Menu degustacyjne w Krakowie

Dawno już czaiłam się na przetestowanie menu degustacyjnego.

Wiedziałam, że to będzie na pewno coś dla mnie: różnorodność i małe porcyjki. Idealne zestawienie, spróbować wszystkiego po trochu, a jak coś nie posmakuje, to nie trzeba będzie się męczyć i w dodatku żałować wydanej kasy.

Przedstawiam zatem propozycję likusowskiej knajpki „Amarone” na rogu ul. Św. Tomasza i Floriańskiej w Krakowie (wejście od św. Tomasza).

 Amarone w Krakowie

Za 5-daniowe menu lunchowe życzą sobie 50 zeta, i – myślę – jest to sensowna propozycja w kategorii menu degustacyjne (gdzie indziej jest znacznie drożej). A po zjedzeniu tego, co dali nie wyjdzie człowiek głodny (ja wręcz byłam objedzona).

Menu zmieniane jest tu codziennie, ja miałam takie (nie odpisałam sobie z karty dania – zbyt byłam zaaferowana!, więc czasem będą to moje domysły, co jem):

Pieczywo (czekadełko): 4 paluchy, 4 mini bułeczki, kolejne 2 mini bułeczki, ale jaskrawo żółciutkie, takie kanarkowo-słonecznikowe i zabawne kropelki masła (pieczywo dobre) – to na dwie osoby

pieczywo w amarone

Przystawka: przegrzebek (małż a może małża? św. Jakuba) zapiekana w sosie, podana na muszli  (pyszne)

małż

Pierwsze danie: spaghetti z sosem pomidorowym i paseczkami carpaccio (sos nie smakował mi, zbyt dużo było w nim kwasowości – może octu balsamicznego???)

spaghetti w amarone

Zupa: bulion z kawałkiem łososia i julienką marchewkową i chyba trawą cytrynową a może bambusem? (ciekawy, dominował smak łososia)

bulion z łososiem

Danie główne: polędwiczka z dziczyzny z sosem w towarzystwie ziarenek sklejonych –chyba karmelem – w nieregularne gałeczki, płatki brukselki i mus piankowy (polędwiczka i gałeczki – super! Brukselka koszmarnie przesolona!)

dziczyzna w amarone

Deser: piankowy mus arbuzowo-melonowy

deser w amarone

Do tego wzięłyśmy sobie (już extra płatne) białe wino wytrawne i wodę, aby smaki się nam nie mieszały.

Nie mam doświadczenia, by ocenić, czy menu było dobrze skomponowane; 2 dania były morskie (przegrzebki i łosoś), jedno- dziczyzna i jedno – pasta. Nie kłóciły się smakowo, płynnie przechodziło się do kolejnego dania, a utrzymane były w tonacji jesienno-pomarańczowej. No i przepięknie podane!

Przyznam, że gdybym miała możliwości (i finanse!) to chętnie przychodziłabym tu sprawdzać, „co dziś dają”. Szkoda, że na stronie internetowej nie jest publikowana lista menu dnia. Może chodzi o element niespodzianki:)

 Ciekawe wnętrze, pod gołym niebem (szklany dach!), dużo zieleni i sezonowe kwiaty – słoneczniki.

 



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s