Pierogi na dzień św. Jacka

Imię pierwszego polskiego dominikanina – Jacka – jest drogie w naszej rodzinie. Tak miał na imię ojciec mojej mamy, w pięknej, nieco starodawnej formie: Jacenty. Choć nie znałam go (zmarł jeszcze przed II wojną światową), mam prawo przypuszczać, patrząc na jego dzieci, że był bardzo przystojnym mężczyzną:) Jego imię (jako drugie) odziedziczył mój brat.

Święty Jacek nierozerwalnie kojarzy się z pierogami; według legendy – właśnie pierogami karmił całe rzesze ubogich.

A że pierogi były robione u nas w domu od zawsze i to dość często, zawsze na dzień św. Jacka – 17 sierpnia – i ja je przygotowuję.

W tym roku były z nadzieniem grzybowym (posiekane i przesmażone z cebulką różne rodzaje grzybów leśnych) oraz z farszem z ugotowanych ziemniaków, wymieszanych z greckim słonym serem sałatkowym i podsmażoną posiekaną cebulką.

11 uwag do wpisu “Pierogi na dzień św. Jacka

  1. U mnie pierogi tez zajmuja zaszczytne miejsce na stole. I to zarowno w wersji obiadowej, jak i deserowej, zwlaszcza z jagodami / borowkami. 🙂 W srode, gdy pogoda bedzie nieco bardziej laskawa, wybieram sie do Tarnowa. Oczywiscie w planie Schrupane. Negresco, gdybys miala chwile na polecenie wartych miejsce na kulinarnej mapie miasta, bede wdzieczny. Dobrego dnia, dobrego tygodnia.

    Polubienie

    • Kamil, mam nadzieję, że miasto godnie Cie przyjmie:)
      Z kulinarnych ciekawostek to dodam, że dwukrotnie gościła u nas p. Magda Gessler, ze swoimi rewolucjami kulinarnymi; tu o tym pisałam:
      żydowskie menu: https://garstkasmaku.home.blog/2017/10/02/menu-magdy-gessler-w-tarnowie/
      i polskie menu: https://garstkasmaku.home.blog/2015/08/14/obiad-wedlug-m-gessler-w-braterskiej/
      Jest takie miejsce kulinarne, którego z uwagi na pandemię jeszcze nie zdążyłam odwiedzić. To restauracja „Różana” przy ulicy Batorego (w centrum miasta, dwa kroki od piekarni Schrupane). Jest to miejsce o tyle ciekawe, że mieści się w odrestaurowanym dworku szlacheckim, który popadał w ruinę i serce wszystkich tarnowian ściskało się z żalu widząc jego upadek. Ale nieuregulowany długo stan prawny i wpisanie budynku na listę zabytków utrudniało znalezienie nabywcy. W końcu jednak udało się. Mamy tu restaurację, którą mam w planie odwiedzić: http://www.rozana-batorego19.pl/?gclid=Cj0KCQjwsZKJBhC0ARIsAJ96n3VMkiPnB1wTFCsFEzAO3aZdfXicSB4lImLB1CfzRElUMzjNBpXxJKoaAgsbEALw_wcB
      I może jeszcze ciekawostka:
      Nazwa Tarnów według niektórych źródeł pochodzi od tarniny, zarastającej ongiś okolice naszej miejscowości. Na Rynku w Centrum Informacji Turystycznej (obok Wielkich Schodów) można kupić herbatkę tarninówkę i nalewkę z tarniny. I drewniane granatowe korale z tarniny. Tu o o tym kiedyś pisałam: https://tarnowskiepodworko.home.blog/2014/05/20/tarninowka-prezent-z-tarnowa/

      T – jak tarnina – jak Tarnów

      Polubienie

      • Negresco, Tarnów przyjął mnie nie tylko godnie, ale i serdecznie. Z pewnością po mojej – na przestrzeni niemal dwóch dekad – raptem czwartej (i znowu krótkiej) wizycie w mieście jestem nieobiektywny i nie znam tarnowskiego życia od podszewki, ale miasto i mieszkańcy emanują jakąś harmonią, spokojem, ciepłem (czyżby wygrzani polskim biegunem ciepła?). Tego, czego na pewno doświadczyłem, to wielka życzliwość, niebywała uprzejmość mieszkańców. Na szczycie tej serdeczności stanęli pracownicy polecanej przez Ciebie restauracji (Schrupane), którzy niemal wyczarowali najpyszniejszy chleb, w momencie gdy już na półkach nic nie zostało. Przeuroczy Burek (tarnowski Kleparz, a może Kleparz jest krakowskim Burkiem) z chętnymi do pogawędek sprzedawcami. Potem południowa Msza w katedrze (nieustannie robi na mnie wrażenie pobożność mieszkańców Małopolski), później wizyta u filipinów przy Piłsudskiego (z Filipem Neri, najradośniejszym świętym) i wreszcie malowniczy Park Strzelecki z wyjątkowym mauzoleum Bema. Z powrotem jeszcze przeuroczy antykwariacik przy Wałowej, a naprzeciwko cukiernia ze znakomitymi ciastami, drożdżówkami i ciastkami w kształcie półksiężyca z gwiazdą – sprzedawczyni nie była pewna, czy to rzeczywiście w intencji cukierników herb miasta, ale podejrzewam, że tak. Po drodze, jako oddany historii przyjaźni polsko-węgierskiej, tropiłem węgierskie ślady, których w Tarnowie niemało. I jeszcze jedno! Istotnym elementem jest brama miasta – takiego wykwintnego dworca szukać w Polsce ze świecą. Mało tego – w budynku dwie wystawy: sztuki dawnej (fragmenty panoramy siedmiogrodzkiej) i sztuki współczesnej, w tym awangardowej. Po prostu: KLASA! Z sentymentem przejrzałem dziś rano mapę miasta, raz jeszcze przemierzyłem szlak z przymkniętymi oczami i… chyba trzeba znowu wrócić do tego inspirującego miasta. W międzyczasie, jeśli pozwolisz, będę zaglądał na Twój inspirujący blog. Dziękuję za wskazówki, co warto zobaczyć. Wszystkiego dobrego! 🙂

        Polubienie

  2. Chyba też muszę zrobić pierogi. Greckiego słonego serka sałatkowego jeszcze nie próbowałam. 😀 Na pewno przygotuję więcej i zamrożę w woreczkach strunowych. Myślisz, że torebki strunowe będą dobre do przechowywania tych pierogów? Pozdrawiam! 😀

    Polubienie

  3. Chyba jest przy tym trochę pracy, no ale efekt wygląda pięknie. Na pewno zrobię, tylko muszę kupić składniki, no bo akurat mi się skończyły. Na szczęście robię sobie zakupy spożywcze online co tydzień, no więc na pewno również zrobię sobie takie pierogi. Pozdrawiam! 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s