, że wczoraj był dzień kota! dopiero późnym wieczorem mi to uzmysłowiono:)

Ale teraz ponoć każdy dzień roku komuś lub czemuś jest poświęcony:)

Ja i mój kot w ogóle nie przygotowaliśmy się do TAKIEGO dnia; zdjęcia portretowego nie było i ekstra przysmaków nie było:(

Cóż, pokażę jedno z ostatnich zdjęć Bajeczki: leży ona sobie na szafie i z wysokości ogląda świat, łapa jej zwisa leniwie – to jej ulubiona pozycja:)

Bajeczka na szafie

Ona raczej nie podwija łapek pod siebie, jak inne koty; ma po prostu te łapy za długie (syjamy takie właśnie mają).

A wczoraj była, niezależnie od święta, bardzo szczęśliwym kotem: ja sprzątałam szafki kuchenne, a ona wchodziła z lubością w każdy zakamarek i nawet (myślę że spacjalnie) dała się zamknąć w jednej szafce!

Niech żyja koty!