Miłość do wikliny

Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale nie umiem przejść obojętnie obok koszyków. Wiklina przyciąga mnie jak magnes. Jakiś nowy wzór, nowy kolor – i już chcę to mieć! Właśnie zaczyna się przedwielkanocny czas koszyków, dobry czas na wiklinowe nowości

Nowe nabytki zyskały również aprobatę kota.

kot i koszyk

Oczarował mnie koszyk w kształcie łódki, patrzcie jaki świetny! Pojawiły się też porcelanowe patery na jajka, też się skusiłam

kosz w kształcie łódki

Tak sobie myślę, że wiklina w moim mieszkaniu zasługiwałaby na osobną sesję zdjęciową. Jest wszędzie: kosze na kosmetyki, podkładki pod filiżanki, kosz na chleb, kosz na ziemniaki, kosze na kwiaty doniczkowe, kosz na pranie, pojemnik na parasole…

Swego czasu (dawno, dawno temu) marzyłam o wiklinowym wózku dla lalek. Pamiętam, leżałyśmy z siostrą chore i tak bardzo chciałyśmy mieć taki właśnie wózek dla naszych lalek. Mama obiecała go kupić. Poszła do miasta i……. i przyniosła dwa misie! Rany, jakie byłyśmy rozczarowane!

Teraz myślę, że pewnie obawiała się naszych kłótni i wydzierania sobie wózka; jeden wózek na dwie, to nie najlepszy pomysł. A na dwa wózki to stać nas nie było….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s