Jesienne party inspirowane kuchnią Ameryki

Oglądaliśmy film (o nim za chwilę), który kręcony był w Baton Rouge – stolicy stanu Luizjana.

To narzuciło wybór serwowanej kuchni. 

A ciepłą, żółto-pomarańczową kolorystykę narzuciła jesień, nasza polska i złota, póki co.

party jesienne



Nie było mi łatwo skonstruować menu, bo wszystkie sztandarowe potrawy kuchni kreolskiej (tej bardziej wykwintnej) i cajun (tej chłopskiej) już na naszych party podawałam, a staram się nie powtarzać raczej.

Gumbo, jambalaya, chowder, indyk – wszystko to już było.

menu kreolskie

 Z daniem głównym nie było kłopotów – w filmie jedna z bohaterek podaje na przyjęciu coq au vin, kurę duszoną w winie. Potrawa ma rodowód francuski (właściwie to jest nawet klasykiem francuskiej kuchni), ale kreolska kuchnia Luizjany to kuchnia potomków imigrantów z Francji i Półwyspu Iberyjskiego, więc kulinarne wpływy są oczywiste. Potrawa jest bardzo ciekawa, bo kurę (u mnie był to – z wiadomych, zaopatrzeniowych względów – kurczak) marynuje się i potem jeszcze dusi w czerwonym winie. Białe, drobiowe mięso nabiera purpurowego koloru i wspaniale smakuje. Podałam je z dodatkiem ryżu oraz papryki i pomidorów. 

coq au vin

Zupa – no, tu wybór był oczywisty – skojarzenia: jesień – Ameryka – bliski już Hallowen – no, tylko zupa z dyni mi pasowała! Robiłam ją z dodatkiem cydru (jak dla mnie to był lepszy dodatek niż wino)

zupa dyniowa

 Jako przystawkę podałam cajun chicken strips – kurczakowe smażone paluszki, z polędwiczek  z piersi kurczaka (tej najdelikatniejszej części piersi), marynowane w luizjańskiej przyprawie cajun, a potem panierowane w mące, jajku i bułce tartej i smażone. Do tego kromeczki bagietki wiejskiej na zakwasie i sałatka coleslaw (z białej kapusty, jabłka, cebuli i marchewki) 

stripsy cajun

Do kawy: chocolate chip cookies (amerykańskie pieguski) i raczej polska odmiana apple pie – moja sztandarowa szarlotka

amerykańskie pieguski

szarlotka

Oglądaliśmy film „Bóg nie umarł” w reżyserii Harolda Cronka z 2014 roku.

Młody człowiek zaczyna w Baton Rouge studia prawnicze i trafia na wykłady, na których prowadzący żąda od studentów podpisania deklaracji, że Bóg umarł. Wszyscy (jakieś 70 osób) ją podpisują; niektórzy po lekkim zawahaniu; wszyscy, oprócz naszego bohatera. On podejmuje polemikę z profesorem. I tak walka się zaczyna. Domyślacie się, łatwo nie będzie….

Dorzucę jeszcze jedną, ciekawą dla blogerów, informację: mamy tam również wątek bardzo poczytnej  blogerki, której karierę niespodziewanie przerywa rak….

A potrawa coq au vin pojawia się na przyjęciu w domu profesora-ateisty.



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s